Za ciepło na lepki balsam do ciała? Ten olejek w piance z Rossmanna to hit na upał
Masz dość lepkich balsamów w gorące dni? W Rossmannie kupisz olejek w piance Bielenda za 25,99 zł. Zamienia się na skórze w lekki olejek, pachnie jak luksusowe SPA i bywa porównywany do musu z Rituals.

Podczas letnich upałów nakładanie gęstego balsamu czy odżywczego masła bywa udręką. Sama od dawna w gorące dni rezygnuję z klasycznych kosmetyków i zamiast nich wybieram olejki nakładane bezpośrednio na mokre ciało tuż po prysznicu. Przeglądając stronę Rossmanna w poszukiwaniu kolejnej lekkiej perełki, trafiłam na coś jeszcze lepszego. To olejek w piance marki Bielenda, który błyskawicznie rozwiązuje problem letniej pielęgnacji ciała, a ja szczerze żałuję, że odkryłam go tak późno.
Olejek w piance Bielenda jest jak SPA w butelce
Moją uwagę przyciągnęła Bielenda Ayurveda Skin Yoga Fire w wariancie Sweet Orange. To niezwykle puszysta pianka, która po nałożeniu na skórę natychmiast zmienia się w delikatny olejek. Aplikacja trwa dosłownie kilka sekund, a formuła wchłania się bez pozostawiania nieprzyjemnej, lepkiej warstwy - odczuwalny jest jedynie efekt natychmiastowego zmiękczenia i wygładzenia. Przepadłam, gdy poczułam zapach tego produktu, bo przypomina ekskluzywny zabieg w orientalnym SPA lub masaż tajski. Słodka, soczysta pomarańcza łączy się z rozgrzewającymi orientalnymi nutami, tworząc mieszankę, którą ma się ochotę po prostu zjeść.

Za bogate działanie pielęgnacyjne odpowiada odżywcze masło shea oraz triglicerydy, czyli naturalne emolienty, które skutecznie chronią skórę przed utratą wilgoci w słoneczne dni. Formułę uzupełniono kwasem hialuronowym i gliceryną, które dbają o nawilżenie. Całość dopełniają naturalne olejki eteryczne, odpowiedzialne za ten wyjątkowy zapach: ze skórki pomarańczy i cytrynowy, które odświeżają skórę, a także olejek jałowcowy o właściwościach oczyszczających.
Podobny do pianki od Rituals, ale kosztuje ułamek tej ceny. Co mówią opinie Wizażanek?
Olejek w piance Bielenda zbiera bardzo dobre recenzje w KWC, gdzie może pochwalić się wysoką oceną 4,8 na 5 gwiazdek. Wizażanki w swoich opiniach często porównują propozycję Bielendy do kultowego musu od marki Rituals. Choć oba kosmetyki oczywiście się różnią, to dają łudząco podobny efekt jedwabistej skóry i mają zapach jak z drogiego SPA. Największa różnica to jednak cena: za Rituals trzeba zapłacić około 65 zł, podczas gdy piankę Bielendy kupimy w Rossmannie za 25,99 zł. Wizażanki jako jedyny drobny minus wskazują wydajność - puszysta formuła o pojemności 150 ml sprawia, że przy codziennym stosowaniu na całe ciało pianka znika z butelki dość szybko, ale przy tej cenie i komforcie użytkowania w upały naprawdę warto wybaczyć tę małą wadę.
Pianka ma konsystencję delikatnego musu, zmienia się w olejek pod wpływem masażu. Bardzo dobrze się ją rozprowadza, tylko trzeba uważać z ilością, bo może się kleić. Ma piękny zapach, identyczny jak ten z R, Ale nie utrzymuje się długo na skórze. Bardzo dobrze nawilża, sprawia że skóra jest gładka i miękka, ma olejkowe wykończenie.
Sprawdź też inne olejki do ciała:

