Reklama
Ładowanie

Polski podkład swederm Perfect Drop obiecuje efekt "drugiej skóry", wygładzenie i trwałość do 16 godzin. Nie chciałam jednak robić kolejnego testu typu "osiem godzin przed komputerem". Tym razem podkład pojechał ze mną w Tatry. Sytuacja, w której od rana do wieczora jesteśmy poza domem i nie mamy czasu (ani warunków) na poprawki, pozwala porządnie zweryfikować, czy obietnice producenta pokrywają się z rzeczywistością.

Polski podkład swederm Perfect Drop pod lupą

Podkład swederm Perfect Drop nałożyłam rano na standardową pielęgnację: krem nawilżający (Lancôme Génifique Advanced) i krem z filtrem SPF 50 (Paula's Choice Youth Extending Daily Hydrating Fluid). Próba ekstremalna została oczywiście przeprowadzona bez primera i bez utrwalacza, które mogłyby wpłynąć na trwałość makijażu w ciągu dnia. Użyłam też sprawdzonego pudru (Pierre Rene Velvet Matte Loose Powder), który ani mu nie pomógł, ani nie zaszkodził. Chciałam sprawdzić go w możliwie najbardziej realistycznych warunkach.

A te były wymagające. Cały dzień spędziłam w Tatrach, pokonując łącznie ponad 20 kilometrów. Nie pomagała mu też zmienna pogoda, wilgoć w powietrzu i pocąca się wskutek wysiłku skóra. Warto dodać, że miałam na sobie kurtkę, która zapinała się pod samą szyję, i czapkę, którą co chwilę zdejmowałam. Krótko mówiąc: nie miał łatwego zadania.

swederm perfect drop

Formuła, krycie, efekt bezpośrednio po aplikacji

Podkład daje na skórze lekkie krycie, które można budować do średniego. Nie zakrywa wszystkiego, ale bardzo ładnie wyrównuje koloryt, redukuje zaczerwienienia i zapewnia efekt wygładzenia. Najbardziej spodobało mi się wykończenie – półmatowe, świeże, bez nadmiernego glow, ale i dalekie od płaskiego matu. Skóra wyglądała zdrowo i naturalnie.

próba ekstremalna
Tak podkład swederm Perfect Drop prezentuje się na skórze/fot. archiwum prywatne

Próba ekstremalna: Tatry, wilgoć i cały dzień bez poprawek

Start wcześnie rano. Na twarzy pełny makijaż: krem z filtrem SPF, swederm Perfect Drop, odrobina korektora, delikatne konturowanie i puder tylko w strefie T.

Po kilku godzinach marszu byłam przekonana, że podkład dawno skapitulował. Spocona skóra, wysoka wilgotność i zmiany temperatur to zwykle miks, po którym makijaż zaczyna się rozjeżdżać, ciastkować albo zbierać w załamaniach. Ku mojemu zaskoczeniu swederm Perfect Drop naprawdę dał radę.

Po całym dniu makijaż nie wyglądał oczywiście jak świeżo wykonany (i nie będę udawać, że tak było), ale nadal prezentował się bardzo, bardzo dobrze. Wymagał jedynie delikatnych poprawek w okolicach nosa i na brodzie. Pojawiło się lekkie glow w strefie T, ale bardziej przypominało ono zdrowy blask niż niekontrolowane świecenie. Dla mnie, jako posiadaczki cery suchej, był to wręcz plus.

Co sprawia, że ten podkład tak dobrze się trzyma?

Swederm Perfect Drop łączy składniki wygładzające z pielęgnacyjnymi. W składzie znajdziemy m.in.:

To właśnie połączenie pielęgnacji i technologii blur daje charakterystyczny efekt wygładzenia, ale bez ciężkości typowej dla mocno kryjących, zastygających podkładów. Jeśli lubisz pełne krycie, możesz uznać go za zbyt subtelny. Jeśli zależy ci na efekcie rozświetlenia, jego matowe wykończenie może nie przypaść ci do gustu. Ale jeśli na co dzień preferujesz efekt świeżej, wygładzonej skórze bez maski – polubisz się z nim od pierwszego użycia.

Komu szczególnie go polecam?

Najbardziej polubią go osoby, które lubią naturalny efekt na skórze i lekkie (choć zastygające) formuły. Świetnie sprawdzi się przy cerze normalnej, mieszanej, dojrzałej i suchej (pod warunkiem dobrego nawilżenia). Sama jestem posiadaczką cery skłonnej do przesuszeń, ale moja skóra naprawdę lubi się z tą formułą.

swederm perfect drop
fot. archiwum prywatne

Jeśli szukasz produkty zapewniającego pełne sceniczne krycie, to nie ten adres. Ale jeśli zależy ci na znalezieniu podkładu, który wygląda luksusowo, lekko i wytrzymuje naprawdę trudne warunki, swederm Perfect Drop jest bardzo mocnym kandydatem. To także doskonały wybór na letnie imprezy okolicznościowe, kiedy zależy nam na ponadprzeciętnej trwałości. Na wesela też będzie idealny, bo pot spływający z czoła– jak udało mi się przetestować – mu niestraszny.

Po tym tatrzańskim teście rozumiem już, dlaczego makijażystki tak chętnie go polecają. To jedna z tych polskich perełek, które naprawdę zasługują na większy rozgłos. Pod kątem trwałości i wygładzenia pozostaje niezastąpiony, a w moim osobistym rankingu ulubionych podkładów zajmuje miejsce w czołówce.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama

Polecane

Loading...

Nasze akcje