klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Fotolia
Styl życia

Przekłuwanie uszu dzieciom – tak czy nie?

Wiele z nas w ogóle go nie pamięta, a część wspomina dość długą walkę o kompletne zagojenie się ranek. Przekłuwanie uszu dzieciom to temat stary jak świat, ale na forach internetowych wciąż odżywa. Co za nim przemawia i jakie są argumenty przeciwko? O opinię postanowiłyśmy poprosić psychologa dziecięcego.
Małgorzata Mrozek
sierpień 30, 2016

Osobiście do salonu kosmetycznego wybrałam się z rodzicami i to na własną prośbę. Niewiele później wybrałam się na wakacje i pamiętam, jak bardzo przeszkadzało mi gojenie się przekłutych uszu. Pozornie bezpieczne kolczyki okazały się nie tak idealne, jak powinny, o czym dowiedziałam się dużo później, ograniczając się tylko i wyłącznie do znacznie wygodniejszych dla mnie kolczyków na haczykach. Kiedy o tym wszystkim myślę, zdaję sobie sprawę, że przekłuwanie uszu u maleńkiego dziecka wybiłabym z głowy wszystkim, którzy chcieliby nakłonić do tego mnie jako matkę.

Sprawdź także:  Bangla.pl - opinie, zdjęcia, testy dla rodziców

Stop pistoletom

Zacznijmy od początku. Kiedy przychodzi co do czego, wybieramy się do kosmetyczki. To prawdopodobnie największy błąd, jaki popełniamy decydując o przekłuciu uszu naszemu dziecku. Powód? Każdy piercer powie, że przekłuwanie za pomocą pistoletu to istna pomyłka. W przeciwieństwie do igieł rozrywa on tkankę, a na dodatek nie jest tak sterylny, jak się niektórym wydaje. Przekłuwanie uszu małemu dziecku (a przypomnijmy, że na forum pytają o to często rodzice kilkumiesięcznych dzieci) to więc narażanie nie tylko na stres, ale i ewentualne problemy zdrowotne. Wszak wirusowe zapalenie wątroby, którym można zarazić się podczas niesterylnego zabiegu, to nie jest taka błaha sprawa.

Co ciekawe, większość zwolenników przekłuwania uszu u małych dzieci podaje właśnie, że najlepszym rozwiązaniem jest pistolet. Bezbolesna albo w najgorszym przypadku mało bolesna metoda wydaje się oczywiście rozsądna. Jednak kiedy pomyśleć o ewentualnych następstwach, aż odechciewa się iść do kosmetyczki. Dzieciom nie bez powodu przekłuwa się uszy pistoletem. Dziurki robi się szybko, by dziecko nie uciekło i nie spanikowało. Efekt? Nierzadko uszy przekłute są krzywo lub nie do końca w tym miejscu, w którym powinny. Tak naprawdę, kiedy dziecko jest starsze, a więc ma przykładowo 6 czy 7 lat, można zrobić to bardziej precyzyjnie.

Małe dziecko samo w sobie jest śliczne i nie potrzebuje ozdób w postaci kolczyków – podkreślają kobiety na forach. Prędko są jednak sprowadzane do parteru przez matki, które uznają, że córeczce powinno się przekłuć uszy przed ukończeniem pierwszego roku życia. Jak twierdzą, niemowlęciu ranki szybciej się goją, a ponadto nie pamięta ono bólu. Na przekór temu piszą jednak, że mają pewność, iż przekłuwanie pistoletem wcale córeczki nie bolało. Gdzie leży prawda? Czy dziewczynki naprawdę to nie bolało czy jedynie nie pamięta bólu jako starsze dziecko? I wreszcie – jaką można mieć pewność, że dziecko będzie chciało później nosić kolczyki?

Potrzeba dziecka czy rodzica?

