Reklama
Ładowanie

Skuteczna pielęgnacja pro-aging opiera się dziś na biologicznej stymulacji, a nie tylko powierzchownym nawilżaniu. Czynniki wzrostu decydują o tym, jak szybko naskórek odzyskuje gładkość po podrażnieniach i jak gęsta pozostaje struktura skóry właściwej. Wiedzę na temat tego, jak efektywnie wpleść te zaawansowane cząsteczki w codzienną rutynę, przybliża nam dr Karolina Lendzion. Jako ekspertka specjalizująca się w naukowej ocenie skuteczności kosmetyków w Laboratorium Naukowym Lirene, eskpertka stawia na rzetelne, oparte na dowodach podejście do kosmetologii. W swojej pracy łączy akademickie fundamenty z praktyką, skupiając się na tym, by każda substancja aktywna realnie odpowiadała na potrzeby skóry w duchu longevity.

Marta: Czym właściwie są czynniki wzrostu i dlaczego w świecie pro-aging mówi się o nich jako o „posłańcach” młodości?

Dr Karolina Lendzion: Czynniki wzrostu to białka, które naturalnie występują w naszych organizmach. Działają jako cząsteczki sygnałowe, aktywując procesy naprawcze w komórkach. Ich zadaniem jest przekazanie komórkom informacji o tym, że należy rozpocząć procesy regeneracyjne czy naprawić uszkodzenia w tkance. Im jesteśmy starsi, tym ilość (i aktywność) czynników wzrostu w maleje, czego konsekwencją jest spowolnienie procesów odnowy i osłabienie komunikacji międzykomórkowej. Miano „posłańców młodości” jest tu jak najbardziej uzasadnione – czynniki wzrostu „niosą” komórkom sygnał do podziałów, dzięki czemu przywracają zdolność do efektywnej regeneracji.

Jak czynniki wzrostu działają na naszą skórę? W jaki sposób zmuszają ją do regeneracji?

Czynniki wzrostu działają jak posłańcy, którzy docierają do komórek i dają im bezpośredni sygnał do rozpoczęcia regeneracji. Przyłączają się do specjalnego miejsca na powierzchni komórki i uruchamiają kaskadę reakcji związanych z konkretnym procesem biologicznym. Przykładowo, czynniki wzrostu pobudzają komórki skóry właściwej do produkcji włókien podporowych (kolagenu i elastyny), odpowiedzialnych za jędrność i elastyczność skóry. Wspierają także proliferację (namnażanie się) keratynocytów – komórek budujących nasz naskórek. Dodatkowo, w przypadku podrażnień lub mikrouszkodzeń mogą wpływać na procesy naprawcze. Dla skóry ma to fundamentalne znaczenie – staje się ona wówczas bardziej gładka, napięta i silnie zregenerowana.

Na opakowaniach często widzimy skróty takie jak EGF, FGF czy TGF. Co się pod nimi kryje i który z nich jest "świętym Graalem" dla naszej cery?

Zarówno EGF, FGF, jak i TGF to skróty odnoszące się do grup czynników wzrostu, w których znajdziemy od kilku do nawet kilkudziesięciu różnych odmian tych cząsteczek. EGF (epidermal growth factors) to czynniki ukierunkowane na odnowę komórek naskórka, przyspieszający regenerację powierzchownych mikrouszkodzeń. Białka FGF (fibroblast growth factors) działają przede wszystkim na fibroblasty, czyli komórki skóry właściwej Jest ich najwięcej – wyróżnia się 22 różne białka z tej rodziny. Z kolei TGF (transforming growth factors) to grupa białek, które nadzorują produkcję kolagenu typu I, kluczowego naszej skóry. Trudno o wytypowanie jednego „Świętego Graala” czynników wzrostu, bo każdy z nich działa nieco inaczej a ich synergiczne działanie daje wielopoziomowe efekty.

Skąd biorą się czynniki wzrostu w kosmetykach? Czy są one pochodzenia roślinnego, syntetycznego czy biotechnologicznego?

Obecnie czynniki wzrostu najczęściej pozyskuje się za pomogą metod biotechnologicznych. Otrzymuje się je w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych, wykorzystując techniki inżynierii komórkowej. Produkcja w bioreaktorach pozwala na otrzymanie produktu o wysokiej czystości i precyzji działania. Nierzadko stosuje się cząsteczki rekombinowane, które dzięki modyfikacji struktury zyskują dodatkowe korzyści, jak na przykład większą stabilność czy odporność na wysoką temperaturę czy zmiany pH. Istnieją także cząsteczki pochodzenia roślinnego, nazywane niekiedy roślinnymi czynnikami wzrostu, ale ich mechanizm działania w skórze jest zupełnie inny i w sposób pośredni mogą poprawiać jej kondycję.

Czy to składnik tylko dla cer dojrzałych? W jakim wieku warto wprowadzić czynniki wzrostu do swojej rutyny?

