Julia Wróblewska postanowiła zareagować na internetowy hejt, którego padła ofiarą po swoim udziale w programie "Uwaga! Po uwadze". Aktorka na żywo obserwowała złośliwe, a czasami wręcz okrutne komentarze internautów. W pewnym momencie puściły jej hamulce! Zapłakana, z tuszem spływającym jej po policzkach przyznała, jak bardzo ma dość ataków na swoją osobę i jak bardzo sobie z nimi nie radzi. Wróblewska zdradziła też, że zmuszona była poszukać pomocy u psychologa i psychiatry.

Reklama

Fot.: InstagramZobacz także: Beauty hejt to poważne zagrożenie w sieci... Jedna ze znanych marek kosmetyczny postanowiła z nim walczyć!

Szokujący live Julii Wróblewskiej

Wróblewska zdecydowała się na live'a po tym, jakie emocje wzbudził jej występ w "Uwadze!". Gwiazda "M jak miłość" była gościem programu, którego tematem była niejednokrotnie dość kontrowersyjna działalność niektórych vlogerów i streamerów. Julkę poproszono o skomentowanie tego, co w sieci robi jeden z bardziej popularnych youtuberów - Lord Kruszwil. Gdy Wróblewska skrytykowała Marka Kruszela - bo tak naprawdę nazywa się Kruszwil - jego fani i współpracujący z nim Kamerzysta przypuścili na nią zmasowany atak. A ona na ten atak odpowiedziała.Aktorka próbowała zwrócić uwagę internautów na niepokojące zjawiska w internecie takie jak hejt, szyderstwo czy wręcz przemoc. Ale pojawiające się na bieżąco komentarze szybko doprowadziły ją do łez i sprowokowały do bardzo osobistych wyznań:

Zwróćcie uwagę na to, że ja jestem obserwowana przez media od szóstego roku życia. To żebym ja nie zbzikowała w pewnym momencie, to musiałby być jakiś cud - powiedziała Wróblewska. - Jestem jedną z ofiar tego, co się dzieje! Jakie rzeczy padają w moją stronę od 14 lat, trzy czwarte mojego życia! Mam dość! Ja przez 14 lat nie dawałam się prowokować. Ten świat nie wyglądał tak wcześniej. Na to się nie pisałam. Każdy ma granice. Ja też już w pewnym momencie nie wytrzymywałam tego, co się dzieje. Naprawdę długo można udawać, że coś takiego nie boli. Ale w końcu każdemu kończy się cierpliwość.

U zapłakanej Julii smutek mieszał się ze złością, której aktorka co pewien czas dawała wyraz. Padały wtedy mocniejsze słowa:

Już jakiś czas temu przestałam się wstydzić, że płaczę. Ludzie mogą się ru****ć na streamach, a ja nie mogę płakać?!

Fot.: InstagramCzęść obserwujących Julię na żywo internautów okazała jej zrozumienie i współczucie. Jednak przeważająca ilość komentarzy była obraźliwa.

Zobacz także
Jak można takie rzeczy pisać do jakiegokolwiek człowieka? - reagowała na te wpisy Wróblewska. - Nie jestem słaba, bo płaczę przed kamerą. My się w dzisiejszych czasach boimy płakać, pokazać, że coś nas boli, że nie jesteśmy idealni. Chcę na to patrzeć. Wiecie co, wyzywajcie mnie dalej! Patrzcie, co czuję. Róbcie to dalej. Proszę bardzo. Chcę zobaczyć, czy ktokolwiek z was ma jakieś uczucia. Chodzę do psychiatry i chodzę do psychologa.
Reklama

Zobacz także: Ciężarna gwiazda "Top model" zaatakowana przez internautów. Zasłużyła na taki hejt?Widok roztrzęsionej i zapłakanej Wróblewskiej zrobił na nas wrażenie. I wbrew opinii Kamerzysty i jego fanów, nie uważamy, że łzy Julki były na pokaz.A wy co myślicie o wzbudzającym tyle emocji live'ie Julii Wróblewskiej

Reklama
Reklama
Reklama