klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Fotolia
Styl życia

Jak bezboleśnie zmienić dietę na lato?

Chociaż sezon bikini rozpoczął się już kilka tygodni temu, niektóre z nas wciąż gorączkowo próbują zrzucić zbędne kilogramy, żeby przygotować się na nadchodzący urlop. Dobra wiadomość jest taka, że gdy robi się ciepło, łatwiej schudnąć. Nie tylko dlatego, że w upale na siłowni wypaca się hektolitry płynów.
Aleksandra Wójcik
lipiec 21, 2016

Co roku, gdy zbliża się maj, zmniejszam dzienne spożycie kalorii do tysiąca pięciuset, zapisuję się na treningi i zaopatruję w bieliznę wyszczuplającą. Wszystko po to, żeby wyglądać korzystnie nie tyle w bikini, które wkładam tylko na plażę, ale w letnich sukienkach, bezlitosnych w uwydatnianiu mankamentów.

Zazwyczaj po dwóch tygodniach reżimu się łamię – jem pizzę, zamiast na jogę idę na lody albo wkładam maksi zamiast mini, żeby zasłonić nogi. Ale i tak chudnę. Bo na moim talerzu wreszcie ląduje więcej warzyw niż nabiału i mięsa.

Czytaj też:  10 rzeczy, które przekonają Cię do biegania!

Lato wymusza zdrową dietę, więc nie warto mu się opierać. Jedynym zagrożeniem jest nieregularność. W wakacje, zdecydowanie częściej niż w chłodniejsze pory roku, zdarza się, że od razu po pracy biegniemy na drinka, w międzyczasie na szybko jedząc obiadokolację. Po nocy na mieście wstajemy za późno, żeby zjeść porządne śniadanie, a potem gdy w porze lunchu burczy nam brzuchu decydujemy się na lody zamiast sałatki.

Pokusom ulega się także w podróżach. Co prawda hiszpańska czy włoska kuchnia jest oparta na sezonowych produktach, to jednak dosyć ciężka. Nie mówiąc już o przekąskach w podróży, w samolocie czy w tranzycie. Lato rozregulowuje, więc wyzwaniem jest osiągnięcie równowagi. Dzień warto zacząć od kilku ćwiczeń przy otwartym oknie, na balkonie albo w przydomowym ogródku.

Czytaj też:  Anna Lewandowska promuje swoją własną dietę. Jest dość… nietypowa. Spróbujecie?

Potem czas na śniadanie. W warzywniaku wciąż można kupić maliny i jagody, coraz więcej pojawia się gruszek i śliwek. Owoce są świetnym dodatkiem do kaszy jaglanej, owsianki albo smoothie.

Kolejnym etapem jest podróż do pracy. Zamiast pocić się w komunikacji miejskiej, lepiej wskoczyć na rower albo przypiąć rolki. W ten sposób pokona się korki i własną słabość, a przed biurkiem zasiądzie z energią od samego rana.

Czytaj też:  Gwiazdy, które sporo schudły

Zamiast niezdrowych przekąsek można mieć przy sobie zawsze owoce, ewentualnie orzechy, które świetnie pobudzają pracę mózgu. Obiad też nie stanowi wyzwania – na bazarku można kupić kalafiora, fasolkę, bób, idealne do bukietu warzyw albo chociażby najtańsze w środku lata pomidory, które stanowią bazę do wszystkich śródziemnomorskich potraw.

Gdy jest gorąco, zdecydowanie łatwiej niż zimą stosować się do zasad zdrowego odżywiania, także dlatego, że z łatwością można wypić więcej niż jedną butelkę wody niegazowanej. Płynne mogą być tej wszelkiej maści koktajle i smoothie, które potrafią ugasić pragnienie i apetyt jednocześnie. Zamiast robić je na mleku krowim, zdrowiej sięgnąć po migdałowe albo sojowe.

