klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
iStock
Styl życia

Matka mojego faceta mnie nie znosi i... niszczy naszą miłość! Poznajcie historię Moniki

Kiedy Monika kilka miesięcy temu wprowadzała się do domu swojego partnera nie przeczuwała, że będą problemy. Podczas wspólnych spotkań teściowa była bardzo miła i zapewniała, że wtrącać się nie zamierza. Życie szybko zweryfikowało jej obietnice. Co takiego sprawiło, że teściowa radykalnie zmieniła swoje nastawienie?
Marta Tabiś-Szymanek
listopad 27, 2016

Historia Moniki rozpoczyna się klika miesięcy temu, kiedy z ust partnera padła propozycja, aby zamieszkali razem. Jej narzeczony mieszka na wsi sam z matką. Po rodzicach przejął gospodarstwo rolne, które zmodernizował i zainwestował w nie sporo pieniędzy. Nie może tego rzucić, dlatego ukochanej zaproponował wspólne mieszkanie na wsi. Monika się cieszyła, że zamieszkają razem. Pracy na roli się nie bała i chętnie pomagała partnerowi w codziennych obowiązkach gospodarskich. Brak doświadczenia w tej dziedzinie kompletnie jej nie przeszkadzał. Jednak gdy teściowa dowiedziała się, że Monika całe życie mieszkała w mieście i o życiu na wsi nic nie wie, rozpętało się piekło.

Dziewczyna nie przypuszczała, że dla przyszłej teściowej to będzie główny powód do kłótni, złośliwości i przytyków. Tak często jak to tylko możliwe teściowa okazywała jej swoją niechęć, wbijała przysłowiową szpilę, aby pokazać przyszłej synowej, że nie powinna się zadawać z jej synem.

Każde moje działanie jest równoznaczne z komentarzem z jej strony, że wiadomo iż nie zostało to wykonane jak trzeba (czyli według jej kryteriów), bo jestem z miasta i czego więcej można się po takiej sierocie spodziewać? – relacjonuje całą sytuację kobieta.

Murem za Moniką stoi jej partner, który nie zostawia takich złośliwości bez reakcji. Niestety, finał jest zawsze taki sam – karczemna awantura, łzy matki i wrzask, że sprzedał ją dla jakiejś „panienki z miasta”. Później przychodzi kilka dni spokoju i sytuacja znów się powtarza. Ostatnio jednak teściowa w swoich oskarżeniach przeszła samą siebie.

Całe zdarzenie miało niewinny początek. Dziewczyna jak co roku zajęła się przygotowaniem wiązanek ze sztucznych kwiatów na groby swoich bliskich. Zaproponowała, że może też zrobić takie na groby rodziny partnera. Ten z chęcią przystał na propozycję, a matka zbyła to milczeniem. Jednak była to przysłowiowa cisza przed burzą, bo gdy została z Moniką sama w domu, poniszczyła wszystkie bukiety i rozpętała awanturę.

Krzyczała, że nie mam prawa się rządzić. Nie wytrzymałam. Uciekłam z tamtego domu tak, jak stałam – wyrzuca z siebie Monika.

Kobieta zastanawia się teraz czy wracać, czy teściowa kiedykolwiek ją zaakceptuje i jakie ma wyjście z tej patowej sytuacji. Partner, po rozmowie z matką w cztery oczy zapewnił, że takie scysje nie będą się powtarzać, ale Monika nie jest do końca przekonana.

Jak opuści dom i gospodarstwo – skończy w więzieniu…

Czasem w rozwiązaniu trudnego problemu pomaga spokojne spojrzenie na sytuację z pewnej perspektywy. Użytkowniczki forum wizaz.pl podsuwają swoje pomysły próbując w ten sposób pomóc dziewczynie.

Niektórzy postulują wyprowadzkę z domu rodzinnego, wynajęcie choćby skromnego mieszkania czy wybudowanie domu i życie na własną rękę – z dala od toksycznej rodzicielki. Takie rozwiązanie podsuwa lianeska: Musicie zamieszkać osobno, ona się nie zmieni. Poszłabym z partnerem do psychologa, bo niestety sytuacje będą się pojawiać, prędzej czy później. Kobieta pewnie jest zazdrosna o syna.

Jednak sprawa wyprowadzki nie jest taka prosta, co wyjaśnia w toku dyskusji Monika.

