klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Fotolia
Pielęgnacja

Dermokosmetyki to nie leki. Na co powinnyśmy zwracać uwagę?

Słyszałyście o syndromie białego fartucha? Niektórym nawet na samą myśl o wizycie w gabinecie lekarskim podnosi się ciśnienie. W efekcie unikają nie tylko lekarzy pierwszego kontaktu, ale i specjalistów, w tym dermatologa. Walcząc z chorobami skóry sięgają więc po dermokosmetyki. Uwaga, dermokosmetyki to nie leki!
Monika Orzechowska
marzec 20, 2016

W działach z dermokosmetykami oraz w aptekach znajdziemy peelingi glikolowe, produkty do cery naczynkowej, kuracje przeciwko wypadaniu włosów, kremy ujędrniające czy kremy matujące do cery trądzikowej i wiele innych. W reklamach nawiązuje się do najczęstszych problemów dermatologicznych: do odwodnienia, atopowego zapalenia skóry czy nowotworów skóry, a także do badań naukowych. Też macie wrażenie, że producenci sprzedają złudzenia? To się wcale nie mylicie.

Marki, które stosują własne, opatentowane technologie i składniki postrzegamy jako farmaceutyczne, tymczasem na ślepej wierze w ich zapewnienia daleko nie zajdziemy. Dlaczego? Dermokosmetyki podlegają tym samym przepisom, co zwykłe drogeryjne produkty. Mogą być skuteczniejsze, ale wcale nie muszą, a co najważniejsze – nie leczą.

Marketingowa wydmuszka?

Na problem błędnego postrzegania dermokosmetyków zwraca uwagę m.in. Karolina Latanowicz, absolwentka chemii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i studium farmacji, która na co dzień pracuje w aptece i prowadzi bloga KremDlaMnie.pl. Choć wiedzę na temat kosmetyków i ich bezpieczeństwa nabyła podczas kursów, do rozgryzienia „wyjątkowości” dermokosmetyków skłonili ją pacjenci. Pracując w aptece, często pytali, czy są to lepsze kosmetyki niż pozostałe. - Zaczęłam szukać, sprawdzać, potem wprowadzałam własny kosmetyk na rynek i zaczęłam zgłębiać prawo kosmetyczne – wspomina.

W końcu dostrzegła, że dermokosmetyki to chwyt marketingowy. Choć dziś nie jest to jakaś tajemna wiedza, wciąż wiele osób traktuje je jako preparaty dermatologiczne lub wręcz leki stosowane zewnętrznie. Czym zatem są dermokosmetyki? Ich nazwa powstała z połączenia kosmetyków i farmaceutyków, jednak samo pojęcie funkcjonuje wyłącznie jako hasło marketingowe. W rzeczywistości podlegają one tym samym wymogom, co zwykłe drogeryjne kosmetyki, a mianowicie Ustawie o kosmetykach. Gdyby były lekami, ich obecność na rynku regulowałyby przepisy Prawa farmaceutycznego.

- Żadne przepisy nie regulują kategorii „kosmetyki apteczne”, „kosmoceutyki”, „dermokosmetyki”. Pojęcia te zostały stworzone na potrzeby marketingu. Oczywiście producent może stworzyć linię wyłącznie do sprzedaży aptecznej, zawierającą substancję nieobecną w pozostałej jego ofercie. To jednak w żaden sposób nie jest uregulowane prawnie i zależy wyłącznie od strategii marketingowej firmy – tłumaczy Karolina Latanowicz. Prawo prawem, a co z bezpieczeństwem? Czy osoby walczące ze schorzeniami skórnymi słusznie dopatrują się w nich skuteczniejszego działania i większego bezpieczeństwa? Zdaniem naszej rozmówczyni – nie.

- Dermokosmetyków nie należy traktować jako bezpieczniejszych od tych sprzedawanych np. w drogeriach, ponieważ wszystkie kosmetyki, w tym także te określane jako dermokosmetyki, podlegają tym samym przepisom prawa. Niezależnie od miejsca sprzedaży, każdy kosmetyk podlega ocenie bezpieczeństwa przez wykwalifikowanego eksperta – Safety Assesora. Do obrotu zostają wprowadzone kosmetyki, które zostały uznane za bezpieczne i wszystkie kosmetyki, w tym również te określane jako dermokosmetyki, charakteryzuje ten sam stopień bezpieczeństwa – wyjaśnia.

