klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Jak jeść poza domem, by było zdrowo i niedrogo? Zdradza agataberry.pl!

Na swoim blogu łączy dwie ukochane pasje – zdrowy styl życia oraz pisanie. Swoje czytelniczki zachęca do właściwych wyborów – codzienność bez cukru, przetworzonych produktów i pełna aktywności fizycznej to sama przyjemność. Specjalnie dla Wizażu Agata Puk, autorka blogu agataberry.pl, opowiada m.in. jak unikać żywieniowych wpadek, kiedy pozwalać sobie na cheat meal i jak zdrowo się odżywiać bez wydawania fortuny.
Agata Olejniczak
październik 17, 2016

Wszystkie chcemy się zdrowo odżywiać, ale z każdej strony dochodzą do nas zapachy słodkości, świeżego pieczywa i fast-foodów. Jaki jest Twój sposób na unikanie żywieniowych wpadek?

Nie jestem zwolenniczką diet. Na blogu często podkreślam, że naprawdę skutecznym sposobem na zdrowie i szczupłą sylwetkę nie jest kolejna modna dieta odchudzająca, tylko trwała zmiana nawyków żywieniowych. Zdrowe odżywianie to w moim przypadku styl życia. Z tego powodu nigdy nie skupiam się na liczeniu kalorii – zamiast tego sprawdzam, czy to co jem jest wartościowe i odżywcze. Wystrzegam się cukru i przetworzonych produktów. Kocham zdrowe jedzenie i pewnie dlatego nie ciągnie mnie do niezdrowych potraw. Mam to szczęście, że fast foody po prostu mi nie smakują. Jedynie „wpadki”, jakie mi się zdarzają, to te związane ze słodyczami.

Sprawdź blog Agaty - agataberry.pl

Z drugiej strony takie wpadki chyba są wskazane, albo inaczej… Mamy czasem do nich prawo, prawda? ;)

Uważam, że lepiej od czasu do czasu pozwolić sobie na prawdziwy cheat meal i mieć z takiego posiłku dużo radości, niż codziennie jeść dietetyczne ciasteczka, które składem niewiele różnią się od klasycznych słodyczy. Takie cheat meals to najczęściej jedynie 5% mojej diety, pozostałe 95% to pełnowartościowe posiłki. Uwielbiam fit desery, np. brownie z batatów. Czasem w ramach cheat meal jem jakieś słodkości, które są zrobione z klasycznej mąki, cukru lub mleka. Mój ulubiony niedietetyczny deser to bez wątpienia tiramisu. Nie wyobrażam sobie, że miałabym go sobie odmawiać. Choć przyznam, że nie jem go częściej niż kilka razy w roku.

Jak jeść poza domem, by było zdrowo i niedrogo?

Kiedy już jemy poza domem, to niech będzie to sprawdzone miejsce z dobrej jakości produktami, a nie fast-food. Przynajmniej połowa naszego talerza powinna składać się z warzyw. I nie mam tu na myśli frytek! Lepszym wyborem będą np. ziemniaki z wody, ewentualnie pieczone ziemniaki. Zazwyczaj dania dostępne w restauracjach można modyfikować. Ja nie jem nabiału (mam alergię), wiec czasem przed złożeniem zamówienia pytam, czy z danej potrawy można usunąć ten składnik. Zazwyczaj nie ma z tym żadnego problemu. Lepiej nie dosalać posiłków – te podawane w restauracjach są zazwyczaj wystarczająco słone. Jako dodatek do sałatek warto wybrać oliwę z oliwek lub olej rzepakowy, zaś zrezygnować z kremowych sosów.

Większość osób ma wrażenie, że zdrowe jedzenie = drogie. Jak ty uważasz? I jak jeść zdrowo, ale naprawdę niedrogo?