W dyskusjach o przekłuwaniu uszu małym dzieciom często podnosi się argument, że powinno się z takim zabiegiem poczekać do czasu, aż dziecko będzie mogło świadomie podjąć decyzję o tym, że chce kolczyki. Do jakiego wieku dziecka należałoby więc odczekać, aby mieć pewność, że ono naprawdę tego chce? A może dla psychiki dziecka wczesne przekłucie uszu i tym samym odebranie mu wyboru nie ma tutaj akurat znaczenia? Zobaczcie, co na ten temat myśli psycholog Igor Wiśniewski z Łodzi.

W pierwszej kolejności warto się zastanowić, czyją potrzebą jest przekłucie uszu – dziecka czy rodzica. - Poruszając temat przekłuwania uszu małym dzieciom, należałoby zadać pytanie: kto chce żeby miało je przekłute - dziecko, czy rodzic? Czy potrzeba bycia księżniczką z błyskotkami w uszach jest potrzebą samej księżniczki, bo np. widzi swoją ukochaną mamę i chce być taka jak ona? Czy raczej mamy pewne oczekiwania wobec dziecka lub sami nie możemy nosić kolczyków i rekompensujemy sobie deficyty przekłuwając uszy - zadając ból - nieświadomemu niczego dziecku – mówi psycholog Igor Wiśniewski.

Jak zauważa nasz rozmówca, rodzice wydają się przy tym niekonsekwentni. - Paradoksalnie rodzice, którzy szukają sposobności, aby zmniejszyć stres u małych dzieci np. wybierając szczepionki skojarzone, celem uniknięcia zwielokrotnionej liczby wkłuć w maleńką istotę, sami podejmują (nie wiem, czy może w ramach jakiejś równowagi wkłuć ;) ) decyzję o przekłuwaniu uszu małym dzieciom – dodaje. Co ważne, ból odczuwa każdy człowiek, nawet małe dziecko, czemu część rodziców daje się przeczyć. A ból to niestety i stres, który nie pozostaje bez wpływu na rozwój.

- Ból oznacza dla naszego organizmu stres, ból niezrozumiały, nieznany, ponoszony z niewiadomych powodów, zadany przez osobę obcą, to zwiększony dodatkowo poziom stresu, a za nim płynący rzeką w naszym organizmie kortyzol - hormon stresu, powodujący zniszczenia głównie w układzie nerwowym, szczególnie u małych dzieci w procesie rozwoju ich układu nerwowego. Ponadto ruchliwość małych dzieci i zwracanie uwagi na bodźce bólowe, szczególnie za pomocą dotykania dłońmi miejsc bolesnych (co jest przystosowawczym mechanizmem, mówiącym nam, rodzicom, o możliwych dolegliwościach dziecka np. tarcie ucha bywa sygnałem kształtującego się w tym miejscu zapalenia ucha środkowego) może sprzyjać utrudnianiu gojenia się rany po przebiciu, a w najgorszych przypadkach zakażeniu rany – wyjaśnia specjalista.

Decyzja powinna być świadoma

Choćby z tego powodu – ewentualnego stresu i ruchliwości dziecka – należałoby odczekać, aż będzie ono świadome swojej decyzji. Jak bowiem wyjaśnić maleństwu, żeby nie dotykało rany brudną rączką i że przez jakiś czas uszy będą go boleć? Niejedna dziewczynka da sobie to wytłumaczyć jako 4-latka, wiele jej rówieśniczek będzie mogło mieć jednak przekłute uszy dopiero jako uczennice szkoły podstawowej. Innymi słowy, z przekłuciem uszu najlepiej poczekać do momentu, aż córka sama o to poprosi i zrozumie związane z jej wyborem konsekwencje.

