klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Pamiętacie Beatę Jałochę? Nie może chodzić po tym, jak spadł na nią samobójca. Nie zgadniecie, co teraz robi...

"Tam w górze nie ma wózka" - napisała na Facebooku Beata Jałocha i pokazała swoje nowe hobby! Ona udowadnia, że... nie ma rzeczy niemożliwych!
Agnieszka Pulikowska
wrzesień 13, 2016


Beata Jałocha to fizjoterapeutka, którą w wyniku tragicznego wypadku poznała cała Polska- spadł na nią samobójca. Jak do tego doszło?

Jest 18 maja 2013 roku. Zwykły dzień - Beata ma umówione prywatne wizyty.

Tego dnia miałam umówionych kilkoro pacjentów, prywatnie. Pojechałam do pierwszego, później miałam kolejną wizytę, ale nie pamiętałam adresu. Akurat rozładował mi się telefon. Podjechałam do domu, naładowałam komórkę i zadzwoniłam, że będę pół godziny później. Pamiętam jeszcze, że wysiadłam z auta i szłam w kierunku domu pacjentki. A potem już nic" - opowiadała w wywiadzie dla "Newsweeka".

Z 7 piętra spadł na nią 22-letni chłopak. Jedni twierdzą, że chciał sobie odebrać życie, a inni, że wypadł z balkonu. W wyniku wypadku Beata doznała krwotoku wewnętrznego, miała zmiażdżone nogi i przerwany rdzeń kręgowy. Wszyscy bacznie śledzili jej walkę o lepsze życie. Wiele osób zaangażowało się w pomoc. Zbierano pieniądze na operację oraz rehabilitację. 

Stronę Beaty na Facebooku śledzi blisko 50 tysięcy osób. To właśnie tam ta niezwykła dziewczyna chwali się, że... jest w trakcie kursu szybowcowego

Może i chodzić nie mogę, ale nikt nie powiedział, że nie będę mogła latać ✌️
Tam w górze nie ma wózka ❤️ - napisała pod zdjęciem. 

Pod wpisem Beaty pojawiły się gratulacje internautów. 

Brawo!!! Jesteś niesamowicie odważna !!! Doskonały przykład na to ze jak sie czegoś chce to mozna :) nie siedzisz, nie uzalasz sie nad sobą tylko działasz !!!Powodzenia !!!

 

My absolutnie dołączamy się do gratulacji! Beata jest naszą idolką!

Zobaczcie także:  Jak... ogarnąć swoje życie? Opowiada autorka popularnego bloga

Foto: Facebook@BeataJałocha

Komentarze
Agnieszka Hyży
Styl życia "Wyrodna matka, która nie kocha swojego dziecka". Agnieszka Hyży tłumaczy się z gorzkich słów o macierzyństwie
Agnieszka Hyży udzieliła szczerego wywiadu o swojej rodzinie. Sprowokowała falę hejtu, którego na pewno się nie spodziewała. Dlaczego?
Agnieszka Pulikowska
październik 17, 2018

Agnieszka Hyży udzieliła szczerego wywiadu dla portalu Baby by Ann Anny Lewandowskiej , który ukazał się w ramach stałej rubryki serwisu pt. "Wywiadówka". Jak można się domyślać, dziennikarka opowiadała o swoim macierzyństwie - jest matką 5-letniej Marty, która jest owocem związku z Mikołajem Witem . Jako że obecnie Agnieszka Hyży jest żoną Grzegorza Hyżego , który z kolei jest ojcem bliźniaków, rozmowa dotyczyła w dużym stopniu tzw. rodzin patchworkowych. Jednak to nie ten wątek wzbudził największe emocje... Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Baby by Ann (@babybyann) Paź 14, 2018 o 12:16 PDT Agnieszka Hyży gorzko o macierzyństwie Chodzi o fragmenty wywiadu, w których Agnieszka Hyży opisuje swoje uczucia tuż po porodzie. Na początku nie mogła odnaleźć się w roli matki i to najbardziej oburzyło internautów: To było bardzo dziwne uczucie, bo tyle czekałam i co? To już? I co teraz? Mam wziąć to dziecko do domu? I co dalej? Już zawsze razem? Ale jak? Teraz już nie wyjdę z domu, kiedy chcę? Teraz będę organizować czas pod to dziecko? Myślałam, że jak dziecko się pojawi, to będzie euforia, pioruny, fajerwerki i miłość, która cię obezwładnia. A powiem Ci szczerze, że patrzyłam na Martę i nic nie czułam. Z płaczem zadzwoniłam do mojej jednej i drugiej przyjaciółki i mówię, że coś jest ze mną nie tak, ja nic nie czuję. Moje przyjaciółki śmiały się i mówiły: Poczekaj… I rzeczywiście: z każdym tygodniem, z każdym miesiącem byłyśmy bliżej. To była miłość od pierwszego wejrzenia, choć nie czułam jej na początku, w szpitalu. To była miłość, która zadziałała jak bomba z opóźnionym zapłonem: wybuch nastąpił dużo, dużo później. I nie tydzień później, czy dwa, tylko kilka miesięcy, wtedy zorientowałam się, że ja już nie...