Zdrowe jedzenie wcale nie musi być bardzo drogie. Naturalne jedzenie jest dużo tańsze i zdrowsze niż przetworzona żywność. Produkty takie jak kasza jęczmienna, kasza gryczana, pęczak, ryż brązowy, płatki owsiane, kasza jaglana to bardzo dobre składniki zdrowej diety, które są jednocześnie bardzo tanie. Zawsze podczas zakupów sprawdzam też cenę danego produktu w przeliczeniu na 1 kg, bo większe opakowanie nie zawsze oznacza niższą cenę. Podczas zakupów warto wybierać produkty sezonowe, bo wtedy są one najtańsze. W Polsce mamy teraz doskonałe jabłka - uwielbiam ich smak. Staram się też kupować lokalnie – warzywa i owoce wyprodukowane blisko naszego miejsca zamieszkania są zwykle nie tylko tańsze, ale mają też w sobie więcej witamin. Oczywiście czasem trudno jest kupić tanie i wartościowe produkty, np. orzechy, awokado, tahini, komosa ryżowa czy dobre masło orzechowe zawsze będą kosztować więcej. Uważam jednak, że bogata w składniki odżywcze dieta to inwestycja w siebie, w swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Zdrowe odżywianie daje mi siłę do działania.

Sport to zdrowie – nie da się ukryć. Nie każdy, o dziwo, go lubi i ma na niego czas. Co byś radziła takim osobom, które nie przepadają za aktywnością fizyczną?

Przede wszystkim - nic na siłę. Obecnie bardzo popularne jest bieganie, ale przecież nie każdy musi lubić ten sport. Warto poszukać takiego rodzaju aktywności, który będzie nam odpowiadał. Jeśli nie lubimy siłowni, to spróbujmy długich spacerów. Nie przepadamy za jogą - może świetnym rozwiązaniem będzie dla nas zumba? Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak brak czasu na sport - to po prostu kwestia tego, jakie mamy priorytety. Jeśli ktoś myśli, że nie ma takiej aktywności, którą lubi, to moim zdaniem jeszcze jej nie znalazł. Ja uwielbiam jazdę na rowerze i spacery z psem - latem to są moje codzienne aktywności. Jesienią i zimą z uwagi na pogodę rzadziej jeżdżę na rowerze, wolę zostać w domu i poćwiczyć jogę. W moim przypadku sprawdza się metoda małych kroków - na początku zaplanowałam sobie, że będę poświęcała na jogę 15 minut dziennie - z czasem staram się wydłużać ten czas. Najważniejsza jest regularność.

Jakie jest Twoje ulubione motto związane ze zdrowym stylem życia?

Praktyka czyni mistrza.

Agata uzupełniła również nasz kwestionariusz. Sprawdźcie Jej odpowiedzi :)

Kim chciałaś zostać w przyszłości, gdy byłaś małą dziewczynką?

Nie pamiętam, jakie były moje plany, kiedy byłam dzieckiem. Na studiach rozważałam aktorstwo, grałam nawet w reklamach, ale ostatecznie nie poszłam tą ścieżką. Zafascynował mnie świat mediów i z tego powodu skończyłam dziennikarstwo.

Jaki był Twój ulubiony przedmiot w szkole?

Język angielski.

Znak Zodiaku

Panna

Ulubiony kolor

Jeśli chodzi o ubrania to biel, czerń i granat

Ulubiona pora roku i ulubiony miesiąc

Wiosna i maj

Ulubiona potrawa

Guacamole pod każdą postacią.

Ulubiony deser

Uwielbiam lody bananowe za prostotę przygotowania i mus czekoladowy z awokado za to, że smakuje sto razy lepiej niż Nutella.

Hobby

Lubię w domowym zaciszu oglądać filmy i seriale, czytać książki, chodzić do kina, ćwiczyć jogę, siedzieć w internecie, czytać blogi, blogować, jeść i próbować nowych potraw. Kolejność przypadkowa.

Ulubiony film

Ostatnio duże wrażenie zrobił na mnie film Młodość Paolo Sorrentino. Jestem też zachwycona filmami: Interstellar, Polowanie, Nagi instynkt, Blue Valentine.

Ulubiony serial

Nie potrafię wymienić jednego. Kilka ulubionych seriali to z pewnością Homeland, Black mirror, Girls, Breaking Bad.

Ulubiony aktor/aktorka

Damian Lewis i Charlotte Gainsbourg

Ulubiony muzyk/zespół

Pezet

Ulubiona piosenka

Król Szczenię

Ulubiony pisarz

Philip Roth

Ulubiona książka

Pani Bovary Gustawa Flauberta

Ulubiona dyscyplina sportowa

Joga

Ulubione miejsce na ziemi

Warszawa i Paryż (póki co)

Ulubiony cytat

Jesteśmy z tego samego materiału, co nasze sny.

