klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
materiały PR
Styl życia

„Jak powietrze” – wywiad z autorką pierwszej polskiej powieści new adult!

Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość. Ona z dobrego domu z ambicjami na przyszłość. On z ubogiej rodziny bez perspektyw. Stają na swojej drodze i już nie mogą się rozstać. Brzmi banalnie? Nie tym razem. Nowa powieść Agaty Czykierdy – Grabowskiej „Jak powietrze” ma w sobie to COŚ, co sprawia, że wszystkie dotychczasowe historie o trudnej miłości odrzucamy w kąt. To pierwsza polska powieść new adult, która z łatwością mogłaby konkurować z powieściami tego typu z zachodu. Rozmawiamy z autorką „Jak powietrze”, która zdradza m.in., dlaczego młodzi ludzie nie powinni czytać literatury naszpikowanej erotyzmem.
Materiał partnera
lipiec 20, 2016

Ona ma przystojnego chłopaka, studiuje na prestiżowej uczelni i spędza wieczory w warszawskich klubach. On mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze, opiekuje się młodszym rodzeństwem i nie ma marzeń. Ile razy spotkała się Pani z przekonaniem, że ta historia brzmi po prostu banalnie?

Agata Czykierda – Grabowska: Na chwilę obecną... ani razu nie usłyszałam takiego zarzutu. Wręcz przeciwnie, docierając do mnie pierwsze opinie fanek gatunku, które twierdzą, że blurb (krótki opis książki na okładce – przyp. red.) wydaje się być bardzo zachęcający.

No właśnie. „Jak powietrze to dowód na to, że (...) możliwe jest stworzenie historii, która nie będzie bliźniaczo podobna do innych" - tak o "Jak powietrze" pisze jedna z blogerek. Jak Pani to zrobiła? Podobnych historii (dwoje zakochanych z dwóch zupełnie różnych światów) jest na pęczki...

ACG: Płacę im za takie słowa (śmiech). Czytam dużo new adult i rzeczywiście książki w tym gatunku przepełnione są schematami, ale wbrew pozorom temat: on "biedny", a ona "bogata" nie jest mocno eksploatowany. Powiedziałabym raczej, że prawdziwą zmorą new adult jest szablonowy wręcz  motyw: on "bóg seksu bez wad i win", ona "nieśmiała myszka, dziewica". Myślę, że w dzisiejszej literaturze, w szczególności w literaturze kobiecej bardzo trudno jest uniknąć schematów, czy motywów, które już gdzieś były. Ważne jest jednak, aby wprowadzić do powieści nowy element, który doda historii świeżości. Mam nadzieję, że mi się to udało, ale ostateczny  werdykt wydadzą oczywiście czytelnicy.

Co w przypadku "Jak powietrze" jest tym nowym elementem?

ACG: Jest kilka takich elementów. Tego najważniejszego nie mogę zdradzić, gdyż będzie to zbyt duży spojler dotyczący fabuły. Do swojej powieści wprowadziłam na przykład postaci dzieci, które dodadzą trochę zamieszania w życie dwójki głównych bohaterów.  

Staram się, aby w moich opowiadaniach uczucie pomiędzy bohaterami nie pojawiało się szybko i bezpodstawnie, co także jest dość częstym zarzutem, jeśli chodzi o fabułę w literaturze kobiecej. W moich powieściach bardzo dbam o realizm sytuacji i postaci, tak aby całość była dla czytelnika wiarygodna.

Myślę, że paradoksalnie najbardziej intrygującym elementem mojej książki jest fakt umieszczenia tego  specyficznego gatunku  w polskich realiach. 

Dlaczego ludzie tak bardzo lubią czytać o miłości? Tym bardziej tej poniekąd zakazanej?

ACG: Miłość to najciekawszy temat  literatury, kina, teatru, muzyki, ponieważ jest  to uczucie, które definiuje życie każdego z nas. Niemal każdy przeżył  jakąś historię miłosną. Część z nas doświadczyła miłosnego zawodu, albo przeciwnie, jest szczęśliwa w miłości. Chyba każdy pamięta swoją pierwszą miłość i wiąże z nią sentyment, który zostaje z nim na zawsze.  Część z nas straciła miłość i to także pozostawia trwały ślad.

