Terapia LED i "lodowy kompres" pod oczy w jednym. Maska Shark CryoGlow wynosi pielęgnację na wyższy level
Domowe urządzenia beauty coraz śmielej wkraczają do naszych pielęgnacyjnych rutyn. Mamy już szczoteczki soniczne, urządzenia do masażu, depilatory IPL i... profesjonalne maski LED stymulujące i regenerujące skórę od wewnątrz. Przez ostatnie tygodnie sprawdzałam, jak w tej roli radzi sobie Shark CryoGlow – urządzenie łączące światło czerwone, niebieskie i podczerwone z technologią chłodzenia okolicy pod oczami.
Do testu maski LED Shark CryoGlow podeszłam z konkretnymi oczekiwaniami. Nie mam problemów z trądzikiem, dlatego najbardziej interesowało mnie działanie przeciwstarzeniowe i wygładzenie skóry. Chciałam sprawdzić, czy regularna fototerapia rzeczywiście przyniesie mojej cerze blask, sprężystość i promienność. W trakcie testu pojawiło się też kilka niedoskonałości mogłam więc przekonać się, jak urządzenie radzi sobie z pojedynczymi stanami zapalnymi. Największym zaskoczeniem okazała się jednak funkcja, której klasyczne maski LED nie mają – InstaChill, czyli opcja chłodzenia okolicy pod oczami.
Jak działa maska LED Shark CryoGlow?
Zanim przejdziemy do odczuć z użytkowania sprzętu i efektów stosowania, przyjrzyjmy się bliżej samej specyfikacji produktu. Shark CryoGlow to klinicznie przebadane urządzenie z certyfikatem CE klasa IIa (MDR 817913 ROOO). Łączy dwie technologie: terapię światłem technologii IQLED oraz chłodzenie okolicy pod oczami. Obejmuje przy tym trzy rodzaje światła o różnej długości fal: czerwone 630 nm, niebieskie (415 nm) i głębokie światło podczerwone (830 nm), które są emitowane z aż 160 diod z potrójnym chipem. To daje nam aż 480 źródeł światła, które zostały opracowana we współpracy ze specjalistami w dziedzinie optyki oraz fizyki światła. To rozwiązanie zapewnia równomierny rozkład światła o optymalnym natężeniu na całej powierzchni twarzy.
Każda z długości fali ma inne zastosowanie. Światło niebieskie, absorbowane blisko powierzchni skóry, wykorzystuje się przede wszystkim w pielęgnacji skóry ze skłonnością do trądziku. Podczerwone i czerwone światło dociera głębiej pod powierzchnią skóry, co jest z kolei ukierunkowane na redukcję zaczerwienień, pobudzenie procesów regeneracyjnych i stymulację produkcji kolagenu. Do wyboru mamy też tryb służący do podtrzymania efektów uzyskanych po pełnych, 12 tygodniach cyklu terapii przeciwstarzeniowej lub przeciw niedoskonałościom.

Mamy też technologię InstaChill, czyli zintegrowany system chłodzenia umieszczony w okolicy pod oczami. To pierwsza maska na polskim rynku z tego typu rozwiązaniem. Do wyboru są trzy poziomy chłodzenia, a funkcja może działać samodzielnie albo razem z terapią LED.

Do zestawu dołączono oczywiście pilot z wyświetlaczem. Przy jego użyciu wybieramy tryb, kontrolujemy czas sesji i sprawdzamy poziom naładowania baterii. Możemy z niego korzystać nie zdejmując maski, co ułatwia zmianę ustawień.

Cztery programy dostosowane do różnych potrzeb skóry
Dużym plusem Shark CryoGlow jest to, że nie musimy samodzielnie dostosowywać poszczególnych długości fal. Urządzenie ma cztery gotowe programy odpowiadające różnym potrzebom skóry:
- Better Ageing, czyli sesje trwające 6 minut. To tryb, po który sięgałam zdecydowanie najczęściej. Łączy czerwone światło i głębokie światło podczerwone. Połączenie tych dwóch długości fal stymuluje produkcję kolagenu i elastyny. Działa prewencyjnie i spowalnia procesy starzenia.
- Blemish Repair, czyli sesje trwające 8 minut. Ten program przeznaczony jest dla skóry problematycznej. Nie wykorzystuje jednego rodzaju światła przez całą sesję, a składa się z trzech etapów. Najpierw emituje światło niebieskie i głębokie podczerwone, następnie niebieskie i czerwone, a na końcu czerwone i głębokie podczerwone. W ten sposób przyczynia się do redukcji bakterii i stanów zapalnych, przyśpieszając przy tym procesy regeneracyjne i zmniejszając zaczerwienienia.
- Skin Sustain, czyli sesje podtrzymujące efekty po zakończeniu jednego z dwóch wyżej wymienionych trybów, trwające 4 minuty. To najkrótszy program. Wykorzystuje wszystkie trzy rodzaje światła i może być elementem codziennej rutyny.
- Under-Eye Revive, czyli technologia zapewniająca efekt chłodzenia. Mamy tu 3 poziomy intensywności. Chłód jest naprawdę mocno odczuwalny, dlatego najczęściej wybierałam najniższą albo średnią moc. Dla mnie były w zupełności wystarczające. Tryb InstaChill może być stosowane razem z terapią LED albo samodzielnie.

