klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Ch...owa Pani Domu pokazuje życie takim, jakie jest. Bez filtrów. WYWIAD

Magdalena Kostyszyn ma 29 lat. Jest bardzo ładna, wykształcona, a do tego inteligentna. Ideał, powiecie? Wcale nie. Magda cieszy się swoją nieperfekcyjnością i daje temu upust na fanpage’u "Chujowa Pani Domu", który prowadzi od 4 lat. Profil śledzi już ponad pół miliona fanów. Nic dziwnego, że Magda wydała książkę, w której używając zadziornego pióra dzieli się swoimi życiowymi przemyśleniami. Z nami również, dlatego musicie przeczytać ten wywiad.
Agata Olejniczak
wrzesień 15, 2016

Nie wiem czy wiesz, ale określenie „Ch...owa Pani Domu” słychać bardzo często w polskich domach. Ot, wczoraj przypaliłam lekko kaszę i szybko sama nazwałam się tak jak tytuł Twojej książki… Jak ci z tym?

Z jednej strony cieszę się, że ruch, który przypadkowo stworzyłam kilka lat temu, wszedł tak naturalnie do opinii publicznej (i do domostw), z drugiej jednak nie jestem przesadnie dumna z tego, że upowszechniłam wulgaryzm.

Mimo to w książce nadal go stosujesz… ;)

W życiu również! Chodzi mi raczej o to, że po sukcesie mojego profilu, jak grzyby po deszczu w sieci pojawiły się profile typu: Chu... mieszkania do wynajęcia, Chu... współlokatorzy itd., które niewiele mają wspólnego z moją działalnością.

Sprawdź także: Jak ogarnąć... życie? Opowiada autorka popularnego blogu

A Ty kiedy pierwszy raz nazwałaś tak siebie? Albo w ogóle użyłaś tego określenia, a jeśli nie w swoim, to jakim kontekście?

Pierwszy raz nazwałam tak siebie ponad 3 lata temu, kiedy na prywatnym profilu na Fb podzieliłam się ze znajomymi wiadomością, że zapomniałam o praniu z piątku. A była już niedziela.

Jaka była reakcja znajomych?

Znajomi byli zachwyceni i domagali się kolejnych przygód "Chu... Pani Domu". Cóż mogłam zrobić? Postanowiłam założyć osobny fanpage.

fot. Adrian Błachut

Czego najbardziej nie lubisz robić w domu? Ja sprzątać łazienki… Wciąż utrzymuję, że tego nie potrafię.

Nie znoszę mycia okien oraz podłóg. Robię to najrzadziej, jak się da :)

„Dystans przede wszystkim” – myślę, że taka albo podobna sentencja jest twoją ulubioną (miałam jeszcze w głowie troszkę inną z przekleństwem w roli głównej, ale wydźwięk podobny, może bardziej nośny ;)). Mylę się? Jeśli tak, to jaka jest twoja dewiza życiowa?

Cenię sobie mocno życie na własnych zasadach (pewnie też dlatego mam własną firmę i nie ciąży mi nad głową widmo szefa), z dala od spełniania oczekiwań innych. Dbam również o to, by zachować balans we wszystkich dziedzinach życia - nie spinać się na punkcie własnego wyglądu, nie przejmować tak bardzo niepowodzeniami.

Dziewczyny lubią cię za to, że mogą się utożsamiać z "Chu... Panią Domu". Nie chcą się już przejmować tym, że ciasto nie wyszło, a dom nie jest posprzątany na błysk przed przyjściem gości. Jak myślisz – za co jeszcze cię cenią?

Pewnie za to, że stworzyłam platformę, na której bez wyrzutów sumienia można dzielić się własnymi wpadkami. Również za to, że pokazuję życie, takim, jakie jest, bez dodawania upiększających filtrów. O co w dobie social media przecież nie tak łatwo.

Zakładam, że twoim celem (realizowanym przed fanpage czy teraz książkę) jest przekonanie dziewczyn, że nie zawsze muszą być idealne, że mają prawo do błędów i niedoskonałości – zarówno w wyglądzie, jak i tym, co robią. Nie mam jednak pewności, czy w twojej grupie odbiorców są faceci. Jeśli tak, to jacy konkretnie?

