klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Dlaczego w zimie warto zwolnić?

Siłownia, bieganie, ćwiczenia. Pot wylewany na bieżniach i orbitrekach. A do tego wszystkiego – dieta. Znam ten schemat i uwierzcie mi – był czas, kiedy wtłaczałam się w niego do bólu. Czy dzisiaj żałuję? Odpowiedź jest złożona. Chcę wam opowiedzieć o tym, że nasze ciało w zimę potrzebuje więcej czułości i ochrony, bo inaczej może się to skończyć katastrofalnie.
Agata Olejniczak
styczeń 23, 2017

Dzień to trening

Nowy Rok, wyjątkowy mróz, na ulicach lodowisko. Wstaję już o dziewiątej rano, sama w mieszkaniu. Jem śniadanie, pakuję się i wyruszam na trening. Mam abonament na całodobową siłownię, piętnaście minut drogi ode mnie. Idąc, analizuję w głowie, czy popołudniu dam radę pobiegać, a może pójdę na basen? Zupełnie ignoruję to, że moje ciało jest bardzo zmęczone i że od kilku tygodni nie mam nawet energii, żeby chodzić, o bieganiu nie wspominając.

Po dwóch godzinach wracam. Na siłowni spędziłam godzinę na orbitreku, a potem robiłam ćwiczenia siłowe. Jestem wykończona, ale zamiast zjeść solidny posiłek, wybieram, jak zawsze, sałatkę z warzyw. Kapusta pekińska, warzywa konserwowe, jajko. Trochę jabłka dla słodyczy, papryka – wszystko, co można dostać w zimie.

W matni

Ten schemat powtarza się codziennie. Dużo treningów, mało pożywnego jedzenia. Wielu rzeczy nie jem, bo się boję, że przytyję. Żadnego pieczywa, ziemniaków i makaronów. Kasze wydzielane na łyżki (do sałatki jedna łyżka ugotowanej jaglanej). Żadnych soczewic, strączków (jak dla mnie – kaloryczne). Żadnych tłuszczów. Na widok awokado cierpnie mi skóra ze stresu, bo jedno ma aż 600 kcal. Oliwa z oliwek? Jedna łyżeczka do sałatki, nie więcej. Co zostaje? Wszystkie warzywa, owoce, jaja, jogurty i chudy twaróg. Tym żywię się przez całą zimę, trenując codziennie, nawet po trzy godziny.

Efekty

Mijają miesiące, wiosna blisko. Kiedy pierwsze promienie marcowego słońca dotykają mojej twarzy, mam wrażenie, że wyszłam z piwnicy. Jest mi zimno, cały czas. Nie mam siły, nawet wstawanie z łóżka odczuwam każdą partią ciała. Energia? Nie znam tego słowa. Budzę się bardzo wcześnie i nie mogę zasnąć. Za to o 21.00 padam ze zmęczenia, jestem trupem.

Przychodzi ciepły maj. Dziewczyny odważnie wyciągają krótkie spódniczki i bluzki na ramiączkach, ja… chodzę w zimowej kurtce. Tak, jestem chuda. Jednak mam dreszcze z zimna i nie mogę odsłonić ciała.

Bolesna nauczka

Po kilku sezonach takiego traktowania siebie, boleśnie zrozumiałam, co się dzieje. Pojęłam, że w zimę potrzebuję pożywienia, by przetrwać. W zimę muszę traktować siebie z czułością, bo moje ciało nie zdobędzie samo potrzebnych składników odżywczych, żeby ochronić się przed chłodem. Zima, czy tego chcę, czy nie, to czas „ciężkiego jedzenia”. Kasz, strączków, pasztetów, zapiekanek, zup, gulaszów, konfitur. Sałatki są cudowne, dobre na kolację, ale nie, jako podstawowe źródło energii…

Nie, nie folguję sobie. Kiedyś ważyłam 140 kilogramów, dzisiaj ważę o 70 mniej. Zima czy lato, nie jem chipsów, czekoladowych batoników, smażonych rzeczy i nie piję słodzonych napojów. Ale rozumiem, że w zimę chce się tłustego, rozgrzewającego, dającego poczucie bezpieczeństwa.

A treningi? Są nadal, ale inaczej. W lato więcej biegam, spaceruję, chodzę na basen.  W zimę mam w domu piłkę, orbitrek, hantle i matę. Ćwiczę ile chcę i kiedy chcę. Czasem idę biegać, choć przez moją obsesję nabawiłam się ostrogi piętowej, więc mogę to robić maksymalnie raz w tygodniu.

Kochaj ciało zimą

Nie katuj go. W zimę nie idź na drakońską dietę, ale zacznij się przygotowywać. Przestań słodzić, nie pij napojów z cukrem. Zamiast słodyczy, sięgaj częściej po mandarynki i jabłka. Piecz ciasta, dużo ciast, ale zamiast cukru, używaj daktyli, ksylitolu – sieć aż pęka w szwach od takich przepisów. I pamiętaj, żeby jeść sezonowo. A zima to po prostu trudny sezon. I taki pozostanie! 