Maska LED w codziennej rutynie pielęgnacyjnej
Przed sesją skóra powinna być dokładnie oczyszczona i osuszona. Maskę zakładamy na suchą twarz, wybieramy odpowiedni program i uruchamiamy program, wybierając odpowiedni tryb na pilocie. Urządzenie wskazuje nam, ile sesji już zostało wykonanych. Maska automatycznie wyłącza się chwilę po zakończeniu programu. Później przechodzimy już do standardowej pielęgnacji. Z częstotliwością stosowania maski LED nie możemy oczywiście przesadzić. Sięgamy po nią tylko raz dziennie. Wyjątkiem jest tryb Under-Eye Revive, z którego, zgodnie ze wskazaniami producenta, możemy korzystać częściej.
To ważne, aby nie stosować dłuższych i częstszych sesji niż zaleca producent i nie traktować tego typu działania jako sposobu na przyspieszenie efektów. W fototerapii liczy się przede wszystkim odpowiednia długość fali, dawka światła, czas ekspozycji i regularność. Więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Jak wyglądała moja skóra po kilku tygodniach?
Choć na co dzień nie zmagam się z trądzikiem, podczas testu pojawiło się na mojej twarzy kilka niedoskonałości, a więc działanie redukujące wypryski mogłam potraktować jako "test dodatkowy". Muszę jednak zaznaczyć, że nie mam nasilonego trądziku, dlatego nie mogę powiedzieć, jak urządzenie zachowałoby się przy rozległych, przewlekłych zmianach. Zauważyłam jednak, że pojedyncze stany zapalne szybciej się wyciszały, a skóra wokół nich była uspokojona. Tryb Blemish Repair pomagał mi szybciej się z nimi.
Trzeba przy tym pamiętać, że maska LED nie powinna zastępować terapii dermatologicznej w przypadku trądziku o nasilonym przebiegu. Może być elementem pielęgnacji wspierającej, ale nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów skóry.

Regularnie korzystałam też z trybu Under-Eye Revive, bo mam tendencję do zatrzymywania wody w organizmie i budzenia się z opuchniętą skórą. Z rana opuchlizna pod oczami jest u mnie bardzo mocno widoczna, więc technologia InstaChill miała możliwość "wykazać się" w tym obszarze. Chłodzenie powoduje zwężenie naczyń krwionośnych i tymczasowo zmniejsza obrzęk. Nie należy traktować go oczywiście jako sposobu na trwałe usunięcie cieni czy worków pod oczami. To raczej szybki zabieg odświeżający, który bardzo dobrze spisuje się właśnie z rana, kiedy zależy nam na redukcji opuchlizny. W tym obszarze płytki chłodzące radzą sobie rewelacyjnie.
Największą różnicę zauważyłam jednak w gładkości skóry, bo to właśnie po tryb Better Ageing sięgałam najczęściej. Cera stała się miękka w dotyku, wygląda na bardziej napiętą, sprężystą i sprawia wrażenie wypoczętej. Oczywiście na efekty musiałam poczekać i nie pojawiły się one po jednym zabiegu. Regularność to podstawa.

Czy to naprawdę działa?
Po tym teście nie mam wątpliwości, że maska LED Shark CryoGlow wznosi pielęgnacyjną rutynę na wyżyny i stanowi jej doskonałe uzupełnienie. Trzeba jednak spojrzeć na nią realistycznie. Nie zastąpi kremu z filtrem, retinoidów, odpowiednio dobranej pielęgnacji czy konsultacji dermatologicznej, kiedy pojawia się problem wymagający leczenia. Odkąd użyłam jej po raz pierwszy, nie pominęłam ani jednej sesji. Wkradła się do mojej wieczornej rutyny i została w niej już na stałe.

Shark CryoGlow maska LED to jest wyrób medyczny. Używaj go zgodnie z instrukcją użycia lub etykietą.
Wyrób medyczny oznakowany CE, klasa IIa, zgodny z MDR 817913 ROOO, zatwierdzony dnia 11/08/2025.
Nazwa lub nazwa handlowa wyrobu: Maska LED Shark CryoGlow
Przewidziane zastosowaniu wyrobu: urządzenie do pielęgnacji twarzy
Podmiot prowadzący reklamę oraz nazwa producenta: SharkNinja, SharkNinja
Materiał promocyjny marki SharkNinja