To temat, z którym każdy jest się w stanie utożsamić. Miłość wywołuje w nas najsilniejsze i najbardziej skrajne emocje. Kluczem do tej zagadki są właśnie emocje. Gdy czytamy, chcemy coś „czuć”, a nic nie dostarcza większych porywów serca, niż właśnie powieści o miłości.

To pytanie pewnie banalne, ale strasznie mnie ciekawi pani odpowiedź. Co stało się inspiracją do stworzenia tej historii?

ACG: Bardzo ciężko odpowiadać mi na takie pytania, bo tak naprawdę nie wiem, w którym momencie zrodził się pomysł na tę konkretną historię. Moją największą inspiracją zawsze i wszędzie jest muzyka, ale nie tylko. Słuchając odpowiedniego utworu, tworzę w głowie historię, dla której muzyka staje się tłem. Jeśli chodzi o „Jak powietrze”, to pomysł pojawił się w mojej głowie podczas wizyty w jednej z praskich kamienic, która stała się tłem do powieści. Całość spięła muzyka, którą przemycam także w książce.

Bardziej inspiruje panią muzyka polska czy zagraniczna?

ACG:  Oczywiście, mam swoich ulubionych wykonawców takich, jak Kings of Leon, Birdy, James Bay, Tom Odell, Damien Rice, ale tak naprawdę to słucham wszystkiego, niezależnie od tego, czy jest to wykonawca polski, czy zagraniczny.

Czy istnieją pierwowzory Oliwii i Dominika?

ACG: Nie istnieją. Oliwia i Dominik to w całości wytwory mojej wyobraźni.

Jaki miała Pani cel pisząc tę książkę (czy w ogóle był?) Mam na myśli czy książka miała się stać swego rodzaju lekcją, przekazać coś istotnego, co może innym wskazać drogę. A może zupełnie przeciwnie...

ACG: Pisząc, nie kieruje mną chęć zbawienia świata, czy przekazywania moralizatorskiej papki. Moim jedynym celem jest to, aby czytelnik na kilka chwil zapomniał o świecie i po prostu zatracił się w historii. Kiedy pisze zawsze stawiam się też w roli czytelnika. Chcę, aby historia stała się dla odbiorcy odskocznią od rzeczywistości, ale na tyle ciekawą, by zamykając ostatnią stronę jeszcze przez jakiś czas o niej pamiętał lub ją wspominał. Jako czytelnik cenię sobie książki, które zostawiają we mnie jakiś ślad. Chciałabym, aby moje historie wywoływały w ludziach  podobny efekt. Czy tak się stanie? Przekonam się za jakiś czas.

Poprzednia pani książka "Kiedy na mnie patrzysz" też była o trudnej miłości. Czy pozostanie Pani w tej tematyce, a może wyjdą spod Pani pióra powieści zupełnie odmienne?

ACG: W głowie mam milion pomysłów i bynajmniej nie są to tylko powieści o miłości. Mam pomysł na kryminał, zaczęłam pisać powieść grozy... (śmiech)

Och, pani czytelniczki na pewno nie mogą się doczekać!

ACG: Moje czytelniczki raczej nie sięgną po powieść grozy…

Dlaczego? Czy nie jest tak, że skoro pani chętnie sięgnie po inną tematykę pisząc, to może one będą chciały coś innego przeczytać, tym bardziej, że wyjdzie spod pani pióra.

ACG:  Mam swoje wierne czytelniczki, ale myślę, że nie dałam się jeszcze im na tyle poznać, aby obdarzyły mnie tak wielkie zaufaniem. I dobrze. Nie chcę ślepych czytelników, którzy przez sympatie do mnie będą czytać cokolwiek napiszę. Chcę, aby doceniali to, co robię poprzez jakość tego, co robię. Jeśli ta jakość spadnie, to chciałabym się od nich o tym dowiedzieć.