- Wydaje mi się, że estetyczna ingerencja związana z naruszeniem powłok skórnych i bólem oraz możliwością nadkażenia rany wymaga przede wszystkim uświadomienia dziecka o możliwych konsekwencjach decyzji związanej z przebiciem uszu: ból, czas gojenia, uwrażliwienie na ostrożne mycie, dbanie o ranę etc. oraz wyrażenia przez nie świadomej zgody na konsekwencje podjętej przez nie decyzji. Jest to naturalnie związane z odpowiednim, być może szkolnym lub późnoszkolnym (zależnie od poziomu rozwoju percepcyjnego dziecka) wiekiem – twierdzi psycholog.

Dlaczego jeszcze warto poczekać z przekłuwaniem uszu? - Należy zdać sobie również sprawę z możliwości wystąpienia reakcji alergicznej (również na metale teoretycznie niealergizujące). Organizm starszego dziecka lepiej poradzi sobie w takiej sytuacji – podkreśla Igor Wiśniewski. - Czy zrobilibyście Państwo dziecku tatuaż? - dodaje z uśmiechem nasz rozmówca.

Dopóki dziecko jest niepełnoletnie, wszelkie poważne decyzje spoczywają na jego rodzicu. Są jednak rzeczy ważniejsze, jak np. obowiązkowe szczepienia ochronne, jak i mniej ważne, czyli w tym przypadku kolczyki w uszach rocznej czy dwuletniej córki. Zawczasu warto pomyśleć, że o niektórych rzeczach warto dać zadecydować własnemu dziecku. Ono też czuje i myśli i prędzej czy później dorośnie. Może wtedy będzie miało nam za złe mało estetyczne dziurki w uszach, bo przykładowo nie polubi kolczyków?

Zobacz także:  5 rzeczy, które rodzice mówili Ci w dzieciństwie

Komentarze
123rf
Styl życia Farbowanie włosów w ciąży i inne przesądy
Czy farbowanie włosów w ciąży jest bezpieczne? Co z malowaniem paznokci? Obalamy urodowe mity ciążowe!
Łucja Zbieniewska
marzec 04, 2013

Ciąża to wyjątkowy okres w życiu kobiety. Oprócz tego, że przygotowujemy się do roli mamy, jak zawsze chciałybyśmy wyglądać pięknie. Ale czy wszystkie zabiegi są bezpieczne dla mamy i dziecka? Czy maluszkowi nie zaszkodzi farbowanie włosów, malowanie paznokci, przekłuwanie uszu lub noszenie aparatu stałego przez przyszłą mamę? Istnieje wiele przesądów związanych z pielęgnacją i urodą w czasie ciąży. Które z nich są prawdziwe? Sprawdź! Obalamy urodowe mity ciążowe!  Farbowanie włosów w ciąży Bardzo popularny przesąd głosi, że farbowanie włosów szkodzi w ciąży. Jednak farby do włosów działają zewnętrznie, nie przenikają do krwi matki, a tym samym do płodu. Jednorazowe  farbowanie włosów nie zaszkodzi dziecku.  Uważaj - w ciąży jesteś bardziej podatna na zapachy, więc opary amoniaku mogą sprawić, że zakręci ci się w głowie. Codzienne narażenie na kontakt z farbami czy detergentami lub duże stężenie chemikaliów w otoczeniu już nie jest bezpieczne, dlatego kobiety w ciąży (zwłaszcza w pierwszym trymestrze) nie powinny pracować np. w salonie kosmetycznym czy fryzjerskim. Jeśli obawiasz się farbowania włosów w ciąży, możesz używać szamponów koloryzujących na bazie naturalnych składników. Przekłuwanie uszu w ciąży Wiele przyszłych mam wierzy, że przekłuwanie uszu w ciąży jest zabronione, a dziecko może urodzić się ze znamieniem lub dziurką, np. w uchu. To nieprawda, nie ma też medycznych przeciwwskazań do przekłuwania uszu (lub innych części ciała) w czasie ciąży. Lekarze odradzają jednak takie zabiegi ze względu na  ryzyko wystąpienia infekcji  (np. ropienie rany, zakażenia bakteryjne), co wiąże się z koniecznością zażywania antybiotyków, które przenikają do płodu.  Tylko niewielka grupa leków jest bezpieczna w czasie ciąży i karmienia piersią, lepiej więc unikać konieczności ich zażywania - lepiej...

