klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
zdjęcia twarzy przed i po stosowaniu peelingu progresywnego Lancôme Visionnaire Crescendo
Pielęgnacja

TEST redakcji: "nowa" skóra w 28 nocy - jak działa peeling progresywny?

Peeling progresywny Visionnaire Crescendo marki Lancôme to nowość na rynku, ale czy zasługuje na uwagę? Sprawdziłam to na własnej skórze – zapraszam na relację z testu!
Agata Kufel
marzec 27, 2017

Uwielbiam peelingi – w mojej kosmetyczce są obecne zarówno te mechaniczne, jak i enzymatyczne. Staram się oczyszczać w ten sposób skórę minimum raz w tygodniu, by cieszyć się gładką cerą bez suchych skórek. Jednak peeling, który wypróbowałam w ostatnim czasie jest jedyny w swoim rodzajuLancôme Visionnaire Crescendo ma dwie fazy i aplikuje się go codziennie przez 28 nocy.

TEST REDAKCJI: Maska Schwarzkopf GLISS z proteinami soi i masłem kakaowym

Jak działa peeling progresywny Lancôme?

Kosmetyk stworzony przez Lancôme zaprojektowano z myślą o rewitalizacji cery i zwalczaniu oznak starzenia: zmarszczek, ziemistego kolorytu i rozszerzonych porów. Visionnaire Crescendo ma dwie fazy – każdą z nich należy stosować przez 14 nocy, aplikując na oczyszczoną twarz pod krem nawilżający. Całość składa się na kompletną kurację złuszczającą do stosowania w warunkach domowych. Jak to wygląda w praktyce?

Peeling ma specyficzne, podwójne opakowanie – w każdej połówce znajduje się 15 ml płynnej fazy, którą dozuje się za pomocą pompki. Nadrukowane na buteleczce podziałki i półprzeźroczysty plastik, z którego jest wykonana, pozwalają na bieżąco obserwować ubytek produktu.

Zgodnie z zaleceniem producenta zaczęłam kurację od fazy pierwszej. W jej skład wchodzą 5% kwasy owocowe i ekstrakt z łuski komosy ryżowej – wszystko o właściwościach złuszczających. Według opisu na opakowaniu, głównym celem tego etapu jest pobudzenie procesu odnowy komórkowej.

Faza pierwsza ma postać rzadkiego płynu o lekko pomarańczowym zabarwieniu i delikatnym, nieco owocowym zapachu. Wchłania się błyskawicznie, nie pozostawiając żadnej powłoki na skórze, która już po chwili jest gotowa do aplikacji kremu nawilżającego.

Przez kilka pierwszych dni od rozpoczęcia kuracji moja skóra była lekko zaczerwieniona – efekt uboczny działania kwasów, który faktycznie jest wymieniony w ulotce. Jednak cera dość szybko się przyzwyczaiła i problem bezpowrotnie zniknął. Muszę przyznać, że trochę obawiałam się suchych skórek, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca – codziennie po peelingu nakładałam krem nawilżający na noc, a w ciągu dnia dodatkowo stosowałam krem ochronny SPF50.

Efekty po stosowaniu fazy pierwszej zauważyłam po ok. tygodniu – skóra zaczęła się wygładzać, a ślady po zmianach trądzikowych znikać. Po czternastu nocach z ciekawością przeszłam do fazy drugiej -  zawierającej 10% stężenie kwasów glikolowego i kwasu salicylowego, mającej ostatecznie zregenerować moją skórę.

Faza druga pod względem konsystencji jest taka sama, jak pierwsza – rzadka i wodnista, jednak tym razem o niebieskim zabarwieniu. Ma podobny zapach i wchłania się równie szybko.

Tym razem, mimo zmiany stosowanej substancji, nie zauważyłam żadnej reakcji obronnej – wręcz przeciwnie, skóra bardzo dobrze „przyjęła” zmianę. Przez następne 14 dni jej wygląd zmieniał się już tylko na plus – bez żadnych efektów ubocznych.

Jak oceniam kurację peelingiem Lancôme?

