Ładowanie

Jeśli twoja cera, tak jak moja, zdradza już pewne oznaki dojrzałości (ach te zmarszczki mimiczne), wygląda na poszarzałą, zmęczoną i odwodnioną, w twojej pielęgnacji nie może zabraknąć tego jednego wyjątkowego składnika – witaminy C. Jest prawdziwym kosmetycznym superbohaterem, bo działa na skórę na wiele sposobów, a efekty widać gołym okiem. Ja mam swoje ulubione trio produktów, w której właśnie ta witamina gra główną rolę, a są to: serum-shot, krem rewitalizujący i krem ochronny od Bielenda Professional Supremelab z serii Energy Boost.

Dlaczego jesienią i zimą cera traci blask i ładny koloryt?

Codzienna pielęgnacja mojej cery nie jest łatwym zadaniem. Po 40. roku życia dostrzegam już utratę jędrności i pierwsze zmarszczki mimiczne. W dodatku mam cerę tłustą, która szybko pokrywa się warstewką sebum, widoczne są na niej rozszerzone pory i zaskórniki.

Wpływ na jej kondycję mają też czynniki zewnętrzne związane z pogodą czy porą roku. Latem działają na nią wysokie temperatury, słońce, morska woda. Jesienią i zimą dołączają kolejne wyzwania. Jakie? Przede wszystkim cera wystawiana jest na częste wahania temperatury. Do grona czynników mających na nią negatywny wpływ dołącza również suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach. Do tego zimny i mocny wiatr i mamy gotowy przepis na naruszoną barierę hydrolipidową, a w efekcie na odwodnioną i podrażnioną skórę.

Nic więc dziwnego, że jej wygląd pozostawia wiele do życzenia: jest szara, zmęczona, często o nierównym kolorycie. Na szczęście wiem, co zrobić, żeby przywrócić jej zdrowy i promienny wygląd.

Witamina C niezastąpiona do cery poszarzałej i dojrzałej

Kluczem do sukcesu jest witamina C. Jest składnikiem wyjątkowym i wszechstronnym, który doskonale odpowiada na potrzeby takiej cery jak moja: z pierwszymi oznakami starzenia, wymagającej rozświetlenia i przywrócenia utraconego blasku. Witamina ta jest przede wszystkim bardzo silnym antyoksydantem, neutralizującym działanie wolnych rodników, odpowiedzialnych za uszkodzenia włókien kolagenowo-elastynowych. W dodatku sama jest kluczowa do syntezy kolagenu, którego naturalna produkcja niestety spowalnia wraz z wiekiem. Włączenie witaminy C do codziennej pielęgnacji pozwala więc zarówno spowolnić proces powstawania zmarszczek, jak i zmniejszyć widoczność tych już istniejących. Na tym jednak nie koniec jej właściwości.

Witamina C to absolutny must have dla każdej osoby, która zmaga się z przebarwieniami czy szarym i ziemistym kolorytem skóry. Pomaga w rozjaśnianiu hiperpigmentacji, działa rozświetlająco i nadaje skórze zdrowe glow. Nie bez powodu więc nazwałam ją „kosmetycznym superbohaterem”, bo jest dla mnie synonimem pielęgnacyjnego multitaskingu.

Mój jesienno-zimowy plan pielęgnacyjny z witaminą C

Tyle teorii – ale jak to wszystko uwzględnić w rutynie pielęgnacyjnej? Zadanie jest łatwiejsze, niż może się wydawać, bo wystarczy postawić na zestaw sprawdzonych kosmetyków z jednej linii, które będziesz nakładać na skórę rano i wieczorem. Mogę podpowiedzieć, że w tej roli doskonale wypadną produkty z serii Energy Boost marki Bielenda Professional Supremelab. W moje ręce trafiło emulsyjne serum-shot z 15% (!) witaminy C, hydro-rewitalizujący krem ochronny z SPF 50 i nutri-rewitalizujący krem do twarzy i pod oczy. Te trzy kosmetyki są dla mnie bazą, na której zbudowałam swoją jesienną pielęgnację.

