klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Ty mówisz, on nie słucha - jak rozmawiać z partnerem, by się zrozumieć

On cię nigdy nie słucha. A tobie się już nie chce z nim rozmawiać. Uczucie się wypaliło? Może po prostu obydwoje popełniacie błędy w komunikacji. Przeczytaj, jak im zaradzić (a kiedy nie ma już ratunku).
Agata Olejniczak
grudzień 11, 2016

Rozmawiasz z nim? Coraz mniej. Nie słucha. Albo mówi, że ciągle wałkujesz ten sam temat. Najczęściej nie chcesz, żeby mu było przykro, wstyd ci, nie chcesz psuć nastroju. Trudne rozmowy najlepiej przełożyć na moment, kiedy nastrój jest średni, wtedy masz mniejsze poczucie winy. I tak komunikacja zaczyna kuleć. Potem znika. A na końcu już nie ma o czym rozmawiać. Jak temu zaradzić?

Jak nie być mamuśką, ale kobietą świadomą siebie?

Zawsze uciekałam przed schematem bycia partnerką pełną pretensji. Nie chciałam się czepiać prostych rzeczy, truć nad uchem, być mamuśką, która narzeka. Codzienna rzeczywistość nie daje się jednak zamknąć w ramy gorliwych postanowień. Czasem po prostu musisz, bo się udusisz, a problem chwili staje się tym „najważniejszym”.
Ze wszystkich postulatów, pozostawiłam więc tylko jeden.
Zawsze będę rozmawiać. Z nim. Tak często, jak będę czuła potrzebę. Rozmawiać o tym, co mi się nie podoba i co mnie zabolało.
Rozmawiać o tym, co bardzo mi się podobało i co było miłe. Czego chciałabym częściej.
I co? Bywa różnie, ale sumienie mam czyste.

Co sprawia, że nie chce się gadać?

Kiedy druga strona buduje mur, komunikacja przestaje być przełamywaniem się, a zaczyna być syzyfową pracą. Ty próbujesz coś powiedzieć, on od razu mówi, że „nie chce tego słuchać”. I co?
Wciąż najtrudniej odróżnić, kiedy rozmowa jest komunikacją, a kiedy zaczyna być budowaniem obronnego muru, przez który nie przebiją się ani słowa, ani łzy. Kiedy krzyk jest potrzebny, a kiedy może zrazić? Czy zbyt wiele emocji naraz może zaszkodzić, czy lepiej rozkładać swoje myśli na raty?
Najważniejsze to nie poddawać się. I ugryźć temat ze wszystkich stron, a jest ich wiele. Nie chce rozmawiać? Może zapytaj inaczej. Może tylko słuchaj. Może napisz list. Może wytłumacz, że chcesz usłyszeć, co myśli naprawdę. Tak naprawdę, naprawdę – bez udawania, że nic się nie dzieje. A może ty nie chcesz wcale usłyszeć? Bo jak się dowiesz, poczujesz się zraniona, zdradzona, oszukana? A może on cały czas mówi, tylko nie dopuszczasz do siebie jego komunikatów?

On mówi, ale ty nie słyszysz

No właśnie. „Tobie i tak nie można nic powiedzieć, a każde zdanie zaczynasz od „Ty musisz”. A ja nic nie muszę”. Ot, co. Jak zrobić, by nie musiał, a chciał? Pokazać, że ci zależy i że szczera rozmowa nie jest kłótnią. A nawet kłótnie przecież są potrzebne. Czy przychodzi czasem ten moment, że bardzo chcesz go sprowokować do kłótni? Pozbyć się trochę emocji? Pokazać kły? Nic co ludzkie, nie jest nam obce… Daj więc „sobie powiedzieć”. Wysłuchaj do końca. I nie komentuj od razu, tylko dobrze się zastanów, czy pod warstwą pretensji i oskarżeń nie kryje się coś więcej. Prawdziwy problem.

I kto tu może być mądry?

Wszystkie zasady, jakich próbuję się trzymać, udowadniają mi, że… zasad nie ma. Są sztuczne, a ostatecznie i tak wszystko kreuje sytuacja, nastrój, twoje chęci lub niechęci. Jedyne, czego udaje mi się trzymać, to niezrażona chęć do tego, aby nie zamiatać problemów pod dywan.
Nie daję już rady za długo się dusić, milczeć. Zaczynam pojmować, że druga strona może czuć inaczej, może nie być empatyczna albo zwyczajnie nie jest wróżbitą i nie czyta moich myśli. Lepiej więc powiedzieć, wyłożyć karty, ulżyć sobie.

A kiedy druga strona jest betonem?

Czasem słowa nie trafiają. Czasem ktoś zamienia się w beton i nie przyjmuje już nic. Ile można sił stracić na budowanie komunikacji z kimś, kto nie ma zamiaru rozmawiać? Uczucie frustracji i porażki może być przytłaczające. Nie znam recepty na to, zdążyłam się tylko nauczyć, że jedyna rada to: dbaj o siebie. Chroń się. Podejmij decyzje, które zbliżą się do szczęścia. Zastanów się, na co możesz się zgodzić, a co jest zupełnie nie do przyjęcia.