Visionnaire Crescendo bez wątpienia jest produktem z wyższej półki – jednak nie mam tu na myśli jedynie ceny (359 zł za opakowanie na 28 nocy stosowania), ale także komfort stosowania i oczywiście działanie. Pomijając początkowe zaczerwienienie, moja skóra widocznie skorzystała na tym zabiegu – po 28 dniach jest gładsza i ma wyczuwalnie lepszą, bardziej napiętą strukturę. Koloryt uległ ujednoliceniu i rozjaśnieniu (ponieważ unikam opalenizny, jest to dla mnie duży plus). Zmarszczki mimiczne wokół ust stały się mniej widoczne, podobnie jak – co najbardziej mnie cieszy – blizny i pozostałości po zmianach trądzikowych. Poniżej efekt widoczny na zdjęciach wykonanych przed i po kuracji.

Mimo, że produkt jest określany jako "peeling progresywny", w rzeczywistości jest to zbilansowana kuracja kwasami – substancje aktywne i ich proporcje zostały dobrane na tyle starannie, że nie trzeba obawiać się nieprzyjemnych efektów ubocznych (które zdarzają się podczas samodzielnych eksperymentów z kwasami – co w przeszłości sama odczułam). Brak widocznego łuszczenia i wysuszenia skóry sprawił, że Visionnaire Crescendo stosowałam z przyjemnością, nie martwiąc się o to, czy moja cera następnego dnia będzie w stanie wytrzymać standardową dawkę makijażu.

Elementem zniechęcającym jest z pewnością wysoka cena, która dla niektórych może być zaporowa. Pewnym „pocieszeniem” pod tym względem był dla mnie fakt, że po zakończonej kuracji pozostała mi równo połowa produktu. Będę więc mogła za kilka miesięcy powtórzyć zabieg (według producenta minimalny odstęp to 30 dni), bez konieczności kupowania nowego opakowania kosmetyku.

Co sądzicie o 28-nocnym peelingu? Zdecydowałybyście się na taką kurację?

Zobacz też: Test redakcji: Niebieski lifting twarzy? Sprawdziłyśmy, jak działa ten kosmetyk!

Komentarze
Pielęgnacja Ten peeling z kwasami zastąpi wizytę u kosmetyczki
Peeling z kwasami AHA, L'Biotica kupimy teraz taniej o 30 procent. Jak działa ten produkt i gdzie go szukać?
Laura Osakowicz
kwiecień 17, 2020

Zabieg z kwasami u kosmetyczki pomaga oczyścić i wygładzić skórę. W obecnych warunkach salony urody są zamknięte, pozostaje więc nam jedynie pielęgnacja domowa. Peeling z kwasami AHA, L'Biotica skutecznie usunie martwy naskórek, ale bez podrażnień i nieprzyjemnego pieczenia. Regularnie stosowany daje efekty podobne do wizyty u kosmetyczki! Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez L'biotica BIOVAX (@lbiotica) Sty 4, 2020 o 10:21 PST Zobacz także: Domowe sposoby na trądzik różowaty Dobry peeling do twarzy z kwasami  L'Biotica, Eclat Face Peel, wygładzający peeling kwasowy do twarzy nie tylko daje upragniony efekt wygładzenia, ale także jest on dostępny w doskonałej cenie, zarówno online jak i stacjonarnie. W dniach 16-22 kwietnia drogeria Hebe  przeceniła dermokosmetyki nawet o 40 proc.- markę L'Biotica również. Tym samym możemy teraz kupić ten kwasowy peeling do domowego użytku  za 14,99 zamiast regularnej ceny 19,99 zł. Źródło: materiały prasowe Peeling L'Biotica swoje działanie zawdzięcza kwasom AHA pozyskiwanym z owoców  mango i banana . Dodatkowo formuła została wzbogacona o wulkaniczny pył. W efekcie kosmetyk ten skutecznie wygładza i zmiękcza skórę . Jest jednak na tyle delikatny, że może być stosowany przez osoby o wrażliwej i skłonnej do zaczerwienień cerze. Ten peeling to doskonała alternatywa dla mechanicznych peelingów nie tylko dla osób o delikatnej skórze. Z jego dobroczynnego działania skorzystają także posiadaczki normalnej, a nawet tłustej cery. L'Biotica z kwasami AHA zapewni także takiej skórze gładkość, dodatkowo odżywiając ją, oraz przywróci jej zdrowy blask. Peeling z kwasami AHA, L'Biotica - opinie Efekt jak z salonu dostrzegają także Wizażanki, które miały okazję testować już ten produkt.  Bardzo dobrze...