Jeśli masz zwierzę (zwierzęta), to jakie i jak ma (mają) na imię?

Jestem właścicielką cudownego 1,5 rocznego psa - ma na imię Piksel.

Jaka jest najlepsza rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu?

Najbardziej cieszy mnie to, kiedy ktoś pisze, że mój blog zmotywował go do pozytywnych zmian. Niedawno dostałam bardzo miłą wiadomość od czytelniczki, która po przeczytaniu mojego artykułu zrezygnowała na miesiąc z nabiału w diecie i okazało się, że dzięki tej zmianie w końcu pozbyła się problemów z cerą.

Jaka jest najbardziej absurdalna rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu?
Póki co, na szczęście, nie usłyszałam jeszcze nic takiego.

Ulubiony styl ubierania

Czarne rurki, dopasowany t-shirt i trampki.

Twój KWC (Kosmetyk Wszech Czasów)

Czarne mydło - uwielbiam je za naturalny skład i wszechstronne działanie.

Zobacz: Oczyszczający kosmetyk do 20 złotych

Fot. archiwum Agaty Puk

Komentarze
Styl życia Ile wydajemy na jedzenie? Opinie z Forum Wizaż
Zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym, ile miesięcznie wydajesz na jedzenie? Wiele naszych forumowiczek podjęło się dyskusji na ten temat w jednym z wątków. Ciężko dojść do konsensusu i stwierdzić czy 500 zł na osobę to dużo czy mało. Zapewniamy Was jednak, że na wizażowym forum pojawia się też wiele innych, zaskakujących kwot. Sprawdźcie same!
Monika Orzechowska
lipiec 11, 2016

* Wypowiedzi na forum pochodzą z 2012 roku – warto mieć to na uwadze, ponieważ teraz, w związku z podwyżką cen, kwoty wydawane na jedzenie mogą być większe. Temat poruszyła użytkowniczka tyene, którą do tego typu refleksji skłoniły jedne z zakupów ( cały wątek przeczytacie TUTAJ ). Jedzenie wydaje jej się bardzo drogie (zresztą to nie tylko jej opinia). Zastanawia się również czy nie przesadza z kwotą, którą wydaje na produkty spożywcze. - Moja dieta to głównie ryby/mięso z warzywami, sałatkami. Czytaj też:  Pierwsze własne perfumy. Za którymi tęsknimy najbardziej? - opinie użytkowniczek forum Jem też kasze, brązowy ryż. Dzisiaj wydałam 150 zł w Biedronce kupując zapas mięsiwa, trochę warzyw, pomidory w puszce, passatę, mleko sojowe, łososia wędzonego, ciemny chleb, oliwę i tego typu rzeczy. Wydaje mi się, że miesięcznie potrafię wydać nawet 600 zł na jedzenie dla mnie samej jedynie – opowiada. 600 zł na osobę to dużo? Dyskusja rozgorzała na dobre . Dużo czy mało? Ciekawie brzmi opinia użytkowniczki Dotka90, która twierdzi, że wydaje na jedzenie sporo, tymczasem kwota ta to… ok. 700-800 zł miesięcznie na dwie osoby . Co więcej – dziewczyna dodaje, że ona i jej ukochany nie oszczędzają na jedzeniu. W tej kwocie zawiera się też kwota za alkohol – wódka do drinków i wino. Podobnie ma Lusesita23. Przyznaje jednak, że za 700-800 zł (na dwie osoby) kupuje niezbyt zdrowe jedzenie, takie jak chleb + coś do chleba, garmażerkę, fast-foody, piwo i chipsy. Czytaj też:  Kolorowanki dla dorosłych. Co na ich temat sądzą Wizażanki? Lachryma i jej mąż wydają jeszcze więcej. - Jesteśmy tylko we dwoje, a mam wrażenie, że wydajemy fortunę na samo jedzenie . Fakt, staramy się jadać zdrowo i raczej kupuję jedzenie dobrej jakości, ale jak widzę, ile miesięcznie nam idzie na samą spożywkę, to zaczynam się zastanawiać czy...

