klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Przepisy

Nowa obsesja kulinarna. Deser, który wygląda jak kropla wody. Prawie bez kalorii...

Kilka lat temu za luksusowy deser uchodziły makaroniki. Z czasem największe łasuchy zapragnęły czegoś nowego. W odpowiedzi na ich zachcianki trzy lata temu powstały m.in. cronuty, czyli wprowadzone przez działającą na Manhattanie piekarnię Dominique'a Ansela hybrydy croissantów i donatów ozdobione różaną polewą. Na początku kwietnia mieszkańcy Wielkiego Jabłka oszaleli na punkcie błyszczącego, przezroczystego deseru Raindrop Cake.
Monika Orzechowska
kwiecień 10, 2016

Nasze marzenia się ziściły. Internet podbił właśnie modny deser, który jest niemalże pozbawiony kalorii. Raindrop Cake to smakołyk, który wygląda jak kropla wody. Wic polega na zabawie konsystencją, która sprawia, że deser ślizga się po powierzchni języka.

Jego pierwotną wersję już dwa lata temu wprowadziła do Japonii firma Kinseiken. Jak można się tego spodziewać, otwarci na nowości Japończycy nie omieszkali jej skosztować i opisać na wszelkie możliwe sposoby. Deser zdobył w Kraju Kwitnącej Wiśni taką popularność, jak chociażby wspomniane nowojorskie cronuty.


Teraz pojawiła się szansa, że oryginalne ciastko podbije Stany Zjednoczone, a wkrótce potem zapewne i Europę. Pierwsze próby wypadły pomyślnie. Twórca Raindrop Cake – Darren Wong – zdecydował, że najwyższa pora wprowadzić deser do Nowego Jorku.

Odkąd mieszkańcy mieli okazję wypróbować go podczas targu Smorgasburg na Brooklynie, jest jednym z najgorętszych kulinarnych hitów na Instagramie. Raindrop Cake wygląda oryginalnie, jest więc wdzięcznym obiektem do sfotografowania. Jest też niskokaloryczny, delikatny i kruchy, a do tego przygotowany z myślą o wybrednych gustach wegan.


Jak wspomniałyśmy wcześniej, Raindrop Cake inspirowane jest przysmakiem japońskim, a konkretnie deserem mizu shingen mochi, o którym rozpisywano się już dwa lata temu. Oryginalna wersja smakołyku przygotowywana jest z wód z Alp Japońskich i substancji żelującej agar, czyli wytwarzanej z krasnorostów wegańskiej alternatywy dla żelatyny.

Sama „kropla” nie zawiera kalorii, dostarczają ich jedynie dodatki, z którymi podaje się deser: syrop z brązowego cukru i mąka z prażonych nasion soi (kinako) o lekkim orzechowym posmaku.


Galaretowata kula rozpada się po ok. 30 minutach w temperaturze pokojowej, dlatego Darren Wong najwięcej czasu poświęcił stworzeniu idealnej konsystencji. Twórca oryginalnego deseru musiał dostarczyć smakołyk na targ, więc testy skupiały się na opracowaniu tekstury, która umożliwiałaby transport i przechowywanie w średnio dostosowanych do tego warunkach. Ostatecznie wodę pozyskiwaną z Alp Japońskich zastąpił wodą mineralną.

Jak przyznał przed prezentacją nowości pracował przede wszystkim nad jej konsystencją, a nie nad smakiem. „Ciastko” nie może bowiem zmieniać kształtu ani tekstury nawet po przekrojeniu. Agar na szczęście doskonale sprawdził się w roli żelatyny i Raindrop Cake ponoć nie ustępuje oryginałowi.

Propozycja Darrena Wonga spotkała się z szerokim uznaniem, choć niektórzy twierdzą, że deser wygląda wyjątkowo nieapetycznie.

Spróbowałybyście galaretowatej „kropli deszczu”? A może miałyście już okazję wypróbować pierwotną wersję smakołyku, czyli japońskiego mizu shingen mochi?