Przeczytaj
krem do ciała dd od Bielendy i ręce, na których widać efekt przed i po zastosowaniu
Pielęgnacja TEST redakcji: jedwab do ciała, który zakrywa przebarwienia i pajączki
Nie jestem fanką opalania, ale też nie lubię, kiedy latem wszyscy oglądają się za moją nienaturalnie bladą skórą. Rozwiązaniem okazał się krem DD do ciała! Czym mnie zachwycił?

Blada skóra, szczególnie latem zwraca uwagę przechodniów. Nie przepadam za mocną opalenizną, o którą zresztą u mnie ciężko, bo moja skóra na słońce reaguje mocnym zaczerwienieniem, a nie pięknym brązem. Nie lubię jednak, kiedy obcy ludzie dziwią się moim nienaturalnie bladym nogom. Pozostawało mi więc korzystanie z samoopalaczy, ale stosowanie niektórych z nich kończyło się smugami na ciele przez kilka dni.  Polecamy:   Kosztuje 4 zł, a w ciągu jednej nocy pozbędzie się suchych skórek i zaczerwienień Z ciekawością sięgnęłam więc po krem DD od Bielendy, czyli multifunkcyjny jedwab do ciała DD 10w1. Producent zapewniał, że jest to kosmetyk, który łączy w sobie funkcje korektora i balsamu do ciała. Właściwości nawilżające były dla mnie kluczowe ze względu na suchą skórę, przy której często, nawet po zastosowaniu peelingu obawiałam się podkreślenia przesuszonych miejsc.  Jak działa multifunkcyjny jedwab do ciała 10w1 od Bielendy?  Jego testowanie rozpoczęłam od rąk. Nabrałam niewielką ilość białego kremu i zaczęłam wcierać w skórę. Na początku nie widziałam żadnej różnicy, ale po kilku chwilach zauważyłam, że kremowy filtr na skórze zaczyna nabierać delikatnego koloru.  Moja ręka uzyskała jednolitą barwę, a drobne, na co dzień prześwitujące przez skórę żyłki wyraźnie zmniejszyły swoją widoczność. Muszę przy tym zaznaczyć, że jedwab doskonale dopasował się do mojej karnacji. Skóra stała się też delikatnie rozświetlona i niebywale gładka w dotyku.  Polecamy:   Test redakcji: Bandaże modelujące. Czy naprawdę działają? Chwilę po aplikacji dotarło do mnie, że przecież teraz mogę sobie ubrudzić nim ubrania! Nic z tego:) Jedwab bardzo szybko się wchłania, bez pozostawiania tłustej warstwy, przez co kolor jest trwały, ale nie przenosi się na odzież.  Polecamy:   Kiedy stosować serum, a kiedy krem do twarzy? Po...

Przeczytaj
kremy Amaderm
Pielęgnacja TEST redakcji: pielęgnacja dla wymagającej skóry z Amaderm
Jak nasza skóra skorzystała na specjalistycznej pielęgnacji produktami dermatologicznymi Amaderm? Zapraszamy na relację z testowania :)
Materiał partnera
lipiec 14, 2017