Komentarze
Dziecko
Fotolia
Styl życia Jak powinna wyglądać dieta rocznego dziecka?
O tym jak powinna wyglądać dieta rocznego dziecka opowiada kliniczny dietetyk rodzinny, psychodietetyk Katarzyna Błażejewska. Sprawdź jakie produkty powiiny obowiązkowo znaleźć się w jadłospisie Twojego dziecka.
Lena Grabowska
listopad 26, 2015

Jak powinna wyglądać dieta rocznego dziecka? Roczne dziecko może jeść wszystkie produkty. Mam tu na myśli wszystko co jest zdrowe - nie mówię oczywiście o frytkach, chipsach i słodyczach. Nie ma żadnych przeciwwskazań dotyczących razowego pieczywa, kasz, ryb, roślin strączkowych nabiału, mięsa czy warzyw i owoców. Jedyna wątpliwość pojawia się w związku z miodem u dzieci skłonnych do alergii . Mówiąc o diecie małych dzieci warto przytoczyć badania pokazujące, że dzieci które nie jedzą słodyczy do drugiego roku życia, mają o wiele mniejszą ochotę na nie gdy są starsze. Łatwo jest nam ochronić malucha przed tymi produktami, a zaowocuje to w przyszłości.   Jakie produkty obowiązkowo powinny znaleźć się w menu rocznego dziecka? Tu chcę uświadomić, że potrzeby szybko rozwijającego dziecka są dość duże, a pojemność jego żołądka niewielka - dlatego wszystkie produkty, które dajemy dziecku, powinny być dobrej jakości i dostarczające witamin oraz minerałów.  Unikajmy tzw. pustych kalorii i produktów mocno przetworzonych.  Najlepszym  źródłem składników odżywczych są warzywa i one powinny być niemal w każdym posiłku. Owoce 2 razy dziennie, pełnoziarniste produkty zbożowe - kasze, ciemny ryż, brązowy makaron - nie bójmy sie podawać dzieciom tych rzeczy. Dzieci jedząc je od początku przyzwyczają się do smaku, polubią je lub wręcz rozsmakują się w nich - za to ciężko bedzie je przekonać do odzwyczajania sie od białych bułek gdy dorosną. Ważne w diecie dziecka są również ryby i kwasy omega 3. Jak wskazują badania - poprawiają one funkcjonowanie układu nerwowego dzieci oraz ich rozwój. To moment, gdy kształtujemy nawyki żywieniowe i uczymy smaków, dlatego bądźmy rozważni.

Przeczytaj
kobieta usta
Fotolia
Styl życia 5 produktów, których nie jem lub nie piję na diecie
Dieta odchudzająca to szereg wyrzeczeń, ale także zdroworozsądkowe podejście i unikanie wybranych produktów, które z pozoru mogą się wydawać niegroźne dla sylwetki. Sprawdźcie listę rzeczy, których lepiej nie jeść na diecie!
Katarzyna Mordalska
listopad 18, 2015

Dieta odchudzająca zwykle kojarzy się z odstawieniem ziemniaków i pieczywa. Pamiętacie swoją pierwszą walkę o utratę kilogramów? Kiedy miałam kilkanaście lat i niewielką wiedzę na temat zdrowego odżywiania i odchudzania, moje przejście na dietę polegało na tym, że odstawiłam chleb, który zastąpiłam niesmakującym mi pieczywem chrupkim. Większość obiadów stanowiły natomiast mieszanki warzyw przygotowywane saute, bez żadnych przypraw. Myślałam, że przecież dieta nie może smakować i, że trzeba kupować i jeść te wszystkie dietetyczne produkty typu serki light. Oczywiście, że na diecie należy poczynić pewne odstępstwa i zrezygnować z jedzenia tłustych potraw, fast foodów, słodyczy na rzecz chudego mięsa, zdrowych owoców i warzyw oraz niskokalorycznych przekąsek. Wyboru jednak trzeba dokonywać świadomie – w trosce o swoje zdrowie, ale też kubki smakowe. Oto lista produktów, których nigdy nie jem i nie piję, będąc na diecie, oczywiście oprócz standardowych „produktów zakazanych”, jak słodzone soki i napoje, słodycze, kaloryczne przekąski itd. Pieczywo typu wasa Po przejściu na dietę, staram się szukać zamienników pieczywa lub sięgam po pełnoziarnisty chleb z mąki razowej. Chrupkie pieczywo znajduje się u mnie na szarym końcu listy produktów, po które sięgnęłabym, chcąc przygotować kanapkę. Śniadanie powinno dostarczyć energii na cały dzień – nie tylko w związku ze zdrowym ładunkiem kalorycznym, ale także dzięki przyjemności jedzenia. Suche i płaskie kawałki, które przyklejają się do podniebienia, to po prostu nie są tym, co lubię. Jogurty light Choć kuszą opakowania z krzykliwymi informacjami „fit”, „light”, „0% tłuszczu” , warto chwycić za taki produkt i przyjrzeć się etykiecie. Szybko przekonamy się, że ograniczenie poszczególnych składników uczyniło oszczędność raptem kilkunastu, w porywach do...