Przeczytaj
Free
Przepisy We Włoszech zakażą diety wegańskiej dla dzieci?
Jeszcze trochę i zmuszanie dzieci do trzymania się zasad diety wegańskiej może być karalne. Przynajmniej we Włoszech, gdzie trwa dyskusja nad głośnym projektem Elviry Savino z partii Forza Italia.
Małgorzata Mrozek
sierpień 19, 2016

- Nie mam nic przeciwko diecie wegańskiej tak długo, jak długo jest to wolny wybór osób dorosłych – powiedziała Elvira Savino w rozmowie z agencją Reuters. - Po prostu uważam, że jest to absurdalne, że niektórzy rodzice mogą narzucić dzieciom swoją wolę w fanatyczny, niemal religijny sposób, często bez odpowiedniej wiedzy naukowej czy konsultacji z lekarzem – dodała. Ustawa ma na celu zapobiec narzucaniu przez rodziców diety pozbawionej składników odżywczych niezbędnych dla zdrowego rozwoju. Rodzice, którzy wychowują dziecko na diecie wegańskiej, często nie są po prostu odpowiednio wykształceni. Nierzadko zapominają, że pozbawiają w ten sposób dzieci odpowiedniej dawki witamin B12, D i żelaza . Sam projekt to zresztą pokłosie przypadków hospitalizowania dzieci przebywających na diecie wegańskiej. Lekarze podkreślają, że rodzice nie mają wystarczającej wiedzy , dlatego nie uzupełniają diety dzieci w taki sposób, aby weganizm nie zaszkodził ich zdrowiu. - Nawet jeśli tylko jedno dziecko trafia do szpitala w wyniku takiego zachowania, czuję, że musimy chronić je wszystkie - powiedziała Savino. Projekt ustawy przewiduje cztery lata więzienia za wychowywanie dziecka na diecie wegańskiej, jeśli rozwiną się u niego problemy zdrowotne wymagające hospitalizacji, przy czym kara byłaby o rok dłuższa, gdyby chodziło o dziecko poniżej 3. roku życia. Za samo wychowywanie dziecka na diecie wegańskiej rodzicom groziłby z kolei rok pozbawienia wolności i aż siedem lat więzienia, gdyby zmarło ono w wyniku stosowania diety wegańskiej. Wiele wskazuje na to, że we Włoszech dieta wegańska dla dzieci będzie po prostu zakazana. Sprawa jeszcze w tym roku będzie rozpatrywana przez włoski parlament. Zobacz także:  Chciała sprzedać suknię ślubną z zaskakującego powodu

Przeczytaj
Dziecko na plaży, które ma aplikowany na nos krem przeciwsłoneczny
iStock
Pielęgnacja Przeciwsłoneczny krem dla dzieci... poparzył malucha. O jaki produkt chodzi?
Kosmetyki dla dzieci powinny być dobierane ze szczególną troską, ale chyba nikt się nie spodziewał, że krem, który miał chronić skórę, dotkliwie ją uszkodzi.

