klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

5 rzeczy, których nie warto... zostawiać "na potem"

Im dłużej smakuję życie, tym bardziej mam ochotę na szaleństwo. Nie, nie wielkie podróże, przygodny seks, rzucanie pracy czy dziką adrenalinę. Chodzi o nie zostawianie „na potem”. Im dłużej obracam się w świecie pełnym ludzi i zdarzeń, tym bardziej widzę, że "potem" może się nie zdarzyć. Czego więc nie zostawiam na „kiedyś”?
Agata Olejniczak
październik 20, 2016

#1 Rozmowa. Komunikacja

O matko, jak długo musiałam się tego uczyć. I ile razy patrzę na to, jak komunikacja kuleje, jak nie dajemy jej szansy! Asia ma sporo do zarzucenia swojemu facetowi, ale mu nie powie o tym. Bo on się obrazi, bo zrani jego uczucia. Na Ewę szefowa wrzeszczy do drugi dzień, ale Ewa nie odezwie się nawet słowem. Po co zwracać uwagę, nic się nie wydarzy... Ankę drażni ostatnio kumpela. Nie podoba jej się to, jak się zachowuje, ale przecież jej o tym nie powie. Za to wszyscy dookoła się dowiedzą, jak kumpela się zmieniła i jak oddalają się od siebie.

Milczenie przestaje być dla mnie złotem, gdy brak słów oznacza ukryte emocje, niezaznaczone pragnienia, ciche cierpienie. Powiedz mu, co chcesz zmienić. Powiedz jej, co ci się nie podoba. Już się nie boję mówić, trudnych rozmów nie zostawiam na kiedyś, które nie nadchodzi, bo lęk wypiera je wciąż do przodu. Mówię. Wyraźnie, spokojnie, do drugiego człowieka. Mówię i słucham.

#2 Czas dla mnie, czas dla nas

Obecnie nie ma dla mnie cenniejszych chwil niż te, które spędzam z ukochanymi osobami. Nie zostawiam na potem spotkań z bliskimi, przyjaciółmi, nie przedkładam ponad nich pracy, za wyjątkiem wydarzeń, które mnie do tego zmuszają. Choć klawiatura komputera wzywa, a kolejne zlecenie prosi się o realizację, częściej wybieram spacer, kawę, wspólne kino. Nie odkładam miłych chwil, nie tłumaczę sobie, że zawsze jest coś do zrobienia, bo nie jest. Medal ma dwie strony. Czasem wygrywają inne sprawy. Czasem dzień jest nie dla mnie, ale dla pracy. Ale nie zmienia to faktu, że choć chwilę można wytargać. Dla siebie i dla drugiej osoby.

#3 Celebracja

Ooo, to ważny punkt. Kiedyś świętowanie kojarzyło mi się z czymś, co ma znaczenie i co jest wielkie. Wydawało się, że celebracja zwyczajnych chwil i braków okazji, odbierze świętowaniu egzaltację, wyjątkowość, patos. Wyszło więc na to, że świętowałam nieczęsto. Teraz smakuję różne chwile, czując, że są o wiele ważniejsze i warte uwagi niż kiedykolwiek. Spotkanie z przyjaciółkami, śniadanie z ukochanym, wspólny wieczór, obiad u znajomych, chwila poza biurem na mieście... Wyjście do teatru czy do restauracji. To jest moje święto, obchodzone z radością, za to bez konieczności planowania, zapraszania, dopinania…

#4 Docenianie

Docenianie siebie, innych, swoich osiągnięć i lekcji wyciągniętych z upadków. Trudna sztuka, bo jakimś cudem zawsze nie doceniamy swoich sukcesów. W oczach ludzi wygląda to zupełnie inaczej. „Ty to jesteś spełniona – pisze znajoma. – Zobacz, praca jest, książki wydajesz, miłość przyszła. Idealnie!”. Aż mnie zatyka z wrażenia, bo ja do tej sielanki mam ocean zastrzeżeń, ale… czego się, do cholery, czepiam? No właśnie. Doceniam, cieszę się tym, co jest, co przyszło. Nie czekam na wielkie wydarzenia, fanfary, miażdżące sukcesy.