Przeczytaj
słodycze
Fotolia
Styl życia "Dlaczego jesz słodycze?" Zdradzamy też swoje powody!
Koleżankom z redakcji zadałam krótkie pytanie: „Dlaczego jesz słodycze?” Sprawdźcie, co odpowiedziały dziewczyny i jakie jest podłoże ich działania!
Katarzyna Mordalska
październik 14, 2015

Jeśli zależy Wam na ograniczeniu słodyczy w diecie, warto przez chwilę zastanowić się, jakie właściwie są powody tego, że po nie sięgacie? W moim wypadku powód jest mocno prozaiczny. Sięgam po słodycze w momencie, kiedy mam obniżony nastrój lub, co częstsze, jestem wystawiona na działanie silnego stresu, np. podczas sesji egzaminacyjnej. Łatwo wówczas usprawiedliwiać sobie grzeszki, „bo przecież jest mi tak źle”, „mam trudny moment”, „skończy się sesja, przestanę jeść”. Dlaczego tak się dzieje? Wszystkiemu winne endorfiny Nie da się ukryć, że zjedzenie czegoś słodkiego to najłatwiejszy i najszybszy sposób na wyzwolenie w mózgu endorfin, czyli hormonów szczęścia. To dzięki nim poprawia się nasze samopoczucie. Pod tym względem ze słodyczami jest trochę jak z narkotykami – od takiego stanu łatwo się uzależnić. Jak przerwać taki ciąg? Są dwie drogi, które doprowadzą nas do ograniczenia słodyczy w diecie, gdyż na każdego działa co innego, ale o tym za chwilę. Sprawdźmy, jakie (oprócz stresu i obniżonego nastroju) są inne powody sięgania po słodycze? Ochota na słodycze po obiedzie Bo lubię. Na słodycze mam ochotę zawsze po obiedzie. Deser to punkt obowiązkowy! Nie wiem, czy to kwestia przyzwyczajenia, ale mój żołądek wtedy oczekuje czegoś słodkiego. Iwona Chęć na słodycze po obiedzie czy innym obfitym posiłku może być związana z niedokładnym pilnowaniem pór posiłków i nieprawidłowym zbilansowaniem diety. W takich warunkach duży obiad powoduje najpierw wzrost cukru, a następnie jego gwałtowny spadek, co z kolei skutkuje tym, że mamy ochotę sięgać po najprostsze rozwiązania, czyli słodycze. Jeśli nasze posiłki są prawidłowo skomponowane i w diecie nie brakuje węglowodanów złożonych, ochota na słodycze po obiedzie może być kwestią zwykłego przyzwyczajenia, także kubków smakowych, które po słonym posiłku...

Przeczytaj
Anna Starmach schudła o dwa rozmiary
Styl życia Anna Starmach schudła aż o dwa rozmiary i to bez siłowni! Jak jej się to udało?
Uwielbiająca słodycze gwiazda „MasterChefa” chudnie w oczach. Wiemy, jak udało jej się schudnąć aż o dwa rozmiary i to bez wyrzeczeń i morderczych treningów.

Anna Starmach nigdy nie kryła swojego zamiłowania do słodyczy i choć gwiazda TVN do tej pory zachwycała szczupłą sylwetką, okazuje się, że ostatnio udało jej się jeszcze bardziej schudnąć - aż o dwa rozmiary! Co ciekawe, jurorka „MasterChefa” nie stosowała żadnej drakońskiej diety, ani nie wylewała siódmych potów na siłowni. Wiemy, jak jej się to udało. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Ania Starmach (@ania_starmach) Gru 9, 2018 o 9:33 PST Anna Starmach schudła o dwa rozmiary Anna Starmach ponad rok temu po raz pierwszy została mamą . Choć po   urodzeniu małej Jagny zostało jej jeszcze kilka ponadprogramowych kilogramów, gwiazda TVN zachwycała wszystkich zniewalającą, smukłą figurą. Teraz jednak jurorka kulinarnego TVN-owskiego show „MasterChef” oraz „MasterChef Junior” chudnie w oczach. Jak się okazuje, to właśnie córeczka celebrytki stała się jej największą motywacją i dla niej postanowiła zmienić swój tryb życia, który poskutkował wysmukloną aż o dwa rozmiary sylwetką. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Ania Starmach (@ania_starmach) Sty 17, 2020 o 7:12 PST Jak przyznała Ania w rozmowie z magazynem „Flesz”, zanim na świecie pojawiła się mała Jagna, gwiazda „MasterChefa” żyła w szalonym tempie i wielokrotnie nie przykładała wagi do spożywanych posiłków. Rzeczywiście często nie przykładałam wagi do tego, jak się odżywiam i jak to się przekłada na moje zdrowie. Byłam osobą, która nigdy nie jadała śniadań. Wszystko zmieniło się diametralnie, gdy ponad rok temu zostałam mamą. Po ciąży zostało mi kilka zbędnych kilogramów i wtedy też postanowiłam zawalczyć o ładną, wysportowaną sylwetkę...

Przeczytaj