Warto jednak pamiętać, że nawet najbardziej konsekwentne diety zakładają „cheat days”, czyli dni, w których pałaszuje się pizzę, makarony i lody. Bez takich przyjemności trudno mówić o wakacjach. A przecież i tak spali się te kalorie w ruchu – w biegu po plaży, pływaniu w morzu czy jeździe na rowerze przez miasto.

Na urlopie jedną z największych przyjemności jest degustacja. Żadna dieta nie jest warta rezygnacji z oliwek, sera i wina. Bo przecież wakacje robimy sobie nie tylko od pracy, ale także od wypełnionej obowiązkami i obwarowanej rygorami codzienności.

Zobacz:  Kolejny dietetyczny hit zza oceanu. Plan 80/20 idealny dla łasuchów?

Komentarze
Pielęgnacja dr Nigma Talib: dzięki niej gwiazdy zachowują młodość na dłużej
Dr Nigma Talib w książce "Młoda bez skalpela" udowadnia, że odstawiając alkohol, cukier, gluten i nabiał, można wręcz odwrócić skutki starzenia się. Na co dzień dba o skórę takich gwiazd kina jak Penélope Cruz, Sienna Miller i Gwyneth Paltrow. Jej metoda to tylko sezonowa moda z Hollywood, czy może źródło wiecznej młodości?
Monika Orzechowska
kwiecień 19, 2016

Na ile lat twoim zdaniem wyglądam? Na 27-28 lat. Za trzy miesiące kończę 32 Czyli udało ci się przechytrzyć starość o kilka lat. Ale pamiętaj, że wszystko, co robisz teraz - to jak jesz, jak ćwiczysz i jak żyjesz - będzie miało wpływ na to, jak będziesz wyglądać w moim wieku. Skończyłam 43 lata i czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Ludzie, których spotykam, zawsze obstawiają, że jestem młodsza. Wiek to tylko cyfra. Nie chciałabym znów mieć 16 lat, bo dojrzewanie to koszmar, nie tylko ze względu na trądzik. Bycie kobietą jest łatwiejsze niż bycie dziewczynką. Wreszcie wiesz, kim naprawdę jesteś.  Urodę odziedziczyłaś po mamie? Tak, i odebrałam od niej lekcję piękna. Wpoiła mi na przykład, że podstawa to dokładne oczyszczanie skóry . Zmieniam też poszewki poduszek co tydzień. Wszystkie kobiety w twojej rodzinie wyglądają młodo? Tak. Czyli masz dobre geny? Ale przecież nie wszystko jest w genach! Pomagają zachować młodość, jasne, ale jeśli źle traktujesz swoje ciało, ono ci się prędzej czy później sprzeciwi. W książce pokazujesz, jak po twarzy rozpoznać, czego jest za dużo w diecie. Cukier powoduje worki pod oczami i zmarszczki, nabiał opuchliznę i trądzik, gluten wypryski. Czy z mojej twarzy można wyczytać, co jem? Widać, że jesz za dużo nabiału, glutenu i cukru, które powodują zapalenia skóry. Każda twarz jest dla mnie jak otwarta księga. Mogę z niej wyczytać, z jakimi organami możesz mieć problemy. Jeśli masz więcej zmarszczek pod oczami, mogą szwankować ci nerki, jeżeli na czole - newralgicznym organem jest jelito cienkie, a jeśli wokół ust, zbadaj sobie okrężnicę. Zaczynasz książkę od tego, że musimy zajrzeć w głąb w siebie. Głęboko. Aż po jelita. A potem spojrzeć na to, co jelita produkują. W książkach o urodzie efekty przemiany materii nie były do tej pory głównym tematem. Nie...