Modernizacja gospodarstwa i powiększenie go było równoznaczne z wzięciem na siebie różnych zobowiązań i zadłużeń, które ukochany będzie spłacał przez następne 20 lat. Raty nie opiewają na 500 zł miesięcznie, niestety. Jak on opuści gospodarstwo – skończy w więzieniu bez niczego – pisze rozgoryczona dziewczyna.

Dojazdy do gospodarstwa także nie wchodzą w grę, gdyż praca na roli nie ma stałych godzin od 8 do 16, wymaga ogromnego zaangażowania i nakładu pracy także w święta.

Trochę przewrotnie radzi z kolei inny użytkownik. Jeśli sytuacja wygląda w ten sposób, że przyszłość matki zależy od rozsądnego i mądrego gospodarowania ziemią przez syna, to należałoby kobiecie uświadomić, że jeśli tego nie będzie robił – oboje trafią na bruk. Może to przemówi do wyobraźni kobiety – zastanawia się forumowicz: Chłopak nie skończy w więzieniu. Skończy z komornikiem na koncie i w domu. Przeprowadzą egzekucję komorniczą gospodarstwa, sprzedadzą wszystkie maszyny za ułamek wartości, a mamusia wyląduje dosłownie pod płotem. I może warto jej to uświadomić. Niech facet porozmawia z mamusią poważnie, że jeżeli nie zaakceptuje jego kobiety  to wyląduje pod płotem głodna i chora jak bezpański pies – pisze użytkownik.

Dziewczyno uciekaj stamtąd!

Doris nie pozostawia dziewczynie złudzeń, że jej historia może mieć szczęśliwe zakończenie i radzi, aby zapomniała o ukochanym i ułożyła sobie życie z kimś innym, póki jeszcze nie jest za późno. Miłość się w końcu wyczerpie (bo wbrew bajkom nie wszystko zniesie i nie wszystko przetrzyma), a Ty Autorko zostaniesz na odludziu wśród wrogów. Nie ma to sensu. Masz szansę na poznanie kogoś, kogo będziesz kochała.

Biorąc pod uwagę fakt, że Monika nawet nie rozpakowała wszystkich swoich rzeczy, bo przeszkadzają one teściowej, niektórzy nie pozostawiają jej nadziei na szczęśliwy finał.

Moje rzeczy znajdują się tylko i wyłącznie w sypialni, część z nich nadal stoi w kartonach. Teściowa nie życzy sobie moich rzeczy gdziekolwiek. Kiedyś zostawiłam 2 kubki i 2 talerze w kuchni, umyłam je i zostawiłam do wyschnięcia. Miałam rano zabrać naczynia. Teściowa wyrzuciła je do kosza. Nawet szczoteczki do zębów nie mogę trzymać w łazience, bo jej przeszkadza.

Aliatan także nie daje dziewczynie cienia złudzeń na to, że teściowa się kiedykolwiek zmieni: Odejdź od niego. Ta kobieta nigdy Cię nie będzie szanowała, nawet jak będziesz jego żoną. Zawsze będzie Ci dokuczać, bo jej nie pasujesz. Znam bardzo podobną sytuację w swoim dalszym otoczeniu. Kobieta się teściowej nie spodobała i awantury są średnio dwa razy w tygodniu.

W tym miejscu sprawdza się stare powiedzenie, że serce nie sługa i łatwo powiedzieć: „zapomnij” albo „odpuść sobie”, ale ciężko wcielić to w życie.

Niech facet pokaże, że ma jaja

W wielu wypowiedziach pojawiają się głosy, iż w tej sytuacji bardziej zdecydowanie powinien zareagować partner Moniki. Chodzi o dwie najważniejsze kobiety w jego życiu, jego przyszłość i szczęście. Użytkownicy nie nakłaniają go do wyboru między jedną a drugą kobietą, ale do bardziej zdecydowanej reakcji, jak na przykład Happyholic: Mnie się wydaje, że wiele zależy od Twojego partnera, bo zdecydowanie za bardzo dał sobie wejść na głowę. Nie sądzę, aby problem tkwił w Tobie tylko w tym, że ona nie będzie w stanie zaakceptować żadnej kandydatki na synową. Toksyczna osoba co tu dużo mówić. Na pewno jego matka ma już swoje lata, na dodatek pochodzi ze wsi, więc nie sądzę, aby dała się namówić na jakąkolwiek terapię. Zastanów się czy jest sens dalej w tym tkwić i szarpać sobie nerwy za każdym razem. Ewentualnie potrząśnij swoim facetem, żeby pokazał, że ma jaja i coś z tym zrobił – radzi kobieta.

