klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Chcesz schudnąć? Połącz przyjemne z pożytecznym! Ten trening zapewni Ci frajdę i spalanie kalorii

Zapomnij na chwilę o zajęciach crossfit. Teraz wszyscy zachwycają się treningiem, który przy minimum wysiłku oferuje maksimum efektów.
Milena Majak
grudzień 21, 2017

Moda na ten rodzaj ćwiczeń przywędrowała do nas ze Stanów Zjednoczonych, a po drodze zahaczyła również o Wielką Brytanię. Amerykańska firma Aquaphysical wyprodukowała specjalne deski, które są przeznaczone do wykonywania ćwiczeń na wodzie. Dzięki nim trening jest o wiele bardziej efektywny i przynosi naszemu ciału mnóstwo korzyści.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika A Q U A P H Y S I C A L (@aquaphysical)

Podczas zajęć angażujesz do pracy o wiele więcej partii mięśni. Musisz wykorzystać je do zachowania równowagi. A to oczywiście na początku nie należy do najłatwiejszych zadań i na pewno niejednokrotnie wpadniesz do wody. Ale pamiętaj, że regularne uczęszczanie na tego typu treningi pozwolą Ci nabrać wprawy. Co więcej, zyska na tym również Twój kręgosłup.

D A V I D L L O Y D Raynes Park

Film zamieszczony przez użytkownika A Q U A P H Y S I C A L (@aquaphysical)

Ćwiczenia na desce oferuje wiele pływalni. Wystarczy tylko przejrzeć ofertę zajęć. Możesz wykonywać naprawdę różnorodne ćwiczenia. Od zwykłych skłonów, przez nożyce aż po przysiady i wykroki. Forma jest dowolna i zależy od prowadzącego. Niemniej warto spróbować swoich sił w treningu na desce. 

☀️☀️☀️ @roohamer @elisehamer

Film zamieszczony przez użytkownika A Q U A P H Y S I C A L (@aquaphysical)

Zdjęcie główne: instagram.com/p/BHkPCHWjJQo

Komentarze
Fryzury Podcinanie włosów golarką - zdecydowałybyście się?
Za każdym razem, kiedy wydaje nam się, że żaden nowy trend już nas nie zaskoczy, styliści fryzur proponują coś zupełnie nadzwyczajnego, co sprawia, że nie możemy wyjść ze zdumienia. Tak stało się i teraz. Sprawdźcie o co chodzi z clipper bob.
Małgorzata Mrozek
sierpień 08, 2016

Chociaż pomysł nie jest absolutnie nowy, zapewne niejedna z Was wcześniej o nim nie słyszała. Kilka dni temu dostrzegłyśmy w sieci popyt na kolejną odmianę klasycznego boba. Mowa o fryzurze clipper bob , czyli idealnym bobie spod maszynki do strzyżenia włosów. Sam proces skracania fryzury może wręcz hipnotyzować. Fryzjer trzyma maszynkę prostopadle do włosów i za jej pomocą skraca wszystko jednym, pewnym ruchem – pasmo po paśmie. Skracanie włosów za pomocą maszynki to zadanie dla najbardziej uzdolnionych fryzjerów. Sądząc po Instagramie, najlepiej radzi sobie z nim Fern the Barber , chociaż metoda przypadła do gustu także i innym, nie gorszym od niego stylistom. Propozycja fryzury clipperr bob ukazała się na przykład na profilu Roberta Cromeansa , globalnego dyrektora artystycznego marki kosmetyków fryzjerskich Paul Mitchell. Nie mamy wątpliwości, że na skrócenie włosów maszynką nie zdecydowałaby się żadna kobieta, która nie miałaby do fryzjera stuprocentowego zaufania. Z drugiej strony, czasami strach może okazać się silniejszy. Nie zapominajmy, że wystarczy niewinne psiknięcie, aby obcinanie włosów skończyło się katastrofą. Co więcej, ciężko powiedzieć, jak fryzura clipper bob wyglądałaby po tygodniu czy dwóch od obcięcia. Niektórzy przekonują, że czysta linia , stworzona dzięki zastosowaniu maszynki, utrzyma się tylko do pierwszego mycia. Choćby z tego powodu wolałybyśmy chyba nie ryzykować. Don't move a muscle #FernTheBarber #DeadEndz #ClipperBob Film zamieszczony przez użytkownika • FernTheBarber • (@fernthebarber) 3 Sie, 2016 o 8:06 PDT Me in Jacksonville Paul Mitchell the school cutting hair with a fork Film zamieszczony przez użytkownika Robert Cromeans (@robertcromeans) 15 Lip, 2016 o 7:25 PDT Clipper Bob✌ ️ #FernTheBarber Film zamieszczony przez użytkownika • FernTheBarber •...