Myślę, że może kiedyś, gdy uda mi się wydać kilka książek i te książki w ich mniemaniu będą udane, to być może zechcą sięgnąć po coś mojego, co niekoniecznie będzie romansem. Rozumiem jednak też to, że jeśli ktoś nie lubi kryminałów, czy fantasy, to przy lekturze takich powieści będzie się po prostu męczył albo nudził. Tego także nie chcę.

"Jak powietrze" nazywane jest pierwszą polską powieścią new adult. To pojęcie mało znane w naszym kraju, jakby je Pani najtrafniej określiła?

ACG: New adult zawiera elementy kilku gatunków, ale tak naprawdę jest to romans, którego bohaterami są ludzie młodzi, najczęściej borykający się z demonami przeszłości. Ich uczucie nierzadko naznaczone jest cierpieniem, a droga do bycia razem naszpikowana  trudnościami. Chciałabym jednak zaznaczyć, że nie piszę new adult... Ja piszę historie o młodych ludziach, a że ten trend zyskał swój odrębny gatunek, to jest to już inna sprawa. Pisząc pierwszą książkę, nawet nie wiedziałam o jego istnieniu. Nie chciałabym być odbierana jako autorka, która stwierdziła, że new adult się sprzedaje i zaczęła pisać pod jego dyktando. Ja po prostu najbardziej odnajduję się w powieściach, których bohaterami są ludzie wchodzący w dorosłość.

Właśnie, do niedawna w Polsce nikt nie wiedział, co to new adult. Dlaczego, Pani zdaniem, new adult robią tak ogromną furorę na całym świecie i dlaczego w naszym kraju to pojęcie rozwija się dopiero teraz?

ACG: Duża popularność new adult w Polsce, ale też i na całym świecie, to wynik bardzo prostej sprawy. Do tej pory brakowało powieści, w których podejmowano by temat przeżyć młodych ludzi. Większość autorów skupia się na historii ludzi dojrzałych, którzy na przykład rozpoczynają nowy rozdział w swoim życiu.

Nastolatka, czy dwudziestolatka nie zainteresuje się powieścią o kobiecie w średnim wieku, którą porzucił mąż i została sama z dziećmi. Powieści z takim motywem jest mnóstwo.

Młoda dziewczyna –przedstawiciel nowej grupy czytelników – będzie identyfikować się z historią miłosną, która dotyczy bohaterów z jej przedziału wiekowego. Taka czytelniczka  chce być częścią historii, którą może sama poczuć i z którą może się identyfikować.

Opatrzenie książki  nazwą „new adult”  ma za zadanie naprowadzenie swojego odbiorcę na tę konkretną pozycję

Mam wrażenie, że dzięki new adult więcej osób sięga po książki, szczególnie młodych ludzi, których ciągle określa się jako tych mało zainteresowanych literaturą. Myśli Pani, że to dobry kierunek?

ACG: Dodam więcej - dzięki new adult wiele młodych kobiet rozpoczęło swoją przygodę z czytaniem. Jest to czytelniczy przedział wiekowy, który był przez autorów bardzo zaniedbywany, dlatego mamy teraz taki bum na powieści o „młodych dorosłych”. Młodzi odbiorcy mają wreszcie co czytać! Ja i moje koleżanki  w nastoletnich latach zaczytywałyśmy się w „Ani z Zielonego wzgórza”, ponieważ Lucy Maud Montgomery napisała tę książkę dla nas, młodych dziewczyn.

Myślę, że każdy sposób jest dobry na to, aby zachęcać ludzi do czytania. New adult to gatunek, który oprócz czasami schematycznych, czy nawet banalnych historii przemyca w sobie także mądrość. Mistrzyniami w wysuwaniu na pierwszy plan w swoich powieściach mądrego morału są moje dwie idolki tego gatunku - Mia Sheridan i Colleen Hoover. Ich książki są  po prostu piękne i mądre. Nie popieram jednak czytania przez osoby bardzo młode powieści naszpikowanych erotyzmem, czy promujące niezdrowe relacje damsko-męskie. To wypacza ich pogląd na związki i intymność. Odbiera im też pewną niewinność , a także buduje w nich zbyt wygórowane oczekiwania, w stosunku do swoich przyszłych partnerów.

