klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Jak... ogarnąć swoje życie? Opowiada autorka popularnego bloga

Justynie było w życiu ciężko. Poczucie bycia nieszczęśliwym nie motywuje do działania. Ona w końcu zebrała się w sobie i... zaczęła zmieniać siebie i rzeczywistość wokół swojej osoby. Przy okazji założyła blog, który okazał się mądrą rozprawkę o tym, jak ogarnąć życie. Warto tam zajrzeć, tym bardziej, że "Krótki poradnik jak ogarnąć życie" zyskał niedawno nową odsłonę wizualną. Justyna odpowiedziała na kilka naszych pytań o tym, jak rzucić swoje nieszczęśliwe życie. Nie zapomniała też wypełnić kwestionariusza, który podsuwamy kolejnym blogerom. No to zapraszamy do czytania :)
Agata Olejniczak
wrzesień 12, 2016

„Mam dość życia na pół gwizdka” – piszesz na swoim blogu. Co to znaczy żyć na pół gwizdka?

To znaczy żyć w wiecznym niezadowoleniu. Ludzie często są przekonani, że wszystkie możliwości, które mają inni, ich nie dotyczą - nawet te, które są w ich zasięgu. Kiedyś też byłam zakleszczona w takim myśleniu, które dusiło mnie na każdym kroku. Nigdy nic nie osiągnę, nigdy nigdzie nie pojadę, nic nie zobaczę, nikogo nie poznam, bo nic mi się nie należy i tak już po prostu jest i będzie. Wystarczy czasem dokonać jakiejś zmiany. Może być i malutka, ale najważniejsze, żeby była jakakolwiek. Wierzę, że zmiana pociąga za sobą kolejne i jeśli wie się czego chce, albo czego nie, można tym tropem zmian dojść do naprawdę fajnego miejsca.

Zajrzyj na blog Justyny.

Piszesz też, że parę lat temu zaczęłaś ogarniać życie. Dlaczego warto „zacząć się ogarniać” i co w ogóle kryje się pod tym pojęciem?

To właśnie te zmiany. Czułam, że jestem skrajnie nieszczęśliwa. Zadałam sobie pytanie, co jest największym powodem nieszczęścia i padło kilka ważnych odpowiedzi. Związek, mieszkanie, życie z dala od rodziny, praca (a raczej jej brak). Zaczęłam od najłatwiejszej rzeczy i wróciłam do domu. Łatwiej przyszło mi zakończenie związku, a pracy szukało mi się spokojniej, gdy nie musiałam się martwić o to, za co kupić chleb i zapłacić za prąd. Kiedy usunęłam wszystkie troski spędzające mi sen z powiek, zobaczyłam siebie i zaczęłam już tylko pracować nad sobą i nad tym, żeby nigdy nie wrócić do tego nieszczęścia. 

Sprawdź także:  Blogerka Magda Mirkowicz z My pink plum! tylko dla Wizażu

Gdybyś miała udzielić trzech rad – co zrobić, by żyć szczęśliwej, to co by to było?

Przede wszystkim polubić siebie. Łatwo się mówi, trudniej to wyegzekwować. Ale tak naprawdę nie mamy nikogo poza sobą, dlatego dla własnego zdrowia warto lubić tę osobę, z którą się spędza całe życie. Jako drugą rzecz na pewno wymienię dostrzeganie otaczającego nas piękna, które się kryje w słodkim dziadziusiu z autobusu, radosnym psie sąsiada, w smacznej porannej kawie, w jeździe rowerem, w poznawaniu nowych miejsc (nawet, jeśli chodzi o najbliższą okolicę). Zauważanie takich szczegółów rzeczywistości naprawdę jest w stanie poprawić nastrój na długo, a po czasie zupełnie zmienić postrzeganie świata. A po trzecie to nie robić rzeczy wbrew sobie oraz takich, których się nie lubi. Życie jest na nie za krótkie!