Odmiennego zdania jest Joanna Suseł, dermatolog i ekspert medycyny estetycznej z Centrum Medycyny Estetycznej i Dermatologii WellDerm. - Działanie dermokosmetyków jest starannie i wnikliwie przebadane oraz udokumentowane i jest to działanie, które przewyższa aktywność popularnych, drogeryjnych kosmetyków. Dlatego są to preparaty bezpieczniejsze, ale przede wszystkim efektywniejsze niż kosmetyki i bardzo często polecam ich stosowanie do codziennej pielęgnacji – przekonuje.

Sekret tkwi w składzie

Skuteczności kosmetyku nie determinuje jego nazwa ani przypisanie do kategorii produktów drogeryjnych czy dermokosmetyków. Zdaniem Karoliny Latanowicz określenie „dermokosmetyk” wcale nie musi być gwarancją skuteczności i przekonał się o tym chyba każdy, kto testował produkty różnych marek. Wystarczy wypróbować płyny micelarne z działu z dermokosmetykami, aby dostrzec, że wiele z nich wcale nie służy naszej skórze.

- Tutaj ogromnie ważna jest znajomość składu kosmetyków, działania poszczególnych składników. Wiadomo, że nie każdy musi posiadać taką wiedzę, dlatego jeśli komuś zależy na wyborze skutecznego kosmetyku, warto skonsultować  jego skład z dobrym dermatologiem czy kosmetologiem. W internecie funkcjonuje kilka rzetelnych stron i blogów prowadzonych przez osoby,  które analizują składy kosmetyków. Można się do nich zwrócić, jestem pewna, że z chęcią doradzą i pomogą – podpowiada Karolina Latanowicz.

Czy wobec tego dermokosmetyki wyróżniają się na tle pozostałych produktów czymś innym niż nazwą? Niekoniecznie, ponieważ zależy to tylko i wyłącznie od producenta. W doborze odpowiedniego kosmetyku niezbędna jest wiedza, własna bądź sprzedawcy, która podpowiada jak dany składnik działa na skórę. Bez niej niestety trudno zweryfikować obietnice producenta. Jedno jest pewne – dermokosmetyki mogą redukować niedoskonałości czy pielęgnować skórę, ale jak podkreśla Karolina Latanowicz, ich przeznaczeniem nie jest leczenie chorób.

Wniosek? Jeśli w aptece, tak stacjonarnej, jak i internetowej, przekonuje się nas, że dermokosmetyki to „profesjonalne kosmetyki apteczne”, które „są w pełni bezpieczne i zostały starannie przebadane pod kątem dermatologicznym”, włączmy czujność i zdajmy się na swoją wiedzę. Nie jest to oczywiście powód, by dermokosmetyki demonizować. Wprawdzie są one wytworem marketingu, ale faktycznie mogą stanowić efektywne uzupełnienie leczenia dermatologicznego.

Dermokosmetyki w terapiach skojarzonych

Chociaż dermokosmetyki z lekami mają niewiele wspólnego, często poleca się je nam właśnie w gabinetach dermatologicznych. Można polemizować, na ile są one skuteczne, a na ile zalecenie ich stosowania wynika ze współpracy lekarza z producentem, ale traktowanie dermokosmetyków jako elementu terapii stało się już regułą. Jeden dermatolog poleca płyn zwężający pory, inny delikatny środek do oczyszczania twarzy, a jeszcze kolejny krem łagodzący.

Czy to oznacza, że lekarze nie podzielają naszych obaw? Jak przekonuje Joanna Suseł, najczęściej producentami dermaceutyków są koncerny farmaceutyczne, które mają dostęp do innowacyjnych laboratoriów i tworzą najnowocześniejsze składniki aktywne. Specjalistka zaznacza jednak, że dermokosmetyki są preparatami zawierającymi zaawansowane składniki aktywne i działają podobnie jak leki, ale lekami ani alternatywą dla leków nie są. Osobiście, po dobraniu odpowiednich leków, stosuje je jako element terapii skojarzonych.

