klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
talerz
Fotolia
Styl życia

Ortoreksja – kiedy zdrowe odżywianie staje się obsesją...

Ortoreksja, czyli przesadna dbałość o zdrowe odżywianie, coraz częściej wliczana jest w poczet zaburzeń odżywiania. Czym się objawia i jak ją rozpoznać?
Katarzyna Mordalska
październik 12, 2015

talerz

TOP 5 kremów BB na lato. Przykryją nie tylko przebarwienia

Kto jest w grupie ryzyka?

Wpaść w pułapkę patologicznego zdrowego odżywiania nie jest wcale tak trudno. Najbardziej podatne na to są osoby z perfekcjonistycznym podejściem do życia – takie, które robią coś na 100% lub w ogóle.

Mniej skrajne przypadki to po prostu osoby odchudzające się, u których kontrolowanie tego, co jedzą (tak normalne na diecie), urosło do rozmiaru sensu życia oraz zaskutkowało obwinianiem się za każde, nawet najmniejsze odstępstwo.

Kiedy jedzenie staje się obsesją?

Ok, umówmy się, czy jest coś złego w zdrowym stylu życia i zdrowym odżywianiu? Z pozoru zjawisko to nie wydaje się groźne, ale już przesadna dbałość o to, co jemy, może prowadzić do obsesji. Jeżeli myślenie o jedzeniu i jego jakości rzutuje na nasze życie – w sposób długotrwały potęgując dyskomfort i obniżając jakość w różnych jego aspektach, np. życiu rodzinnym czy towarzyskim – mamy do czynienia z ortoreksją.

U podłoża ortoreksji leży to samo, co zwykle znajduje się u postaw zaburzeń odżywiania – przeniesienie poczucia kontroli na inny aspekt życia. Kiedy nie możemy znaleźć pracy, partnera życiowego, spotykamy się z silną presją społeczną lub w naszym życiu pojawiają się inne problemy, na które – w naszym mniemaniu – nie mamy wpływu, znajdujemy sobie czynnik, nad którym kontrolę jesteśmy w stanie sobie wytworzyć. Stąd wiele osób ma problem w powiedzeniu „stop” odchudzaniu w odpowiednim momencie, często wpędzając się tym samym w zaburzenia sposobu odżywiania, jak anoreksja czy bulimia. Taki sam mechanizm rządzi ortoreksją, w myśl zasady „Nie mam kontroli nas swoim życiem, ale mam kontrolę nad tym, co jem.”

Ortoreksja – z czym to się (nie)je?

Z czym to się je? A właściwie, z czym tego się nie je? Ludzie cierpiący na ortoreksję za podstawę swojego odżywiania biorą zdrowe jedzenie. Nie jest ważna jego ilość, jak ma to miejsce w wypadku innego zaburzenia, jakim jest anoreksja, ale jakość. Ortorektyk wybiera produkty według ściśle określonego klucza, który sam sobie ustala, co może doprowadzić do wyniszczenia organizmu z powodu braku określonych mikro- lub makroskładników.

Objawem ortoreksji jest nie tylko wykluczanie określonej kategorii produktów z diety, ale także rezygnacja z - w mniemaniu osoby dotkniętej tą przypadłością - szkodliwych sposobów przygotowywania jedzenia, jak tradycyjne gotowanie czy smażenie w tłuszczu.

Ortorektyk spędza większość czasu w ciągu doby na analizowaniu tego, co zjadł i planowaniu tego, co zje, z zachowaniem szczególnej staranności, która towarzyszy mu także na etapie przygotowywania posiłku. Każde odstępstwo od narzuconych zasad skutkuje nie tylko zwykłym uczuciem dyskomfortu czy wyrzutami sumienia, ale także silnym poczuciem winy, a nawet lękiem.

Ze skrajną formą ortoreksji mamy do czynienia w momencie, kiedy dochodzi do problemów z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Najlepiej można to zobrazować prostym przykładem: jeśli silnego dyskomfortu miałoby nam dostarczyć wspólne wyjście ze znajomymi do restauracji (tak silnego, że wolimy tego nie robić), mamy do czynienia z zaburzeniem funkcjonowania w społeczeństwie.

Zobaczcie także: Ile jemy i dlaczego tak dużo?

Gdzie, Waszym zdaniem, leży granica pomiędzy zdrowym odżywianiem a ortoreksją?