Przeczytaj
kobieta usta
Fotolia
Styl życia 5 produktów, których nie jem lub nie piję na diecie
Dieta odchudzająca to szereg wyrzeczeń, ale także zdroworozsądkowe podejście i unikanie wybranych produktów, które z pozoru mogą się wydawać niegroźne dla sylwetki. Sprawdźcie listę rzeczy, których lepiej nie jeść na diecie!
Katarzyna Mordalska
listopad 18, 2015

Dieta odchudzająca zwykle kojarzy się z odstawieniem ziemniaków i pieczywa. Pamiętacie swoją pierwszą walkę o utratę kilogramów? Kiedy miałam kilkanaście lat i niewielką wiedzę na temat zdrowego odżywiania i odchudzania, moje przejście na dietę polegało na tym, że odstawiłam chleb, który zastąpiłam niesmakującym mi pieczywem chrupkim. Większość obiadów stanowiły natomiast mieszanki warzyw przygotowywane saute, bez żadnych przypraw. Myślałam, że przecież dieta nie może smakować i, że trzeba kupować i jeść te wszystkie dietetyczne produkty typu serki light. Oczywiście, że na diecie należy poczynić pewne odstępstwa i zrezygnować z jedzenia tłustych potraw, fast foodów, słodyczy na rzecz chudego mięsa, zdrowych owoców i warzyw oraz niskokalorycznych przekąsek. Wyboru jednak trzeba dokonywać świadomie – w trosce o swoje zdrowie, ale też kubki smakowe. Oto lista produktów, których nigdy nie jem i nie piję, będąc na diecie, oczywiście oprócz standardowych „produktów zakazanych”, jak słodzone soki i napoje, słodycze, kaloryczne przekąski itd. Pieczywo typu wasa Po przejściu na dietę, staram się szukać zamienników pieczywa lub sięgam po pełnoziarnisty chleb z mąki razowej. Chrupkie pieczywo znajduje się u mnie na szarym końcu listy produktów, po które sięgnęłabym, chcąc przygotować kanapkę. Śniadanie powinno dostarczyć energii na cały dzień – nie tylko w związku ze zdrowym ładunkiem kalorycznym, ale także dzięki przyjemności jedzenia. Suche i płaskie kawałki, które przyklejają się do podniebienia, to po prostu nie są tym, co lubię. Jogurty light Choć kuszą opakowania z krzykliwymi informacjami „fit”, „light”, „0% tłuszczu” , warto chwycić za taki produkt i przyjrzeć się etykiecie. Szybko przekonamy się, że ograniczenie poszczególnych składników uczyniło oszczędność raptem kilkunastu, w porywach do...

Przeczytaj
Styl życia Życie skrojone na miarę Instagrama: czas się od niego uwolnić?
Często łapię się na tym, że zamiast podziwiać zachód słońca nad morzem, zastanawiam się, jak skadrować go tak, żeby na Instagramie Międzyzdroje wyglądały jak Mauritius. Może nie warto zamieniać przeżywania na postowanie?
Monika Orzechowska
czerwiec 25, 2016

