klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
dziewczyna z trądzikiem na czole
Pielęgnacja

W pięć dni pozbyła się brzydkich wyprysków na czole - wystarczył jeden produkt

Brzydkie zaczerwienienia i ropne wypryski zniknęły w kilka dni - wystarczył jeden kosmetyk!
Agata Kufel
grudzień 20, 2017

Zastanawiasz się, jak szybko pozbyć się pryszczy? Czy to w ogóle możliwe? Chociaż w walce z trądzikiem przeważnie trzeba uzbroić się w cierpliwość, zdarza się, że poprawa przychodzi szybciej niż się spodziewamy. Tak, jak w przypadku tej dziewczyny.

Jak zakryć niedoskonałości jednym produktem?

Od wyprysków do gładkiej skóry w pięć dni?

Popularny portal społecznościowy Reddit skupia tysiące osób zmagających się z trądzikiem - wątki dotyczące pielęgnacji problematycznej skóry pojawiają się tak często, że wręcz nie da się ich zliczyć. Od czasu do czasu pojawiają się jednak wpisy, które zwracają na siebie uwagę wykraczającą poza portal, przez co stają się viralami. Najczęściej dotyczą spektakularnych efektów przeciwtrądzikowej kuracji - tak właśnie było w tym wypadku.

W centrum zainteresowania tym razem znalazła się użytkowniczka o nicku aylabeautybreakdown, która pochwaliła się zdjęciami dokumentującymi jej zmagania z wypryskami na czole - udało jej się całkowicie oczyścić skórę. Kluczowy jest jednak fakt, że cała przemiana zajęła jej zaledwie... pięć dni. Takie rezultaty w mniej niż tydzień? Na usta aż się ciśnie: "jak ona to zrobiła?"

Źródło zdjęcia: Reddit.com

Dziewczyna twierdzi, że w jej przypadku sprawę rozwiązał tak naprawdę jeden kosmetyk: Skin Salvatrix Anti-Blemish Serum marki Kalos. To mieszanka naturalnych składników przeznaczonych do pielęgnacji skóry tłustej z 2% kwasem salicylowym. Internautka uzupełniła kurację żelem oczyszczającym z kwasami AHA/BHA tej samej marki.

Kosmetyki Kalos niestety nie są dostępne w Polsce, można je jednak zamówić przez internet - serum, które pozwoliło wyleczyć trądzik użytkowniczce Reddita kosztuje 32$ (ok. 114 zł)

 

Zobacz też: Użyła czerwonego wina jako maseczki. Efekt okazał się zaskakujący

Źródło zdjęcia głównego: Instagram

Komentarze
George Michael Wham teledysk do Last Christmas
Styl życia Słynny domek z 'Last Christmas' naprawdę istnieje - można go wynająć! Ale trochę się zmienił...
To tam George Michael śpiewał o złamanym sercu - każdy może spędzić w nim Święta, pod warunkiem, że ma... gruby portfel. Jak dziś wygląda domek z "Last Chistmas"?
Agata Kufel
grudzień 21, 2019