Sprawdź także: Jak zorganizować atrakcyjne, ale naprawdę TANIE wesele? Podpowiada blogerka Ania Zając

KWESTIONARIUSZ JUSTYN

Kim chciałaś zostać w przyszłości, gdy byłaś małą dziewczynką?

Dziennikarką radiową oraz Jean Michel Jarrem.

Jaki był Twój ulubiony przedmiot w szkole?

Polski, angielski i biologia, a w podstawówce wf.

Znak Zodiaku

Wodnik.

Ulubiony kolor

Nie mam. Ale lubię lazurowy, błękitny, różowy, szary, mimo, że ciuchy mam w 90% czarne.

Ulubiona pora roku i ulubiony miesiąc

Lubię wszystkie pory roku, ale najbardziej moment na przełomie wiosny i lata. Ulubiony miesiąc to grudzień.

Ulubiona potrawa

Spaghetti aglio olio.

Ulubiony deser

Pavlova, creme brulee i tort czekoladowo-orzechowo-kokosowy

Hobby

Gra na pianinie, fotografia, pogłębianie wiedzy o kryminalistyce i umysłach przestępców.

Ulubiony film

„Między słowami”.

Ulubiony serial

„The Office”, „Desperate Housewives”, „Sherlock”, „Black mirror”.

Ulubiony aktor

Robert Więckiewicz.

Ulubiony muzyk/zespół

Daft Punk.

Ulubiona piosenka

Agata, dlaczego mi to robisz?! Ale skoro muszę, to będę konsekwentna: Daft Punk - „Face to face”.

Ulubiony pisarz

Nie mam, choć do dziś najbliższe memu sercu jest kilka reportaży Mariusza Szczygła.

Ulubiona książka

„Z zimną krwią” Trumana Capote.

Ulubiona dyscyplina sportowa

Pływanie, badminton.

Ulubione miejsce na ziemi

Miejsce, w którym mieszkam i Hel.

Ulubiony cytat

„Nie bój się zrobić dużego kroku. Dwoma nie pokonasz przepaści”.

Justyna zdobyła dwa tytuły (zwycięstwo w kategorii oraz Wyróżnienie główne) w konkursie Blog Roku 2014

Jeśli masz zwierzę (zwierzęta), to jakie i jak ma (mają) na imię?

Mam kota Kiciusia, ale nie mieszka ze mną i przysposobionego jack russell terriera, który nazywa się Enzo (na cześć sławnego nurka Enzo Maiorca). W akwarium pływają jeszcze rybki, a w drugim mieszka aksolotl.

Jaka jest najlepsza rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu?

Że odmieniłam czyjeś życie.

Jaka jest najbardziej absurdalna rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu?

Że jest smętnym pierdzeniem dla zmanierowanych bab i próbą wyżalenia się światu na swój los. 

Ulubiony styl ubierania

Ładny, czyli nie mój. Jak schudnę, to mam plan ubierać się minimalistycznie: jeansy, t-shirt, dobre buty.

Twój KWC (Kosmetyk Wszech Czasów)

Moje perfumy, których już nie produkują w Europie, a USA są trudne do zdobycia: Emporio Armani Night. A do tego pianka do mycia twarzy Clear&Clear i podkłady Bourjois.

Przeczytaj również: wywiad z Joanną Pachlą o tym jak żyć fajnie

Fot. archwium prywatne / blogroku.pl

Komentarze
Styl życia Jak żyć po prostu fajnie? Autorka blogu Wyrwane z kontekstu tylko dla Wizażu!
Jej blog Wyrwane z kontekstu w ciągu 2 lat polubiło ponad 60 tysięcy ludzi. Nic dziwnego. Asia Pachla, bo o niej mowa, podpowiada co zrobić, by tak jak ona być maksymalnie szczęśliwą. I to właśnie w tym temacie odpowiedziała na kilka naszych pytań i wypisała „Złote myśli”, które wypełnione przez Waszych ulubionych blogerów i nie tylko, będą w każdy poniedziałek pojawiać się na wizaz.pl.