Fot. Instagram

Czytaj też: Tanie odchudzanie

Jesteś na diecie? Nie możesz jeść wielu produktów spożywczych? Nie przepłacaj! Zobacz sprzęty AGD na stronie Avans promocje.
Komentarze
Styl życia Suknia przeleżała w Morzu Martwym dwa lata. Oto efekty
Kto by pomyślał, że Morze Martwe może być aż tak magiczne. Chociaż stężenie soli nie jest tu żadną magią, dzieła sztuki, jakie dzięki temu powstają – już owszem, można uznać za tak piękne, że aż nadzwyczajne.
Małgorzata Mrozek
sierpień 30, 2016

Sigalit Landau to izraelska artystka , która korzysta z Morza Martwego do tworzenia rzeźb. Jej najnowsze dzieło to słona suknia zanurzona w morzu już dwa lata temu. Skrystalizowana sól morska nie tylko ozdobiła strój, ale i zmieniła jej fason oraz barwę. Na specjalnym rusztowaniu zanurzonym w Morzu Martwym zawieszono bowiem czarną suknię – replikę kreacji noszonej przez odtwórczynię roli Leah w sztuce Dybuk S. Ansky'ego . Po dwóch latach wyglądała ona jak piękna, biała rzeźba nawiązująca do stylu epoki wiktoriańskiej. Chociaż suknia przeleżała w wodzie dwa lata, artystka na bieżąco dokumentowała proces krystalizacji soli na jej powierzchni. Dzięki temu w ramach projektu powstało osiem zdjęć, które ukazują, jakie zachodziły na niej zmiany. Fotografie wykonano pod wodą, dlatego najbardziej pożądanym momentem całego procesu powstawania „rzeźby” było wyciągnięcie sukni z wody. Stało się to dopiero niedawno i jak można się było tego spodziewać, zdjęcia „słonej sukni ślubnej” obiegły cały świat. „Salt Bride” to więc nic innego, jak „obrośnięta” skrystalizowaną solą chasydzka suknia. Brzmi zwyczajnie, ale wygląda zjawiskowo. Wszystkie zdjęcia powstałe w ramach projektu, jak i sam strój, pod koniec lipca trafiły do londyńskiej galerii  Marlborough Contemporary . Wystawa zakończy się niestety już niebawem, bo 3 września. Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Casaviva México (@casavivamx) 28 Sie, 2016 o 4:42 PDT Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marcelo Sommer® (@marcelosommer) 28 Sie, 2016 o 4:06 PDT Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marcelo Sommer® (@marcelosommer) 27 Sie, 2016 o 6:53 PDT Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @artemisia_stag 26 Sie, 2016 o 3:59 PDT Fot. Instagram.com/casavivamx

Przeczytaj
EOS lip balm balsamy do ust EOS
Pielęgnacja Kultowy balsam do ust już tak nie wygląda - czas na nową odsłonę jajeczka EOS!
Marka zaprezentowała najnowszą wersję ulubionego balsamu tysięcy kobiet - EOS jest teraz... kryształowy!
Agata Kufel
sierpień 07, 2017

Czy kultowe jajeczko EOS zmieni wygląd? Jeden z najbardziej rozpoznawalnych kosmetyków do pielęgnacji ust właśnie debiutuje w nowej wersji - bardziej opływowej i... przeźroczystej! EOS Crystal - nowa odsłona kultowego balsamu Kilka dni temu na Instagramie marki pojawiły się zdjęcia i nagrania prezentujące najnowszy produkt. E OS Crystal zwraca uwagę innym kształtem (bardziej niż kiedykolwiek wcześniej przypomina prawdziwe... jajko) i sensacyjną zawartością. Ukryty wewnątrz sztyft nie jest już mleczny, ale przeźroczysty i połyskujący - niczym bezbarwna galaretka. Kolejna zmiana to nowa formuła, która jest całkowicie wegańska i pozbawiona wosku - zawiera za to pięć olejków odżywczych: z awokado , kokosowy, aloesowy, rycynowy i słonecznikowy. Post udostępniony przez eos Products (@eosproducts) 3 Sie, 2017 o 4:03 PDT Ile kosztuje nowy EOS? Informacja o nowym jajeczku w kilka godzin obiegła cały internet i zelektryzowała fanów marki - zwłaszcza, że EOS Crystal nie będzie przesadnie drogi. Cena za połyskujące jajeczko będzie wynosiła niecałe 5$ (czyli poniżej 20 zł) , a do sprzedaży trafią od razu dwa nowe zapachy: Hibiscus Peach i Vanilla Orchid. Zapowiada się smakowicie! Post udostępniony przez eos Products (@eosproducts) 5 Sie, 2017 o 12:01 PDT Gdzie można kupić nową wersję EOS Crystal? EOS Crystal jest już dostępny w zagranicznych sklepach internetowych , a ponieważ marka jest obecna i bardzo popularna również w Polsce, nowości bez wątpienia pojawią się także u nas. Oby jak najprędzej! Zobacz też: Ujędrni, ochłodzi i odświeży - ten peeling to prawdziwy hit na upały! Dołącz do Klubu Recenzentki i jako pierwsza testuj kosmetyczne nowości! Źródło zdjęcia głównego: Instagram