Nie ma chyba na świecie osoby, która nie widziałaby go minimum kilkanaście razy - teledysk do piosenki "Last Christmas" to coroczny must have na świątecznej liście youtube'owych przebojów . Okazuje się, że słynny domek z klipu istnieje do tej pory i jest do wynajęcia - jednak jego wygląd trochę się zmienił od 1984 roku. Domek z piosenki "Last Christmas" 33 lata później Zimowy krajobraz, kolejka linowa, przygotowania do świątecznej kolacji - wszyscy znamy te sceny na pamięć, podobnie jak słowa piosenki . George Michael i Andrew Ridgeley zjednoczeni pod szyldem zespołu Wham! stworzyli i wylansowali jeden z najbardziej rozpoznawalnych przebojów świątecznych na świecie, którego popularność nie spada mimo upływu czasu. Równie słynny jest teledysk, w którym panowie wraz z grupą przyjaciół spędzają święta w drewnianym, górskim domku i toczą bitwę na śnieżki, plącząc się w długich, zimowych okryciach. Teledysk nakręcono w szwajcarskiej miejscowości Saas-Fee w Alpach Pennińskich - to właśnie ujęcia z tego kurortu pojawiają się w teledysku. Charakterystyczny, samotny domek , do którego zmierzała wesoła gromada z klipu stoi na swoim miejscu po dziś dzień . Zmienił się jednak jego wygląd - obiekt został wyremontowany, ma nową elewację i jest obecnie jasnobrązowy . Źródło zdjęć: screen z YouTube oraz Pinterest To jednak nie wszystko - w tej historii pojawia się jeszcze jeden budynek . Mimo, że to domek jest najsilniej kojarzony z piosenką, okazuje się, że ekipa była zmuszona nagrać sceny słynnej kolacji gdzieindziej - plotka głosi, że podobno nie mogli znaleźć kluczy i przenieśli się do pensjonatu Steinmatte Chalet , który także funkcjonuje do dzisiaj....

Przeczytaj
Pielęgnacja Masz trądzik na plecach? Ten krem za mniej niż 11 zł pomoże się go pozbyć
Przetestowałam krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym. Czy była to miłość od pierwszego... użycia?

Seria "Liście manuka" marki Ziaja kojarzyła mi się jedynie z kosmetykami przeznaczonymi do pielęgnacji twarzy. Wiele koleżanek radziło mi rozpoczęcie stosowania tych produktów ze względu na moje problemy z trądzikiem, ale zawsze jakoś to odkładałam.  Polecamy także:   Fanką tej marki jest sama Kate Middleton- sprawdziłyśmy, jak działa krem z... aktywnym tlenem! Na początku 2017 roku postanowiłam zacząć na poważnie walczyć ze zmianami, które pojawiły się na moich plecach. Każdy zazwyczaj skupia się na twarzy, ponieważ to ona najpierw rzuca się w oczy, ale tak naprawdę, równie problematyczne bywają plecy i ramiona. Wyobraźcie sobie noszenie ciężkiej torebki na ramieniu, kiedy skóra jest podrażniona- koszmar. Oprócz wyprysków najgorsze są też pozostające po nich blizny. Niby plecy zazwyczaj ukrywamy pod ubraniami, ale większość z nas chciałaby założyć np. bardziej wyciętą bluzkę.  Postanowiłam więc przetestować krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc. Najpierw oczywiście wzięłam prysznic i dopiero potem nakładałam kosmetyk. Jest on wydajny i szybko się wchłania. Rezultaty? Skóra stała się gładka, świeża, a bladoróżowe zmiany, a właściwie pozostałości po wypryskach (nie używajcie kwasów na stany zapalne) wydawały się rozjaśnione.   Polecamy także:   Ten krem jest lepszy niż... Photoshop! Dlaczego? Aplikowałam ten krem już kilka razy, ale jedynie raz na tydzień i muszę powiedzieć, że przynosi naprawdę rewelacyjne rezultaty. Skóra wyraźnie się wygładziła, nie pojawiają się nowe wypryski. Mam wrażenie, że jest niezwykle delikatny i nie można sobie nim zrobić krzywdy (przynajmniej stosując na plecy), a przy tym daje fenomenalne efekty.  Kusząca jest także jego cena, ponieważ możemy go...

Przeczytaj
dziewczyna brunetka selfie
Makijaż Lekki, bez efektu maski, ale lepszy niż Photoshop! Poznajcie podkład w.. piance!
Podkład w spray'u cię nie przekonuje? Daj szansę kosmetykowi w... piance!
Agata Kufel
marzec 15, 2017

