Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

Ten użytkownik nie dodał jeszcze żadnej recenzji ani produktu do katalogu.

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
blondeinbeauty

Dodanych produktów: 404

Napisanych recenzji: 193

5 / 5

Bardzo pozytywne zaskoczenie i śliczne rozświetlenie z porządnym oczyszczeniem

Jak powszechnie wiadomo, z nami kobietami to zazwyczaj jest tak, że jeśli coś mamy, to i tak chcemy czegoś zupełnie odwrotnie innego, co trudno nam jest uzyskać i przy czym musimy się naprawdę sporo napracować, zanim korzystać z pozytywnych aspektów posiadanych już przez nas atutów. I tak właśnie, jak ktoś ma cerę tłustą lub mieszaną, to dąży to jej zmatowienia, oczywiście nie jest to jedyna, uniwersalna opinia i nie dotyczy ona każdego, ale ja np, jako posiadaczka skóry suchej i matowej dążę do tego, aby ją maksymalnie rozświetlić. Sera, kremy i tak jak w tym przypadku maseczki idą w ruch jak szalone, aby tylko osiągnąć wymarzony cel. Kosmetyk od firmy Holika Holika zakupiłam już kilka miesięcy temu podczas zakupowego szaleństwa na stronie internetowej z jednej z popularnych drogerii. Fanką firmy specjalnie nie jestem, ale do tej pory stosowałam jedynie ich słynny żel aloesowy, który wypadł u mnie raczej słabo. Mimo to nie odczuwałam zniechęcenia do przetestowania innych ich produktów. Maska zamknięta jest w dość sporej saszetce o mocnej, żółtej barwie. Bardzo fajną opcją jest tutaj sposób otwarcia kosmetyku, jest na to przeznaczone specjalne miejsce, polega to na tym, że odkleja się zwyczajnie od siebie dwie części saszetki, nie trzeba nic nacinać czy rwać na siłę jak to często ma miejsce w tego typu produktach. W centralnej części opakowania umieszczono grafikę przekrojonych na pół cytryn, która mają tutaj odgrywać jedną z głównych ról. Z tyłu umieszczono naklejkę z przetłumaczonym na język polski opisem kosmetyku i jego właściwościami. Sama maska to solidnie wycięta płachta. W saszetce nie znajduje się zbyt dużo esencji, ale materiał jest nią naprawdę mocno nasączony. Muszę przyznać, że dawno nie widziałam, żeby płachta maseczki praktycznie sama przyklejała się do twarzy, nie było żadnego problemu z jej nałożeniem na buzię, naprawdę super, bo materiał praktycznie w ogóle się nie rolował. Niestety, zasada bilansu w naturze musi być zachowana, i jak jedna rzecz, czyli łatwość aplikacji mnie zachwyciła, tak niestety jestem niepocieszona tym, że płachta jest za wąska i nie jesteśmy w stanie pokryć nią w całości naszych policzków, a to opinia osoby, która ma naprawdę małą buzię i zazwyczaj narzeka, że płachty są dla nie za duże, a tu proszę, jaki zwrot akcji. Jak to na cytrynowy kosmetyk przystało, znajduje się w nim ekstrakt z cytryny, która ma rozjaśniać, rozświetlać, nawilżać, regenerować naszą skórę. Dalej olejek eteryczny z rumianku, który polepsza krążenie krwi, łagodzi stany zapalne, podrażniania i złuszczanie czy bardzo ciekawy ekstrakt z jabłka, który raczej nie jest często stosowany w kosmetykach, a posiada właściwości regeneracyjne. Maseczkę nałożyłam na oczyszczoną skórę, po zastosowaniu peelingu enzymatycznego. Według producenta jego kosmetyk ma za zadanie niwelować zabarwienia, subtelnie rozświetlać, a także oczyszczać. Ja uważam, że wszystkie te obietnice jak najbardziej zostały spełnione i aż nie chce mi się wierzyć, ale zachwyciłam się tą maseczką. Skóra jest lepiej oczyszczona niż po niejednym peelingu, naprawdę czuć gładkość i widocznie mnie zaskórników otwartych, tak zwanych wągrów na nosie i na brodzie. Bardzo podoba mi się efekt rozświetlenia, cera zdrowo się błyszczy, nadaje nam to świeżości, takiej lekkości w wyglądzie, bardzo ciekawy efekt. Trudno mi jest zrozumieć te negatywne opinie, wiadomo, każdy lubi i oczekuje czegoś innego, ale ta maseczka serio jest bardzo dobra. Produkt zdecydowanie polecam i chodź nie miałam w stosunku do niego jakiś wielkich wymagań, to bardzo go polubiłam. Jestem pewna, że do niego powrócę, ale także wypróbuje inne propozycję z serii Pure Essence. Mocno zachęcam.

Przejdź do recenzji