#5 Inwestowanie w siebie

Zrozumienie tego przychodzi dopiero teraz. Na inwestowanie w siebie nie trzeba żałować środków. Rzecz jest trywialna, a jednak – zawsze wydawało mi się, że pieniądze lepiej chomikować na czarną godzinę, a wydawanie ich na naukę, narzędzia pracy, lekarza, psychologa, dobrej jakości ciuchy… to marnotrawstwo. Coś, czego będę żałować. Guzik prawda. Trzeba tu, teraz, póki można, póki to przyniesie wspaniałe owoce. Lubię potem je podziwiać, cieszyć się.

A jeżeli stracę? Jeżeli coś się nie uda, nie wyjdzie? Nie żałuję. Żadna lekcja nie jest za darmo…

Spraw, których nie warto przekładać jest wiele. Chciałoby się niczego nie żałować, los zawsze nas przechytrzy. Mało na świecie jest panów sytuacji, którzy wszystko mają pod kontrolą. W ostatecznym rozrachunku chodzi jednak tylko o to, żeby być w zgodzie ze sobą. Tylko, czy raczej… AŻ. 

Sprawdź teraz: 10 zachowań, które powinny cię zaniepokoić w twoim związku

Lubisz pisać? Chcesz podzielić się swoją wiedzą kosmetyczną/fryzjerską, a może tą z zakresu dietetyki lub innej dziedziny z szeroko pojętego lifestyle’u? Możesz tworzyć treści na Wizaz.pl i dzięki temu promować swój blog czy inną działalność. Sprawdź materiały, które opublikowali już nasi Autorzy. Jeśli chcesz do nich dołączyć, skontaktuj się z nami na wspolpraca@wizaz.pl.

Komentarze
Styl życia Jak zyskać pewność siebie?
Jak zyskać pewność siebie, zdobywać to, czego pragniemy w życiu zawodowym i osobistym, zdobyć szacunek poprzez mówienie NIE i nie zostać przy tym arogancką heterą? Oto kilka kroków do osiągnięcia tego co pragniemy, zdobycia silnej pozycji psychicznej, zmiany naszego nastawienia do świata i zmiany nastawienia świata do nas i w końcu zdobycia komfortu psychicznego i poczucia, że własnego tego chcemy od życia i jesteśmy w stanie same o to zadbać.
Agata Olejniczak
grudzień 06, 2016

KROK 1 AKCEPTACJA WŁASNEJ OSOBY Jeśli Ty nie akceptujesz siebie, nie masz prawa żądać, że zrobią to inni. Czas stanąć twarzą w twarz ze swoimi wadami i zaletami i je zaakceptować. Nikt nie ma identycznego zbioru zalet i wad, dlatego to czyni Cię wyjątkową. Wady są potrzebne w życiu, każdy je ma, ale nie każdy potrafi je wykorzystać, Ty uczyń je swoim atutem i akceptuj je. Ceń siebie. Doceniaj i nagradzaj. Jesteś tego warta. KROK 2 „A CO INNI POMYŚLĄ?” Boisz się zdania innych? Myślisz, że ludzie pewni siebie liczą się z tym, co Ty o nich myślisz? Gwarantuję, że nie. Odwdzięcz im się tym samym. To jest właśnie największa choroba ludzkości. To nieważne, ważne co Ty sądzisz o sobie. Zastanów się, ile razy zrobiłaś coś wbrew sobie, bo co pomyślą inni. I co? Dobrze się z tym czułaś? Nie! Wszyscy dookoła czuli się dobrze, prócz Ciebie. Czas na zdrowy egoizm, zadbajmy o własne poczucie szczęścia. Nie pozwólmy kontrolować naszego życia innym ludziom, z całym szacunkiem do innych ludzi oczywiście. Zastanawiając się „a co ludzie powiedzą” już stawiamy tezę, że powiedzą źle, a może milion innych ludzi też boi się czegoś zrobić, bo „co ludzie powiedzą”, więc każdy siedzi cichutko w kącie skulony, nieszczęśliwy. Być może to właśnie Ty jesteś tą osobą, która poprzez pokonywanie własnych słabości, pokaże innym, że warto robić to, co my uważamy za słuszne. Nie zakładajmy, że ludzie mają złe zamiary, a nawet jeśli tak jest, to co nas to interesuje, róbmy swoje i budujmy swoje szczęście na fundamentach własnego kręgosłupa moralnego, a nie na opinii innych. KROK 3 ZADBAJ O SWOJĄ STREFĘ KOMFORTU Strefa komfortu psychicznego to nic innego jak sytuacje oraz zachowania w Twoim życiu, w których czujesz się komfortowo i pewnie. Są to sytuacje, które znasz. Każda zmiana, nowe doświadczenie budzi w nas obawę. Jest...