Chciałabym na koniec życzyć Pani… międzynarodowego sukcesu, bo myślę, że „Jak powietrze” miałoby sporą szansę przebić się ponad inne, choćby zachodnie, powieści new adult. Liczy Pani na to w przyszłości?

Dziękuję za życzenia, ale jestem realistką i o takich rzeczach nawet nie myślę. Moim marzeniem jest jedynie to, aby nie zabrakło mi pomysłów na kolejne historie i aby ktoś chciał je wydawać, a przede wszystkim czytać.

Agata Czykierda-Grabowska  - pedagog resocjalizacyjny, który nie przepracował nawet jednego dnia w zawodzie. Fanka dalekich podróży, która panicznie boi się latać samolotem. Cyniczka o romantycznej duszy, którą fascynują zombie.  Pisanie stało się dla niej naturalnym procesem, który ewaluował z wielkiej miłości do książek.  W swoich powieściach i opowiadaniach stawia na prostotę i realizm. Jej czytelniczki porównują ją do Colleen Hoover.

materiał sponsorowany

materiały PR
Pielęgnacja Komplementarna pielęgnacja, czyli dlaczego powinnaś używać kosmetyków pochodzących z jednej linii?
Najskuteczniejsza pielęgnacja to taka, która składa się ze wzajemnie uzupełniających się produktów. Odpowiadamy, dlaczego tak jest!
Materiał partnera
listopad 08, 2018

Dla naszej skóry duże znaczenie ma to, jakimi kosmetykami zdecydujemy się ją pielęgnować. Musimy skupić się na doborze odpowiednich preparatów, które spełnią nasze potrzeby i oczekiwania. Ważne jest, aby pochodziły z tej samej linii, bowiem tylko wtedy, kiedy produkty uzupełniają się, możemy zapewnić skórze prawdziwie kompleksową pielęgnację. Dlaczego tak ważna jest codzienna pielęgnacja twarzy i ciała? Szczególnie jesienią, brak odpowiedniej pielęgnacji może sprawić, że skóra stanie się wysuszona, pozbawiona blasku i elastyczności, a przede wszystkim  bardziej podatna na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych , takich jak różnica temperatur czy przesuszone przez ogrzewanie powietrze. Można wówczas odczuć brak odpowiedniego nawilżenia, a nawet podrażnienie i pieczenie. Jedynym ratunkiem dla skóry może być regularna, dopełniająca się pielęgnacja jedną, konkretną linią , która sprawi, że zatroszczymy się o każdy element naszego ciała. Dzięki temu, będziemy mieli pewność, że jest ona skuteczniej chroniona niż w przypadku, gdy produkty pochodzą od kilku producentów. Pamiętajcie, że jedna linia wcale nie oznacza kilkunastu kosmetyków. Według zasady less is more do skutecznej, komplementarnej pielęgnacji wystarczą  dwa lub trzy produkty . Kompleksowa pielęgnacja kluczem do zdrowej i pięknej skóry Idealnych dla nas kosmetyków, dopasowanych do typu skóry i indywidualnych potrzeb, należy szukać pośród tych, które pochodzą z pełnej gamy.  Linie kosmetyków  Cataphil   zostały skonstruowane tak, aby gwarantować wszystkim stosującym je osobom skuteczna ochronę. Doskonale koją skórę, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. Dzięki zintensyfikowanemu działaniu przyczyniają się do zwiększenia odporności. Do komplementarnej pielęgnacji wystarczą już dwa produkty.  Emulsja micelarna , jako oczyszczenie i...

