klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Jak naprawdę odpocząć w wakacje?

Na urlopie łapię się na tym, że próbuję planować przyjemności równie precyzyjnie jak dni pracy. Nie potrafiąc sobie odpuścić, nie wracam z wakacji wypoczęta, tylko wyczerpana, więc znowu potrzebuję wypoczynku. Jak wyjść z błędnego koła?
Monika Orzechowska
czerwiec 22, 2016

Przed wyjazdem na wakacje do ostatniej chwili siedzę przy komputerze, żeby zdążyć odpowiedzieć na wszystkie maile, napisać teksty na zapas i przekazać niezbędne informacje współpracownikom.

Pakuję się potem w popłochu, drugą ręką goląc nogi, nakładając maseczkę na twarz albo robiąc paznokcie. Gdy uda mi się zatrzasnąć za sobą drzwi domu, samochodzie, samolocie albo pociągu, które mają mnie dowieźć w wymarzone miejsce, gorączko zastanawiam się, czy aby niczego nie zapomniałam. Pierwszą rzeczą, o której myślę, gdy szczęśliwie docieram na miejsce, jest moc sieci wifi.

Czytaj też:  Letnie smoky eye: czym zastąpić mroczny makijaż?

Przecież nie ma szans, żebym odcięła się od poczty na tydzień. Wiadomości i tak pojawiają się na ekranie mojego smartfona, bo instytucję autorespondera mało kto szanuje. W efekcie zaczynam każdy dzień wakacji nie od leniwego przeciągnięcia się w pachnącej hotelowej pościeli, tylko od żmudnego zawiadamiania wszystkich zainteresowanych, że nie, nie jestem dostępna.

Potem wcale nie jest lepiej. Trzeba przecież wymyślić wakacyjną stylizację. Gdy szczęśliwie wybrałam wakacje w Andaluzji, ten problem mam z głowy. Wkładam bikini, na górę narzucam jedną z kwiecistych sukienek, małych białych albo lnianych tunik. I mknę na plażę.

Czytaj też:  Przedłużanie rzęs: dlaczego chcemy na co dzień wyglądać jak gwiazdy czerwonego dywanu?

Gorzej, jeśli w przypływie patriotyzmu zdecydowałam się na kilka dni nad Bałtykiem. Wtedy zaraz po mailach przychodzi czas na rytualne sprawdzanie prognozy pogody – o 12 zapowiada się 40 proc. szansy na deszcz, godzinę później już 80 proc. Trzeba korzystać ze słonecznego okienka między piętnastą a siedemnastą, żeby wrócić do Warszawy z opalenizną. Mnożą się problemy z ubraniem – kurtka puchowa, czy wystarczy bluza, dżinsy, czy można odsłonić nogi, wziąć szalik, czy dać się zawiać.

Nie jest łatwo także w kwestii pielęgnacji. Chociaż w wakacje co do zasady daję sobie przyzwolenie na chodzenie bez makijażu i z włosami zwiniętymi w koczek, bo i tak woda, wiatr i piasek zrobią swoje, na wieczór trzeba już wyglądać odrobinę mniej naturalnie.

A tu nos czerwony od słońca, od okularów przeciwsłonecznych na oczach robi się tzw. „panda”, czyli połacie białej skóry, a włosy wysuszone, zmierzwione, wypłowiałe. Masz babo placek, a właściwie placków, czyli problemów, co najmniej kilka. A to dopiero początek rozkminki.

Czytaj też:  5 częstych błędów w nakładaniu bronzera

Na co dzień jestem przyzwyczajona do tego, że moje życie chodzi jak w zegarku. Mam stałe pory karmienia, czas dla przyjaciół, przestrzeń wydzieloną na pracę. W wakacje trzeba codziennie zagospodarować 24 godziny. W odpowiednich proporcjach. Dużo snu, mnóstwo słońca, jeszcze więcej wina, odrobina sportu, pokaźna porcja lektury. Spontan nie wchodzi w grę, gdy w kilka zaledwie dób upchnąć trzeba zwiedzanie, opalanie, pływanie itp. itd.