Przeczytaj
Przepisy Japońskie ciasto podbija internet. Jest naprawdę smaczne i… nie tuczy ;)
Słyszałaś kiedykolwiek o cieście wodnym? Jest przezroczyste i sprężyste jak żelki. Kobiety są nim zachwycone, bo mimo że jest słodkie, wcale nie tuczy.
Milena Majak
listopad 12, 2016

Japoński deser, który przypomina ogromną kroplę wody, już dużo wcześniej podbił internet. Mniej więcej dwa lata temu zadebiutował w mieście Yamanashi. Ten słodki wynalazek opanował całą Japonię. Teraz jednak jego kształt został zmodyfikowany i przypomina… śpiącego kota . Musimy przyznać, że ciasto wygląda bardzo uroczo :). 水信玄餅猫~~~~ pic.twitter.com/m8fahk3BOr — みち (@mithiruka) 6 listopada 2016 Kiedy tylko zdjęcie tego deseru trafiło na popularny serwis społecznościowy, ludzie na całym świecie oszaleli na jego punkcie. Fotografię polubiono aż 24 tys. razy i udostępniono dalej 20 tys. razy. Wodne ciasto przygotowuje się z wód Alp Japońskich i agaru , czyli substancji żelującej. To naturalny składnik, wytwarzany z krasnorostów. Do tego dodaje się syrop cukrowy (cukrowa melasa), który nadaje deserowi charakterystycznego smaku. W składzie znajdziemy także kinako, czyli prażoną mąkę sojową , która ma bardzo delikatny, lekko wyczuwalny orzechowy smak. Ten specyficzny deser utrzymuje swoją konsystencję nawet po przekrojeniu, ale… zaczyna się rozpuszczać po około 30 minutach.   Zdjęcie główne: pinterest.com/pin/494903446532549431 Zobacz także: Ile kalorii ma pluszek surimi?

Przeczytaj
iStock
Makijaż Marzy ci się efekt sztucznych rzęs bez doklejania? Na TE tusze powinnaś uważać!
Kosmetyki z Dalekiego Wschodu przyciągają składami, wyjątkowymi formułami i oryginalnymi opakowaniami. Tak, my też je kochamy! Ale jest pewna kategoria azjatyckich produktów, na którą lepiej uważać...
Agata Kufel
styczeń 24, 2017

Na Twojej półce stoi krem ze śluzem ślimaka a do codziennego makijażu zamiast podkładu używasz już tylko kremu BB lub CC ? Zapewne zastanawiasz się, jakie jeszcze koreańskie - lub japońskie - kosmetyki mogłabyś wypróbować . Jednak jeśli myślałaś o zakupie azjatyckiego tuszu do rzęs , wstrzymaj się - to może nie być najlepszy pomysł . Zdjęcia PRowe i fotografie umieszczane w mediach społecznościowych przez kobiety stosujące mascary koreańskich i japońskich marek wyglądają bardzo kusząco , zwłaszcza zestawienia "przed" i "po". Często widać na nich efekt maksymalnie wydłużonych, "sztucznych rzęs" - każda z nas chciałaby takie mieć. Warto mieć jednak świadomość, że cena za taki rezultat może być wysoka i wcale nie chodzi tu o złotówki (ani dolary). Dalekowschodnie mascary są w pierwszej kolejności kierowane do azjatyckich kobiet - co za tym idzie, odpowiadają na inne potrzeby niż w przypadku Europejek. Koreanki i Japonki w większości mają krótkie, proste rzęsy , którym brakuje objętości i podkręcenia. Aby uzyskać efekt "wow", potrzebują naprawdę silnie działającego kosmetyku , który dodatkowo powinien być też wodoodporny (ze względu na wyższą wilgotność powietrza). Z tego powodu azjatyckie tusze do rzęs mają ciężkie, trudno zmywalne formuły , nierzadko z dodatkiem mikrowłókien budujących objętość. A to, wbrew pozorom, wcale nie musi być dobre dla naszych zachodnich rzęs . Już kilka lat temu popularna blogerka Azjatycki Cukier ostrzegała swoich czytelników przed nadmiernym eksperymentowaniem z azjatyckimi mascarami. W jej przypadku skończyło się to wypadnięciem części rzęs i osłabieniem pozostałych - wszystko przez zbyt obciążające formuły stosowanych kosmetyków, które osłabiły naturalne włoski. Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika 에뛰드 공식 계정입니다. (@etude_official) 18 Paź,...

Przeczytaj