Przeczytaj
Macierzyństwo
Fotolia
Styl życia Nie chcę mieć dzieci. Czy to egoizm?
Kilka dni temu do internetu trafił spot Fundacji Mamy i Taty „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Rozpętał burzę. Zarówno czytelnicy jak i portale internetowe krytykują kampanię. Negatywne uwagi skupiają się na płytkim przekazie. Czy za brakiem potomstwa rzeczywiście stoi egoizm i silna potrzeba samorealizacji?
Lena Grabowska
czerwiec 10, 2015

Na stronie „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” czytamy: „Na początku lat 90 kobiety w momencie urodzenia pierwszego dziecka miały ok. 23 lat. Obecnie statystyczna Polka zaczyna macierzyństwo, gdy ma ponad 27 lat.” Owszem zmiany są widoczne gołym okiem, tylko czy wolno za ten fakt obwiniać kobiety? Dlaczego kobiety nie chcą mieć dzieci? Czy rzeczywiście stoi za tym egoizm i silna potrzeba samorealizacji? Czy młode Polki nie myślą o założeniu rodziny? I w końcu- czy do bycia mamą wystarczą tylko dobre chęci? Poznajcie kilka historii kobiet, które żyją obok Was. Iga, lat 30, nauczycielka Im jestem starsza, tym częściej słyszę pytania o ciążę i dzieci. Te pytania wywołują u mnie frustrację, bo mam poczucie, że jeśli miałabym się zdecydować na macierzyństwo, to pod wpływem właśnie takich sugestii i presji otoczenia, że to czas najwyższy, bo wiek, bo lata uciekają, bo trzeba się ustabilizować, bo na coś w końcu się trzeba zdecydować. Zarzucają mi egoizm, wygodnictwo i że myślę tylko o sobie. Nie wychodzę z założenia, że moją życiową rolą jest rodzenie dzieci i powinnam to zrobić mimo wszystko. Nie uważam, że coś stracę, jeśli się nie zdecyduję, chociaż nie wiem, co zyskam, jeśli jednak. Instynktu macierzyńskiego nie mam i jak sięgnę pamięcią, nigdy dotąd nie miałam. Na pewno jest to suma wielu czynników, które nie pozwalają mi myśleć inaczej. Jesteśmy z partnerem już ponad 5 lat. Wiem, że chciałby mieć dzieci, ale nie naciska. Od niego też nieraz słyszałam, że jestem samolubna, bo chcę żyć tylko dla siebie, że kto mi na starość szklankę wody poda. Odpowiadam, że zawczasu postawię sobie na stoliku przy łóżku. I to od razu ze dwie. (..)  Kwestie finansowe w naszym związku są bardzo skomplikowane. Wszystko dzielimy 50/50. Zapytałam go przy okazji jednej z rozmów na ten temat, co by się ze mną stało, gdybym po urodzeniu dziecka nie...

Przeczytaj
dominika gwit
ONS
Styl życia Dominika Gwit schudła 50 kilo, potem dopadł ją efekt jo-jo. A wszystko przez tę dietę...
Dominika Gwit szybko schudła 50 kilogramów, a potem padła ofiarą efektu jo-jo... Co zawiodło w diecie?
Agnieszka Pulikowska
grudzień 08, 2017

