Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

5 listopada 2020 o 5:50 madzik_7 pochwaliła recenzję Luqia
31 października 2020 o 23:34 madzik_7 dodała recenzję
31 października 2020 o 23:22 madzik_7 dodała recenzję
19 października 2020 o 12:35 madzik_7 pochwaliła recenzję Klementajka
15 października 2020 o 15:40 madzik_7 pochwaliła recenzję Staria
13 października 2020 o 19:22 madzik_7 pochwaliła recenzję TereskaBa
11 października 2020 o 15:33 madzik_7 oznaczyła produkt jako hit
11 października 2020 o 15:32 madzik_7 oznaczyła produkt jako hit
11 października 2020 o 15:31 madzik_7 dodała recenzję

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
Deionarra

Dodanych produktów: 0

Napisanych recenzji: 16

4 / 5

Hej, pssst, masz kota? Wybierz inny krem

Bardzo lubię markę Fluff - za naturalne składy, piękne zapachy, pastelowe opakowania i nietypowe formuły ich kosmetyków, które urozmaicają codzienną pielęgnację. Jest to jedna z tych marek, dzięki której nudne wsmarowywanie kremu w skórę w mojej rutynie pielęgnacyjnej zamieniło się w odkrywanie oryginalnych form i zapachów. Sukcesywnie staram się eksperymentować z różnymi ich produktami i zazwyczaj jestem nimi zachwycona. Tym razem było jednak trochę inaczej. Jako że od jakiegoś czasu stosowałam już krem na dzień z tej serii i bardzo dobrze mi się sprawdzał, postanowiłam sięgnąć i po ten na noc. "Sleeping cream" nie jest rzeczą lekką - formuła jest bardzo treściwa, a sam krem ma formę mocno napowietrzonej emulsji. Bardzo przyjemnie się go nakłada i rozmsmarowuje, wchłania się całkiem szybko. To co bardzo mi się nie podobało - do tego stopnia, że zniechęciło mnie do ponownego zakupu - to niesamowicie lepki film, który pozostaje na skórze po wchłonięciu kremu. Jako kobieta silna i niezależna, jestem szczęśliwą posiadaczką długowłosego kota. Pupil lubi spać ze mną na poduszce, a jego sierść w połączeniu z lepką warstwą kremu na mojej twarzy dawała bardzo nieprzyjemny rezultat. Odklejanie jej z czoła i policzków stało się moim conocnym rytuałem. Jeśli jednak kota nie posiadacie, to nie powinno to stanowić problemu. Jeśli chodzi o zapach, to i on nie przypadł mi do gustu. Podczas gdy "Morning Cappuccino" pachnie słodko i uroczo, "Sleeping Crem" uderza w nozdrza bliżej nieokreślonym, ciężkim, kosmetycznym zapachem. Zajęło mi dłuższą chwilę zanim się do niego przyzwyczaiłam. Działanie kremu jest naprawdę bardzo zadowalające - rano moja skóra była zawsze napięta, wygładzona i rozświetlona dzięki solidnej dawce nawilżenia. Z uwagi na dość treściwą formułę, polecam stosować go zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy skóra potrzebuje solidnej regeneracji. Podsumowując, "Sleeping Crem" jest bardzo dobrym, skutecznym produktem. Nie polecam go jedynie osobom wrażliwym na intensywne zapachy i właścicielkom kotów :)

Przejdź do recenzji
Yahweth

Dodanych produktów: 0

Napisanych recenzji: 24

5 / 5 HIT!

Ratunek dla cer trądzikowych

Nie udało mi się dostać do testowania tego serum na Wizażu, ale zależało mi na nim na tyle mocno, że pod koniec lutego postanowiłam je kupić i sprawdzić jego skuteczność. Od jakiegoś czasu zmagałam się z lekkim nawrotem trądziku spowodowanym maseczkami i nadmierną stymulacją skóry na pracowni kosmetologicznej. Do tej pory radziłam sobie za pomocą kwasów, ale wraz z nadejściem wiosny ta opcja musiała odpaść. Do serum firmy La Roche przekonała mnie zwłaszcza zawartość kwasu salicylowego, który ma dobre działanie antybakteryjne i złuszczające. Działanie serum mnie nie rozczarowało, ale muszę wyraźnie zaznaczyć, że nie działa ono ani doraźnie, ani szybko. Z pewnością nie pomoże na niechcianego pryszcza, który musi szybko zniknąć, nie rozwiąże też problemu w ciągu tygodnia. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć ile czasu potrzebowało to serum, żeby doprowadzić moją cerę do ładu, ale z pewnością były to co najmniej dwa tygodnie. Dobry skutek jego stosowania był jednak wart czekania, ponieważ od tego czasu moja cera jest idealna. Przebarwienia znacznie wyblakły i z tego co zauważyłam serum dość szybko redukuje intensywność przebarwień, ale potrzebuje nieco więcej czasu, by zlikwidować je całkowicie. Od czasu kiedy ten kosmetyk pojawił się w mojej pielęgnacji to właściwie nie wychodzą mi niespodzianki, a jeśli już to niewielkie, mało widoczne i szybko znikają. Zawsze moją zmorą była też aktywność fizyczna, ponieważ pomimo dobrego oczyszczenia moja twarz po spoceniu się lubiła wyrzucić kilka niespodzianek, nie pomagało nawet profilaktyczne przetarcie Octeniseptem. Obecnie na oczyszczoną twarz w strefie, gdzie mam największą tendencję do wyprysków aplikuję sobie to serum zanim pójdę poćwiczyć i faktycznie nic złego się nie dzieje. Do tego kosmetyk nie wysusza, czego szczerze mówiąc mocno się obawiałam. Zaaplikowanie na wierzch kremu nawilżającego gwarantuje zachowanie dobrego nawilżenia cery. Z racji zawartości wspomnianego wcześniej kwasu salicylowego stosuję ten kosmetyk wyłącznie na noc, a rano aplikuję na twarz serum nawilżające oraz krem z SPF. Pomimo dość wysokiej ceny jestem zdania, że warto zainwestować, zwłaszcza że ciężko jest trafić skutecznie działający produkt antytrądzikowy.

Przejdź do recenzji