Przeczytaj
Styl życia Odkryj możliwości swojego smartfona – polecamy najlepsze aplikacje na wiosnę i lato
Ty też nie rozstajesz się ze swoim smartfonem? Znamy to doskonale! Jednak zamiast wykorzystywać sprzęt wyłącznie do korzystania z mediów społecznościowych i rozmów telefonicznych, możesz sprawić, że będzie źródłem wartościowej rozrywki, a także osobistym pilotem.
Materiał partnera
czerwiec 16, 2020

Większość z nas rozpoczyna dzień od wzięcia telefonu do ręki. Kolejność u wszystkich zapewne jest podobna. Najpierw odczytujemy powiadomienia, czytamy i odpisujemy na wiadomości, później przeglądamy media społecznościowe i czytamy newsy, a na koniec robimy jeszcze szybką prasówkę z naszych ulubionych źródeł. Dla jednych będą to plotki, dla innych moda czy nowinki kosmetyczne. Później w ciągu dnia z telefonu korzystamy wielokrotnie. Ale czy wiesz, że dzięki aplikacjom twój telefon może stać się naprawdę pożyteczny? Być może przestaną cię w końcu nękać wyrzuty sumienia, że za dużo wpatrujesz się w ekran. Ale jeśli faktycznie chcesz, by twoje oczy odpoczęły, mamy genialne rozwiązanie! Audiobook – twój nowy towarzysz Chcesz czytać książki, ale twoje oczy szybką się męczą? Nic straconego. Dzięki aplikacji Empik Go , dostępnej w sklepie z aplikacjami Huawei AppGallery dla posiadaczy smartfonów marki, możesz być na bieżąco z nowościami wydawniczymi polskich i światowych autorów. Abonament daje dostęp do ponad 6 tys. audiobooków i podcastów. Słuchasz tego, na co masz ochotę – kryminałów, powieści, poradników, literatury faktu. Ty odpoczywasz lub wykonujesz domowe obowiązki, a lektor czyta książkę. W kilka godzin możesz odhaczyć kolejną pozycję z listy „Do przeczytania”. W aplikacji Empik Go znajdziesz także mnóstwo ebooków, które można wygodnie czytać np. na tablecie. W ofercie Huawei znajduje się obecnie rewelacyjny tablet MatePad T8 . Waży jedynie 310g i dzięki zgrabnej konstrukcji można go trzymać w jednej ręce. Ekran LCD gwarantuje komfort czytania. TIDAL – muzyka na życzenie Jesteś fanką muzyki? Najnowsze hity towarzyszą ci na każdym kroku? W takim razie musisz mieć dostęp do serwisu streamingowego TIDAL HIFI . Posiadasz jednego z najnowszych telefonów Huawei? Jeszcze lepiej! Posiadacze smartfonów Huawei P40, P40 Pro,...

Przeczytaj
Macierzyństwo
Fotolia
Styl życia Nie chcę mieć dzieci. Czy to egoizm?
Kilka dni temu do internetu trafił spot Fundacji Mamy i Taty „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Rozpętał burzę. Zarówno czytelnicy jak i portale internetowe krytykują kampanię. Negatywne uwagi skupiają się na płytkim przekazie. Czy za brakiem potomstwa rzeczywiście stoi egoizm i silna potrzeba samorealizacji?
Lena Grabowska
czerwiec 10, 2015