Jeśli regularnie miewasz uczucie, że twój makijaż jest zbyt ciężki i niewiele brakuje mu do efektu maski , ten kosmetyk powinien cię zainteresować. Świat fluidów od dawna przestał ograniczać się do tradycyjnie płynnej formuły - po wygodnych produktach w sztyfcie, modnych cushionach i innowacyjnym spray'u nadszedł czas na podkład... w piance . Podkład do twarzy w piance Czy istnieje lżejsza formuła kosmetyku niż delikatny, piankowy obłoczek ? Nawet jeśli, to trudno to sobie wyobrazić :) Jednak jak można połączyć lekkość z oczekiwanym od podkładu kryciem i trwałością? Wygląda na to, że w świecie makijażu nie ma rzeczy niemożliwych (polecamy poczytać o błyszczykach z efektem "kociego pocałunku"). Przykładem jest podkład Elizabeth Arden Flawless Finish Mousse Makeup . Wprawdzie sam produkt jest dostępny w sprzedaży od jakiegoś czasu, ale ostatnio zrobiło się o nim głośno za sprawą vlogerki Lindy Sanchez . Dziewczyna opublikowała na swoim instagramowym profilu filmik, na którym krok po kroku demonstruje makijaż z wykorzystaniem piankowego podkładu . Oczywiście główną uwagę zwraca jego "obfita" konsystencja - same zobaczcie. Źródło zdjęcia: screen z Instagram.com/makeupbysanchez Blogerka wykorzystuje do nałożenia i roztarcia podkładu szczotkę do makijażu - trzeba przyznać, że aplikacja tym sposobem wygląda na bardzo sprawną i wygodną . Piankowy fluid zapewnia lekkie wykończenie - jego formuła sprawia, że w przeciwieństwie do bardziej tradycyjnych produktów nie ma tendencji do podkreślania zmarszczek i załamań na skórze. Nie musimy się też obawiać, że "powchodzi" nam w pory - efekt (pomijając oczywiście makijaż oczu) wygląda bardzo naturalnie ....

Przeczytaj
metamorfoza grubej dziewczyny zdjęcie przed i po
Styl życia Schudła ponad 100 kg, ale... wcale nie jest szczęśliwa. Zobaczcię tę szokującą metamorfozę!
Utrata zbędnych kilogramów nie zawsze oznacza koniec kłopotów - często jest dopiero początkiem przemiany. Tak, jak w przypadku tej kobiety.
Agata Kufel
luty 17, 2018

Tiffaney Anderson ma 26 lat i przez wiele lat była - jak sama przyznaje - uzależniona od jedzenia . Spożywanie ogromnych ilości kalorii szybko skończyło się monstrualną nadwagą - w krytycznym momencie dziewczyna ważyła... niemal 190 kg . Jej brzuch był ogromny, serce otłuszczone. Gdy sześcioletni syn Tiffaney zaczął zwracać jej uwagę, że jest " gruba i leniwa", a zdrowie stawało się coraz bardziej zagrożone , postanowiła coś zmienić . Źródło zdjęcia: gofundme.com Kobieta zmieniła swoje nawyki żywieniowe i zaczęła ćwiczyć i intensywnie się odchudzać - w ciągu dwóch lat udało jej się stracić prawie 110 kg . Różnica w jej wyglądzie jest oczywista - Tiffaney wygląda jak całkowicie inna osoba . Niestety, okazuje się, że ta spektakularna utrata wagi wcale nie oznacza końca jej problemów . Pod jej bluzką kryje się bolesna tajemnica - ogromne zwały rozciągniętej skóry . Źródło zdjęcia: gofundme.com Źródło zdjęcia: gofundme.com Kobieta zmagała się z tak dużą otyłością , że gdy zaczęła tracić nadprogramowe kilogramy, jej rozciągnięta do granic możliwości skóra nie była w stanie wrócić do normalnego wyglądu. Chociaż nadmiar tłuszczu i wszechobecne fałdy na jej ciele są dziś przeszłością, brzydka pamiątka w postaci obwisłej skóry pozostała - odbierając radość z metamorfozy . Patrząc na zdjęcia, naprawdę trudno się dziwić... Jednak Tiffaney wciąż nie powiedziała ostatniego słowa - obecnie zbiera środki potrzebne do wykonania operacji plastycznej , dzięki której mogłaby pozbyć się rozciągniętej skóry....

Przeczytaj