Komentarze
Wieniawa aktorka
ONS
Styl życia Julia Wieniawa ma kłopoty ze zdrowiem: 'Zauważyłam u siebie przemęczenie i opuchnięcie'
Julia Wieniawa opowiedziała o swojej chorobie. Aktorka cierpi na niedoczynność tarczycy i musi codziennie przyjmować leki. Jednym z objawów jej choroby jest obrzęk twarzy.
Matylda Nowak
grudzień 22, 2018

Julia Wieniawa wykorzystała wolny wieczór na... zwierzenia. Aktorka odpowiadała na Stories na pytania zadawane jej przez fanów . I przy okazji opowiedziała   o swojej stosunkowo niedawno wykrytej przewlekłej chorobie . Okazało się, że kilka miesięcy temu Wieniawa zaczęła się źle czuć, była stale senna, zmęczona i... puchła. Po zbadaniu krwi gwiazdy lekarze postawili diagnozę – niedoczynność tarczycy. Julia zaczęła przyjmować leki, dzięki którym czuje się już lepiej. Ale nie wszystkie uciążliwe objawy jej choroby zniknęły ... Fot.: Instagram Zobacz także: Lady GaGa zmaga się z poważną chorobą! Piosenkarce stale towarzyszy ból...  Julia Wieniawa cierpi na niedoczynność tarczycy Temat zdrowia Julii pojawił się przypadkiem. Aktorka opowiadała na Stories o swoich pielęgnacyjno-makijażowych trikach i pewnym momencie pokazała przechowywany w zamrażalniku jadeitowy roller . Okazało się, że Wieniawa codziennie masuje tym modnym gadżetem twarz, by pozbyć się porannej opuchlizny . A obrzęk twarz, z którym w ten sposób walczy, jest jednym z objawów jej niedawno zdiagnozowanej choroby – niedoczynności tarczycy.  O niedoczynności dowiedziałam się mniej więcej cztery miesiące temu. Zauważyłam u siebie bardzo dużą senność, notoryczne przemęczenie i puchnięcie. Najbardziej widać było to u mnie na twarzy – opowiedziała gwiazda.  Julia rozpoczęła leczenie i codziennie przyjmuje Euthyrox – lek, który uzupełnia niedobory hormonalne w jej organizmie. Próbowała też diety bezglutenowej: Moja trenerka mówi mi, że nie powinnam jeść glutenu. Rzeczywiście spróbowałam i to pomagało, ale nie jest to łatwe nagle odciąć się od glutenu. Zauważyłam, że jeżeli nie jem glutenu to jestem w formie, a jeżeli jem – to tarczyca jest jeszcze bardziej podrażniona – tłumaczyła Wieniawa. Po czym dodała ze śmiechem: W moim zawodzie bardzo trudno...

Przeczytaj
Styl życia Przez miesiąc jadł w McDonald's, a schudł 7 kg! Jak to możliwe?
Codziennie jedzenie fast foodów zwykle prowadzi do uzbierania kilku dodatkowych kilogramów. Ale nie w przypadku tego Brytyjczyka...
Milena Majak
styczeń 07, 2019

Kiedy przechodzimy na dietę, zawsze odstawiamy śmieciowe jedzenie , a bary szybkiej obsługi omijamy szerokim łukiem. Jednak według brytyjskiego kulturysty Ryana Williamsa, wcale nie musimy patrzeć na jakość jedzenia, aby schudnąć . Dowodem na to jest jego miesięczny eksperyment.  Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Ry (@theryvolution) Lis 20, 2018 o 1:55 PST Jadł w McDonald's przez miesiąc i schudł Ten 29-letni Brytyjczyk przez 30 dni stosował dietę opartą na fast foodach . Codziennie jadł w McDonald's to, na co miał ochotę, ale warunek był jeden -  pilnowanie bilansu kalorycznego . Dorosły mężczyzna powinien spożywać około 2,5 tysiąca kalorii dziennie, więc tego trzymał się Ryan. Jednocześnie uczęszczał w trakcie trwania eksperymentu na siłownię. Po miesiącu okazało się, że waga wskazuje aż 7 kilogramów mniej , a zawartość tkanki tłuszczowej spadła z 11 procent do 7,6 procent .  Na poniższym wideo możecie zobaczyć cały proces metamorfozy: To wszystko było możliwe, dzięki ujemnemu bilansowi energetycznemu . Wszystko polega na tym, że musimy spalać więcej kalorii niż jemy . Tak długo jak jesteśmy w stanie ujemnego bilansu kalorycznego, tak długo będziemy chudnąć, nawet gdybyśmy jedli głównie słodycze czy śmieciowe jedzenie. Niestety taki sposób odchudzania się może być dość ryzykowny. Zdjęcie: Screen z YouTube.com/Ryvolution Mimo zaskakującego eksperymentu Ryana, nigdy nie zdecydowałybyśmy się na przetestowanie takiej diety na własnej skórze. Trudno nam sobie wyobrazić codzienne spożywanie tak wysokoprzetworzonego jedzenia. Smażone na głębokim tłuszczu, oblane różnymi sosami i obtaczane w panierkach "dania" mają wysoką zawartość cholesterolu i niebezpiecznych tłuszczów trans. Zbyt częste spożywanie ich może doprowadzić...