Na stronie „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” czytamy: „Na początku lat 90 kobiety w momencie urodzenia pierwszego dziecka miały ok. 23 lat. Obecnie statystyczna Polka zaczyna macierzyństwo, gdy ma ponad 27 lat.” Owszem zmiany są widoczne gołym okiem, tylko czy wolno za ten fakt obwiniać kobiety? Dlaczego kobiety nie chcą mieć dzieci? Czy rzeczywiście stoi za tym egoizm i silna potrzeba samorealizacji? Czy młode Polki nie myślą o założeniu rodziny? I w końcu- czy do bycia mamą wystarczą tylko dobre chęci? Poznajcie kilka historii kobiet, które żyją obok Was. Iga, lat 30, nauczycielka Im jestem starsza, tym częściej słyszę pytania o ciążę i dzieci. Te pytania wywołują u mnie frustrację, bo mam poczucie, że jeśli miałabym się zdecydować na macierzyństwo, to pod wpływem właśnie takich sugestii i presji otoczenia, że to czas najwyższy, bo wiek, bo lata uciekają, bo trzeba się ustabilizować, bo na coś w końcu się trzeba zdecydować. Zarzucają mi egoizm, wygodnictwo i że myślę tylko o sobie. Nie wychodzę z założenia, że moją życiową rolą jest rodzenie dzieci i powinnam to zrobić mimo wszystko. Nie uważam, że coś stracę, jeśli się nie zdecyduję, chociaż nie wiem, co zyskam, jeśli jednak. Instynktu macierzyńskiego nie mam i jak sięgnę pamięcią, nigdy dotąd nie miałam. Na pewno jest to suma wielu czynników, które nie pozwalają mi myśleć inaczej. Jesteśmy z partnerem już ponad 5 lat. Wiem, że chciałby mieć dzieci, ale nie naciska. Od niego też nieraz słyszałam, że jestem samolubna, bo chcę żyć tylko dla siebie, że kto mi na starość szklankę wody poda. Odpowiadam, że zawczasu postawię sobie na stoliku przy łóżku. I to od razu ze dwie. (..)  Kwestie finansowe w naszym związku są bardzo skomplikowane. Wszystko dzielimy 50/50. Zapytałam go przy okazji jednej z rozmów na ten temat, co by się ze mną stało, gdybym po urodzeniu dziecka nie...

Przeczytaj
Styl życia Marta Manowska po raz pierwszy o swoim związku: "Nie chciałabym żyć całe życie na kocią łapę"
Marta Manowska budzi ogromne zainteresowanie telewidzów. Znalazła już żony kilku rolnikom, ale co z jej życiem prywatnym? W nowym wywiadzie ujawniła to i owo.
Natalia Kędra
grudzień 02, 2018

Ciepła i romantyczna na ekranie TVP, powściągliwa w wywiadach - Marta Manowska nie lubiła dotąd opowiadać o swoim życiu osobistym. Kibicowała zakochanym rolnikom, celebrowała ich śluby , ale milczała o własnym. Aż do teraz - w wywiadzie dla WP ujawniła, że sama marzy o zmianie stanu cywilnego. Nie chciałabym żyć całe życie na kocią łapę - wyznała. Z kim jest związana i czy ta relacja ma perspektywy? Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Marta Manowska (@martamanowska) Lis 10, 2018 o 4:35 PST Czy Marta Manowska ma chłopaka? Związek, o którym Marta mówi w wywiadzie, nie jest łatwy. Prezenterka przyznała, że 2018 rok był dla niej pełen komplikacji i zawirowań. To był chyba najtrudniejszy rok w moim życiu emocjonalnie. Nie chcę mówić dlaczego. Myślę, że jak się wyjdzie z czegoś takiego to jest się z jednej strony trochę silniejszy, a z drugiej strony w tej empatyczności swojej zyskuje się siłę - tłumaczy Marta w wywiadzie dla WP. Przynajmniej częściowo za emocjonalne perturbacje Marty Manowskiej odpowiada trudna miłość. W rozmowie z portalem potwierdziła, że w jej życiu jest ktoś wyjątkowy, ale związek przechodzi wzloty i upadki . Chociaż gwiazda marzy o ślubie, nie ma pewności, czy do niego ostatecznie dojdzie.   Jestem zakochana, ale to jest trudne zakochanie. Ta sfera może zostać dla mnie. Jest trochę filmowa i trochę skomplikowana i na wielkich kołach, bo takie mam życie... niestabilne. Nie mam rodziny, nie mam stabilności, nie mam dzieci. Perspektywy mam, jak każdy -  wyjaśnia prowadząca "Rolnik szuka żony". Choć słowa prezenterki są dość enigmatyczne, wynika z nich, że życie prywatne Manowskiej jest równie burzliwe jak miłosne perturbacje na planie "Rolnika". Mamy nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje i prezenterka...

Przeczytaj