Przeczytaj
Makijaż Smarki jednorożca - brzmi strasznie? Ale ten kosmetyk podbija Internet
Wygląda na to, że jednorożce, które w ubiegłym roku zawładnęły światem makijażu, rozpanoszyły się w nim na dobre. Po pędzlach, rozświetlaczach i modzie na #unicornmakeup przyszła pora na kolejny, kolorowy kosmetyk. Tylko ta nazwa...
Agata Kufel
styczeń 02, 2017

Makijażowe, włosowe i modowe inspiracje spod znaku #unicorn łączy feeria barw i błysku - można nawet zaryzykować stwierdzenie, że im go więcej, tym lepiej. Te warunki idealnie spełnia ostatni hit internetu, rozpalający wyobraźnię kobiet na całym świecie. Mowa o wielofunkcyjnym kosmetyku, nazywanym... "smarkiem jednorożca" . Tak, to nie żart - tak właśnie tłumaczy się nazwę  Unicorn Snot (ewentualnie jednorożcowe gluty - wolicie tę wersję?:). W zagranicznych sklepach internetowych kosztuje on ok. 10$ za słoiczek. Jak wygląda smark jednorożca? To mocno połyskujący, brokatowy żel o wszechstronnym zastosowaniu - można aplikować go wszędzie tam, gdzie przyjdzie nam ochota (zachowując zdrowy rozsądek). Entuzjaści produktu stosują go nie tylko jako cień do powiek , błyszczyk czy rozświetlacz, ale nakładają go także na ciało (np. obojczyki) i włosy. Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀sarah (@liaratsonii) 7 Lip, 2016 o 9:16 PDT Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika VincaUSA (@vincausa) 19 Sie, 2015 o 9:38 PDT Film zamieszczony przez użytkownika Pixie Secret (@pixiesecret) 28 Lis, 2016 o 4:03 PST Unicorn Snot jest dostępny w różnych wariantach kolorystycznych - od różowego, poprzez zielony po złoty i srebrny. Nie jest to z pewnością kosmetyk, który będziesz używać codziennie przed wyjściem do pracy (chociaż co kto lubi), ale nie ulega wątpliwości, że z jego pomocą można stworzyć bardzo efektowny, połyskujący efekt - zupełnie jak z bajki. A czy Wy użyłybyście Unicorn Snot? #unicornsnot #nyc Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marc Urbanski (@ridermarc) 22 Wrz, 2015 o 10:02 PDT Zobacz też: Magnetyczna maska, jadalne pomadki... Te kosmetyki zaskoczyły nas  2016 roku!

Przeczytaj
Makijaż Nie pochłania produktu i jest łatwa w pielęgnacji. Wszyscy mówią o tej silikonowej gąbce do makijażu!
Na rynku kosmetycznym pojawiła się nowość, która całkowicie zrewolucjonizuje rynek kosmetyczny i być może nawet zajmie wysoką pozycję BeautyBlendera.
Milena Majak
listopad 30, 2016