Zdecydowanie jest to składnik znajdujący zastosowanie także w przypadku młodszych użytkowniczek. Z powodzeniem można stosować je jako element strategii wspierania długowieczności skóry w duchu longevity, wspomagając naturalne procesy regeneracyjne, opóźniając pojawienie się pierwszych wyraźnych oznak upływającego czasu. Już po 25 roku życia aktywność komórek skóry ulega obniżeniu, toteż wczesne wprowadzenie czynników wzrostu do pielęgnacji jest jak najbardziej uzasadnione. W późniejszym wieku przyczyniają się do poprawy jędrności skóry i poprawiają jej odbudowę.

Czy istnieją przeciwwskazania do ich stosowania? Na co powinny uważać osoby z cerą problematyczną lub skłonną do niedoskonałości?

Czynniki wzrostu są składnikami o wysokim stopniu tolerancji, również przez skórę ultrawrażliwą. W przypadku cer problematycznych warto obserwować indywidualne reakcje skóry, ponieważ działanie stymulujące może potencjalnie przyczyniać się do nadmiernej keratynizacji i blokowania ujść gruczołów łojowych. Przy aktywnych niedoskonałościach i związanym z nimi dyskomfortem warto najpierw wyciszyć skórę składnikami kojącymi i łagodzącymi. W praktyce najczęściej sam składnik nie ma jednoznacznych przeciwwskazań, natomiast należy dopasować go do aktualnego stanu i potrzeb skóry.

Z jakimi składnikami aktywnymi czynniki wzrostu nie współgrają? Czy np. wysokie stężenie witaminy C może osłabić ich działanie?

W przypadku czynników wzrostu nie obserwujemy klasycznych „konfliktów” czy niezgodności. Należy jednak pamiętać, że w przypadku bardzo niskiego pH (np. w przypadku niektórych kwasów, w tym askorbinowego), stabilność białek może zostać zaburzona. Nie znaczy to jednak, że w rutynie pielęgnacyjnej musimy rezygnować z jednego lub drugiego – często rekomenduje się wówczas rozdzielenie takich „podejrzanych” składników na pielęgnację poranną i wieczorną. Jednocześnie, warto wzbogacić rutynę o inne składniki, które uzupełnią stymulujące działanie czynników wzrostu, zwiększając poziom nawilżenia oraz odbudowując barierę hydrolipidową.

Czy czynniki wzrostu mogą pełnić funkcję „kojącego biomechanizmu” podczas kuracji retinolem? Czy stosowanie ich razem pozwala zminimalizować proces retinoidyzacji, jednocześnie potęgując efekt przebudowy skóry?

Jest to całkiem sensowne połączenie składników aktywnych. Retinol, wykazuje silne działanie przyspieszające odnowę komórkową, ale może zaburzać barierę naskórkową. Czynniki wzrostu natomiast wspierają procesy naprawcze i przyspieszają regenerację skóry podrażnionej. Dodatkowo, stymulują komórki do produkcji kolagenu, wspierając reorganizację przestrzeni międzykomórkowej.

Wiemy, że Lirene czerpie z doświadczenia Laboratorium Naukowego Lirene Jakie konkretne badania stoją za skutecznością Waszych produktów z czynnikami wzrostu?

Skuteczność czynników wzrostu opiera się na dobrze poznanych mechanizmach biologicznych, związanych z ich rolą w organizmie. W pielęgnacji wykorzystuje się te mechanizmy w procesach regeneracji i poprawy kondycji skóry poprzez stymulację komórek do produkcji włókien podporowych. W naszym laboratorium opracowaliśmy specjalny czynnik wzrostu FGF o imponujących zdolnościach stymulacji komórek skóry zarówno młodej, jak i dojrzałej. Dzięki swojej unikalnej strukturze jest w stanie wielokierunkowo wspierać długowieczność skóry, niezależnie od wieku.

Użytkowniczki Wizaz.pl uwielbiają łączyć składniki aktywne. Z jakimi innymi produktami z portfolio Lirene najlepiej łączyć serum z czynnikami wzrostu?

Czynniki wzrostu wspaniale wpisują się w pielęgnację nakierowaną na regenerację i odbudowę. Najlepiej łączyć się z takimi składnikami jak ceramidy, niacynamid czy kwas hialuronowy, które zapewnią optymalne poziom nawilżenia i przyniosą komfort skórze. W rutynie opartej na formułach opracowanych przez Ekspertki Laboratorium Naukowego Lirene warto zestawić je z kremem bogatym w antyoksydanty i substancje nawilżające na dzień oraz kremem odbudowującym na noc. Dobrze sprawdzą się także z witaminami (A i E) – w takim kompleksie zapewnimy skórze sygnał do regeneracji i działanie ochronne, wpisując się w świadomą pielęgnację pro-aging, skupioną na poprawie jakości i kondycji skóry w dłuższej perspektywie.

Reklama
Reklama
Reklama

Polecane

Nasze akcje