Nie mówię nikomu, jak ma żyć, ale podpowiadam, jak można żyć fajnie - piszesz na blogu. Co to znaczy żyć fajnie? Bez spiny. Z marzeniami, ale i wiarą w to, że można je sobie spełnić. Z dobrymi ludźmi dookoła, bez presji, kompleksów, poczucia winy, że sobie człowiek to życie marnuje. Fajne życie to po prostu takie, z którego jestem zadowolona. To też - cytując ks. Kaczkowskiego , choć przesadnie religijna nie jestem - życie na pełnej petardzie. Czyli przy wyciskaniu z niego, co się da i takim układaniu spraw wokół siebie, żeby codziennie dało się patrzeć w lustro i niczego na starość nie żałować. No właśnie, gdybyś miała krótko odpowiedzieć np. w trzech punktach - co można zmienić w swojej codzienności, by żyć fajnie? Przeważnie znajomych, pracę i faceta. Dostaję masę wiadomości od dziewczyn, które są nieszczęśliwe z tych trzech powodów. A to przyjaciółki ich nie rozumieją, a to matka upokarza , a to znowu szef gnębi albo facet zdradza czy też nie docenia. A przecież wystarczy wziąć się w garść i o siebie zawalczyć. O swoje samopoczucie, karierę, poczucie własnej wartości , szczęśliwy związek . Ja wiem, że to się łatwo mówi, a trudno robi, ale z problemami jest trochę jak z wyrywaniem zębów - można skończyć z nimi szybko, choć boleśnie - ale ze świadomością, że jak przestanie boleć, to już tak na zawsze - albo męczyć się w nieskończoność, wyjąc z bólu lub tłumiąc krzyk w poduszkę ze zwykłej, ludzkiej bezradności . No i żeby żyć fajnie, trzeba też lubić siebie. Umieć czasem odpuszczać i dużo sobie wybaczać. Poruszasz sporo tematów około związkowych. Czerpiesz też inspiracje ze swojego życia? Jasne! Chociaż było łatwiej, kiedy byłam sama. Wtedy wszystkie baty spadały tylko na mnie. Sama za siebie brałam odpowiedzialność, nikt nie czuł się pokrzywdzony czy winny. Nie było ryzyka - co najwyżej któryś były...

Przeczytaj
Styl życia W życiu możemy zrobić prawie każdą rzecz, ale nie możemy zrobić wszystkiego. Wywiad z Asią Glogazą z bloga Style Digger
Coraz popularniejsze określenie „slow life” może sugerować, żeby codzienne obowiązki, wykonywane często w pośpiechu i stresie, realizować wolniej. Nic bardziej mylnego - przekonuje Joasia Glogaza, autorka nowowydanej książki „Slow life. Zwolnij i zacznij żyć”. To życie we własnym rytmie i w zgodzie ze sobą. Ale czy nie są to tylko puste słowa, które i tak nic nie wniosą do naszej codzienności? Asia, która uczyniła swoje życie „slow”, przekonuje, że nie. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić. I najważniejsze – trzeba chcieć.
Monika Orzechowska
lipiec 21, 2016

