Koreański fenomen dla sceptyków filtrów. Ten SPF50 z wąkrotą jest niewyczuwalny, a nawilża jak serum
Jeśli kremy z filtrem kojarzą ci się z rolującą formułą, lepkim wykończeniem i zapchanymi porami, ten produkt całkowicie zmieni twoje podejście. Koreański krem z SPF50 powstał z myślą o osobach, które na co dzień nie przepadają za filtrami przeciwsłonecznymi. Zamiast ciężkiej formuły oferuje konsystencję lekkiego serum nawilżającego.

Masa osób wciąż bagatelizuje fotoprotekcję ze względu na uczucie ciężkości, błyszczenie skóry czy charakterystyczny biały film widoczny zaraz po aplikacji. Dzisiejsze koreańskie filtry pokazują, że SPF może przypominać lekki, w pełni komfortowy krem pielęgnacyjny. Cloud Screen jest tego świetnym przykładem. Nie bez powodu producent określa go jako "sunscreen made for sunscreen sceptics".
Jak działa koreański krem z filtrem Cloud Screen SPF 50 od Common Clouds?
Już podczas pierwszej aplikacji zauważyłam, że nie jest to typowy krem przeciwsłoneczny. Gęsta emulsja po kontakcie ze skórą błyskawicznie zmienia się w lekką, nawilżającą esencję, która dosłownie wtapia się w cerę. Nie pozostawia tłustej warstwy, nie klei się i nie tworzy charakterystycznego filmu, którego wiele osób nie toleruje w filtrach.

Za ten komfort odpowiada między innymi formuła bazująca aż w 73% na esencji nawilżającej. Produkt przypomina konsystencją bardziej lekkie serum na dzień. Skóra pozostaje miękka, dobrze nawilżona i promienna, ale bez efektu nadmiernego błyszczenia.
Filtr nie roluje się też pod makijażem. Podkład i kremy koloryzujące dobrze współpracują z jego formułą, a sam produkt nie wpływa na ich trwałość. Ideał na co dzień, nie tylko dla cer problematycznych, ale i suchych, dojrzałych, mieszanych czy wrażliwych.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Nie tylko chroni przed UV, ale również pielęgnuje skórę
Cloud Screen wykorzystuje cztery nowoczesne, fotostabilne filtry UV, które zapewniają szerokie spektrum ochrony przed promieniowaniem UVA i UVB. Dzięki temu zabezpiecza skórę zarówno przed oparzeniami słonecznymi, jak i przed fotostarzeniem oraz powstawaniem przebarwień pozapalnych. Na uwagę zasługują również składniki pielęgnacyjne.
W formule znajdziemy między innymi:
- 2% niacynamidu, który pomaga zmniejszać zaczerwienienia, wspiera barierę hydrolipidową i stopniowo rozjaśnia ślady po niedoskonałościach;
- ekstrakty z wąkroty azjatyckiej, które łagodzą podrażnienia, wspierają regenerację skóry i wzmacniają jej naturalną odporność;
- ekstrakt z owsa, który koi skórę, ogranicza uczucie suchości i zmniejsza reaktywność cery;
- beta-glukan, który intensywnie nawilża oraz wspiera procesy regeneracyjne;
- ferment drożdżowy, który wspiera mikrobiom skóry i poprawia jej kondycję.
Całość uzupełniają antyoksydanty, w tym witamina E oraz ekstrakt z zielonej herbaty, które pomagają neutralizować wolne rodniki powstające pod wpływem promieniowania UV i zanieczyszczeń środowiskowych.
Dla kogo będzie najlepszym wyborem?
Cloud Screen marki Common Clouds został stworzony przede wszystkim z myślą o osobach, które do tej pory nie mogły znaleźć filtra odpowiadającego potrzebom swojej skóry. Szczególnie dobrze sprawdzi się przy cerze tłustej, mieszanej, trądzikowej i wrażliwej. Jego niekomedogenna formuła nie zapycha porów, a więc będzie przysłowiowym strzałem w dziesiątkę u osób, które po zastosowaniu kremów z filtrem często obserwowały wysyp niedoskonałości.
Równie ważny jest brak kompozycji zapachowej oraz niewidoczne wykończenie. Kosmetyk nie bieli nawet ciemniejszych fototypów i pozostaje praktycznie niewyczuwalny na twarzy.
To jeden z tych produktów, które skutecznie rozprawiają się z najczęstszymi argumentami przeciw codziennemu SPF. Jeśli filtry kojarzyły się dotąd z ciężką, tłustą warstwą, Cloud Screen pokazuje, że nowoczesna fotoprotekcja może być niemal niewidoczna. Przypomina bardziej dobre serum nawilżające niż klasyczny krem przeciwsłoneczny. A przy tym solidnie chroni przed promieniowaniem. Czego chcieć więcej?

