klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Danusia schudła 70 kilogramów! Teraz zdradza, jak jej się to udało

Miałam niezwykłą umiejętność: słyszałam, co ludzie o mnie myślą. W ich oczach widziałam słowa: „Gruba”. „Brzydka”. „Zapuszczona”. Oskarżenie, pogardę, litość. I taka się czułam. Dzisiaj wiem, że to nie ja byłam „zapuszczona”, ale moje życie. I poczucie wartości – czy w ogóle istniało? Ważyłam prawie 140 kilogramów, ale problemów i kompleksów miałam tonę więcej.
Agata Olejniczak
luty 14, 2017

Do księgarń właśnie weszła moja książka. Patrzę na okładkę i widzę: Danuta Awolusi, „Odważona. Dziewczyna minus 70 kg”. To brzmi surrealistycznie, ale przecież tak było. Oddaję w ręce ludzi moją historię, bo od kiedy schudłam, jak to mówią „połowę siebie”, zalała mnie fala pytań. Jak to zrobiłam? Co jadłam? Skąd wzięłam motywację?

Rozumiem, chcecie wiedzieć. Ale czy chcecie usłyszeć prawdę? Prawdę o tym, dlaczego musiałam stać się Odważoną?

Czy gruba jest szczęśliwa?

To nie był dzień ani konkretna chwila. To czas pokazał, że coś w moim życiu mocno zgrzyta. Przyjaciele, praca, mieszkanie, codzienność – wszystko wydawało się beznadziejne. To ważne słowo: beznadziejność, a więc coś, co utraciło wszelką moc. Kto traci nadzieję, ginie! Wierzę, że każdy człowiek ma w sobie wielkie pokłady siły. Moja była zakopana głęboko, ale w końcu się przebudziła. I zadała mi buntownicze pytanie:

„Jesteś szczęśliwa?”

Nie!

„Jesteś nieszczęśliwa, bo ważysz ponad sto kilogramów?”

„…?”

Byłam pewna, że tak. Trzeba schudnąć, żeby zacząć się podobać. Sobie i innym!

Lipiec 2011

Rewolucja na grubo!

Pierwsza myśl, ożywcza i silna to: zmienić to. Zmienić siebie, czyli schudnąć. Jeżeli wszystko nie gra, to chyba nie ma wyjścia? Dusząc się i tkwiąc w dziwnym osowieniu, możliwość działania, istnej rewolucji, wydała mi się tak cudowna, jak haust świeżego powietrza. Łapczywie wciągałam ideę tego, że przecież mogę zmienić swoją fizyczność. Moje ciało jest moje i robię z nim, co mi się podoba!

Mogę więc schudnąć i zacząć być szczęśliwą, wolną, pożądaną. I mam nieograniczoną ilość czasu. Przecież nic nie muszę. Ja chcę. Dałam sobie dwa lata na realizację tego zadania.

Zmiana nawyków żywieniowych nie była trudna. Adrenalina, jaka towarzyszyła w osiąganiu celu, zabijała wszystkie wątpliwości. Stopniowe wycofywanie niezdrowej żywności trwało około sześciu miesięcy. Potem sport. Nieśmiałe, wstydliwe bieganie.

A potem nagle minął rok i kilka miesięcy, a ja ważyłam 69 kilogramów.

Gruba jest chuda. I co dalej?

Zdumiałam się. I co dalej? Gdzie jest świat u moich stóp? Czy już jestem szczęśliwa, czy jeszcze mam na coś czekać?

Ta bezradność, rozczarowanie, odkrycie, że chuda nie znaczy szczęśliwa, było szokiem.

Dopiero wtedy zaczął się mozolny, trudny, złożony proces grzebania we własnej głowie. Szukania siebie, własnej kobiecości.

Najpierw jest głowa. Zmiana myślenia. Odkrycie prawdy.

