Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

14 września 2020 o 11:21 cirizcintry zaczęłazaczął obserwować Suzanne
cirizcintry

Napisanych recenzji: 38
Dodanych produktów: 11

24 stycznia 2014 o 4:57 Suzanne pochwaliła recenzję kotbalamot
24 stycznia 2014 o 4:57 Suzanne pochwaliła recenzję Marciocha81
23 stycznia 2014 o 16:05 Suzanne pochwaliła recenzję Weronikapr
17 stycznia 2014 o 12:56 Suzanne dodała nowy produkt
Dr. Jart+, Premium Beauty Balm SPF 45 PA+++ (Krem BB)

4.7 /5 na 3 recenzji

1 HIT! 67% kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
16 stycznia 2014 o 19:12 Suzanne pochwaliła recenzję moneyistheanthemx
16 stycznia 2014 o 6:09 Suzanne pochwaliła recenzję Neneke
15 stycznia 2014 o 4:37 Suzanne pochwaliła recenzję 201608040942
15 stycznia 2014 o 4:37 Suzanne pochwaliła recenzję akrylowapani
15 stycznia 2014 o 2:09 Suzanne pochwaliła recenzję didunia
15 stycznia 2014 o 2:04 Suzanne pochwaliła recenzję 8mouse3
15 stycznia 2014 o 2:01 Suzanne pochwaliła recenzję Barbik
15 stycznia 2014 o 2:00 Suzanne pochwaliła recenzję Papr0ch

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
brzozowskaaa

Dodanych produktów: 393

Napisanych recenzji: 202

3 / 5

Nie tak dobra, jak siostrzana wersja.

Przerobiłam sporo wcierek, nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji włosów. Zawsze jednak wracam do czerwonej Banfi, bo daje po prostu genialne efekty! Kiedy jakiś czas temu ją kupowałam, postanowiłam dorzucić do koszyka również wersję pokrzywową. Zanim przejdę do recenzji, słów kilka o moich włosach. Wysokoporowate, wurly, suche, matowe, okropnie się plączą i jeszcze bardziej puszą. Szybko się przetłuszczają, więc niemal codziennie myję je metodą OMO. Nie mam wrażliwej skóry głowy. Od wcierek oczekuję przede wszystkim przyspieszenia porostu włosów. Jeśli do tego spowodują wysyp baby hair i korzystnie wpłyną na objętość włosów, to będę całkowicie usatysfakcjonowana. Oczywiście kwestią priorytetową jest dla mnie to, by wcierka nie przetłuszczała włosów, ponieważ - jak wcześniej wspomniałam - moje włosy same z siebie szybko się przetłuszczają. Opakowanie jak pozostałych wcierek Banfi, natomiast w mojej ocenie jest ono niepraktyczne. Zdecydowanie bardziej wolę butelki z aplikatorem. Da się tę kwestię rozwiązać na dwa sposoby: przelanie do innego, bardziej wygodnego opakowania lub użycie strzykawki. Ja praktykuję drugie rozwiązanie. Jest z tym nieco więcej zabawy, ale mam przynajmniej pewność, że dotrę wcierką w każde miejsce. Pewnie to, co za chwilę napiszę będzie zaskakujące... Otóż jeśli chodzi o zapach, to o wiele bardziej wolę zapach czerwonej wersji, który przez większość osób jest krytykowany, a ja się do niego przyzwyczaiłam i nawet mogę powiedzieć, że go lubię. Natomiast zapach wcierki pokrzywowej jest dla mnie nieprzyjemny i drażniący. Nie umiem go do niczego porównać, taki po prostu śmierdziuszek. Na moje nieszczęście utrzymuje się długo na włosach. Włosy myję wieczorem, a wcierkę aplikuję następnego dnia rano i pozostawiam do kolejnego mycia. Mi ten sposób się sprawdza, ponieważ zdarza się, że mam rano przyklap, a ta wcierka bardzo fajnie podbija objętość, likwiduje gniazdo :D. Jeśli natomiast macie wrażliwą skórę głowy lub nigdy wcześniej nie używałyście wcierek alkoholowych, to raczej proponowałabym inny sposób - zaaplikować wcierkę około 40 minut przed myciem. W ten sposób zmniejszacie ryzyko podrażnienia skóry głowy. U mnie co prawda żadne podrażnienie czy przesuszenie nie wystąpiło, ale nie mam wrażliwej skóry głowy. Efektami po użyciu wcierki jestem zawiedziona... Pewnie wynika to z tego, że czerwona wersja daje genialne efekty i po pokrzywowej spodziewałam się po prostu więcej. Po pierwsze, nie zauważyłam, aby moje włosy po tej wcierce rosły szybciej niż zwykle. Po drugie, baby hair pojawiały się, ale nie było takiego wysypu jak po klasycznej Banfi. Po stronie plusów mogę natomiast zapisać to, że nie przetłuszcza włosów. Podsumowując, recenzowana wcierka nie zastąpi mi siostrzanej wersji. Pozostało mi jej jeszcze trochę w butelce, ale nie chcę się już męczyć, tym bardziej, że zapach wybitnie mi nie pasuje. Kolejnego opakowania oczywiście nie kupię. Za to z przyjemnością wrócę do klasycznej Banfi, bo w jej przypadku mam gwarancję zadowalających efektów.

Przejdź do recenzji
BlackSabbath

Dodanych produktów: 26

Napisanych recenzji: 301

4 / 5

Klasyk

O tej odżywce było głośno kilka lat temu, gdy polecały ją włosomaniaczki. Przygodę z włosomaniactwem zaczęłam około 10 lat i przez cały ten czas odżywka "chodziła mi po głowie" ale zawsze było coś innego do wypróbowania. I nadszedł ten dzień, kiedy zobaczyłam ją w osiedlowym supermarkecie ;) Mam włosy długie, łamliwe i zniszczone- staram się myć odżywką kiedy tylko mam możliwość. I właśnie w tym celu zakupiłam ten produkt. Jeśli chodzi o skład produktu to niestety jest on bardzo słaby- sól, alkohol izopropylowy... Jako typowa odżywka do włosów nakładana w celu odżywienia czy nawilżenia nie sprawdzi się. Natomiast jeśli chodzi o mycie jest bardzo dobrze- włosy są śliskie, błyszczące, nawilżone, gładkie, a jednocześnie pełne objętości. Efekt o wiele lepszy niż po myciu szamponem. Plusem jest również to, że nie muszę później używać żadnej odżywki czy maski. Konsystencja jest gęsta, przypomina biały krem i słabo się pieni a co za tym idzie wydajność jest niewielka. Na szczęście cena jest dość niska. Zapach produktu jest dość kontrowersyjny, taki retro, albo się go kocha albo nienawidzi- ja należę do tej pierwszej grupy i uwielbiam go! Po umyciu włosów czuję ten zapach jeszcze przez pewien czas. Opakowanie również jest nieco "retro"- szata graficzna niczym z PRL-u, do tego duży otwór bez żadnego dozownika, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. W moim mieście produkt jest dostępny w sieci marketów Topaz, w innych sklepach widywałam bardzo rzadko więc może być problem z dostępnością. Zawsze jednak można kupić przez Internet. Podsumowując- dla osób które szukają dobrej nawilżającej odżywki bez spłukiwania niekoniecznie będzie dobra ze względu na zły skład, natomiast do mycia jest świetna choć ma też kilka minusów.

Przejdź do recenzji