Przeczytaj
Styl życia Dagmara z "Królowych życia" jest w szpitalu. Co się stało?
Dagmara Kaźmierska w emocjonalnym wpisie poinformowała fanów, że ponownie trafiła do szpitala. Przeszła kolejną operację nogi. Jak się czuje "Królowa"?
Laura Osakowicz
marzec 27, 2020

Dagmara Kaźmierska w ubiegłym roku uległa wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego ciężko złamała obie nogi. Od razu trafiła na blok operacyjny, a lekarze robili wszystko, aby wkrótce wróciła do pełnej sprawności. Niestety, nie obyło się bez rehabilitacji, a także kolejnej operacji. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Dagmara Kaźmierska (@queen_of_life_77) Mar 16, 2020 o 6:53 PDT Zobacz także:  Dagmara z "Królowych życia" ścięła włosy! Jak wygląda? Dagmara Kaźmierska przeszła kolejną operację   Dagmara była zmuszona poddać się operacji prawej nogi . Nawet na szpitalnym łóżku nie opuszczał ją jednak uśmiech i pozytywne nastawienie. We wzruszającym wpisie "Królowa" podziękowała lekarzowi, który się nią opiekuje. Wyznała, że to najlepszy ortopeda jakiego spotkała, i że tylko dzięki jego pracy i zaangażowaniu jest coraz sprawniejsza. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Dagmara Kaźmierska (@queen_of_life_77) Mar 24, 2020 o 1:16 PDT CZAS I ZDROWIE TO DWA CENNE SKARBY, KTÓRYCH NIE DOCENIAMY, DOPÓKI SIĘ NIE WYCZERPIĄ. Dbajmy o siebie i innych. Dziękuję Mojemu Doktorowi (...) Prawa noga wczoraj zoperowana. Przed operacją miałam nieco więcej siły na uśmiech. Po… Oboje zmęczeni. (...) Ten człowiek dał mi drugie życie (...) Najlepszy ORTOPEDA NA ŚWIECIE DOKTOR RYSZARD STAWICKI. Dziękuję, że Pan jest - napisała na Instagramie Dagmara.  Dagmara mimo poważnego wypadku, jaki miał miejsce równo rok temu, ciągle się nie poddaje. Pierwsze miesiące spędziła na wózku inwalidzkim, następnie kroki na nowo stawiała o kulach. Tuż przed nowym rokiem żartowała, że co prawda   nie założy w Sylwestra upragnionych butów , ale przynajmniej...

Przeczytaj
Styl życia Anna Skura pokazała oparzenia po wypadku. Blogerka prosi o pomoc
Anna Skura zdążyła wyleczyć większość poparzeń po wypadku, ale teraz prosi o pomoc dla chłopczyka, którego dotknęła jeszcze większa tragedia. Wsparcie może okazać każdy na nas.
Ewelina Błeszyńska
sierpień 15, 2019