Agata Olejniczak: Podkreślasz, że slow life to życie we własnym rytmie i w zgodzie ze sobą. Teoretycznie to rozumiem, ale praktycznie mam obawy, czy naprawdę wiem co masz na myśli… Joanna Glogaza: Chodzi o to, by czasem zatrzymać się na moment i zastanowić się, po co tak naprawdę wykonujemy wszystkie czynności w ciągu dnia. Wiele rzeczy robimy na autopilocie, z rozpędu, tylko dlatego, że zawsze je robiliśmy. Do części pcha nas presja otoczenia, opinie znajomych, sugestie rodziny. Dla jednej osoby wprowadzenie do życia idei „slow” może oznaczać rezygnację z nielubianych weekendowych zakupów na rzecz porzuconego dawno hobby, na które „brakło czasu”. Dla innej będzie to poświęcenie wczesnych ranków na naukę programowania, a w efekcie zmiana kariery zawodowej na dużo bardziej dla tej osoby ekscytującą. AO: Slow life kojarzy mi się z typowym obrazkiem często opisywanym ostatnimi czasy w mediach, np. „Rzucił pracę w korporacji i wyjechał na wieś hodować zwierzęta”. Wielu ludzi tkwi w trudnej, stresującej pracy z przyziemnych powodów (dzieci, kredyty itd.). Jak ich slow life może dotyczyć? JG : To mit. Żeby żyć w zgodzie ze sobą nie trzeba porzucać pracy. Co więcej, hodując zwierzęta na wsi można być tak samo nieszczęśliwym, jak najbardziej sfrustrowany pracownik korporacji. Chodzi o to, by tak zorganizować swoją codzienność, by służyła nam jak najlepiej. Zastanowić się, co daje nam poczucie sensu i spełnienia, a potem zadbać o to, by mieć czas się na tych czynnościach skupiać – między innymi poprzez eliminację rozproszeń, również tych, które czyhają na nas w internecie. Nauczyć się uczciwie i w skupieniu pracować , by potem odpoczywać bez wyrzutów sumienia. Spędzać czas w taki sposób, jaki najbardziej sprawia nam przyjemność, nie zastanawiając się, czy aby na pewno to aktualnie modne. Czytaj też:   Ślub w czarnej sukni. Blogerka...

Przeczytaj
Styl życia Porady ślubne Ani Zając z blogu Fashionable
Ania Zając, współautorka blogu Fashionable.com.pl, sprawia ogromną radość swoim blogiem. Szeroko pojęty lifestyle podany w atrakcyjny sposób, a do tego charyzma i wspaniała aparycja Ani i jej męża - to musiało skończyć się sukcesem. Autorka Fashionable wypełniła nasze blogowe "Złote myśli". Wcześniej zapytaliśmy ją o kilka nurtujących nas i Was rzeczy, jeśli chodzi o organizację wesel. Ania uwielbia tę tematykę, zna się na tym i dlatego postanowiła podzielić się z Wami kilkoma bardzo przydatnymi poradami. Zapraszamy!
Agata Olejniczak
sierpień 16, 2016

- Część Waszego blogu poświęcona jest tematyce ślubnej. Interesujesz się tym, masz doświadczenie w organizacji wesel (nie tylko swojego) i lubisz dzielić się tą wiedzą z innymi. Organizacja wesela może przerażać (nie tylko pod kątem finansowym). Jak zacząć, oprócz tego, że trzeba wziąć głęboki wdech? ;) Kiedy w ogóle trzeba zacząć (na jak długo przed weselem) organizację wesela? To jest totalnie temat rzeka, ale ja uwielbiam rozmawiać na tematy  ślubne. Już jako mała dziewczynka próbowałam sobie wyobrażać "TEN dzień" i siebie w roli panny młodej, ale życie napisało dla mnie taki scenariusz, że do swojego własnego wesela przygotowywałam się nieco ponad miesiąc. To była spontaniczna decyzja i okazało się, że bez problemu udało się zorganizować ślub i wesele na ponad 100 osób. Dlatego wiem, że na pytanie "kiedy" nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego na ile kompromisów jesteśmy w stanie pójść i jakim budżetem dysponujemy. Potrzeba także trochę czasu i może zmysłu organizacji. Pozytywne nastawienie także w tej dziedzinie to ponad połowa sukcesu.  - Czy da się zorganizować wesele lowcostowe? Ostatnio sprawdzałam koszt wesela na ok. 80 osób. Bez fajerwerków i tzw. „cyrku na kółkach”. Wyszło… 40 tysięcy. Dlaczego tak dużo?   Wszystko zależy od formy wesela, terminu, naszego podejścia do stroju - to rzeczy na które mamy wpływ i możemy obniżyć koszty, jeśli tylko dokładnie to przemyślimy. Ale są też wydatki na które para nie zawsze ma wpływ - na przykład noclegi przyjezdnych gości - wszystko zależy od tego skąd są nasi goście. Osobiście uważam, że można zrobić takie wesele taniej i wcale nie "gorzej", wystarczy mieć ciekawy pomysł. Nasz ślub odbył się w niedzielę o godzinie 15 w piękny wrześniowy dzień. Po nim zaprosiliśmy gości na kilkugodzinne przyjęcie w klasycznym stylu, na którym był obecny dj. Jako panna młoda...