Panowie stanowią ok. 15% mojej społeczności i pomimo że są w sporej mniejszości, to grupa, która jest bardzo aktywna i angażuje się we wszelkie działania na profilu. To przede wszystkim mężczyźni, którzy doskonale rozumieją swoje partnerki, potrafią ze sporym dystansem przyjąć żarty na swój temat. Najliczniejsza grupa mieści się w przedziale wiekowym 25-34.

Rozumiem fanpage na Facebooku, rozumiem blog, ale książka? Chcesz nią dotrzeć do ludzi spoza społeczności fejsa, a może to pozycja dla tych samych osób?

Książka to zupełnie inna forma komunikacji i nowa jakość. Na Facebooku ograniczam się do publikacji zdjęć użytkowników, krótkich form tekstowych - taka konwencja sprawdzała się do tej pory najlepiej - brakowało mi jednak miejsca do podzielenia się z czytelnikami własnymi refleksami dotyczącymi różnych sfer życia, przemyśleniami związanymi z codziennością. Kieruję tę publikację zarówno do dotychczasowych fanów profilu na FB, bloga venilakostis.com, jak i zupełnie nowych użytkowników, którzy przypadkiem odkryją moją książkę w księgarni.

Koniecznie zajrzyj: Bloger, który zaraża pasją do zdrowego odżywiania

Domyślam się, że wiesz, jak smakuje hejt. Hejt sam w sobie jest absurdalny, ale co w tych nieprzychylnych komentarzach na temat swój i swojej działalności, jest Twoim zdaniem najbardziej absurdalne?

Myślę, że nadużywamy określenia „hejt”, często nazywając tak po prostu niepochlebny komentarz, a przecież nie każde krytyczne słowo jest „hejtem”. Nie spotykam się z wieloma przejawami negatywnych opinii na swój temat, a jeśli już - nie zagłębiam się w ich lekturę. Większość komentarzy tego typu jest absolutnie oderwana od rzeczywistości, osoby komentujące nie mają pojęcia o moim życiu, o tym czym się zajmuję i mało tego - nie potrafią ze zrozumieniem przeczytać lub wysłuchać tego, co mam do powiedzenia. I głosami takich osób miałabym się przejmować? Nie ma mowy! Z najbardziej absurdalnych tekstów, jakie ostatnio o sobie przeczytałam? „Nic nie potrafi i pewnie nadal mieszka z rodzicami”.

Dlaczego ludzie piszą takie rzeczy?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie, bo sama takich komentarzy nigdzie nie zostawiam. Wydaje mi się, że są to osoby sfrustrowane i niespełnione, pragnące za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę w wirtualnym świecie. Sama wyznaję zasadę, że jeśli coś mi się nie podoba, omijam to szerokim łukiem - nie komentuję, nie krytykuję - bo czy świat będzie bogatszy, kiedy pozna moją opinię na dany temat?

Jesteś osobą planującą, która ma cel i wie, że w perspektywie kilku miesięcy/lat go osiągnie czy bardziej zdajesz się na spontan?

Zdecydowanie należę do osób dobrze zorganizowanych, które mają wszystko dokładnie zaplanowane. Nie znaczy to jednak, że w moim życiu nie ma miejsca na spontan, o nie!

Zdradzisz, jakie masz plany? Może nowy internetowy byt?

Mam kilka planów na najbliższą przyszłość, ale wolę się chwalić się już gotową realizacją, niż pomysłami.

Magda uzupełniła również nasz WIZAŻOWY KWESTIONARIUSZ

Co poniedziałek publikujemy takie kwestionariusze wypełnione przez blogerów.

Kim chciałaś zostać w przyszłości, gdy byłaś małą dziewczynką?

piosenkarką, aktorką, nauczycielką, farmaceutką

Jaki był Twój ulubiony przedmiot w szkole?

j. polski

Znak Zodiaku

rak

Ulubiony kolor

czarny

Ulubiona pora roku i ulubiony miesiąc

wczesna jesień, wrzesień

Ulubiona potrawa

barszcz z uszkami

Ulubiony deser

miodownik

Hobby

literatura, podróże

Ulubiony film

„Perfect Sense”

Ulubiony serial

„Shameless”

Ulubiony aktor

nie mam

Ulubiony muzyk/zespół

nie mam

Ulubiona piosenka

ostatnio wałkuję „Pastempomat” Dawida Podsiadły

Ulubiony pisarz

Wojciech Kuczok, Dorota Masłowska, Elfriede Jelinek

Ulubiona książka

„Amatorki” E. Jelinek

Ulubiona dyscyplina sportowa

pływanie

Ulubione miejsce na ziemi

Nowa Zelandia lub Nowy Jork

Ulubiony cytat

„Liczy się postęp, a nie perfekcja” G. Rubin

Jeśli masz zwierzę (zwierzęta), to jakie i jak ma (mają) na imię?

mam psa - Elvisa

Najlepsza rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu?