Narzucam więc sobie tempo szalone, gnając ze śniadania na plażę, z morza na lunch, z lunchu na promenadę. Ani się obejrzę, a już jest siedemnasta. Normalnie wychodziłabym dopiero z pracy, czując, że cały dzień przede mną. Na wakacjach do tej godziny dopada mnie poczucie straconego czasu, więc jeszcze podkręcam sobie śrubę. Jak nie dać się zwariować wygórowanym oczekiwaniom wobec siebie?

Należy przestawić się na wakacyjny tryb. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać, zwłaszcza że pierwsze trzy dni w nowym miejscu trzeba poświęcić na stresującą aklimatyzację. Dalsze dni trawię na stresowaniu się tym, że nie dość się odstresowuję.

Czytaj też:  TOP 5 z KWC: najlepsze kosmetyki po opalaniu

Zdarza mi się potem z ulgą wrócić do klimatyzowanego biura, w którym wszystko przebiega zgodnie z planem, a ja nie muszę spędzać połowy dnia na wymyślanie harmonogramu drugiej połowy. Uff, nareszcie można wrócić do spokojnej pracy. Przerywanej sprawdzaniem lotów na kolejne wolne dni, bo przecież po tych męczących wakacjach należy się odpoczynek.

I jak, udało mi się pocieszyć te z was, które jeszcze odliczają dni do urlopu? 

Komentarze
Styl życia Największe wpadki Pary Młodej
Historii o weselnych wpadkach nie brakuje. Najczęściej ich „bohaterami” są goście, ale przecież niejedno „faux pas” popełnia Para Młoda. Wyjście na kilka godzin na sesję zdjęciową, upicie się, a może… przeliczanie pieniędzy z koperty na oczach gości?! Na naszym wizażowym forum aż wrze w tym temacie. Postanowiłyśmy zatem opisać najbardziej gorące historie. Jesteście gotowe?
Monika Orzechowska
maj 18, 2016

Zapraszamy, ale bez osoby towarzyszącej Na Forum Wizaz.pl jedną z najczęściej wymienianych wpadek Pary Młodej jest zapraszanie gości bez osób towarzyszących . - Uważam za co najmniej niestosowne to, że dwukrotnie dostałam zaproszenie na wesele bez osoby towarzyszącej – opowiada użytkowniczka o nicku Kojaniskatesi -  Za pierwszym razem miałam 23 lata i w dodatku byłam świadkową (!!!), za drugim zaś 25 i byłam w stałym związku. Wyjaśnienia w obu przypadkach były identyczne – Pary Młode tłumaczyły, że niestety nie mają funduszy, by zaprosić ją z kimś, ale bardzo chcą, żeby przyszła. Forumowiczka o nicku Laska rozumie to. - Zapraszanie z osobą towarzyszącą nie zawsze jest takie proste, jak to się wydaje. Jak ktoś ma mały budżet albo dużą rodzinę i trzeba by było zaprosić dodatkowo 30 osób, których w ogóle się nie zna, to jest to zrozumiałe – twierdzi. Czytaj też:   Najpiękniejsze fryzury ślubne - inspiracje z pokazów Nazywam się… Osoba Towarzysząca Zapraszanie gości weselnych z osobami towarzyszącymi to jednak standard. Niestety wciąż do rzadkości należy wypisywanie pary z imienia i nazwiska . - Będąc z narzeczonym od 8 lat, dostawałam ciągle zaproszenia ze zwrotem "osoba towarzysząca" ! Na winietkach to samo. Było kilka wyjątków, ale w większości nikt się nie postarał, co było przykre. Sama teraz robię wesele i wszystkich kuzynów obdzwoniłam i wypytałam o imiona i nazwiska, bo jest to jednak gość, a nie Pani Iksińska czy Pan Iksiński – pisze dziewczyna o nicku talkative2 . Chyba jeszcze gorzej miała internautka o nicku narzeczona . - Mój brat wpisał mnie na zaproszeniu z osobą towarzyszącą, mimo, że byłam z moim obecnym narzeczonym wtedy już 4 lata i im drużbowaliśmy. Ręce mi opadły . Jako jedyny kuzyn wpisał nas z imienia i nazwiska oboje rok później. Ja rozumiem, że jak ktoś jest z dalszej rodziny,...