Krem przeciwsłoneczny poparzył skórę dziecka! Nie wierzycie? Poznajcie historię małej Kyli.  Rodzice 14- miesięcznej dziewczynki nie spodziewali się, jak bolesne konsekwencje może mieć dla ich dziecka zastosowanie kremu przeciwsłonecznego. Sięgnęli oni po Banana Boat SPF 50 , który jest przeznaczony dla dzieci powyżej 6 miesiąca życia, a kupić go można w Stanach Zjednoczonych. Our Kids Free Clear Ultramist SPF 50+ Sunscreen is sting-free, tear-free and alcohol-free while providing fast and even coverage to keep your little ones protected all year long. #BananaBoat #Sunscreen Post udostępniony przez Banana Boat (@bananaboatbrand) 23 Sty, 2015 o 9:34 PST Poparzenie kremem przeciwsłonecznym dla dzieci Matka małej Kyli, Rebecca Cannon nasmarowała ręcę i buzię swojej córeczki wcześniej wspomnianym sprayem. Lecz ten, zamiast chronić skórę dziecka, spowodował poparzenia chemiczne i obrzęk! Rebecca opisała swoją historię ku przestrodze innych rodziców i wrzuciła na swojego Facebooka razem ze zdjęciami córeczki. Polecamy:   5 rzeczy, które rodzice mówili ci w dzieciństwie Jak się okazało, nie byli odosobnieni w podobnych doświadczeniach z tym kosmetykiem. Zapewne zastanawiacie się, czy producent poczuwa się do zbadania tego przypadku i ewentualnego zadośćuczynienia. Jak pisze Rebecca, na razie firma planuje jedynie... zwrócić koszty zakupu preparatu i nie rozumie, dlaczego dotąd nie wycofano go z półek. Polecamy:   Przekłuwanie uszu dzieciom - tak czy nie? Jak dobierać kremy dla dzieci? Krem przeciwsłoneczny dla dzieci powinien przede wszystkim mieć wysoki filtr, ponieważ skóra dziecka jest zdecydowanie bardziej podatna na opalanie niż u dorosłych. Dla wielu rodziców równie ważna jest formuła kosmetyku i jego zapach. Zazwyczaj też ufamy, że jeżeli jest coś przeznaczone szczególnie dla dzieci, to na pewno nie jest w stanie zaszkodzić skórze, przez...

Przeczytaj
Styl życia Masz dzieci? To film dla ciebie :) Od piątku w kinach "Mamuśki mają wychodne"
Jesteś młodą mamą? A może twoja przyjaciółka niedawno urodziła? Zróbcie sobie babski wieczór i idźcie do kina na film "Mamuśki mają wychodne"! Premiera 18 sierpnia.
Materiał partnera
sierpień 16, 2017

Życie matki nie musi się ograniczać do stereotypu, w którym usypianie dzieci wykreśla z kalendarza spotkania z własnym mężem, a rozsypane po podłodze klocki stanowią większe zagrożenie niż pole minowe. W tej komedii lider popularnego zespołu Maroon 5 – Adam Levine („Zacznijmy od nowa”) wrzuci cztery kobiety w wir nocnego życia, o którym już dawno zapomniały. Wspólnie pokażą, co znaczy zatracić się w zabawie, rozmawiać bez cenzury o wszystkim i zaprawić, czym tylko się da! Premiera filmu "Mamuśki mają wychodne"  Codzienność w domu pełnym dzieci i obowiązków, to nie przelewki. Wiedzą o tym cztery matki, które dzień w dzień toczą walkę z niewyspaniem, brakiem czasu, wiecznym bałaganem i sztucznym uśmiechem, który ma komunikować ludziom, że wciąż „dają radę” . Jako że pociechy bohaterek chodzą do tego samego przedszkola, również ich mamy postanawiają poznać się nieco lepiej w trakcie wspólnej kolacji. Początkowo niechętne, ostatecznie zostawiają dzieci pod opieką partnerów i wyruszają na z pozoru niewinne spotkanie. Na miejscu obawy szybko ustępują miejsca szczerym rozmowom i zabawie na całego. Tempo akcji i bicie serc przyspieszy do zawrotnej prędkości, gdy w jednym z barów poznają bezlitośnie przystojnego barmana o imieniu Luke (Adam Levine). Wkrótce okaże się, że na taki wieczór każda z nich czekała całe życie. Film w kinach od 18 sierpnia! Zobacz także: Przekłuwanie uszu dzieciom - tak czy nie?

Przeczytaj