„lektura Twoich wpisów jest lepsza niż jedzenie czekolady”

Najbardziej absurdalna rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu

nie wiem

Ulubiony styl ubierania

nie mam

Twój KWC (Kosmetyk Wszech Czasów)

Dermoprotektor Cetaphil

Zobacz także:  Ania z blogu Fashionable.com.pl radzi, jak tanio zorganizować wesele

Komentarze
Styl życia Jak żyć po prostu fajnie? Autorka blogu Wyrwane z kontekstu tylko dla Wizażu!
Jej blog Wyrwane z kontekstu w ciągu 2 lat polubiło ponad 60 tysięcy ludzi. Nic dziwnego. Asia Pachla, bo o niej mowa, podpowiada co zrobić, by tak jak ona być maksymalnie szczęśliwą. I to właśnie w tym temacie odpowiedziała na kilka naszych pytań i wypisała „Złote myśli”, które wypełnione przez Waszych ulubionych blogerów i nie tylko, będą w każdy poniedziałek pojawiać się na wizaz.pl.

Nie mówię nikomu, jak ma żyć, ale podpowiadam, jak można żyć fajnie - piszesz na blogu. Co to znaczy żyć fajnie? Bez spiny. Z marzeniami, ale i wiarą w to, że można je sobie spełnić. Z dobrymi ludźmi dookoła, bez presji, kompleksów, poczucia winy, że sobie człowiek to życie marnuje. Fajne życie to po prostu takie, z którego jestem zadowolona. To też - cytując ks. Kaczkowskiego , choć przesadnie religijna nie jestem - życie na pełnej petardzie. Czyli przy wyciskaniu z niego, co się da i takim układaniu spraw wokół siebie, żeby codziennie dało się patrzeć w lustro i niczego na starość nie żałować. No właśnie, gdybyś miała krótko odpowiedzieć np. w trzech punktach - co można zmienić w swojej codzienności, by żyć fajnie? Przeważnie znajomych, pracę i faceta. Dostaję masę wiadomości od dziewczyn, które są nieszczęśliwe z tych trzech powodów. A to przyjaciółki ich nie rozumieją, a to matka upokarza , a to znowu szef gnębi albo facet zdradza czy też nie docenia. A przecież wystarczy wziąć się w garść i o siebie zawalczyć. O swoje samopoczucie, karierę, poczucie własnej wartości , szczęśliwy związek . Ja wiem, że to się łatwo mówi, a trudno robi, ale z problemami jest trochę jak z wyrywaniem zębów - można skończyć z nimi szybko, choć boleśnie - ale ze świadomością, że jak przestanie boleć, to już tak na zawsze - albo męczyć się w nieskończoność, wyjąc z bólu lub tłumiąc krzyk w poduszkę ze zwykłej, ludzkiej bezradności . No i żeby żyć fajnie, trzeba też lubić siebie. Umieć czasem odpuszczać i dużo sobie wybaczać. Poruszasz sporo tematów około związkowych. Czerpiesz też inspiracje ze swojego życia? Jasne! Chociaż było łatwiej, kiedy byłam sama. Wtedy wszystkie baty spadały tylko na mnie. Sama za siebie brałam odpowiedzialność, nikt nie czuł się pokrzywdzony czy winny. Nie było ryzyka - co najwyżej któryś były...