Przeczytaj
wakacje lody
Fotolia
Styl życia Jak przetrwać dietę w czasie urlopu
Podczas wakacyjnych wyjazdów czyha na nas wiele pokus. Restauracyjne menu, budki z fast foodem, goframi i lodami, wieczorne grillowanie i imprezy z drinkami. Jak się nie dać i wytrzymać w swoich postanowieniach? Sprawdź 7 porad, jak przetrwać dietę na wakacjach!
Katarzyna Mordalska
czerwiec 18, 2015

1. Nie przestawiaj myślenia Jeśli do tej pory bardzo starannie przykładasz się do diety i dbasz o to, co jesz, nie przestawaj myśleć o odchudzaniu w tych kategoriach. Najgorsze, co możesz zrobić podczas urlopu, to zmienić myślenie na „są wakacje, mogę sobie pozwolić”. Owszem, można i tak, tylko po wakacjach będziesz o kilka kroków do tyłu w osiągnięciu swojego celu. 2. Klasyka banału, czyli śniadanie Śniadanie to naprawdę absolutna podstawa, z której nie należy rezygnować. Musi być zdrowe i pożywne, by dostarczyło nam energii na cały dzień. Najlepiej by w jego skład wchodziły produkty pełnoziarniste oraz warzywa i owoce. Jeśli wyjdziesz bez śniadania, za chwilę sięgniesz po jakieś łatwe rozwiązanie w postaci drożdżówki z kawą lub innej kalorycznej przekąski. 3. Spędzaj czas aktywnie Nic tak nie sprzyja podjadaniu i myśleniu o jedzeniu, jak bezczynność. Jeśli planujesz dłuższe leżenie na plaży, lepiej zjeść coś pożywnego wcześniej. Jeżeli postawisz na aktywny wypoczynek, dawka ruchu na świeżym powietrzu sprawi, że w trakcie nie będziesz miała czasu na jedzenie, a po posiłek sięgniesz dopiero w momencie, gdy naprawdę zgłodniejesz. 4. Dieta na wakacjach - zdradliwe przekąski Jeśli wybierasz się na zwiedzanie, do plecaka nie zabieraj żadnych kalorycznych przekąsek. Prawdopodobnie i tak skusisz się na zjedzenie czegoś „niedozwolonego” w restauracji lub barze, więc unikaj podjadania między posiłkami. W ramach przekąsek sięgnij po owoce i orzechy, które skutecznie dodadzą energii. 5. Co z alkoholem na diecie? Alkohol nie jest sprzymierzeńcem odchudzania, więc najlepiej byłoby w ogóle nie ulegać takiej pokusie, ale podczas wakacyjnych wypadów może być trudno. Alkohol sam w sobie jest kaloryczny, a dodatkowo niestety pobudza apetyt. Zrezygnuj z piwa, przy piciu którego chętnie sięga się po słone przekąski. Dla naszej...

Przeczytaj
Fotolia
Styl życia Jak bezboleśnie zmienić dietę na lato?
Chociaż sezon bikini rozpoczął się już kilka tygodni temu, niektóre z nas wciąż gorączkowo próbują zrzucić zbędne kilogramy, żeby przygotować się na nadchodzący urlop. Dobra wiadomość jest taka, że gdy robi się ciepło, łatwiej schudnąć. Nie tylko dlatego, że w upale na siłowni wypaca się hektolitry płynów.
Aleksandra Wójcik
lipiec 21, 2016