- Wykorzystuję w ten sposób zasadę synergii: lek i dermaceutyk stosowane w jednej terapii przynoszą lepsze efekty, niż gdyby były aplikowane osobno – tłumaczy. - I tak na przykład w terapii trądziku łączę lek złuszczający, który zalecam stosować wieczorem, rano proponuję pacjentowi dermokosmetyk, który skutecznie nawilża, nie zapychając porów. W przypadku terapii wybielających, anti-aging, także antytrądzikowych, przeplatam stosowanie leków z dermaceutykami zawierającymi kwasy – wylicza.

W jakich jeszcze sytuacjach stosowanie dermokosmetyków zaleca lekarka? Jak wyjaśnia nam Joanna Suseł, poleca je także jako preparaty o działaniu łagodzącym, które sprawdzają się w przypadku wystąpienia ewentualnych skutków ubocznych po lekach, takich jak zaczerwienienie czy intensywne złuszczanie. - Zaznaczam jednak, że same w sobie lekami nie są i z pewnością nie możemy spodziewać się wyleczenia problemu skórnego tylko dzięki stosowaniu dermaceutyków. Mogą one jedynie intensyfikować terapeutyczne działanie leków i zabiegów – podkreśla.

Jaki z tego morał? Z zamieszania wokół dermokosmetyków warto wyciągnąć dwie lekcje. Po pierwsze, z chorobami skóry nie wybierajmy się do drogerii, lecz do lekarza. Po drugie, dla swojego dobra stańmy się świadomymi klientkami i zacznijmy czytać składy. Czasem to, co napisano maleńkim druczkiem ma największe znaczenie.

Czytaj też: Zwiększa objętość włosów, redukuje opuchliznę, relaksuje po treningu. Kosmetyczny cud za grosze!

Komentarze
Pielęgnacja Pielęgnacja skóry jesienią – sprawdź, jak robią to Wizażanki
Potrzeby naszej skóry zmieniają się często w zależności od pory roku. Jak pielęgnować ją jesienią i równocześnie przygotować na nadchodzącą zimę? Wypróbuj sposoby użytkowniczek Wizaz.pl!
Materiał partnera
listopad 08, 2018

Jesień niesie za sobą szereg wyzwań – częściej niż w innych okresach w roku dopada nas wówczas melancholia i odczuwamy ogólny spadek energii. Dodatkowo, jest wymagająca dla naszej skóry – przyczynia się do obniżenia jej odporności oraz występowania podrażnień czy przesuszeń. Z uwagi na to, jesienią należy bardziej odpowiedzialnie podejść do tematu pielęgnacji i wybierać nieprzypadkowe kosmetyki. Zadbajmy o to, aby była zdrowa i promienna niezależnie od pory roku – z pewnością odbije się to także na naszym samopoczuciu. Pielęgnacja skóry jesienią – sposoby Wizażanek Jesteśmy dumne, że aż 84% użytkowniczek Wizaz.pl używa dermokosmetyków*. Oznacza to, że dziewczyny wybierają bezpieczne preparaty, które są wytwarzane pod kontrolą specjalistów w zakresie pielęgnacji skóry. Oprócz tego, jakie produkty stosujemy, powinnyśmy pamiętać także o tym, aby używać ich w odpowiedniej kolejności oraz robić to starannie i regularnie. Codziennie rano i wieczorem zamknij się w łazience na kilka minut. Przed snem, kiedy nie musisz się już nigdzie spieszyć, niech będzie to nawet 30 minut lub więcej – zorganizuj sobie SPA w domowym zaciszu i poświęć się w całości potrzebom twojej skóry. Poza tym, dziewczyny biorące udział w badaniu zwróciły uwagę na problem skóry wrażliwej, która jest podatna na różnego rodzaju czynniki wewnętrzne i zewnętrzne, z czym jest związane częste pojawianie się podrażnień czy reakcji alergicznych. Jednocześnie, część z nich wie już, jakie produkty są w stanie uporać się z takimi objawami. Na wieczorną pielęgnację poświęcam ponad 20 minut, raz w tygodniu więcej. Zaczynam od 3-stopniowego demakijażu (1. produkt na bazie olejku, 2. produkt na bazie wody i 3. płyn micelarny), następnie przemywam twarz Cetaphil EM i spryskuję wodą termalną (...) Na noc nakładam Cetaphil MD, który świetnie nawilża i, co...