Przeczytaj
Styl życia Co to jest 'cheat meal'? Kiedy i jak często możesz sobie na niego pozwolić?
Ten, kto kiedykolwiek stosował dietę wie, że z reguły po kilkunastu dniach jedzenia sałatek, tzw. cheat meal staje się marzeniem nawet dla tych najwytrwalszych! Po polsku to "oszukany posiłek", czyli mała przerwa w diecie.
Natalia Kędra
marzec 20, 2018

Dlaczego piękne fit trenerki dają się złapać na lunchu z wielkim burgerem lub na piątkowym spotkaniu z butelką wina w ręku? Nawet one robią czasem przerwę w diecie i pozwalają sobie na "cheat meal", czyli zakazany posiłek... Co to jest cheat meal? Podczas przestrzegania diety często zdarza się, że nadchodzi dzień, gdy wszystko dookoła zaczyna wyglądać jak soczysty burger , a przesłodzona cola staje się prawdziwym spełnieniem marzeń. Właśnie dlatego monodiety i głodówki są niezwykle trudne do utrzymania (oprócz tego, że są po prostu szkodliwe!). W końcu kto przeżyje, żywiąc się wyłącznie brokułami lub nabiałem? Zobacz także: Tyle kilogramów musisz schudnąć, aby było widać różnicę. To naprawdę niewiele! "Cheat meal" to odstępstwo, którego największą zaletą jest tak naprawdę ulga, odprężenie psychiczne. Zjedzenie ulubionej przekąski zapewnia wydzielanie endorfin - hormonów szczęścia, dlatego też jeden dzień odpoczynku od monotonnego jadłospisu pozwala się zrelaksować i na chwilę zapomnieć o gubieniu kilogramów. Jeśli wybraliśmy wyjątkowo restrykcyjną dietę, tego rodzaju odstępstwo jest niezwykle ważnym elementem, o którym wręcz należy pamiętać. Ale uwaga, eksperci podkreślają, że należy tu zachować umiar : Cheat meal to nic innego jak oszukany posiłek, który stanowi odstępstwo od codziennej diety, przybierając formę fastfoodów czy słodyczy. Należy podkreślić, że oszukane posiłki, a tym bardziej tzw. „cheat days” – oszukane dni, mogą mieć bardzo niekorzystny skutek w zakresie zarówno zdrowia, jak i efektywności diety redukującej masę ciała - podkreśla Żaklina Stańczyk, trener personalny. Post udostępniony przez Żaklina Stańczyk (@zak6i) Gru 12, 2017 o 2:36 PST Zobacz także:  Ten napój poleca Anna Lewandowska, ale okazuje się, że może być niezdrowy... Kiedy mogę zjeść cheat meal? „Jadłam...

Przeczytaj
Styl życia Porady ślubne Ani Zając z blogu Fashionable
Ania Zając, współautorka blogu Fashionable.com.pl, sprawia ogromną radość swoim blogiem. Szeroko pojęty lifestyle podany w atrakcyjny sposób, a do tego charyzma i wspaniała aparycja Ani i jej męża - to musiało skończyć się sukcesem. Autorka Fashionable wypełniła nasze blogowe "Złote myśli". Wcześniej zapytaliśmy ją o kilka nurtujących nas i Was rzeczy, jeśli chodzi o organizację wesel. Ania uwielbia tę tematykę, zna się na tym i dlatego postanowiła podzielić się z Wami kilkoma bardzo przydatnymi poradami. Zapraszamy!
Agata Olejniczak
sierpień 16, 2016