Przeczytaj
Styl życia Małgosia Rozenek pokazała zdjęcia z wigilii. Jedno z nich zszokowało fanów
Majdanowie spędzali wigilię u rodziców Małgosi, co zostało dokładnie udokumentowane na Instagramie. Zdjęcie, na którym gwiazda całuje synka wzbudziło jednak niezdrową sensację,
Natalia Kędra
grudzień 25, 2018

Rodzina Małgorzaty Rozenek-Majdan obchodzi święta z przytupem. Już w pierwszej połowie grudnia gwiazda pokazała fanom wystawne dekoracje świąteczne , a w poniedziałkowy wieczór relacjonowała na Instagramie kolację wigilijną. Małgorzata i Radek spędzili Wigilię w domu rodziców Małgosi, polityka PiS Stanisława Kostrzewskiego i jego żony Zofii. Urocze zdjęcia przy choince wzbudziły jednak niezdrową sensację . Kontrowersyjne zdjęcie Rozenek-Majdan Na jednym ze zdjęć w instagramowej galerii gwiazda pokazała, jak całuje młodszego synka w usta . Zdjęcie wywołało niezdrową sensację: Jak to możliwe żeby matka pocałowała się z synem w usta :O? Tak już można? To jest strasznie dziwne - napisał jeden z komentujących. Ty jesteś strasznie dziwny - szybko odpowiedziała Rozenek-Majdan. Instagram @ m_rozenek Złośliwych komentarzy było więcej: A ja nie rozumiem, jak można takie prywatne wydarzenia upubliczniać Fuj Bleee - krytykowali internauci. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Małgorzata Rozenek-Majdan (@m_rozenek) Gru 24, 2018 o 12:16 PST W obronie gwiazdy stanęły wierne fanki , które przy okazji życzyły jej wesołych świąt i dopytywały o dziewczęcą sukienkę w modną kratkę . Krytykom odpowiadały ostro: Miałam napisać, że pewnie zaraz zacznie się hejt, że całujesz syna w usta. Pierwszy komentarz jaki zobaczyłam, to właśnie taki hejt... Boże co z wami jest nie tak, marnuje ie cenny czas na hejtowanie zamiast poświęcić go rodzinie. Zdrowych wesołych świąt Najwidoczniej nie każdy doznał takiej matczynej miłości Ludzie, to jej syn... Co innego, gdyby miał 18+ ale to jeszcze chłopczyk Rzeczywiście, synek Małgorzaty Rozenek-Majdan ma dopiero 8 lat i to zupełnie naturalne, że mama okazuje mu czułość. Też uważacie,...

Przeczytaj
Styl życia Jak dać nowe życie starym przedmiotom? Opowiada Hania z blogu Haart
Hania Kozłowska, autorka blogu Haart.com.pl, potrafi… czarować. Dosłownie – sprawia, że stare przedmioty wyglądają przepięknie i stają się wspaniałymi ozdobami w domu/mieszkaniu. Blogerka przerabia walizki, radia, butelki. Koszt minimalny, efekt… niesamowity. Chcecie spróbować? Hania podpowiada, jak zacząć. Poniżej nie zabrakło również Jej „złotych myśli” – w każdy poniedziałek publikujemy kwestionariusze blogerów.
Agata Olejniczak
sierpień 01, 2016

Dajesz nowe życie starym przedmiotom. Jaka była pierwsza rzecz, w którą tchnęłaś świeżego ducha?  Pierwsza rzecz nie była stara, ale chciałam aby na taką wyglądała. Kupiłam zwykłe lustro w drewnianej ramie i dokleiłam do niej kilka rzeźbionych dekorów. Pomalowałam, przetarłam krawędzie, aby uzyskać efekt postarzania i powiesiłam w łazience. Byłam z niego bardzo dumna. Czy to jest drogie hobby? Te wszystkie farby i różnego rodzaju akcesoria pewnie kosztują. Farby i preparaty trochę kosztują, ale zakładając, że same przedmioty to rzeczy „niepotrzebne”, to cała operacja nie jest droga. Przerobienie starej szafy na bieloną, wytworną witrynkę kosztowało 165 zł. To niewiele w porównaniu do zakupu takiego mebla. Od czego zacząć? Wiadomo, że Ty masz już duże doświadczenie, a co za tym idzie - wysokie umiejętności. Każdy jednak zaczyna... Polecam zestawy dla początkujących np. do decoupage. Farba, lakier, preparat do spękań, klej, serwetki i pędzelki. Wszystko w mini opakowaniach. Koszt ok. 30 zł w sklepach dla plastyków, empikach i sklepach papierniczych. Można sprawdzić czy to zabawa dla nas. A jak Ty zaczynałaś? Zaczynałam właśnie od takiego zestawu. Spodobało mi się i kupiłam pełnowymiarowe preparaty. Decoupage wciągnął mnie na długie miesiące. Potem przyszło szycie, tworzenie biżuterii i fascynacja przerabianiem mebli. Co planujesz odnowić w najbliższej przyszłości? Czeka na mnie wiele rzeczy. Góra starych, zniszczonych przedmiotów. Znajomi i rodzina przywożą do nas wiekowe walizki, radia, butelki. Pomysły przychodzą niespodziewanie. Często z potrzeby chwili. Szukam materiału do obicia foteli i wpadam na pomysł ubrania ich w góralskie swetry. Koszt minimalny. Efekt niesamowity :) A teraz Złote Myśli Hani, sprawdźcie! Kim chciałaś zostać w przyszłości, gdy byłaś małą dziewczynką? Archeologiem Jaki był Twój ulubiony przedmiot w...