Przeczytaj
Pielęgnacja Masz skórę wrażliwą? Lepiej tego nie rób
Jeżeli masz skórę wrażliwą, z pewnością wiesz, jak niewdzięczna potrafi być w pielęgnacji. Co należy, a czego nie wolno nam robić, aby nie nasilić problemu?
Materiał partnera
listopad 08, 2018

Pieczenie, swędzenie, zaczerwienienia – to tylko niektóre z wielu możliwych reakcji skóry wrażliwej na nowy kosmetyk czy zmiany temperatury. Ten typ skóry wymaga specjalnej ochrony i wyrobienia pewnych nawyków pielęgnacyjnych. I choć powinny różnić się w zależności od konkretnego przypadku, jest kilka ogólnych zasad, których warto przestrzegać. Do występowania kolejnych podrażnień przyczynia się na pewno: Niedostateczne nawilżanie Każdy, kto ma skórę wrażliwą, bez wątpienia zgodzi się z tym, że już niewielka ilość kosmetyku nawilżającego przynosi podrażnionej skórze natychmiastową ulgę. Robiąc to regularnie redukujemy objawy wrażliwości i zapobiegamy ich ponownemu pojawieniu się. Należy nawilżać ją od wewnątrz (nie zapominajmy o piciu wody), jak i z zewnątrz, w czym pomogą nam np. odpowiednie kosmetyki do pielęgnacji. Odpowiednie, czyli jakie? To zależny od danego przypadku, ale zaleca się stosowanie produktów aptecznych. Wizażanki bardzo przychylnie wypowiadają się m.in. na temat  dermokosmetyków Cetaphil : Cetaphil MD zaczęłam używać z polecenia mojej dermatolog w trakcie kuracji retinoidami. Przez całą kurację nie miałam ŻADNYCH suchych skórek czy uczucia ściągnięcia. Bardzo wydajny, pierwsze opakowanie stosowałam tylko na twarz i zużycie go zajęło mi 9 miesięcy (tyle ile trwała moja kuracja retinoidami), a nie żałowałam sobie go na twarz, zwłaszcza wieczorem. Aktualnie kupiłam drugie opakowanie i jak na razie nie zamierzam zmieniać go na inny krem. Twarz jest gładka, nawilżona. Dodatkowo jest świetny pod minerały – pisze Bjutifullovesong . Dermokosmetyki Cetaphil  są delikatne dla skóry i jej nie obciążają. Sprawiają, że wygląda zdrowo i promiennie, a także jest mniej podatna na uszkodzenia. Są dedykowane skórze wrażliwej oraz uszkodzonej w przebiegu różnych schorzeń dermatologicznych, a preparat Cetaphil...

Przeczytaj
Fotolia
Pielęgnacja Obalamy mity, czyli kontrowersyjne składniki pod lupą. Czy konserwanty to samo zło?
Wzbudzają kontrowersje i dzielą środowisko, sprawiając przy tym, że wiele z nas omija je szerokim łukiem. Mowa oczywiście o stosowanych w kosmetykach konserwantach, wokół których narosło całkiem sporo mitów. W naszym nowym cyklu postaramy się te mity obalić i głosem ekspertów wyjaśnić, dlaczego konserwanty w wielu produktach drogeryjnych są po prostu konieczne.
Monika Orzechowska
maj 19, 2016