Przeczytaj
Styl życia Jak dać nowe życie starym przedmiotom? Opowiada Hania z blogu Haart
Hania Kozłowska, autorka blogu Haart.com.pl, potrafi… czarować. Dosłownie – sprawia, że stare przedmioty wyglądają przepięknie i stają się wspaniałymi ozdobami w domu/mieszkaniu. Blogerka przerabia walizki, radia, butelki. Koszt minimalny, efekt… niesamowity. Chcecie spróbować? Hania podpowiada, jak zacząć. Poniżej nie zabrakło również Jej „złotych myśli” – w każdy poniedziałek publikujemy kwestionariusze blogerów.
Agata Olejniczak
sierpień 01, 2016

Dajesz nowe życie starym przedmiotom. Jaka była pierwsza rzecz, w którą tchnęłaś świeżego ducha?  Pierwsza rzecz nie była stara, ale chciałam aby na taką wyglądała. Kupiłam zwykłe lustro w drewnianej ramie i dokleiłam do niej kilka rzeźbionych dekorów. Pomalowałam, przetarłam krawędzie, aby uzyskać efekt postarzania i powiesiłam w łazience. Byłam z niego bardzo dumna. Czy to jest drogie hobby? Te wszystkie farby i różnego rodzaju akcesoria pewnie kosztują. Farby i preparaty trochę kosztują, ale zakładając, że same przedmioty to rzeczy „niepotrzebne”, to cała operacja nie jest droga. Przerobienie starej szafy na bieloną, wytworną witrynkę kosztowało 165 zł. To niewiele w porównaniu do zakupu takiego mebla. Od czego zacząć? Wiadomo, że Ty masz już duże doświadczenie, a co za tym idzie - wysokie umiejętności. Każdy jednak zaczyna... Polecam zestawy dla początkujących np. do decoupage. Farba, lakier, preparat do spękań, klej, serwetki i pędzelki. Wszystko w mini opakowaniach. Koszt ok. 30 zł w sklepach dla plastyków, empikach i sklepach papierniczych. Można sprawdzić czy to zabawa dla nas. A jak Ty zaczynałaś? Zaczynałam właśnie od takiego zestawu. Spodobało mi się i kupiłam pełnowymiarowe preparaty. Decoupage wciągnął mnie na długie miesiące. Potem przyszło szycie, tworzenie biżuterii i fascynacja przerabianiem mebli. Co planujesz odnowić w najbliższej przyszłości? Czeka na mnie wiele rzeczy. Góra starych, zniszczonych przedmiotów. Znajomi i rodzina przywożą do nas wiekowe walizki, radia, butelki. Pomysły przychodzą niespodziewanie. Często z potrzeby chwili. Szukam materiału do obicia foteli i wpadam na pomysł ubrania ich w góralskie swetry. Koszt minimalny. Efekt niesamowity :) A teraz Złote Myśli Hani, sprawdźcie! Kim chciałaś zostać w przyszłości, gdy byłaś małą dziewczynką? Archeologiem Jaki był Twój ulubiony przedmiot w...

Przeczytaj