Przeczytaj
Styl życia Jak... ogarnąć swoje życie? Opowiada autorka popularnego bloga
Justynie było w życiu ciężko. Poczucie bycia nieszczęśliwym nie motywuje do działania. Ona w końcu zebrała się w sobie i... zaczęła zmieniać siebie i rzeczywistość wokół swojej osoby. Przy okazji założyła blog, który okazał się mądrą rozprawkę o tym, jak ogarnąć życie. Warto tam zajrzeć, tym bardziej, że "Krótki poradnik jak ogarnąć życie" zyskał niedawno nową odsłonę wizualną. Justyna odpowiedziała na kilka naszych pytań o tym, jak rzucić swoje nieszczęśliwe życie. Nie zapomniała też wypełnić kwestionariusza, który podsuwamy kolejnym blogerom. No to zapraszamy do czytania :)
Agata Olejniczak
wrzesień 12, 2016

„Mam dość życia na pół gwizdka” – piszesz na swoim blogu. Co to znaczy żyć na pół gwizdka? To znaczy żyć w wiecznym niezadowoleniu. Ludzie często są przekonani, że wszystkie możliwości, które mają inni, ich nie dotyczą - nawet te, które są w ich zasięgu. Kiedyś też byłam zakleszczona w takim myśleniu, które dusiło mnie na każdym kroku. Nigdy nic nie osiągnę, nigdy nigdzie nie pojadę, nic nie zobaczę, nikogo nie poznam, bo nic mi się nie należy i tak już po prostu jest i będzie. Wystarczy czasem dokonać jakiejś zmiany. Może być i malutka, ale najważniejsze, żeby była jakakolwiek. Wierzę, że zmiana pociąga za sobą kolejne i jeśli wie się czego chce, albo czego nie, można tym tropem zmian dojść do naprawdę fajnego miejsca. Zajrzyj na blog Justyny. Piszesz też, że parę lat temu zaczęłaś ogarniać życie. Dlaczego warto „zacząć się ogarniać” i co w ogóle kryje się pod tym pojęciem? To właśnie te zmiany. Czułam, że jestem skrajnie nieszczęśliwa. Zadałam sobie pytanie, co jest największym powodem nieszczęścia i padło kilka ważnych odpowiedzi. Związek, mieszkanie, życie z dala od rodziny, praca (a raczej jej brak). Zaczęłam od najłatwiejszej rzeczy i wróciłam do domu. Łatwiej przyszło mi zakończenie związku, a pracy szukało mi się spokojniej, gdy nie musiałam się martwić o to, za co kupić chleb i zapłacić za prąd. Kiedy usunęłam wszystkie troski spędzające mi sen z powiek, zobaczyłam siebie i zaczęłam już tylko pracować nad sobą i nad tym, żeby nigdy nie wrócić do tego nieszczęścia.  Sprawdź także:  Blogerka Magda Mirkowicz z My pink plum! tylko dla Wizażu Gdybyś miała udzielić trzech rad – co zrobić, by żyć szczęśliwej, to co by to było? Przede wszystkim polubić siebie. Łatwo się mówi, trudniej to wyegzekwować. Ale tak naprawdę nie mamy nikogo poza sobą, dlatego dla własnego zdrowia warto...

Przeczytaj