Potem długo nic, przy czym to „nic” oznacza oswajanie się z wnioskami. Zupełnie, jakbym trawiła coś bardzo cięż­kiego. O wiele cięższego niż porcja smażonych na maśle ziemniaków. (…) Potrzeba czasu, a przede wszystkim: akceptacji. Kiedy przyjdzie akcepta­cja, wówczas zrobi się miejsce dla nowej „ja”. A może nie nowej? Może po prostu tej, która nigdy się nie przebiła, przytłoczona ogromem kompleksów, uprzedzeń, przykrych słów i lęków? To nie ma znaczenia. Stara, nowa – naj­ważniejsze, że w końcu odnaleziona.(D. Awolusi, Odważona, fragment).

Pojmowałam moją osobę jako ciało, ale zapomniałam o duszy. Byłam pewna, że kiedy w końcu usłyszę w głowie myśli ludzi: „Ładna”. „Zadbana”. „Szczupła laska”, poczuję spełnienie. Liczyłam, że kiedy zmieszczę się w rozmiar 40, choć przez lata musiałam wybierać 54, będę wolna.

Odważ się być sobą

Nie tędy droga, ale każdy przecież ma własną. W „Odważonej” zaserwowałam prawdę. Prawdę o tym, czym jest wykluczenie społeczne i skąd się bierze chęć jedzenia, jedzenia, jedzenia... Nie daję tam recepty na zrzucenie wagi, choć są przepisy, moje pomysły, moje sposoby. To tylko wskazówki.

I wierzę w to, że więcej ludzi odważy się być „Odważonymi”. Może dzięki mojej książce ktoś spróbuje zrozumieć siebie. Dlaczego nie lubię swojego ciała? Czemu tkwię w nałogach? Czemu ciągle szukam destrukcji? Cokolwiek znajdziecie, pamiętajcie, że szczęście musi być wasze, a nie innych. 

Komentarze
Styl życia 10 sposobów ułatwiających odchudzanie
Nowy Rok za nami, najwyższa pora wziąć się za noworoczne postanowienia! A co najczęściej pojawia się na kobiecych listach z planami na przyszły rok? Oczywiście słowo „schudnę”. Lato coraz bliżej, warto więc zacząć już dziś walczyć o wymarzoną sylwetkę. Choć na starcie wiadomo, że walka ta może być bardzo ciężka, można ją sobie nieco ułatwić motywując się w odpowiedni sposób. Oto dziesięć, moim zdaniem najlepszych sposobów na to by odchudzanie stało się łatwiejsze.
Agata Olejniczak
marzec 05, 2017

1. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Najlepiej pozbyć się z domu wszelkich słodyczy , choć nie wszystkie z nas mają taką możliwość, w końcu jeśli nie mieszkamy same, inni domownicy mogą głośno protestować ;) Dlatego jeśli masz w domu jakieś łakocie to najlepiej schowaj je wszystkie w jednym miejscu, wybierz szafkę do której rzadko zaglądasz, dzięki czemu słodycze nie będą ci się rzucać w oczy a z pewnością rzadziej zdarzy ci się podjeść coś słodkiego. 2. Nie bądź dla siebie zbyt surowa. Pozwól sobie czasem na odrobinę „ szaleństwa ”, pamiętaj tylko by zachować umiar! Jeśli raz na jakiś czas zjesz kawałek pizzy czy kostkę czekolady to cała dieta się nie zawali. Zazwyczaj kiedy odmawiamy sobie czegoś zbyt długo, w końcu i tak przychodzi „chwila słabości”, a wtedy puszczają nam hamulce i jemy bez opamiętania, dlatego ważne jest by podczas diety pozwolić sobie czasem na ulubione jedzenie. Dopóki jest to zaplanowane, porcje są małe i zdarza się to raz na jakiś czas to nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie – ma to bardzo pozytywny wpływ na naszą motywację do dalszego działania. 3. Poszukaj wsparcia . Spróbuj namówić osobę z którą najczęściej jesz posiłki by w ramach wsparcia spróbowała jeść to co ty. Trochę zdrowych potraw jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Jeśli dana zupa będzie dla przykładu dla męża zbyt „chuda”, to można jego porcję lekko zmodyfikować dodając trochę śmietany czy kawałki mięsa. Na pewno będzie łatwiej schudnąć jeśli nie będziesz musiała jeść warzyw gotowanych na parze otulona zapachami twojej ulubionej zupy spożywanej przez resztę domowników. 4. Nie narzucaj sobie wielkich celów . Chcesz schudnąć 10 kg? Przed tobą wiele ciężkiej pracy i na pewno jest to do osiągnięcia, jednak o wiele łatwiej będzie jeśli podzielisz swój cel na kilka części. Przykładowo najpierw postanów, że...

