Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

11 czerwca 2013 o 16:46 jostine pochwalił recenzję Monikaaleksandra
17 stycznia 2013 o 16:08 jostine pochwalił recenzję Helena
17 stycznia 2013 o 16:01 jostine pochwalił recenzję Helena
17 stycznia 2013 o 15:50 jostine pochwalił recenzję Helena
3 sierpnia 2004 o 21:36 jostine dodał recenzję
3 sierpnia 2004 o 15:21 jostine dodał recenzję
3 sierpnia 2004 o 12:44 jostine dodał recenzję
3 sierpnia 2004 o 12:36 jostine dodał recenzję
3 sierpnia 2004 o 12:30 jostine dodał recenzję
2 sierpnia 2004 o 11:40 jostine dodał recenzję
Ziaja, Nagietkowa, Tonik do twarzy

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
1 sierpnia 2004 o 20:20 jostine dodał recenzję
Constance Carroll, Zmywacz do paznokci

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

20 września 2003 o 14:37 jostine dodał recenzję
Eveline, 3D Shine & Care (Nawilżający błyszczyk do ust)

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
8 września 2003 o 12:40 jostine dodał recenzję
Yves Rocher, Yria, Pastelowy lakier do paznokci

2 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
3 września 2003 o 18:54 jostine dodał recenzję

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
marta_zmija

Dodanych produktów: 1

Napisanych recenzji: 39

5 / 5 HIT!

Aktualnie mój hit

Na tusz bambi eye zdecydowałam się ze względu na nazwę, na pewno jest to dobry chwyt marketingowy i pewnie wiele z nas sięgnie po tusz że względu na jelonka babmi. Jednak... Trzeba przyznać, że produkt jest na prawdę fajny! Porządne, trwałe i mocne opakowanie na pewno nie się nie popsuje podczas użytkowania, jest na prawdę porządne. Tusz bardzo dobrze się odkręca i trzyma w ręku. Na dodatek to opakowanie jest na piękne, bardzo eleganckie wręcz luksusowe, minimalistyczne w kolorze srebrnym. Na początku trochę przeraziła mnie ogromna szczoteczka, jestem przyzwyczajona do używania tych mniejszych, ale to kwestia wprawy. Po pierwszych użyciach budziłam sobie powiekę, ale po kilku aplikacjach już to opanowałam. To właśnie dzięki tej dużej szczoteczce uzyskujemy tak dobry efekt. Odmierza ona również odpowiednią ilość produktu na jedno oko. Zauważyłam, że bez problemu da się nałożyć kolejne warstwy, które dają intensywniejszy efekt. Kolor tuszu jest intensywnie czarny, konsystencja też odpowiednią. Tusz nie skleja rzęs, dobrze się rozprowadza. Wydłuża rzęsy i ładnie podkręca, jeżeli użyjemy pod niego bazę to już wtefy efekt powala. Jedyną chyba wadą i zaletą zarazem jest to, że łatwo się go zmywa. Podczas zimowej pory i noszeniu maseczek kiedy jest wilgotno odbija się na powiekach, ale za to łatwo się go zmywa podczas wieczornego demakijażu.

Przejdź do recenzji
brzozowskaaa

Dodanych produktów: 393

Napisanych recenzji: 202

3 / 5

Nie tak dobra, jak siostrzana wersja.

Przerobiłam sporo wcierek, nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji włosów. Zawsze jednak wracam do czerwonej Banfi, bo daje po prostu genialne efekty! Kiedy jakiś czas temu ją kupowałam, postanowiłam dorzucić do koszyka również wersję pokrzywową. Zanim przejdę do recenzji, słów kilka o moich włosach. Wysokoporowate, wurly, suche, matowe, okropnie się plączą i jeszcze bardziej puszą. Szybko się przetłuszczają, więc niemal codziennie myję je metodą OMO. Nie mam wrażliwej skóry głowy. Od wcierek oczekuję przede wszystkim przyspieszenia porostu włosów. Jeśli do tego spowodują wysyp baby hair i korzystnie wpłyną na objętość włosów, to będę całkowicie usatysfakcjonowana. Oczywiście kwestią priorytetową jest dla mnie to, by wcierka nie przetłuszczała włosów, ponieważ - jak wcześniej wspomniałam - moje włosy same z siebie szybko się przetłuszczają. Opakowanie jak pozostałych wcierek Banfi, natomiast w mojej ocenie jest ono niepraktyczne. Zdecydowanie bardziej wolę butelki z aplikatorem. Da się tę kwestię rozwiązać na dwa sposoby: przelanie do innego, bardziej wygodnego opakowania lub użycie strzykawki. Ja praktykuję drugie rozwiązanie. Jest z tym nieco więcej zabawy, ale mam przynajmniej pewność, że dotrę wcierką w każde miejsce. Pewnie to, co za chwilę napiszę będzie zaskakujące... Otóż jeśli chodzi o zapach, to o wiele bardziej wolę zapach czerwonej wersji, który przez większość osób jest krytykowany, a ja się do niego przyzwyczaiłam i nawet mogę powiedzieć, że go lubię. Natomiast zapach wcierki pokrzywowej jest dla mnie nieprzyjemny i drażniący. Nie umiem go do niczego porównać, taki po prostu śmierdziuszek. Na moje nieszczęście utrzymuje się długo na włosach. Włosy myję wieczorem, a wcierkę aplikuję następnego dnia rano i pozostawiam do kolejnego mycia. Mi ten sposób się sprawdza, ponieważ zdarza się, że mam rano przyklap, a ta wcierka bardzo fajnie podbija objętość, likwiduje gniazdo :D. Jeśli natomiast macie wrażliwą skórę głowy lub nigdy wcześniej nie używałyście wcierek alkoholowych, to raczej proponowałabym inny sposób - zaaplikować wcierkę około 40 minut przed myciem. W ten sposób zmniejszacie ryzyko podrażnienia skóry głowy. U mnie co prawda żadne podrażnienie czy przesuszenie nie wystąpiło, ale nie mam wrażliwej skóry głowy. Efektami po użyciu wcierki jestem zawiedziona... Pewnie wynika to z tego, że czerwona wersja daje genialne efekty i po pokrzywowej spodziewałam się po prostu więcej. Po pierwsze, nie zauważyłam, aby moje włosy po tej wcierce rosły szybciej niż zwykle. Po drugie, baby hair pojawiały się, ale nie było takiego wysypu jak po klasycznej Banfi. Po stronie plusów mogę natomiast zapisać to, że nie przetłuszcza włosów. Podsumowując, recenzowana wcierka nie zastąpi mi siostrzanej wersji. Pozostało mi jej jeszcze trochę w butelce, ale nie chcę się już męczyć, tym bardziej, że zapach wybitnie mi nie pasuje. Kolejnego opakowania oczywiście nie kupię. Za to z przyjemnością wrócę do klasycznej Banfi, bo w jej przypadku mam gwarancję zadowalających efektów.

Przejdź do recenzji