W podobnym tonie wypowiada się alefeler sugerując aktywniejszą postawę mężczyzny i podkreślając wymownie wagę jego reakcji. Wszystko zależy od niego. Tylko on może wpłynąć na swoją matkę i to on musi ten problem rozwiązać. Warto w rozmowie przypomnieć mu o tym. Zapytać, co planuje w związku z zachowaniem matki, jak chce rozwiązać problem? Bo matka się nie zmieni, a Autorka jej przecież nie otruje. Problem sam się nie rozwiąże.

Jeśli facet jest porządny, a chyba jest, to jemu też nie jest łatwo wybierać pisze Smellsliketeenspirit i po raz kolejny zwraca uwagę na fakt, iż to mężczyzna powinien rozstrzygnąć tę sytuację i pogodzić dwie ukochane kobiety. Jeśli zna mamuśkę i wie, że to czepialstwo bezpodstawne, bo taka jest, to powinien stać za tobą murem – pisze użytkownik. On musi zdecydować, jak to rozwiązać. Jeśli go kochasz i chcesz z nim żyć, musisz być twarda i znaleźć rozwiązanie: czy to będzie dobudowanie wejścia tak, żeby z szanowną się w ogóle nie spotykać, może przerobienie piętra z innym wejściem? – podsuwa swoje pomysły.

Jakbyś się czuła, gdyby obca baba szarogęsiła się po TWOIM domu?

W dyskusji pojawiają się także głosy biorące w obronę matkę partnera bohaterki. W żadnym razie nie usprawiedliwiające jej niewłaściwego zachowania i awantur, ale próbujące wcielić się w jej skórę. Smellsliketeenspirit stawia istotne pytanie: Czy szanowna mamusia wiedziała, że się wprowadzasz? Ja ją trochę rozumiem, ma swoje przekonania, swój wiek, swoje spojrzenie na świat i może jej się nie podobać obca baba pałętająca się po domu. W końcu to JEJ dom – pisze użytkownik.

Doris wspomina, że w swoim życiu także mieszkała z teściami pod jednym dachem. Wtedy obwiniała ich o zło całego świata, ale teraz widzi, że nie była to do końca sprawiedliwa ocena. Powiedzmy, że teściowa też może mieć swoją wersję i spojrzenie. Jak przez moment życia mieszkałam z teściami, to też mi się wydawało, że to wszystko ich wina. Z perspektywy czasu widzę, że wcale święta i taka fajna nie byłam – przyznaje Doris.

Przytacza też przypadek ze swojego kręgu rodzinnego, w którym ścierały się synowa z teściową. Mimo tego, iż młodzi posiadali swoją część domu, a matka swoją – napiętych sytuacji nie zawsze dało się uniknąć. Atmosfera zawsze była zła, pomimo że jego matka wcale nie z "wariatek". Ale jednak… Dwie kobiety, każda ze swoimi oczekiwaniami  jedna pamiętająca czasy, gdy była tu panią na włościach, z wiekiem coraz bardziej zniedołężniała. Druga  młoda, nowoczesna, chcąca robić po swojemu. Ciężko, naprawdę i trzeba tu zrozumieć obydwie strony.

Monika wyjaśnia, że nie postawili z partnerem teściowej przed faktem dokonanym i zanim się wprowadziła do rodzinnego domu rozmawiali z matką, która wtedy żadnych pretensji nie miała. Czy była pytana o to, co myśli o moim zamieszkaniu? Była. Stwierdziła, że to już nie jej gospodarstwo i nie jej dom. Dała w ten sposób do zrozumienia młodym, że wtrącać się w ich sprawy nie będzie, ale po czasie zdanie zmieniła i uczyniła codzienne życie Moniki nieznośnym.

Omotałaś go, a potem przepiszesz na siebie cały majątek

Monice udało się porozmawiać z teściową po feralnej awanturze zakończonej ucieczką. Nie usłyszała przepraszam ani żałuję – pogódźmy się. Za to wysłuchała długiego monologu, w którym wyszło na jaw, co myśl o niej i jej powrocie na wieś teściowa.

Według niej nie ma żadnych racjonalnych powodów, dla których ktoś z miasta przeprowadza się na wieś i nie są to powody podłe. Bo ja wykorzystałam swój wdzięk i czar by omotać jej syna, a niedługo wykorzystam też swoje wykształcenie, by przejąć to, na co oni i ich syn tak ciężko pracowali. I ona nie zna sytuacji, które by kończyły się inaczej. Zwłaszcza te w telewizji - pisze Monika. 

