Nie krem BB i nie podkład! Ten włoski balsam koloryzujący daje mi efekt perfekcyjnego wygładzenia i rozświetlenia na cały dzień
Efekt „second skin” w makijażu twarzy to nowy synonim luksusu. Ma być lekko, świeżo i elegancko, bez efektu maski i nachalnego krycia. Jak osiągnąć taki rezultat? Widzą włoskie marki kosmetyczne, które postawiły na balsamy koloryzujące.

Znalazłam produkt, który wygląda jeszcze bardziej naturalnie niż krem BB czy CC, cudownie nawilża i jest niezwykle intuicyjny w aplikacji. To balsam koloryzujący Skin Realist włoskiej marki Nabla. Przetestujecie go raz i przepadniecie!
Włoski balsam koloryzujący daje efekt second skin
Jednym z najwiekszych plusów tego produktu jest jego konsystencja. Jest kremowa i odżywcza i perfekcyjne stapia się ze skórą niemal natychmiast po aplikacji. Nie zostawia lepkiej warstwy, nie tworzy efektu maski, nie zostawia smug, nie odcina się. Co ważna, balsam spokojnie możemy nakładać dłońmi, zupełnie tak jak krem. Tu nie jest potrzebna perfekcja i kosmetyczne gadżety, co według mnie jest niezwykle wygodne na co dzień. Wystarczy dosłownie kilka ruchów, by skóra wyglądała na wypoczetą, świeżą i promienną.
Czy to mistrz krycia? Absolutnie nie. Ten kosmetyk raczej wyrównuje koloryt cery, optycznie ją wygładza i przepięknie rozświetla. Zauważalnie jest też ujędrniona, elastyczna i wygląda tak, jakbyśmy własnie przeszły kojący zabieg w gabinecie kosmetologicznym. To wciąż nasza skóra, ale „lepsza”. Dodatkowo balsam ma realne działanie nawilżające, dzięki czemu komfort noszenia tego prosuktu jest bardzo wysoki, i to przez cały dzień.
Bardzo pozytywnym zaskoczeniem był też dla mnie paleta odcieni. Zazwyczaj produkty koloryzujące nie mają szerokiego wyboru kolorów, ale w tym przypadku mamy ich do wyboru aż 10. Sama mam 0.1 Fair, który sprawdzi się w przypakdu osób o jasnych i raczje chłodnych cerach.
PS jesli macie kilka dodatkowych minut na dopracowanie makijażu, postawcie na róż, który zapewni dodatkową dawkę świeżości. Żeby całość prezentowała się maksymalnie naturalnie, wybierzcie produkty w kremie, np. Wonder Match Ultrakremowy róż od Eveline. Cudownie się rozprowadza, jest intuicyjny w aplikacji i trudno z nim przesadzić. Dodatkowo naprawdę nawilża i koi skórę. Na promocji kosztuje grosze, a daje efekt jak luksusowe produkty.
Formuła, która naprawdę pielęgnuje
Na pierwszym planie pojawia się kwas hialuronowy, ale w formie mikrosfer. Dzięki temu nie tylko nawilża, ale wręcz „pompuje” skórę od środka. Pod wpływem naturalnej wilgoci zwiększa swoją objętość, wygładzając powierzchnię cery i poprawiając jej jędrność już po krótkim czasie . To właśnie dzięki niemu skóra wygląda na bardziej napiętą i świeżą, bez efektu ciężkości.
Drugim ważnym składnikiem jest pullulan, który tworzy na skórze delikatny film i natychmiast daje efekt wygładzenia i subtelnego liftingu. Chroni też cerę przed czynnikami zewnętrznymi i wspiera produkcję kolagenu. Całość dopełnia kompleks emolientów i składników nawilżających, takich jak propanediol czy lekkie estry, które odpowiadają za komfort noszenia produktu.