Co roku, gdy zbliża się maj, zmniejszam dzienne spożycie kalorii do tysiąca pięciuset, zapisuję się na treningi i zaopatruję w bieliznę wyszczuplającą . Wszystko po to, żeby wyglądać korzystnie nie tyle w bikini, które wkładam tylko na plażę, ale w letnich sukienkach, bezlitosnych w uwydatnianiu mankamentów. Zazwyczaj po dwóch tygodniach reżimu się łamię – jem pizzę, zamiast na jogę idę na lody albo wkładam maksi zamiast mini, żeby zasłonić nogi. Ale i tak chudnę . Bo na moim talerzu wreszcie ląduje więcej warzyw niż nabiału i mięsa . Czytaj też:   10 rzeczy, które przekonają Cię do biegania! Lato wymusza zdrową dietę , więc nie warto mu się opierać. Jedynym zagrożeniem jest nieregularność. W wakacje, zdecydowanie częściej niż w chłodniejsze pory roku, zdarza się, że od razu po pracy biegniemy na drinka, w międzyczasie na szybko jedząc obiadokolację. Po nocy na mieście wstajemy za późno , żeby zjeść porządne śniadanie, a potem gdy w porze lunchu burczy nam brzuchu decydujemy się na lody zamiast sałatki. Pokusom ulega się także w podróżach. Co prawda hiszpańska czy włoska kuchnia jest oparta na sezonowych produktach, to jednak dosyć ciężka. Nie mówiąc już o przekąskach w podróży, w samolocie czy w tranzycie. Lato rozregulowuje, więc wyzwaniem jest osiągnięcie równowagi . Dzień warto zacząć od kilku ćwiczeń przy otwartym oknie , na balkonie albo w przydomowym ogródku. Czytaj też:   Anna Lewandowska promuje swoją własną dietę. Jest dość… nietypowa. Spróbujecie? Potem czas na śniadanie. W warzywniaku wciąż można kupić maliny i jagody, coraz więcej pojawia się gruszek i śliwek. Owoce są świetnym dodatkiem do kaszy jaglanej, owsianki albo smoothie . Kolejnym etapem jest podróż do pracy. Zamiast pocić się w komunikacji miejskiej, lepiej wskoczyć na rower albo przypiąć rolki . W ten sposób pokona...

Przeczytaj
Styl życia Życie skrojone na miarę Instagrama: czas się od niego uwolnić?
Często łapię się na tym, że zamiast podziwiać zachód słońca nad morzem, zastanawiam się, jak skadrować go tak, żeby na Instagramie Międzyzdroje wyglądały jak Mauritius. Może nie warto zamieniać przeżywania na postowanie?
Monika Orzechowska
czerwiec 25, 2016

Gdy zamawiam makaron z owocami morza na lunch, myślę nie tylko o tym, czy lubię wszystkie składniki tego dania, ale także o tym, czy będą dobrze się fotografować. A potem zamiast zjeść pastę póki gorąca, układam wokół talerza absurdalną z praktycznego punktu widzenia kompozycję z okularów słonecznych (najchętniej Ray-Banów), torebki (im bardziej markowa, tym lepiej), ewentualnie kwiatków, koktajli i iPhone'a. Czytaj też:   Przegląd modnych kapeluszy z dużym rondem Goście restauracyjni przy sąsiednich stolikach patrzą na mnie jak na nieszkodliwą wariatkę, a mój mąż denerwuje się, że więcej uwagi poświęcam kadrom niż konwersacji. Jeszcze gorzej jest na wakacjach, gdy czuję się, jakbym ciągle była w pracy , bo o detalach, ubraniach i widoczkach myślę w kategoriach materiału na fotografię. Zawsze lubiłam robić zdjęcia, zwłaszcza wcześnie rano i późnym popołudniem, gdy światło jest najpiękniejsze. Wydaje mi się, że mam oko do szczegółów, potrafię wyłuskać obrazy z rzeczywistości i lubię podziwiać piękno. Czytaj też:   Jak naprawdę odpocząć w wakacje? Od kiedy nie tylko prywatnie, ale także zawodowo posługuję się Instagramem , radość robienia zdjęć pozostała, ale towarzyszy jej lęk o lajki. Bo nie zawsze to, co mi się podoba, lubią pozostali użytkownicy. Na Instagramie serduszka dostają selfiki, których z zasady nie robię, bo wolę portrety niż autoportrety, absurdalne kompozycje, jak ta opisana powyżej, a także wszystko inne, co świadczy o tym, że ktoś zna się na lifestyle'u. Radość dzielenia się zdjęciami pięknych miejsc, ludzi i przedmiotów jest przyćmiona przez lans . A jeśli próbuje się żyć tak, żeby każda czynność nadawała się do pokazania na Instagramie, chwila lenistwa oznacza stratę okazji na pochwalenie się lekcją kitesurfingu, imprezą z przyjaciółkami czy...

Przeczytaj