Powiedziała też Monice, że jest niewłaściwą osobą na niewłaściwym miejscu i lepiej byłoby dla niej, gdyby wróciła do miasta i poszukała kogoś o takich samych priorytetach.

Obawy starszej kobiety, karmione przekazami z telewizji są na tyle głęboko zakorzenione, że ciężko je będzie usunąć jedną czy dwiema poważnymi rozmowami. Teściowa obawia się o przyszłość swoją i syna. Boi się, że Monice znudzi się ciężka fizyczna praca na wsi, a oni padną ofiarą oszustwa i zostaną na lodzie. Jak ją przekonać, że jest inaczej?

Marendil radzi bohaterce, aby w pierwszej kolejności zastanowiła się nad swoimi uczuciami i planami na przyszłość. Sama musi zdecydować jak chce żyć, z kim chce się zestarzeć i co ma zamiar robić za 30 lat. Jeśli chcesz być ze swoim partnerem, darzysz go uczuciem i chcesz z nim dożyć późnej starości  walcz o ten związek.

Według użytkowniczki tylko mając jasność w kwestii uczuć swoich oraz partnera, można rozwiązać problem teściowej. Jeśli podjęłaś decyzję, iż chcesz walczyć o ten związek i spędzić z partnerem resztę życia  zapewnij o tym teściową. Powiedz, że kochasz jej syna, przemyślałaś to wszystko i chcesz budować z nim trwały związek. Nie chcesz go zostawić – chcesz tu budować swoją przyszłość. W kwestii ucieczki z gotówką Marendi radzi tak samo – cierpliwie i do skutku przekonywać o szczerości swoich intencji. Kobieta zauważa, że mieszkanie osobno nie ma najmniejszego sensu. Jeśli zdecydujesz się na kontynuowanie znajomości  wprowadź się, rozpakuj rzeczy i rozmawiaj z teściową. Rozwiewaj jej lęki, choć będzie to proces długi i trudny, lecz musi być oparty na szczerości i prawdziwych postanowieniach, trochę zero-jedynkowo. Bo jeśli nie czujesz tego uczucia, nie jesteś pewna czy za trzy miesiące, a może trzy lata się nie rozstaniecie  może lepiej zrobić to od razu? –pyta retorycznie.

Na chwilę obecną Monika zdecydowała się nie wracać do domu rodzinnego partnera. Mieszka niedaleko i codziennie jeździ po pracy do narzeczonego, pomaga mu w gospodarskich obowiązkach. Kradną dla siebie te wspólne chwile i jak sama pisze „randkują w stodole”, gdzie teściowa nie zagląda. Monika jest szczęśliwa, choć problem nie został rozwiązany i zapewne jeszcze do nich powróci.

Komentarze
Błędy, których nie chcesz popełnić na pierwszej randce/fot. iStock
Free
Styl życia 7 błędów na pierwszej randce, po których on więcej nie zadzwoni!
Już na pierwszej randce chcesz z nim ustalić kolor serwetek na waszym weselu? Zwierzasz mu się z problemów z byłym? Możesz być pewna, że... więcej do ciebie nie zadzwoni. Jakich błędów powinnaś unikać na pierwszej randce?
Anna Konieczyńska
listopad 18, 2016