Anna Skura to jedna z najpopularniejszy polskich blogerek modowych, która w internecie znana jest jako "What Anna Wears". Ania rok temu urodziła swoją pierwszą córeczkę - Melody. Dwa miesiące temu infuencerka miała poważny wypadek - trzymała na rękach dziecko, które strąciło kubek z wrzącą wodą . Ania zamarła, bo bała się, że gorąca woda mogła poparzyć Melody. Dziecku nic się nie stało, ale blogerka dość mocno ucierpiała. Wrząca woda poparzyła całe jej nogi, a Skura na Instagramie pokazywała owinięte w bandaże nogi. Rany po oparzeniu zdążyła już w większości wyleczyć, a niespełna dwa miesiące po tym wydarzeniu opublikowała drastyczne zdjęcia zrobione po wypadku.  Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Anna Skura | Travel & BALI (@whatannawears) Sie 14, 2019 o 9:07 PDT Anna Skura pokazała rany po oparzeniu Anna Skura pod zdjęciem opisała historię wypadku. Blogerka przyznała, że początkowo nawet nie czuła bólu, bo tak bardzo bała się o życie dziecka.  23 czerwca w niedzielny poranek trzymając malutką Melody na kolanach jadłam śniadanie. Tego dnia mój mąż zrobił mi herbatę, wyjątkowo w większym kubku. Ale nie wypiłam jej nigdy. Małe rączki Melody siedzącej na moich kolanach strąciły całą zawartość wprost na moje nogi. Ból był ogromny,ale wtedy jeszcze tego nie czułam. Moje serce zamarło, bo wiedziałam, że oparzeniu mogła ulec Melodyjka. Jedna chwila, mogła na zawsze zmienić życie nasze i naszego dziecka. Mieliśmy „szczęście”, płyn wylał się tylko na mnie. Dziś po 2 miesiącach już o tym nie pamiętam, choć odsuwanie gorących rzeczy będzie już zawsze moim nawykiem - napisała blogerka.  Anna Skura historią o wypadku podzieliła się ze swoimi obserwującymi w dzień pierwszych urodzin Melody . W poście poprosiła ich...

Przeczytaj
Beata Tadla
ONS
Styl życia Beata Tadla pokazała nowego ukochanego! Fani: "Macie te same uśmiechy"
Po rozstaniu z Jarosławem Kretem, dziennikarka znalazła szczęście u boku nowego partnera, którym pochwaliła się na Instagramie. Zobaczcie, jak bardzo do siebie pasują.
Agnieszka Pulikowska
listopad 26, 2018

Beata Tadla ma nowego partnera. Po głośnym rozstaniu z Jarosławem Kretem , z którym była w związku przez 5 lat, dziennikarka rozpoczęła nowy etap w życiu. Od kilku miesięcy możemy obserwować pojawiające się zdjęcia z jej randek z przystojnym mężczyzną. Teraz przyszedł czas na oficjalne przedstawienie tajemniczego bruneta fanom. Kim jest nowy partner Beaty Tadli Dziennikarka postanowiła, że już nie będzie dłużej ukrywać nowego ukochanego. Zdjęcie z nim umieściła na Instagramie. Widać, że są ze sobą szczęśliwi, co potwierdza opis zamieszczony pod fotografią. "Moje szczęście @6finest9 #dobrywieczór #dobrynastrój #insta #szczesliwa #mood #instagood #instamood #szczesliwa #instagram #couple #my" - czytamy na Instagramie dziennikarki. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Beata Tadla (@beatatadla) Lis 24, 2018 o 2:13 PST Polecamy:   Zobaczcie, jak dziś wygląda syn Beaty Tadli. Przystojniak? Beata Tadla wyraźnie promienieje, ale nie zdradza, czym konkretnie zajmuje się jej partner. Na razie wiadomo, że ma 40 lat i ma na imię Rafał. Oczywiście pod postem od razu pojawiła się fala gratulacji. Fani zauważyli, że para pasuje do siebie chociażby wizualnie.  "Macie te same uśmiechy❤️" "Wow jakie to Pani szczęście jest przystojne miłości życzę" "Przepięknie Państwo wyglądacie". "Jak widać nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W końcu pani odżyła!! to jest właśnie mężczyzna który do pani pasuje. Życzę państwu jak najwięcej miłości i radości" - czytamy w komentarzach. Jesteście podobnego zdania? My im życzymy szczęścia.  Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Beata Tadla (@beatatadla) Lis 24, 2018 o 12:18 PST

Przeczytaj