Dieta i metamorfoza Dominiki Gwit była jedną z większych sensacji 2016 r. Aktorka, która ważyła 104 kilo, schudła 50 kilogramów, wszyscy zachwycali się jej sylwetką, Potem szybko dopadł ją efekt jo-jo i kilogramy wróciły. Gwit wydała książkę "Moja droga do nowego życia", w której opisała swoją historię. To książka, która pomaga odnaleźć się każdej osobie, która kiedykolwiek miała problemy z wagą. Aktorka zdradziła, jak jej się udało schudnąć, co ją motywowało i dlaczego już nie jest szczupła. Ponad rok temu w wywiadzie dla Gali Gwi mówiła: „Moja dieta to zbilansowane połączenie białka, węglowodanów i tłuszczów. Dzięki temu wzmacnia się też naturalna odporność organizmu, co jest istotne podczas odchudzania. Ważna jest regularność posiłków – jem cztery razy dziennie, co cztery godziny. Węglowodany na śniadanie i obiad, owoce na drugie śniadanie, a kolacja zawsze białkowa, czyli np. ser biały chudy z jogurtem naturalnym. Dieta jest pozbawiona soli, cukru i alkoholu." Teraz aktorka mówi wprost, że dieta, którą stosowała, nie była dla niej odpowiednia. Polecamy:  Ta dziewczyna zmarła przez popularną dietę. Co jej zaszkodziło? Polecamy:   Anna Lewandowska zdradziła swój (bardzo prosty) trik na piękną figurę! To wcale nie ćwiczenia... Dominika Gwit o restrykcyjnej diecie Ostatnio aktorka była gościem programu "Gwiazdy Cejrowskiego", w którym podsumowała swoje dietę. Gwiazda jest świadoma swojej wagi. Dzisiejszy świat zwariował. Musisz być piękny i ładny, bo inaczej co? Bo ludzie powiedzą? Niech gadają. Próbowałam żyć tak, jak wszyscy mówią. Nie jadłam nic przez rok i co mi to dało? Zryty beret - przyznała. Nie mówię, że otyłość jest ok. Jest chorobą i nie jest zdrowa - powtarzałam to milion razy. Otyłość nie jest zdrowa, ale nie może powodować, że się siebie wstydzisz, bo jeżeli tak jest, to postaraj się. Ja wiem, że jest...

Przeczytaj
Korona i różdżka
Styl życia Z miłości do szarości- wywiad z właścicielką i założycielką sklepu internetowego SzareLove.pl
Dziś w cyklu Mama made in Poland wywiad z Kamilą Mazur, niesamowitą kobietą, mamą i założycielką sklepu z ubrankami i akcesoriami dziecięcymi SzareLove.pl. Rozsiądźcie się wygodnie..
Lena Grabowska
październik 12, 2015

Mama made in Poland to cykl poświęcony wyjątkowym kobietom - matkom. Co miesiąc będziemy prezentować sylwetkę mamy, której historia jest warta uwagi. Poznacie kobiety uzdolnione, pełne pasji i zaangażowania,  autorki niesamowitych inicjatyw. Czyją mamą jesteś? Jestem mamą prawie dwuletniego Leona. Jaki jest Twój wyuczony zawód? Skończyłam studia na kierunku Stosunki Międzynarodowe, ale już w czasie studiów zaczęłam pracę w korpo i tam przez 7 lat przeszłam ścieżkę od młodszego do starszego księgowego. Skąd wziął się pomysł na SzareLove? Zawsze mówię, że SzareLove "ułożyło się" z 3 puzzli: praca w korporacji, która dała mi w kość, narodziny mojego synka i poszukiwania dla niego fajnych, szarych, dobrych jakościowo ubranek, umiałam szyć - szyłam od małego, rodzice mieli kiedyś zakład krawiecki. Te trzy rzeczy zadecydowały o tym, że trochę na próbę, powstało SzareLove.  Co kochasz w swojej pracy? Sprawia mi mnóstwo satysfakcji, nowe pomysły dodają mi skrzydeł, a pozytywny odzew od klientów, maile, zdjęcia, filmiki i laurki, które dostaję powodują u mnie wzruszenie. Jak macierzyństwo zmieniło Twoje życie i plany zawodowe? Pracując, często myślałam o swoim biznesie, ale zawsze odkładałam to na później, ciężko było mi podjąć jakieś kroki. Dopiero w ciąży uświadomiłam sobie, że jak nie teraz to później będzie mi jeszcze trudniej podjąć decyzję. Każda mama wie, że kiedy pojawia się w życiu mały człowieczek już nic nigdy nie będzie tak, jak wcześniej :) u mnie plany zawodowe również się zmieniły, praktycznie wywróciły się do góry nogami - SzareLove powstało trochę na próbę, ale coraz częściej łapię się na tym, że "prawie" już nie myślę o poprzedniej pracy. Jak najchętniej spędzasz wolny czas? Lubię gdy spędzamy czas wspólnie, we trójkę, to nie musi być coś wielkiego, wystarczy...

Przeczytaj