Przeczytaj
Styl życia Anna Wyszkoni wygrała z rakiem! Dlaczego do tej pory to ukrywała?
Anna Wyszkoni zdecydowała się opowiedzieć o swojej walce z rakiem tarczycy. Co ją do tego skłoniło?
Aneta Wikariak
listopad 06, 2016

Anna Wyszkoni wyznała, że miała raka tarczycy w programie „Dzień Dobry TVN". O jej chorobie mówiło się już od dawna. Rok temu Wyszkoni wyznała na scenie podczas festiwalu w Sopocie, że udało jej się zwalczyć poważną chorobę. Nie chciała jednak wtedy powiedzieć, co to było. Dlaczego teraz zmieniła zdanie? Wyszkoni o chorobie nowotworowej Ania Wyszkoni chce, by jej przykład przypominał Polkom, jak ważne są badania. - Poszłam na rutynowe badania piersi, bo czułam że coś nie tak. A lekarz kazał mi zbadać tarczycę. Okazało się, że na tarczycy mam złośliwego guza. Totalny szok. Tragedia dla mnie. Pierwsze myśli to: co będzie dalej, czy ja będę. To była pierwsza walka, jaka stoczyła się w mojej głowie, a potem czy będę mogła wrócić do śpiewania. Na szczęście okazało się, że zagrożenie życia nie było duże, uleczalność tego nowotworu jest wysoka, mój został wykryty wcześnie na szczęście - zdradziła Wyszkoni w Dzień Dobry TVN. Piosenkarka powiedziała, że bała się o to, czy będzie mogła śpiewać. Wypytywała o to lekarzy i miało być wszystko w porządku, a okazało się, że ma niedowład lewej struny głosowej. Na szczęście nie była to komplikacja, której nie można było zwalczyć. Po miesiącu ćwiczeń Wyszkoni wróciła do formy. Dlaczego do tej pory ukrywała swoją chorobę? Ze względu na dzieci - Anna Wyszkoni ma synka Tobiasza i córeczkę Polę. -Nikomu nie mówiłam o chorobie. To było moją gorzką tajemnicą. Wiedzieli tylko najbliżsi. Przyznam, ja dzieci trochę oszukałam. Pola jest malutka, nie wiedziała co się dzieje, ale jak mnie odwiedziła w szpitalu płakała i nie chciała mnie tam zostawić. Syn miał świadomość, ale też go trochę oszukałam, kiedy zapytał mnie czy to jest nowotwór, powiedziałam, że to tylko guz, wytniemy go i wszystko będzie dobrze. I siebie też w ten sposób nastawiałam pozytywnie. Bo to trzeba przerobić w głowie -...

Przeczytaj
Ewelina Lisowska
Styl życia Ewelina Lisowska przyznała się do zabiegu medycyny estetycznej!
Piosenkarka w zaskakująco szczerym wpisie na Instagramie przyznała się do poprawiania swojej naturalnej urody. Oświadczenie Eweliny robi wrażenie i... inspiruje!
Matylda Nowak
marzec 07, 2019