„Dlaczego on nie dzwoni?” - myślisz, patrząc nerwowo na telefon. Mija piąty dzień od waszej pierwszej randki, a tu cisza... Przecież w tej czerwonej sukience z dekoltem wyglądałaś zabójczo. Przecież rozmawiało wam się tak, jakbyście znali się od dziecka. Przecież pocałował cię na pożegnanie. Ale on uznał, że pierwsza randka była też tą ostatnią. Jakie błędy mogłaś popełnić, które go odstraszyły? Nawet nie zdając sobie z tego sprawy? Wybiegłaś za daleko w przyszłość To, że umówiliście się na drinka po pracy kilka dni po tym, jak okazało się, że jesteście „matchem” na Tinderze, nie oznacza jeszcze, że spędzicie razem resztę życia. Dziewczyny mają tendencję do planowania przyszłości. Zamiast po pierwszej randce nastawiać się na drugą, już słyszą weselne dzwony albo, co najmniej, wyobrażają sobie, ile karatów będzie miał pierścionek zaręczynowy. Mężczyźni są bardziej prostolinijni. Pierwsza randka służy temu, żeby się poznać, a więc przekonać, czy ma sens umówić się na drugą. Oczywiście chcemy wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia, gdy on od razu wie, że jesteś tą jedyną. Ale gdyby pierwsza randka za każdym razem była początkiem wielkiej miłości, życia by nam na te związki nie starczyło. Wspominałaś swoich byłych Marek był świetnym kierowcą, Paweł dużo zarabiał, Michał pięknie malował. Ale Adam, z którym właśnie jesz kolację, nie zna ani nie chce poznać twoich byłych tylko ciebie. Jeszcze będzie czas na rozmowę o PRZESZŁOŚCI, bo budowanie związku wymaga szczerości. Ale na razie nie jesteś na etapie zaangażowania, tylko badania gruntu. A do tego nie jest ci potrzebna wiedza o tym, jak miała na imię jego pierwsza dziewczyna, a on nie musi wiedzieć, że twój ostatni związek zakończył się kłótnią o rozrzucone po sypialni skarpetki. Potraktowałaś go jak przyjaciółkę O tym, że w Zarze wypatrzyłaś świetną...

Przeczytaj
Śmianie się z partnera może wzmacniać  związek?
Styl życia Śmiejesz się z ukochanego? To bardzo wiele mówi o waszym związku
Najnowsze badania dowodzą, że wzajemne uszczypliwości bardzo cementują związek. Jest jednak jedno "ale"…
Urszula Jagłowska
październik 07, 2019

Na szczęście i trwałość związku składa się wiele czynników, takich jak zaufanie, szacunek,  dopasowanie seksualne , wspólne plany na przyszłość, zainteresowania, czy wspólne wykonywanie ulubionych czynności. Także sposób w jaki zwracamy się do ukochanej osoby ma olbrzymi wpływ na jakość relacji. Kluczowe są nie tylko słowa „kocham cię” czy „zależy mi na tobie”, ale również pieszczotliwe zwroty osobowe , jak „kotku”, „misiu”, „kochanie”, zastępujące imiona naszych wybranków. Takie pieszczotliwe zwroty nie są tylko uroczym sposobem na zwrócenie uwagi naszego partnera. Świadczą raczej o tym, że czujemy się ze sobą na tyle komfortowo i blisko, że stworzyliśmy swój własny miłosny język – czytamy w abstrakcie dotyczącym zależności pomiędzy nadawaniem sobie specyficznych przydomków, a umacnianiem więzi z partnerem, opublikowanym przez serwis Superdrug Online Doctor. Jak wynika z najnowszych badań, istnieje jeszcze jedno zachowanie, które potrafi cementować związek bardziej niż czułe zwroty i ksywki. Według prof. Jeffrey’a Halla z University of Kansas, który od ponad trzydziestu lat bada czynniki wpływające na relacje pomiędzy partnerami, na trwałość związku oddziałuje również poczucie humoru zakochanych oraz umiejętność śmiania się z siebie nawzajem. Jednak, jak podkreśla badacz, jest jedno ale… Śmianie się z partnera może wzmacniać  związek? Przypomnij sobie, ile razy śmiałaś się ze swojego partnera. Ile razy kończyło się to obrażoną miną lub awanturą? Oczywiście nikt z nas nie chce stać się obiektem drwin, w szczególności, jeśli to ukochana osoba permanentnie robi sobie z nas żarty. Jak się jednak okazuje,  naigrywanie się z partnera może mieć dobroczynny wpływ na trwałość związku. Jak to możliwe? Jak podkreśla prof. Jeffrey Hall z University of Kansas, który od lat bada rozmaite czynniki wpływające na...

Przeczytaj
Ile powiedzieć partnerowi o swoich byłych?
Styl życia Ten dylemat zna każda z nas... Ile powinniśmy powiedzieć partnerowi o naszych byłych?
Ile nasz partner powinien wiedzieć o naszej intymnej przeszłości, a ile powinniśmy dla siebie zachować? Sprawdź, w jaki sposób i czy w ogóle warto opowiadać ukochanemu o swoich byłych.
Urszula Jagłowska
grudzień 05, 2018

