Ładowanie

Kiedyś pielęgnacja była prosta: demakijaż, tonik, krem, czasem maseczka. Dziś przeciętna rutyna beauty przypomina małe laboratorium. Serum z witaminą C rano, kwasy wieczorem. Retinol, "skin cycling", peptydy, esencje, toniki, złuszczanie. A do tego viralowe produkty z Tik Toka, które każda z nas "musi mieć".

Efekt? Coraz większa liczba osób zamiast ładnego "glow" obserwuje nadreaktywność. Eksperci mówią o zjawisku "skincare burnout". Czyli przemęczeniu skóry nadmiarem pielęgnacji.

"Skincare burnout" to klątwa współczesnej pielęgnacji

"Skincare burnout" może dopaść nas, gdy używamy zbyt wielu składników aktywnych, bez przerwy testujemy nowe produkty, mieszamy silne substancje bez opamiętania, wybieramy viralowe kosmetyki nieadekwatne do wieku i potrzeb cery. Mamy tu często do czynienia z problemem działającym na zasadzie "błędnego koła". Zamiast dać skórze odpocząć i skupić się na jej podstawowych potrzebach, próbujemy ją "naprawiać" kolejnymi preparatami. A stan tylko się pogarsza.

Media społecznościowe zmieniły sposób, w jaki dbamy o skórę. Każdy viralowy produkt czy trend obiecuje spektakularny efekt: wygładzenie po jednej nocy, zamknięcie porów, wymazanie niedoskonałości, natychmiastowe "glow". Problem polega na tym, że algorytmy promują nowość i intensywność, a nie równowagę. A cera ma swoje granice.

Kiedy pielęgnacja zaczyna szkodzić? Kilka słów o BHL i mikrobiomie

Bariera hydrolipidowa skóry działa jak tarcza ochronna. Odpowiada za utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Silna BHL przekłada się nie tylko na zdrowie cery, ale również jej wygląd. Jej "wspólnikiem" jest mikrobiom. To naturalna warstwa mikroorganizmów obecnych na powierzchni skóry. Pomaga chronić cerę przed czynnikami zewnętrznymi i wspiera jej prawidłowe funkcjonowanie. Kiedy pielęgnacja zaburza ich właściwości, skóra zaczyna wysyłać nam widoczne sygnały.

Najczęstsze objawy "skincare burnout" to zaczerwienienia, nierówny koloryt, wiotkość i ziemistość cery, nadwrażliwość, wysyp niedoskonałości. Ale również "warzący się" makijaż wywołany przez odwodnienie. Jak już wiemy, problem bardzo często nie wynika z braku pielęgnacji, ale właśnie z jej nadmiaru. Coraz większa liczba kosmetologów wskazuje, że współczesna pielęgnacja powinna skupiać się nie tylko na efektach "wow", ale przede wszystkim na komforcie skóry.

Nawilżenie i wsparcie BHL to filary skutecznej pielęgnacji

"Skincare burnout" może dopaść nas bez względu na liczbę w metryczce, ale coraz częściej dotyczy osób z cerą młodą, niewymagającą agresywnych zabiegów i mocnych substancji aktywnych. W internetowym świecie beauty łatwo uwierzyć, że kolejny produkt rozwiąże każdy problem skóry. A często najlepszym, co możemy dla niej zrobić, jest…. odpuszczenie. Zmniejszenie liczby składników, uproszczenie rutyny, nawilżanie i skupienie się na odbudowie bariery ochronnej potrafią przynieść efekty lepsze, niż niejeden kosztowny zabieg "ratunkowy".

Miya y.you to pielęgnacja, która wspiera skórę bez efektu przebodźcowania

Sama wracam dziś do pielęgnacji, która koi zamiast przeciążać, a przede wszystkim działa łagodnie, ale skutecznie. Rezultaty widzę gołym okiem. Pomocne okazały się kosmetyki MIYA Y.YOU. Nowość na rynku skincare bardzo szybko zdobyła stałe zameldowanie w mojej rutynie pielęgnacyjnej.