Odpowiednia dieta, regularne treningi bokserskie (!) oraz wizyty w salonach kosmetycznych to dla Eweliny Lisowskiej norma. Piosenkarka lubi o siebie dbać i nie wstydzi się do tego przyznać. Niedawno poddała się wampirzemu liftingowi , a niedługo później witaminowemu wlewowi, i oba te zabiegi pokazała na Stories. Ostatnio jednak posunęła się jeszcze dalej i otwarcie  opowiedziała o swoich problemach z samoakceptacją i zabiegach poprawiających wygląd , którym się poddała. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Ewelina Lisowska (@ewelinalisowskaofficial) Mar 6, 2019 o 12:06 PST Zobacz także: Natalia Siwiec zdecydowała się na laser wewnątrz jamy ustnej. Tylko po co? Ewelina Lisowska powiększyła sobie usta Przy selfiku, do którego Ewelina zapozowała bez grama makijażu, piosenkarka napisała: Cześć, to jestem ja. Bez makijażu, z nosem takim jaki mi wyrósł i twarzą, której się nie wstydzę. Złośliwi wytkną mi zapewne subtelne powiększenie ust (bo umówmy się, jakieś jednak wcześniej miałam i wcale złe nie były) i brwi permanentne (te też miałam całkiem niezłe, ale Monika Sekulska je pięknie podrasowała). Akceptuję siebie i już nie boję się pokazywać swojej prawdziwej twarzy, która nie wygląda tak idealnie jak na plakacie. Akceptacja siebie nie polega jednak na zaniedbaniu się, więc szanuję swoje ciało i staram się jak najlepiej o nie dbać. Do czego Was zachęcam? Żebyście pokochali siebie! Wtedy wszyscy dookoła dostrzegą Wasze piękno. Każdy z nas jest wyjątkowy, tylko czasem w to po prostu nie wierzy. Mocne i mądre słowa! W swoim oświadczeniu Ewelina Lisowska nie tylko odważnie przyznała się do powiększania ust i microbladingu , ale od razu uprzedziła ewentualną krytykę, wyjaśniając dlaczego w takich zabiegach nie ma nic złego. I absolutnie się z nią...

Przeczytaj
wojciech szczęsny marina łuczeko szczęsna
Styl życia Wojciech Szczęsny staje w obronie Mariny. Mocne słowa piłkarza!
Wojciech Szczęsny próbował okazać wsparcie dla swojej żony, ale broniąc jednej kobiety, obraził drugą?
Ewelina Błeszyńska
listopad 17, 2017

O komentarzu Wojciecha Szczęsnego pod postem Karoliny Korwin-Piotrowskiej dziś mówią wszyscy. Wszystko zaczęło się od postu dziennikarki, która kwestionowała osiągnięcia MaRiny oraz jej obecność na nowej okładce magazynu "Viva!". Korwin-Piotrowska zastanawiała się, dlaczego to właśnie piosenkarka, która wydała nową płytę "On my way" została wybrana na gwiazdę okładkową. Takie rzeczy tylko w Polandzie. Na okładce żona piłkarza i piosenkarka bez przeboju. W środku zaś autorytety: Kos-Krauze, wybitni aktorzy jak Szyc czy Gierszał. Pytanie brzmi: w czym ta trójka jest gorsza od tej pani, w czym mniej utalentowana, wpływowa, rozpoznawalna i szanowana i przynosząca nam dumę, ze nie są na okładce? Czym sobie NIE zasłużyli a czym zasłużyła sobie ona? Ok, żadne z nich nie nosi Diora. Jeszcze coś? Takie pytanie mam. #nieogarniam - napisała pod postem Karolina Korwin-Piotrowska. Wojciech Szczęsny kieruje ostre słowa w kierunku Korwin-Piotrowskiej Choć komentarz Korwin-Piotrowskiej nie był wyjątkowo złośliwy, to okazuje się, że sprowokował męża piosenkarki. Szybko zareagował na słowa dziennikarki i postanowił w osobliwy sposób stanąć w obronie MaRiny . Niektórzy uważają tę wypowiedź za kontrowersyjną.  A ja się zastanawiam, czemu na okładce nie ma pani Korwin Piotrowskiej. Kompletna dyskryminacja ludzi z podwójnymi podbródkami. Jeśli tak bardzo pani pragnie, to chętnie Diora podeśle. Rozmiar 52? (...) Nie lubię, gdy malutcy ludzie obrażają moją żonę - skomentował post dziennikarki Wojciech Szczęsny. Po pewnym czasie piłkarz musiał zorientować się, że jego słowa raczej nie były na miejscu i usunął kontrowersyjny komentarz. Po pewnym czasie jednak Wojciech Szczęsny dodał kolejną wypowiedź, w której wytłumaczył, dlaczego MaRina jest dobrym wyborem na okładkę.  To przykre, kiedy osoby, które istnieją w mediach dzięki hejtowaniu...

Przeczytaj