Poszłam spać w makijażu, żebyś ty nie musiała. Czy viralowy fixer zdał próbę ekstremalną?
Viralowy fixer do makijażu od L'Oréal Paris ma utrzymać go w ryzach przez 36 godzin. I zapobiegać transferowaniu podkładu w kilka sekund po aplikacji. Sprawdziłam wiarygodność tych obietnic w próbie ekstremalnej. Naprawdę ekstremalnej, bo w ostatnim etapie poszłam spać w makijażu.

Po pierwsze - nigdy tego nie róbcie. Chodzenie spać w makijażu przynosi zero korzyści i wiele kłopotów dla skóry. Nie może oddychać, pory wypełniają się zanieczyszczeniami, drobnoustroje mają idealne warunki do rozwoju, a pościel "wciąga" pozostałości make-upu. W efekcie wysyp niedoskonałości, przesuszenia, podrażnienia, a nawet alergie są bardziej niż możliwe. Mój dzisiejszy "test ekstremalny" fixera od L'Oréal Paris to jednorazowy wybryk.
Viralowy fixer L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer
L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer Setting Mist zbiera setki pozytywnych recenzji w sieci. Określany jako jeden z lepszych na rynku i chętnie wykorzystywany przez topowe makijażystki, fixer ma zapewniać ochronę makijażu od rana do nocy, nawet w ekstremalnych warunkach.

Jakiś czas temu stał się internetowym viralem. Nie tylko za sprawą właściwości ochronnych dla makijażu. Użytkowniczki Tik Toka stosowały go również do zabezpieczania ubrań przed plamieniem. Na fali popularności postanowiłam wziąć go na warsztat. Co ważne, test nie jest moją pierwszą stycznością z preparatem - miałam okazję już go używać i polubiłam konsystencję oraz sposób aplikacji. Fixer ma "suchą" formułę, przypominającą bardziej lakier do włosów niż mgiełkę do twarzy. W kwestii zabezpieczenia make-upu radzi sobie dobrze, ale każda z wcześniejszych prób trwała najwyżej 4 godziny. Tym razem zdecydowałam się na próbę ekstremalną. Zaczęłam od testu wacika, przeszłam przez trening i prysznic, a skończyłam na całej nocy spędzonej w makijażu*.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby TikTok i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Etap 1 - fixer L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer vs wacik
1 próba ekstremalna to pocieranie. Po nałożeniu makijażu i dokładnym zabezpieczeniu go fixerem od L'Oréal Paris poczekałam kilka minut i wzięłam się do pracy. Najpierw przetarłam skórę suchym wacikiem. Skupiając się na obszarze policzków oraz czoła. Efekty oceńcie sami - według mnie jest wzorowo, bo nie szczypałam się z intensywnością tarcia.

Etap 2 - fixer L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer vs trening
Zachęcona testem wacika, postanowiłam popełnić wielki "grzech" świata beauty i potrenować bez zmywania make-upu (prawie - zdecydowałam się jednak zmyć szminkę i konturówkę). Postawiłam na 40-minutowe zajęcia "hot yoga". Nie będę oszukiwać, że makijaż utrzymał się w formie idealnej. Nie spłynął całkowicie z twarzy, ale doszło do lekkiego wyświecenia. Zdecydowałam, że to świetny moment, aby dać skórze odpocząć. Przed kolejnym etapem próby ekstremalnej pomaluję się od nowa.

Etap 3 - fixer L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer vs szybki prysznic
Kolejny etap testu rozpoczęłam od szybkiego prysznica.... w makijażu. Zachęcona viralowymi już materiałami z Tik Toka. Niektóre z użytkowniczek platformy twierdzą, że make-up wygląda dużo naturalniej, kiedy przemyjemy go pod bieżącą wodą. Nie byłam przekonana, ale wierzyłam w mój fixer - i w tym przypadku chyba poradził sobie całkiem dobrze. Na zdjęciach zbliżenie na skórę zaraz po wyjściu z wanny oraz po delikatnym wyschnięciu. Nie zauważyłam, żeby doszło do starcia czy "zwarzenia" podkładu. Tusz nie osypał się pod oczami, cienie delikatnie się starły, ale nie było dramatu.

Etap 4 - fixer L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer vs noc w makijażu
Ostatni test to noc spędzona w makijażu. Mimo że na opakowaniu fixera L'Oréal Paris Infaillible zauważamy obietnicę 36-godzinnej trwałości, nie zdecydowałam się na noszenie make-upu przez tak długi czas. Myślę, że próba kołdry i poduszki będzie wystarczającym potwierdzeniem lub zaprzeczeniem jego skuteczności. Po 6h snu poszewka była w całkiem dobrym stanie. Tak samo jak podkład. Nie starł się całkowicie, ale ostrzegam - rano moja cera była totalnie wysuszona i napięta, a zmarszczki stały się o wiele bardziej widoczne. Twarz wyglądała na mocno spuchniętą. Po makijażu oczu i ust nie zostało prawie nic.

Czy viralowy fixer od L'Oréal Paris zdał próbę ekstremalną?
Tak - po wielu etapach próby ekstremalnej przyznaję mu najwyższą możliwą ocenę. Przetrwał wacik i wodę, zadziałał całkiem dobrze podczas treningu. Mimo że po nocy z makijażu kolorówką nie pozostało już prawie nic, sam podkład przetransferował na poszewki w minimalnej skali. Nie było "pomarańczowych plam", produkt był dalej zauważalny na skórze. Nie mam zamiaru tego powtarzać i wam również nie polecam. Polecam za to fixer L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer, bo zgodnie z obietnicami trzyma make-up w ryzach nawet w trudnych warunkach.
*Produkty, których użyłam do wykonania makijażu:
- baza Armani Luminous Silk Illuminating Primer,
- podkład MAC Studio Fix Fluid SPF 15 Matte Foundation,
- cienie do powiek Charlotte Tilbury Pillow Talk,
- tusz do rzęs Lancôme Lash Idole Curl Goddess,
- kontur Oriflame The One Contouring Kit,
- róż Armani Luminous Silk Luminous Cheek Tint,
- puder L'Oréal Paris True Match,
- fixer L'Oréal Paris Infaillible 36h No Transfer Setting Mist.

