Wiele osób marzy o tym miejscu w samolocie. Ja przestałam je wybierać z jednego powodu
Najgorsze miejsce dla skóry w samolocie może zaskoczyć nawet osoby, które często podróżują. To właśnie ten fotel od lat uchodzi za najbardziej pożądany przez pasażerów, a eksperci zwracają uwagę, że podczas lotu może bardziej obciążać cerę niż inne miejsca. Na szczęście wystarczy jeden prosty trik, aby ograniczyć ten efekt.

Większość z nas podczas rezerwacji biletu ma swój ulubiony fotel. Jedni kierują się wygodą, inni chcą uniknąć częstego wstawania albo po prostu lubią obserwować to, co dzieje się za oknem. Niewiele osób zastanawia się jednak, czy wybór konkretnego miejsca może mieć wpływ na kondycję skóry. Tymczasem eksperci wskazują, że jeden z najpopularniejszych foteli wiąże się z czynnikami, które sprzyjają przesuszeniu cery podczas lotu. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz z niego rezygnować – wystarczy zmienić jeden prosty nawyk.
Dlaczego miejsce przy oknie jest najgorsze dla skóry w samolocie?
Nie chodzi o to, że samo siedzenie przy oknie szkodzi. Problem pojawia się wtedy, gdy kilka czynników działa jednocześnie. Z jednej strony w kabinie panuje bardzo niska wilgotność powietrza, a z drugiej – przez okno dociera promieniowanie UVA, które odpowiada między innymi za przyspieszone starzenie się skóry.
Przejście do rozwiązania jest jednak bardzo proste. Nie musisz rezygnować z ulubionego miejsca przy oknie – wystarczy zmienić jeden nawyk.
Promieniowanie UVA, suche powietrze i jeden prosty trik z roletą
Najłatwiejszym sposobem na ograniczenie niepotrzebnej ekspozycji skóry jest... opuszczenie rolety, kiedy promienie słoneczne padają bezpośrednio na twarz.
To drobny gest, ale właśnie on może zmniejszyć ilość promieniowania UVA docierającego do skóry podczas wielogodzinnego lotu.
Warto dodatkowo pamiętać o kilku prostych zasadach:
- zamknij roletę, gdy słońce świeci bezpośrednio przez okno;
- przed wejściem do samolotu nałóż krem z ceramidami lub gliceryną, aby wzmocnić barierę hydrolipidową;
- stosuj krem z filtrem SPF także podczas lotów odbywających się w dzień;
- regularnie pij wodę, ponieważ odpowiednie nawodnienie wspiera kondycję skóry;
- jeśli to możliwe, unikaj kosmetyków zawierających wysokie stężenia alkoholu, które mogą dodatkowo wysuszać cerę.
To właśnie zamknięcie rolety jest tym jednym trikiem, który nic nie kosztuje, a może pomóc ograniczyć wpływ promieniowania słonecznego na skórę.
Kiedy miejsce przy oknie wcale nie musi być problemem?
Nie każdy lot będzie oznaczał takie samo obciążenie dla skóry. Znaczenie ma długość podróży, pora dnia oraz to, czy słońce rzeczywiście pada bezpośrednio na twarz przez większą część lotu. Podczas krótkiego, godzinnego rejsu różnica prawdopodobnie będzie niewielka. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja podczas kilkugodzinnych lotów wykonywanych w słoneczny dzień, zwłaszcza na dużych wysokościach. Największy wpływ na kondycję skóry ma więc nie sam fotel, ale czas spędzony w suchym środowisku i stopień ekspozycji na promienie słoneczne.
Kto najbardziej odczuje skutki suchego powietrza w kabinie?
Nie każda skóra reaguje tak samo. Niektóre osoby już po dwóch lub trzech godzinach lotu odczuwają nieprzyjemne napięcie i suchość, podczas gdy inni zauważają jedynie niewielki dyskomfort.
Najbardziej narażone są:
- osoby z cerą suchą;
- osoby z atopowym zapaleniem skóry (AZS);
- osoby stosujące kuracje retinoidami;
- osoby z uszkodzoną barierą hydrolipidową;
- osoby z cerą wrażliwą i skłonną do podrażnień.
Jeśli należysz do jednej z tych grup, nie musisz rezygnować z miejsca przy oknie. Warto jednak pamiętać o prostym triku z opuszczeniem rolety oraz odpowiednim zabezpieczeniu skóry przed lotem. To niewielka zmiana, która może sprawić, że po wylądowaniu cera będzie mniej przesuszona, bardziej komfortowa i lepiej przygotowana na kolejne godziny podróży.