Na szczęśliwą relację z partnerem składa się wiele czynników, jak pociąg fizyczny, dopasowanie seksualne , podobne zainteresowania, szacunek, wspólne plany na przyszłość, a przede wszystkim szczerość i zaufanie. Te ostatnie sprawiają, że czujemy się bezpiecznie w danej relacji i jeszcze bardziej przybliżają nas do partnera. Niestety czasem bywa tak, że chęć bycia absolutnie szczerym wobec ukochanej osoby popycha nas do pełnego uzewnętrzniania się, a niekiedy do mówienia o całej swojej przeszłości , nawet tej najintymniejszej. I oczywiście nie ma nic złego w tym, że pragniemy, by nasz partner wiedział o nas jak najwięcej, jednak istnieją tematy, których zdecydowanie nie powinnyśmy poruszać . A najbardziej drażliwy z nich to… nasi byli. Ile powinniśmy powiedzieć partnerowi o naszych byłych? Zanim w ogóle poruszysz temat swojego poprzedniego związku upewnij się, czy twój partner naprawdę chce coś o nim wiedzieć. Nikt przecież nie chciałby być porównywany do eks ukochanej osoby, a takie rozmowy podświadomie nas do tego doprowadzają. Jak podkreśla seksuolog dr Nikki Goldstein, jeśli doświadczenia z poprzedniej relacji nie mają wpływu na nasz obecny związek, nie powinniśmy zdradzać z niej wszelkich szczegółów , a już na pewno tych związanych z pożyciem seksualnym. Przeczytaj także:  Naukowcy potwierdzają: istnieją cztery typy związków, ale tylko jeden zapewnia szczęście Oczywiście nie ma nic złego w rozmowach o naszych preferencjach seksualnych, które pojawiają na początku niemal każdej relacji. Wiadomo, że takie, a nie inne  upodobania seksualne biorą się nie tylko z naszych fantazji, ale również z doświadczeń. Niemniej, jak podkreśla dr Goldstein, ważne żeby takie tematy pojawiały się naturalnie w rozmowie, by nie prowadzić do kłótni czy zazdrości. Nie musisz od razu oznajmiać „oto lista, którą wcześniej zrobiłam” – mówi dr...

Przeczytaj
Jak często szczęśliwe pary uprawiają seks
Styl życia Jak często szczęśliwe pary uprawiają seks? Będziecie zaskoczeni wynikami tych badań!
Trzy razy w tygodniu? Im czesciej tym lepiej? Naukowcy dowiedli, że istnieje ogromna zależność między satysfakcją ze związku, a częstotliwością uprawiania seksu.
Urszula Jagłowska
kwiecień 12, 2018

Na szczęśliwy związek składa się wiele aspektów, takich jak zaufanie, szacunek, wspólne plany na przyszłość, zainteresowania, ale również strefa intymna. Seks nie tylko odchudza , odstresowuje, daje ogromną przyjemność, ale także zbliża do siebie partnerów i  pomaga stworzyć cudowną, niewidzialną więź  między nimi. Jak często powinniśmy uprawiać seks? Na początku każdego związku mamy wręcz ochotę nie wychodzić z sypialni, upajać się obecnością naszego partnera i poznawać każdy milimetr jego ciała. Z czasem do związku wkrada się rutyna, a poziom pożądania opada przez co nie mamy już tak często ochoty na zbliżenia jak na początku znajomości. I choć seks nie jest najważniejszy w udanej relacji to, jak potwierdzają seksuolodzy, jego jakość i częstotliwość wpływa na to, czy związek będzie udany. Przeczytaj także:  Przez rok uprawiała seks KAŻDEGO dnia. Poprawiły się nie tylko jej relacje z mężem... Terapeutka i edukator seksualny dr Tammy Nelson , autorka The New Monogamy: Redefining Your Relationship After Infidelity , przyznaje, że jednym z najczęściej zadawanym pytań przez jej pacjentów jest to, jak często powinno uprawiać się seks ze swoim partnerem. Według niej nie ma czegoś takiego jak odpowiednia i „normalna”  częstotliwość zbliżeń w związku. Zapomnijmy o tym, co jest „normalne”. „Normalne” może być ustawienie w pralce, nic więcej – mówi Nelson. Według terapeutki częstotliwość uprawiania miłości jest kwestią bardzo indywidualną i nie należy rozpatrywać przypadku każdej pary w ten sam sposób. Przede wszystkim na nasz popęd seksualny składa się wiele czynników, dlatego też Nelson zachęca, by nie generalizować i szukać „złotego środka”. Przeczytaj także:  5 mitów na temat prezerwatyw, w które natychmiast powinnaś przestać wierzyć! Jak często szczęśliwe pary uprawiają seks? Jak...

Przeczytaj