Reklama
Ładowanie

Aleksandra Żelazowska swoją walkę z trądzikiem rozpoczęła w wieku 13 lat. Z początku niedoskonałości występowały jedynie na plecach i dekolcie, a ona zasłaniała je długimi włosami. W późniejszych latach trądzik powrócił, jednak tym razem na twarzy. Jak przyznaje, po takim czasie nie miała problemu z pokazywaniem się bez filtrów. Jak wyglądała jej droga do akceptacji siebie, swojej skóry i ciała? Poznaj lepiej Aleksandrę Żelazowską.

Aleksandra Żelazowska szczerze o swoim trądziku

Aleksandra Żelazowska i jej postawa to idealny przykład tego, że w mediach społecznościowych jest miejsce na autentyczność i szczerość. Jej działania pokazują, że nawet w środowisku, które często promuje nierealistyczne standardy urody, można zyskać szacunek i sympatię, dzieląc się prawdziwą historią. Publikując zdjęcia swojej cery bez retuszu, Aleksandra dała przykład, że naturalność i samoakceptacja mogą być inspirujące. Pokazała, że nie trzeba ukrywać swoich niedoskonałości, by być pięknym. Przeciwnie, to właśnie szczerość buduje zaufanie i prawdziwą więź z odbiorcami.

Aleksandra przypominała, że trądzik jest problemem zdrowotnym, a nie defektem urody, który definiuje wartość człowieka. I chociaż na swojej drodze przekonywała, że wygląd cery nie powinien wpływać na samoocenę i być powodem do wstydu, to początki jej relacji ze swoją skórą wcale nie były takie proste.

Pierwszego trądziku doświadczyłam mając 13 lat i u mnie to był trądzik na plecach i na dekolcie. Jak czasem mówię, że mam trądzik od 10 lat, ludzie mówią: Co? Przecież widzimy cię od prawie 10 lat, nigdy nie miałaś jakichś dużych problemów z cerą aż do tych 4-5 lat temu. No tak, nie miałam na twarzy, ale trądzik nie dotyka tylko twarzy, to też jest często dekolt i plecy. Przez lata nosiłam długie włosy do pasa nie dlatego, że mi się takie podobały. Oczywiście, to było super, ale też było latem niewygodne, przy upałach. Ale ja po prostu tymi włosami sobie zasłaniałam te plecy. Dopiero ścięcie tych włosów trochę mnie uwolniło. Dobra, odkryję te plecy, ktoś zobaczy ten trądzik. I co to zmienia? Czy to mnie jakoś definiuje? Okazuje się, że nie.
mówi w naszym wywiadzie

Po jakimś czasie udało jej się okiełznać trądzik, jednak wrócił kilka lat temu, tym razem pojawiając się na twarzy. Aleksandra zdradza, że jego powrót nie był dla niej bardzo trudny, tak samo, jak pokazywanie się bez filtrów w mediach społecznościowych. Przyznała, że w tym czasie miała mnóstwo ofert współpracy z markami, ponieważ okazało się, że mało kto w tamtym czasie chciał pokazywać niedoskonałości na skórze i otwarcie o nich mówić. W tamtym czasie więcej problemów przynosiło jej pokazywanie się z nim w realnym życiu niż w sieci. Zdawała sobie sprawę z tego, że niezależnie od tego, czy nosi makijaż, czy nie - jej trądzik będzie widoczny.

Aleksandra znalazła swój sposób na to, aby przestać się obawiać oceny innych. Dba o swoje wnętrze i harmonię, o higienę snu, o stawianie własnych granic. Jej zdaniem poznanie siebie i swoich potrzeb to klucz do tego, aby spojrzeć na siebie łaskawszym okiem.

Pełną rozmowę wideo znajdziesz w górnej części artykułu!

Reklama
Reklama
Reklama

Nasze akcje

Polecane