- Część Waszego blogu poświęcona jest tematyce ślubnej. Interesujesz się tym, masz doświadczenie w organizacji wesel (nie tylko swojego) i lubisz dzielić się tą wiedzą z innymi. Organizacja wesela może przerażać (nie tylko pod kątem finansowym). Jak zacząć, oprócz tego, że trzeba wziąć głęboki wdech? ;) Kiedy w ogóle trzeba zacząć (na jak długo przed weselem) organizację wesela? To jest totalnie temat rzeka, ale ja uwielbiam rozmawiać na tematy  ślubne. Już jako mała dziewczynka próbowałam sobie wyobrażać "TEN dzień" i siebie w roli panny młodej, ale życie napisało dla mnie taki scenariusz, że do swojego własnego wesela przygotowywałam się nieco ponad miesiąc. To była spontaniczna decyzja i okazało się, że bez problemu udało się zorganizować ślub i wesele na ponad 100 osób. Dlatego wiem, że na pytanie "kiedy" nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego na ile kompromisów jesteśmy w stanie pójść i jakim budżetem dysponujemy. Potrzeba także trochę czasu i może zmysłu organizacji. Pozytywne nastawienie także w tej dziedzinie to ponad połowa sukcesu.  - Czy da się zorganizować wesele lowcostowe? Ostatnio sprawdzałam koszt wesela na ok. 80 osób. Bez fajerwerków i tzw. „cyrku na kółkach”. Wyszło… 40 tysięcy. Dlaczego tak dużo?   Wszystko zależy od formy wesela, terminu, naszego podejścia do stroju - to rzeczy na które mamy wpływ i możemy obniżyć koszty, jeśli tylko dokładnie to przemyślimy. Ale są też wydatki na które para nie zawsze ma wpływ - na przykład noclegi przyjezdnych gości - wszystko zależy od tego skąd są nasi goście. Osobiście uważam, że można zrobić takie wesele taniej i wcale nie "gorzej", wystarczy mieć ciekawy pomysł. Nasz ślub odbył się w niedzielę o godzinie 15 w piękny wrześniowy dzień. Po nim zaprosiliśmy gości na kilkugodzinne przyjęcie w klasycznym stylu, na którym był obecny dj. Jako panna młoda...

Przeczytaj
Styl życia TYLKO U NAS Jak przestać marudzić? Ta blogerka zmienia życie na lepsze :)
Małgosia Dawid-Mróz, autorka bloga Manufaktura Radości, zaraża optymizmem. Brzmi banalnie? Wcale nie - ona przekonuje, by wziąć swoje życie w garść. Specjalnie dla Wizaz.pl Gosia podpowiada, jak to zrobić. Więcej przydatnych porad znajdziecie na jej wyjątkowym blogu.
Agata Olejniczak
październik 04, 2016

Na swoim blogu piszesz - "Jestem optymistką z konieczności" - co to dokładnie znaczy? Jestem optymistką z konieczności, bo życie bez uśmiechu i spojrzenia pełnego nadziei, byłoby nie do zniesienia. Dla mnie takie podejście do życia jest optymalnym wyborem. Dzięki niemu mam energię i motywację do działania, nawet kiedy nie wszystko idzie tak jak zamierzałam. Po co w ogóle być optymistą? To znaczy wiedzieć, że zawsze „jakoś” będzie. Trudności są integralną częścią życia. Optymiści o tym wiedzą i niekoniecznie lukrują świat na różowo, przynajmniej ja tego nie robię. Dla mnie jest to pewna postawa, która pomaga w osiąganiu celów, w codzienności, w macierzyństwie, właściwie we wszystkim. Jeśli coś nie idzie, to mówię sobie: „Poczekaj, popróbuj, zajrzyj od zaplecza, może jest jakaś inna droga”, a nie „Tego się nie da zrobić, to bez sensu”. Nawet jeśli z różnych miejsc czy życiowych sytuacji przyszło mi się wycofać, to nie traktowałam tego jako porażki, ale jako lekcję. I tym się różnię od pesymisty, który w tej sytuacji pewnie stwierdziłby, że jest do dupy, a będzie jeszcze gorzej. Zobacz również: Tylko dla Wizażu - Anwen zdradza, kto namówił ją do pisania bloga! Czy pesymista może stać się optymistą? Jak to osiągnąć? A czy można przestać narzekać? Marudzić? Gadać o pogodzie? Można! Co prawda nastawienie do życia jest w pewnym sensie czymś z czym się rodzimy (jedni będą pogodniejsi, inni bardziej skłonni do melancholii), ale o naszym nastawieniu decyduje głównie to, co myślimy i jak żyjemy. Dobrze pamiętać, że to my mamy mózg, którym możemy kierować, a nie on ma nas. Więc jeśli pojawia się myślenie wyłącznie w czarnych barwach, to dobrze się zastanowić ,co można sobie zaproponować w zamian. Czy narzekanie naprawdę nam służy? Czy spodziewanie się najgorszego na pewno chroni przed rozczarowaniem? Oczywiście nie namawiam...

Przeczytaj