Czemu służy obecność konserwantów w kosmetykach? Najkrócej mówiąc, przedłużają trwałość produktów kosmetycznych . Ich zadaniem jest utrzymanie kosmetyków w czystości mikrobiologicznej, a więc ochrona przed namnażaniem się drobnoustrojów. Brak tego typu substancji, zwłaszcza w produktach, których głównym składnikiem jest woda, spowodowałby rozwój m.in. bakterii i grzybów. W efekcie tusz do rzęs mógłby wywołać infekcję oka, a krem do twarzy, mleczko czy tonik – zapalenie skóry. Skąd więc taki strach przed konserwantami? Konserwanty stosowane w kosmetykach Konserwanty to zaraz po substancjach zapachowych najbardziej uczulające składniki kosmetyków . Nierzadko powodują one kontaktowe zapalenie skóry objawiające się m.in. podrażnieniami i wypryskami. Pod ostrzałem znalazły się m.in. parabeny (swobodnie przenikają przez skórę do limfy), którym zarzuca się wywoływanie zmian hormonalnych. Złą sławą cieszą się także diazolidynylan mocznika (Diazolidinyl Urea) i Quaternium-15 – substancje konserwujące uwalniające formaldehyd. Czytaj też:  Dlaczego warto używać kosmetyków z witaminą C Strach przed ich szkodliwym, także rakotwórczym działaniem spowodował jednak, że w internecie często można spotkać się z opinią, iż obecność parabenów i jakichkolwiek innych konserwantów dyskredytuje kosmetyk. Nietrudno dostrzec, że moda na naturalne kosmetyki wynikła poniekąd z obawy przed konserwantami. Czy konserwanty nie są jednak niepotrzebnie demonizowane i czy ich obecność w kosmetykach na pewno jest zbędna? - Oczywiście konserwanty nie są dla nas obojętne, ale musimy pamiętać o tym, że konserwanty są różne . Są wśród nich także takie, które są powszechnie uznawane za bezpieczne. Co ciekawe, tak się składa, że najbezpieczniejsze są te, które są najmocniej demonizowane. Dla przykładu, benzoesan sodu w percepcji wielu osób jest niebezpieczny, co...

Przeczytaj
Makijaż Ta dziewczyna odwzorowała makijaż infuencerki, którą obserwuje milion osób. Jest... o niebo lepszy
Mało znana blogerka swoim makijażem udowodniła, że nie liczy się popularność ani drogie kosmetyki a umiejętności.
Laura Osakowicz
lipiec 29, 2019

Kosmetyki, które tworzy Jeffree Star uznawane są za jedne z najlepszych produktów do makijażu. Zachwycają opakowaniami, szalonymi odcieniami, oraz mocną pigmentacją. Kontrowersyjny wizerunek wizażysty sprawia, że jego produkty są jeszcze bardziej popularne i pożądane przez ludzi zainteresowanych makijażem na całym świecie. Jedna z najpopularniejszych dziewczyn na polskim YouTubie - Karolina "Stylizacje", którą subskrybuje prawie milion osób postanowiła  przetestować najnowszą paletkę vlogera o nazwie "Jawbreaker" . Jej opinia była jednoznaczna - paletka nie zaskarbiła jej serca, za to... nieudany makijaż powiek podbił cały internet.  Ta dziewczyna odtworzyła makijaż Karoliny ze Stylizacje Jakość i użyteczność popularnej palety zdecydowała się sprawdzić także inna blogerka beauty, Weronika Jaguś, którą śledzi zaledwie 150 tysięcy osób. Co więcej - postanowiła odtworzyć makijaż Karoliny z jej testu paletki . Użyła dokładnie tych samych cieni i technik blendowania. Doskonałym makijażem, który wykonała... zawstydziła starszą koleżankę.  Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Jeffree Star Cosmetics (@jeffreestarcosmetics) Lip 15, 2019 o 4:49 PDT Zobacz także:  Super Glue oraz igła?! Tak kiedyś Deynn doczepiała rzęsy  Weronika Jaguś zapewniła, że nie miała na celu nikogo urazić, tylko przekonać się, czy cienie faktycznie są trudne w rozblendowaniu i tworzą plamy (tak twierdziła Karolina Gołębiewska). Samą paletę posiadała już wcześniej, jednak nie używała konkretnie tych cieni , których użyła Karolina. Stąd przyszedł pomysł na film.  Zobaczcie różnice w wykonywaniu makijażu przez dziewczyny:  Źródło: YouTube /  YouTube Weronika z łatwością wykonała ten makijaż inspirowany "StylizacjeTV". Przyznała, że za cenę...

Przeczytaj