Reklama
Ładowanie

Podczas letnich upałów nakładanie gęstego balsamu czy odżywczego masła bywa udręką. Sama od dawna w gorące dni rezygnuję z klasycznych kosmetyków i zamiast nich wybieram olejki nakładane bezpośrednio na mokre ciało tuż po prysznicu. Przeglądając stronę Rossmanna w poszukiwaniu kolejnej lekkiej perełki, trafiłam na coś jeszcze lepszego. To olejek w piance marki Bielenda, który błyskawicznie rozwiązuje problem letniej pielęgnacji ciała, a ja szczerze żałuję, że odkryłam go tak późno.

Olejek w piance Bielenda jest jak SPA w butelce

Moją uwagę przyciągnęła Bielenda Ayurveda Skin Yoga Fire w wariancie Sweet Orange. To niezwykle puszysta pianka, która po nałożeniu na skórę natychmiast zmienia się w delikatny olejek. Aplikacja trwa dosłownie kilka sekund, a formuła wchłania się bez pozostawiania nieprzyjemnej, lepkiej warstwy - odczuwalny jest jedynie efekt natychmiastowego zmiękczenia i wygładzenia. Przepadłam, gdy poczułam zapach tego produktu, bo przypomina ekskluzywny zabieg w orientalnym SPA lub masaż tajski. Słodka, soczysta pomarańcza łączy się z rozgrzewającymi orientalnymi nutami, tworząc mieszankę, którą ma się ochotę po prostu zjeść.

olejek w piance Bielenda

Za bogate działanie pielęgnacyjne odpowiada odżywcze masło shea oraz triglicerydy, czyli naturalne emolienty, które skutecznie chronią skórę przed utratą wilgoci w słoneczne dni. Formułę uzupełniono kwasem hialuronowym i gliceryną, które dbają o nawilżenie. Całość dopełniają naturalne olejki eteryczne, odpowiedzialne za ten wyjątkowy zapach: ze skórki pomarańczy i cytrynowy, które odświeżają skórę, a także olejek jałowcowy o właściwościach oczyszczających.

Podobny do pianki od Rituals, ale kosztuje ułamek tej ceny. Co mówią opinie Wizażanek?

Olejek w piance Bielenda zbiera bardzo dobre recenzje w KWC, gdzie może pochwalić się wysoką oceną 4,8 na 5 gwiazdek. Wizażanki w swoich opiniach często porównują propozycję Bielendy do kultowego musu od marki Rituals. Choć oba kosmetyki oczywiście się różnią, to dają łudząco podobny efekt jedwabistej skóry i mają zapach jak z drogiego SPA. Największa różnica to jednak cena: za Rituals trzeba zapłacić około 65 zł, podczas gdy piankę Bielendy kupimy w Rossmannie za 25,99 zł. Wizażanki jako jedyny drobny minus wskazują wydajność - puszysta formuła o pojemności 150 ml sprawia, że przy codziennym stosowaniu na całe ciało pianka znika z butelki dość szybko, ale przy tej cenie i komforcie użytkowania w upały naprawdę warto wybaczyć tę małą wadę.

Pianka ma konsystencję delikatnego musu, zmienia się w olejek pod wpływem masażu. Bardzo dobrze się ją rozprowadza, tylko trzeba uważać z ilością, bo może się kleić. Ma piękny zapach, identyczny jak ten z R, Ale nie utrzymuje się długo na skórze. Bardzo dobrze nawilża, sprawia że skóra jest gładka i miękka, ma olejkowe wykończenie.

- kirikouou.

Sprawdź też inne olejki do ciała:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama

Polecane

Loading...

Nasze akcje