Przeczytaj
jedzenie
Fotolia
Styl życia Sztuka wyboru, czyli ile jemy i dlaczego aż tyle?
Co powoduje, że kończymy jeść? Jesteście pewni, że to uczucie sytości? To zaskakujące, ale niekoniecznie! Sprawdźcie, czego możecie się dowiedzieć z książki „Beztroskie jedzenie” Briana Wansinka!
Katarzyna Mordalska
październik 01, 2015

Lektura tej książki sprawia, że nabieramy zupełnie innego spojrzenia na jedzenie. Mianowicie przez pryzmat decyzji. A dokładniej przez pryzmat ponad 200 decyzji, gdyż około tylu wyborów dotyczących tego, co zjemy lub czego sobie odmówimy podejmujemy każdego dnia. Książka „Beztroskie jedzenie” to zbiór szeregu badań nad kulturą i sposobem jedzenia. Wyniki wielu z nich skłaniają do refleksji. Czy zjadłabyś stary popcorn? Jeśli właśnie wykrzyknęłaś „Oczywiście, że nie!”, tym bardziej zaskoczą Cię wyniki eksperymentu. Okazuje się bowiem, że podczas filmu, kiedy nasza uwaga jest skupiona na innej czynności niż jedzenie, nie zwracamy szczególnej uwagi na to, co jemy i, przede wszystkim, w jakiej ilości. Grupa badanych (oczywiście nie zostali uprzedzeni, że biorą udział w eksperymencie) do zakupionego w chicagowskim kinie biletu na film „Godzina zemsty” otrzymała darmowe pudełko popcornu oraz napój. Szkopuł w tym, że popcorn został przygotowany 5 dni wcześniej, więc nie był szczególnie świeży… Połowa badanych otrzymała popcorn w średnich, a pozostali w dużych pudełkach. Podczas filmu większość badanych, po spróbowaniu popcornu, odkładała opakowanie, jednak po kilku minutach sięgali do niego ponownie. Po zakończeniu eksperymentu i zważeniu pudełek, okazało się, że osoby, które jadłby z pudełek średniej wielkości, zjadły średnio 61,1g popcornu, podczas gdy konsumenci, którym przypadły duże kubełki – o ponad połowę więcej, bo 93,5g, co robi różnicę aż 173 kcal. Kiedy obnażono intencje i poinformowano badanych, że część z nich otrzymała większe pudełka (wizualna różnica względem średnich była niedostrzegalna), wszyscy zaprzeczali jakoby znaleźli się w grupie, która pochłonęła więcej słonej przekąski. Badani byli przekonani, że sami potrafią wyczuć moment, w którym czują sytość. Okazuje się natomiast, że to, ile...

Przeczytaj
Styl życia Anoreksja zniszczyła jej życie. Ma 26 lat, a waży tyle co 5-letnie dziecko
Kristina jest tak przeraźliwie chuda, że lekarze drżą o jej życie. Jej stan jest podobno krytyczny i potrzebuje natychmiastowej pomocy.
Milena Majak
wrzesień 27, 2018

Mimo kilkukrotnego podejmowania prób leczenia, Kristina Karyagina nadal cierpi na poważne zaburzenia odżywiania. Anoreksja wyniszcza jej organizm już od wielu lat i niestety jak na razie nie widać poprawy. Jednak najbardziej przerażające jest to, co tak młoda kobieta mówi na temat swojego sposobu odżywiania się .  Polecamy:   Skandal na pokazie mody! Modelce zabronili jeść przez 24 godziny... Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez ☆゚KO᙭ᕼO ᗰᗩᖇIᗩ ☆゚ (@marynova888) Wrz 6, 2018 o 2:52 PDT Ma anoreksję i waży 17 kg Anoreksja jest obecna w życiu Kristiny od czasów liceum. Teraz ma 26 lat i wygląda jakby była co najmniej 30 lat starsza . Jej delikatne niczym piórko włosy, których zresztą i tak nie ma zbyt wiele, wyglądają jakby zostały wyprane z koloru. Puszą się i nie tworzą żadnej fryzury. Poszarzała (miejscami wręcz sina), sucha skóra jest cienka jak papier. Nie widać pod nią nawet grama tłuszczu , po prostu powleka kości, które przez nią dosłownie przebijają.  Wideo wygląda naprawdę przerażająco. Tak niska waga w przypadku dorosłej kobiety prowadzi do postępującego uszkadzania organów wewnętrznych . To oczywiście może skończyć się tylko w jeden sposób. W pewnym momencie najważniejsze organy przestaną pracować, chociaż patrząc na Kristinę zastanawiamy się, czy jej nerki jeszcze normalnie funkcjonują . Zwłaszcza, że jedyny posiłek jaki spożywa w ciągu dnia to... woda . Luksusem jest dzień, w którym pozwala sobie na zjedzenie kawałka banana czy jabłka. Bywały jednak miesiące, kiedy nie miała w ustach zupełnie nic .  Polecamy:   Ważyła 30 kg, a jej jedynym posiłkiem była herbata. Nie zgadniecie, jakim cudem wygrała z anoreksją Pomoc dla Kristiny Karyagin Historia Kristiny poruszyła jedną z gwiazd rosyjskiej...

Przeczytaj