Czasem nasza skóra wymaga od nas szczególnej opieki - alergie, podrażnienia i okresowe pogorszenie kondycji cery może się przytrafić każdemu. Są też osoby, które ze względu na szczególnie wrażliwą skórę potrzebują specjalnej pielęgnacji na co dzień . W obu przypadkach na pomoc przychodzą produkty dermatologiczne Amaderm . Specjalnie dla was przetestowałyśmy cztery z nich: balsam do ciała i trzy rodzaje kremów. Zobaczcie, jak się sprawdziły! Krem nawilżający i Krem regenerująco-złuszczający Amaderm Testerka: Agata To był mój pierwszy kontakt z marką Amaderm - gdy tylko zobaczyłam charakterystyczne opakowania, od razu pomyślałam, że muszą się w nich kryć specjalistyczne produkty. Mam skórę mieszaną, która bywa naprawdę kapryśna - po tygodniach idealnego wyglądu potrafi zbuntować się w ciągu jednej nocy, pokrywając się niedoskonałościami lub za pomocą suchych skórek manifestując niedostateczne nawilżenie. Zabrałam się więc z ciekawością do testów - w udziale przypadły mi dwa kremy: Nawilżający i Regenerująco-złuszczający . Krem nawilżający Amaderm jest przeznaczony w pierwszej kolejności dla osób z suchą skórą , która potrzebuje szybkiego odżywienia. Można go stosować zarówno do codziennej ochrony , jak i podczas różnego rodzaju terapii, zabiegów powodujących wysuszenie czy podrażnienie skóry. Krem ma stosunkową gęstą konsystencję , która jednak w żaden sposób nie utrudnia rozprowadzania go na skórze. Wchłania się szybko, pozostawiając na pewien czas lekką warstewkę - nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z bogatym produktem . Krem stosowałam miejscowo na przesuszone partie policzków , wypróbowałam go także na... dłoniach :) W obu przypadkach sprawdził się znakomicie - w przypadku suchych miejsc na twarzy ulga przyszła już po dwóch dniach stosowania (rano i...

Przeczytaj
Styl życia Po tym peelingu DIY zmniejsza się cellulit! Jego główny składnik to...
Peeling kawowy to prosta mikstura, o której słyszały już nasze prababki. Szybki, prosty i niezwykle skuteczny przyciąga zarówno miłośniczki kosmetycznego DIY, ale i panie, które pragną w niedrogi i naturalny sposób pozbyć się cellulitu i ujędrnić ciało. Przekonajmy się, czy peeling kawowy rzeczywiście potrafi zdziałać cuda.
Agata Olejniczak
marzec 10, 2017

Domowe kosmetyki z każdym rokiem zyskują na popularności. Choć przygotowanie wielu z nich często zajmuje więcej czasu niż pójście do drogerii i zakup gotowego produktu, wybieramy jednak taką możliwość, by mieć pewność w kwestii naturalności zastosowanych produktów. Znając skład kosmetyku nie tylko łatwiej nam mu zaufać, ale też możemy ustrzec się niepotrzebnych podrażnień czy alergii. #SKŁAD W przypadku peelingu kawowego sprawa okazuje się być jeszcze prostsza. Do przygotowania najszybszej mieszanki potrzebujemy fusów (tak, mogą być te z porannej kawy), odrobiny płynu do ciała lub miodu, łyżeczki cynamonu. Żel lub miód możemy zamienić na olejek jojoba lub białko jajka. Jako że w ostatnich czasach na rynku pojawiło się wiele odmian naturalnych peelingów kawowych, toteż postanowiłam podzielić test i stosowałam ten zakupiony w jednym ze sklepów internetowych oraz swój wykonany tuż przed nałożeniem w domu. Zobacz także: Domowy peeling z płatków owsianych - wypróbujecie? #CZAS Zgodnie z instrukcjami używałam peelingu 2-3 razy w tygodniu w trakcie kąpieli. Już w tej części nadmienię, że choć staram się żyć w dość zorganizowany sposób, to „zmuszanie się” do regularnego peelingowania okazało się nie lada wyzwaniem, w szczególności wtedy, gdy choć w prosty sposób, ale trzeba było go samemu przygotować. Peeling kawowy najlepiej wykonywać pod prysznicem, jednak receptą na skuteczną kurację jest przetrzymanie go na skórze minimum 10 minut. Jeżeli więc nie chcemy tyle czasu tracić w łazience możemy wmasować go w skórę, następnie owinąć się folią spożywczą i pochodzić w niej około 15 minut. Pierwszą i najważniejszą zasadą skutecznej kuracji peelingiem kawowym jest przede wszystkim systematyczność. Jeżeli trudno nam znaleźć czas i zmotywować się do regularnego peelingowania, wybierzmy wersję kupną – choć zapewniam,...

Przeczytaj