Gdy zamawiam makaron z owocami morza na lunch, myślę nie tylko o tym, czy lubię wszystkie składniki tego dania, ale także o tym, czy będą dobrze się fotografować. A potem zamiast zjeść pastę póki gorąca, układam wokół talerza absurdalną z praktycznego punktu widzenia kompozycję z okularów słonecznych (najchętniej Ray-Banów), torebki (im bardziej markowa, tym lepiej), ewentualnie kwiatków, koktajli i iPhone'a. Czytaj też:   Przegląd modnych kapeluszy z dużym rondem Goście restauracyjni przy sąsiednich stolikach patrzą na mnie jak na nieszkodliwą wariatkę, a mój mąż denerwuje się, że więcej uwagi poświęcam kadrom niż konwersacji. Jeszcze gorzej jest na wakacjach, gdy czuję się, jakbym ciągle była w pracy , bo o detalach, ubraniach i widoczkach myślę w kategoriach materiału na fotografię. Zawsze lubiłam robić zdjęcia, zwłaszcza wcześnie rano i późnym popołudniem, gdy światło jest najpiękniejsze. Wydaje mi się, że mam oko do szczegółów, potrafię wyłuskać obrazy z rzeczywistości i lubię podziwiać piękno. Czytaj też:   Jak naprawdę odpocząć w wakacje? Od kiedy nie tylko prywatnie, ale także zawodowo posługuję się Instagramem , radość robienia zdjęć pozostała, ale towarzyszy jej lęk o lajki. Bo nie zawsze to, co mi się podoba, lubią pozostali użytkownicy. Na Instagramie serduszka dostają selfiki, których z zasady nie robię, bo wolę portrety niż autoportrety, absurdalne kompozycje, jak ta opisana powyżej, a także wszystko inne, co świadczy o tym, że ktoś zna się na lifestyle'u. Radość dzielenia się zdjęciami pięknych miejsc, ludzi i przedmiotów jest przyćmiona przez lans . A jeśli próbuje się żyć tak, żeby każda czynność nadawała się do pokazania na Instagramie, chwila lenistwa oznacza stratę okazji na pochwalenie się lekcją kitesurfingu, imprezą z przyjaciółkami czy...

Przeczytaj
Styl życia Jak naprawdę odpocząć w wakacje?
Na urlopie łapię się na tym, że próbuję planować przyjemności równie precyzyjnie jak dni pracy. Nie potrafiąc sobie odpuścić, nie wracam z wakacji wypoczęta, tylko wyczerpana, więc znowu potrzebuję wypoczynku. Jak wyjść z błędnego koła?
Monika Orzechowska
czerwiec 22, 2016

Przed wyjazdem na wakacje do ostatniej chwili siedzę przy komputerze, żeby zdążyć odpowiedzieć na wszystkie maile, napisać teksty na zapas i przekazać niezbędne informacje współpracownikom. Pakuję się potem w popłochu, drugą ręką goląc nogi, nakładając maseczkę na twarz albo robiąc paznokcie. Gdy uda mi się zatrzasnąć za sobą drzwi domu, samochodzie, samolocie albo pociągu, które mają mnie dowieźć w wymarzone miejsce, gorączko zastanawiam się, czy aby niczego nie zapomniałam. Pierwszą rzeczą, o której myślę, gdy szczęśliwie docieram na miejsce, jest moc sieci wifi . Czytaj też:  Letnie smoky eye: czym zastąpić mroczny makijaż? Przecież nie ma szans, żebym odcięła się od poczty na tydzień. Wiadomości i tak pojawiają się na ekranie mojego smartfona, bo instytucję autorespondera mało kto szanuje . W efekcie zaczynam każdy dzień wakacji nie od leniwego przeciągnięcia się w pachnącej hotelowej pościeli, tylko od żmudnego zawiadamiania wszystkich zainteresowanych, że nie, nie jestem dostępna. Potem wcale nie jest lepiej. Trzeba przecież wymyślić wakacyjną stylizację . Gdy szczęśliwie wybrałam wakacje w Andaluzji, ten problem mam z głowy. Wkładam bikini, na górę narzucam jedną z kwiecistych sukienek, małych białych albo lnianych tunik. I mknę na plażę. Czytaj też:   Przedłużanie rzęs: dlaczego chcemy na co dzień wyglądać jak gwiazdy czerwonego dywanu? Gorzej, jeśli w przypływie patriotyzmu zdecydowałam się na kilka dni nad Bałtykiem. Wtedy zaraz po mailach przychodzi czas na rytualne sprawdzanie prognozy pogody – o 12 zapowiada się 40 proc. szansy na deszcz, godzinę później już 80 proc. Trzeba korzystać ze słonecznego okienka między piętnastą a siedemnastą, żeby wrócić do Warszawy z opalenizną. Mnożą się problemy z ubraniem – kurtka puchowa , czy wystarczy bluza, dżinsy, czy można odsłonić nogi, wziąć szalik, czy dać...

Przeczytaj