Formuły produktów opierają się na składnikach wspierających odbudowę BHL i naturalnego mikrobiomu skóry:

  • nawilżający i uelastyczniający czarny ryż,
  • dobroczynne prebiotyki,
  • kojąca ektoina,
  • nawadniający beta-glukan,
  • odbudowujące ceramidy,
  • wszechstronna wąkrota.
Miya y.you to pielęgnacja, która wspiera skórę bez efektu przebodźcowania
Archiwum prywatne

Produkty zaliczam do kategorii "kosmetyków przyszłości". Budują pełną rutynę pielęgnacyjną (łącznie z pielęgnacją skóry ciała), mają "czyste" i bezpieczne składy. Są lekkie i komfortowe, szybko się wchłaniają. Dzięki temu sprawdzą się również w przypadku cer tłustych i młodych, w rutynie na co dzień oraz wtedy, gdy nie mamy zbyt dużo czasu. Wzięłam na warsztat moich personalnych "ulubieńców".

PS - tylko spójrzcie na opakowania - obłęd.

Miya y.you to pielęgnacja, która wspiera skórę bez efektu przebodźcowania
Archiwum prywatne

Krem MIYA Y.YOU face.it

Jako posiadaczka skóry skłonnej do wyświecania, szczególnie w sezonie wiosenno-letnim staram się sięgać po formuły lekkie, nie prowadzące do jej przeciążenia. Krem MIYA Y.YOU face.it ma satysfakcjonującą, żelową konsystencję i bardzo szybko się wchłania. Współpracuje z makijażem, nie zapycha, nie zauważyłam, żeby prowadził do wysypu niedoskonałości. Nie kłóci się to jednak z jego skutecznym i konsekwentnym składem.

Działanie skupia się na nawilżeniu, odbudowie, wyciszeniu i ochronie cery przed utratą wody. Biorąc pod lupę INCI zwróciłam uwagę na ekstrakt z czarnego ryżu, wpływający na poprawę elastyczności oraz utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry. Znajdziemy tu również sporo substancji znanych z koreańskiej myśli pielęgnacyjnej. Na liście wąkrota azjatycka, inulina, yuzu i składnik prebiotyczny.

Krem Miya y.you face.it
Archiwum prywatne

Serum MIYA Y.YOU calm.down

Serum MIYA Y.YOU calm.down wpisuje się w ideę "resetu skóry". Zamiast prowadzić do przebodźcowania, daje jej przestrzeń do regeneracji. Wodnisto-żelowa formuła współpracuje z resztą pielęgnacji i makijażem. Używam jej zarówno na noc, jak i na dzień, jako drugi krok po oczyszczaniu.

Kosmetyk fokusuje się na wyciszeniu zaczerwienień i przywróceniu skórze komfortu. Na liście składników łagodzący pantenol, łagodny kwas mlekowy, kojąca kalamina i regenerujący ekstrakt z bławatka.

Serum Miya y.you calm.down
Archiwum prywatne

Serum pod oczy MIYA Y.YOU look.awake i serum do ciała MIYA Y.YOU rice.me

Serum pod oczy MIYA Y.YOU look.awake to lekka, szybko wchłaniająca się formuła, która pomaga wygładzić okolice oczu, zmniejszyć widoczność oznak zmęczenia i przywrócić spojrzeniu świeżość bez efektu obciążenia. Kosmetyk daje przyjemne uczucie ukojenia i nawilżenia, a dzięki chłodzącemu aplikatorowi świetnie sprawdza się rano. Szczególnie po nieprzespanej nocy.

Serum pod oczy Miya y.you look.awake

Polubiłam się także z serum do ciała: MIYA Y.YOU rice.me szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy i wyraźnie zmiękcza oraz delikatnie rozświetla skórę. Jeśli miałaś okazję przetestować któryś z wyżej wymienionych produktów, albo masz własnego ulubieńca, koniecznie podziel się z nami swoimi odczuciami w katalogu KWC.

serum do ciała Miya y.you rice.me
Archiwum prywatne

Materiał promocyjny marki MIYA Cosmetics

Polecane

Nasze akcje