energy boost bielenda witamina c
archiwum prywatne

Rano i wieczorem, po oczyszczeniu skóry i przetarciu jej tonikiem, nakładam emulsyjne serum-shot, które mnie absolutnie zachwyciło. Dlaczego? Przede wszystkim zawiera aż 15% witaminy C w postaci dwóch najbardziej stabilnych i niezwykle skutecznych form: Tetra Vit-C i etylowanego kwasu askorbinowego. Przyznam, że nie spotkałam się z drogeryjnym produktem z tej półki cenowej, który mógłby się pochwalić tak wysokim stężeniem tego składnika. Witamina C jest tu niewątpliwie główną gwiazdą, ale warto wspomnieć o tym, że serum zawiera też ceramidy i adenozynę. W praktyce oznacza to, że działa nie tylko przeciwstarzeniowo i rozświetlająco, ale też odbudowuje barierę hydrolipidową, zwiększa elastyczność skóry i redukuje widoczność zmarszczek. Bardzo duży plus wędruje ode mnie również za opakowanie z pompką i lekką emulsyjną konsystencję. Serum błyskawicznie się wchłania, co przy mojej tłustej cerze jest ogromnym atutem.

serum bielenda z witaminą c

Równie ciekawym produktem jest nutri-rewitalizujący krem do twarzy i pod oczy. Wklepuję go wieczorem, po zastosowaniu wspomnianego serum. Jestem fanką opakowań typu airless, więc taka forma od razu zwróciła moją uwagę. Obok 5% podwójnej witaminy C swoje miejsce w składzie znalazł też nawilżający i kojący D-pantenol, polifenol EGCG, czyli silny antyoksydant pozyskiwany z zielonej herbaty, oraz peptyd przeciwzmarszczkowy Matrixyl, który pobudza syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego. Jest to więc dobrze przemyślana kompozycja składników skrojona na miarę potrzeb cery z pierwszymi oznakami starzenia, odwodnionej i pozbawionej blasku. Krem ma przyjemnie otulającą formułę i jest jak znalazł na sezon jesienno-zimowy, kiedy pielęgnacja wspierająca barierę hydrolipidową jest na wagę złota.

krem bielenda z witaminą c

Rano z kolei zawsze pamiętam o ochronie przeciwsłonecznej (tak, jesienią i zimą również!). Zwykle z pewną rezerwą podchodzę do kremów z SPF 50 w obawie, że będą się nieestetycznie świecić i obciążać moją problematyczną cerę. W przypadku hydro-rewitalizującego kremu ochronnego z SFP 50 z serii Energy Boost nie ma o tym mowy. Dosłownie już po chwili od nałożenia ładnie się wchłania i nie pozostawia żadnej lepkiej czy rolującej się warstewki, dając natomiast efekt subtelnego i naturalnie wyglądającego glow. Jego podstawowe działanie to ochrona przed promieniowaniem UVA/UVB dzięki stabilnym filtrom fizycznym i chemicznym oraz zapobieganie powstawaniu przebarwień. Jednak właściwości kosmetyku są znacznie szersze i wynikają z bogatego składu. Jest w nim witamina C, D-pantenol, a także NAG (N-acetyloglukozamina; rozświetla, rozjaśnia i poprawia teksturę skóry) i ksantohumol (silny antyoksydant).

krem spf 50 z witaminą c bielenda

Nie wyobrażam sobie pielęgnacji jesienno-zimowej bez witaminy C. Odkąd włączyłam do rutyny kosmetyki z serii Energy Boost, moja cera wygląda o niebo lepiej. Ma zdrowszy i bardziej równomierny koloryt, jest przyjemnie nawilżona, odzyskała swój blask. Co więcej, kosmetyki z witaminą C zwykle kojarzą się z lekkimi formułami, w tym przypadku natomiast otrzymujemy formuły odżywcze, silnie nawilżające, otulające, a więc doskonale wpisujące się w pielęgnację barierową, która jesienią i zimą nabiera szczególnego znaczenia. To trio kosmetyków jest gwarancją rewitalizacji, odżywienia i rozjaśnienia skóry. Nie mogę też nie wspomnieć o niezwykle energetycznej kolorystyce opakowań – jak znalazł na poprawę nastroju w te szarobure pory roku!

Materiał promocyjny marki Bielenda Professional Supremelab.

Nasze akcje

Polecane