Czasami jesteśmy naprawdę oczarowane inwencją twórczą firm kosmetycznych. Weźmy na ten przykład mazak The Vamp Stamp, który już za pierwszym dotknięciem narysuje idealną kreskę na powiece . Tym razem jednak, jesteśmy wręcz oczarowane! Mowa o silikonowej gąbeczce Molly Cosmetics, która przypomina żelowe wkładki do butów lub wkładki do biustonoszy typu push-up . Okazuje się, że jest ona o wiele bardziej praktyczna i oszczędna niż jakikolwiek pędzel czy gąbka. Po pierwsze, ten produkt nie pochłania ani grama aplikowanego produktu, a po drugie – aby go wyczyścić, wystarczyć włożyć pod ciepłą wodę i przetrzeć ręcznikiem papierowym. Można się również wspomóc płynem micelarnym. SiliSponge blending on my 39 y.o. skin.... #silisponge #clearsponge #blending #beautyblender #mollycosmetics Film zamieszczony przez użytkownika M O L L Y C O S M E T I C S (@mollycosmetics) 26 Lis, 2016 o 10:56 PST Znalezienie odpowiedniego „narzędzia” do podkładu, to niemałe, ale jednak jedno z przyjemniejszych wyzwań. Jeśli nie odpowiada nam efekt, jaki daje pędzel, zawsze możemy wypróbować gąbkę – a tych jest całkiem sporo na rynku. W ostateczności mamy jeszcze przecież dłonie, którymi chyba najszybciej poradzimy sobie z nałożeniem pierwszej warstwy podkładu. To samo zresztą tyczy się korektora. Another benefit of #silisponge is it works well with cushion foundation. No more wastage! #mollycosmetics Film zamieszczony przez użytkownika M O L L Y C O S M E T I C S (@mollycosmetics) 27 Lis, 2016 o 8:59 PST Cena za cudo marki Molly Cosmetics nie jest wygórowana – zaledwie 50 zł. Ale ta silikonowa gąbka jest warta każdej ceny! Tylko spójrzcie na to, jakie krycie można nią osiągnąć :).  Zdjęcie główne: pinterest.com/pin/388717011567497637

Przeczytaj
Makijaż Puder ukryty w róży? To najpiękniejszy kosmetyk tej wiosny
Gdy po raz pierwszy zobaczyłyśmy ten kosmetyk, westchnęłyśmy z zachwytu. To prawdziwe dzieło sztuki. Ale możesz też po prostu używać go do makijażu:)
Agata Kufel
styczeń 02, 2017

Czy pamiętacie słynny, luksusowy róż w formie prasowanych płatków róży marki Les Merveilleuses de Ladurée? Zgodnie uznałyśmy, że to jeden z produktów, który z powodzeniem mógłby trafić do muzeum kosmetycznych dzieł sztuki - gdyby takowe istniało. Tymczasem mamy kolejnego kandydata, którego forma również nawiązuje do królowej wszystkich kwiatów. Mowa o przepięknym La Rose Powder , stworzonym przez markę Lancôme. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy do czynienia z autentycznym kwiatem zamkniętym w eleganckim pudełeczku . Gdy jednak delikatnie potrzemy jego płatki za pomocą palca lub zanurzymy w nich pędzel do makijażu, naszym oczom ukaże się... połyskujący puder do twarzy . Czy widziałyście kiedyś coś równie pięknego? Film zamieszczony przez użytkownika Vogue Korea (@voguekorea) 23 Lis, 2016 o 12:09 PST Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika - Mandy - (@mtincbeauty) 21 Lis, 2016 o 1:23 PST Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Lina Tock (@linatock) 12 Gru, 2016 o 1:08 PST La Rose Powder jest sercem wiosennej,  limitowanej kolekcji marki, która tej wiosny pojawi się w sprzedaży pod nazwą (niespodzianka?) Spring Rose . Jej twarzą została aktorka Lily Collins. W linii znajdzie się też m.in. paletka sześciu cieni do powiek i trzech pomadek oraz rozświetlające kredki do ust. Jednak to puder ukryty (dosłownie!) w płatkach róży wzbudził w naszej redakcji największy zachwyt . Kosmetyk będzie sprzedawany w zestawie z poręcznym pędzelkiem kabuki. Co myślicie o różanym pudrze? Czy nie szkoda byłoby go używać?:) Zobacz też: 5 powodów, dla których warto stosować wodę różaną

Przeczytaj