Nie zakładaj, pozwól sytuacji się rozwijać

Na tym świecie nie urodził się jeszcze taki człowiek, który w związku, w „relacji romantycznej” (uwielbiam to określenie), potrafiłby nawiązać idealny dialog. Nie wierz w to. Nie ufaj, kiedy ktoś ci wmawia, że każda rozmowa, każda próba komunikacji oznacza rozwiązanie problemów i sukces. Tak nie musi być. Czasem trzeba długo próbować, podejmować dialog, czasem wykazać anielską cierpliwość. Sztuką jest się nie poddać i być otwartym. Pewna psycholożka podała mi kiedyś bardzo ciekawy przykład na rozumienie komunikacji w związku.

Kiedy spotykamy obcokrajowca, pytającego nas o proste rzeczy, uruchamiają się w nas nagle całe pokłady cierpliwości, spokoju i zrozumienia. Mówimy do niego wolniej, jego dopytywanie nie wyprowadza nas tak łatwo z równowagi i nie wydaje się głupie. Wkładamy całą swoją wiedzę i życzliwość w to, aby wytłumaczyć mu, gdzie ma dotrzeć. Nie tak łatwo ponoszą nas emocje. A gdyby ten sam schemat zastosować podczas rozmowy z partnerem? Mniej komunikatów, więcej słuchania, cierpliwości i wyrozumiałości?

Zapewne w głowie słyszysz teraz pytanie: „Ja tak mogę. A druga strona?”. Nie wiem. Daj jej szansę i to nie jedną. Kto pyta, nie błądzi.

Lubisz pisać? Chcesz podzielić się swoją wiedzą kosmetyczną/fryzjerską, a może tą z zakresu dietetyki lub innej dziedziny z szeroko pojętego lifestyle’u? Możesz tworzyć treści na Wizaz.pl i dzięki temu promować swój blog czy inną działalność. Sprawdź materiały, które opublikowali już nasi Autorzy. Jeśli chcesz do nich dołączyć, skontaktuj się z nami na wspolpraca@wizaz.pl.

Komentarze
Świeczki
Fotolia
Styl życia Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?
2go listopada, w Polsce obchodzimy Zaduszki, dzień w którym wspominamy zmarłych. Psycholog, Joanna Tomczak opowiada, w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem o umieraniu.
Lena Grabowska
listopad 02, 2015

Jak wytłumaczyć dziecku czym jest śmierć? Tak, jak każdą inną życiową sprawę. Dzieci zaskakują swoją otwartością na temat śmierci. Ich podejście nie jest naznaczone społecznym tabu. Jeśli pytają, to po prostu, z ciekawości. Chcą zrozumieć dlaczego umieramy, o co chodzi w pogrzebach, czym są cmentarze. Warto więc otwarcie rozmawiać z dziećmi o śmierci. Pomimo istnienia definicji mówiącej, że śmierć biologiczna oznacza ustanie wszelkich procesów życiowych komórek, każdy z nas rozumie proces umierania trochę inaczej. Różne są też nasze przekonania i wierzenia dotyczące tego, co dzieje się po śmierci. Warto więc samemu zastanowić się nad tym, czym ona dla nas jest. Rozmowa może przybrać formę rzeczowej pogadanki, ale też baśniowej opowieści, jeśli zdecydujemy się przybliżyć małym istniejące w kulturze wierzenia. Najważniejsze żebyśmy sami dobrze czuli się w tej rozmowie i mówili szczerze. Dzieci są bardzo wyczulone na jakiekolwiek zakłamania. Nasze zdenerwowanie, usiłowanie pomijania tematu, czy mówienie nieprawdy np. że zmarła babcia poszła tylko spać, może wywołać więcej emocjonalnego zamieszania niż otwarta rozmowa, o tym jak naprawdę rzeczy ze śmiercią się mają. Czy istnieje coś takiego jak odpowiedni moment na rozmowę z dzieckiem o śmierci? Myślę, że odpowiedni moment przychodzi wtedy, kiedy dziecko samo zada nam pytanie o śmierć. Czasami jest on podyktowany przez życie, kiedy umiera ktoś z bliskich, czy odchodzi zwierzę domowe. Mój syn zainteresował się śmiercią podczas pierwszej wizyty na cmentarzu, wtedy pojawiły się pierwsze pytania. W wieku trzech lat zaczął się zastanawiać jak to jest, że niektóre babcie w rodzinie mają dziadków, a inne nie. Dzieli się też z nami swoimi przemyśleniami na temat tego, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Interesuje go na przykład czy dusza podróżuje po niebie jak samolot, czy raczej ma...

Przeczytaj
rozmowa z dzieckiem o śmierci
Styl życia Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?
Wizyta na cmentarzu w Zaduszki lub dzień Wszystkich Świętych to dobry moment, aby porozmawiać z dzieckiem o śmierci. Jak to zrobić?
Katarzyna Brasiak
październik 25, 2012

Rozmowa o śmierci i przemijaniu to nie jest łatwy temat, ale  nie warto go unikać : lepiej stopniowo przyzwyczaić dziecko do myśli, że na każdego z nas kiedyś przyjdzie pora. Rozmowę warto  dostosować do wieku dziecka , bo inaczej tematykę śmierci rozumie 2-latek, a inaczej 7-latek. Ale przede wszystkim, mówmy o śmierci spokojnie, nie traktujmy jej jak tabu. Jak rozmawiać o śmierci z dzieckiem 2-3 letnim? Małe dziecko może być jeszcze nie zainteresowane tematyką śmierci. Jeśli nie dopytuje,  nie naciskajmy na rozmowę  - być może musi jeszcze dojrzeć do tego tematu. Jeśli dziecko pyta o osoby, które już nie żyją albo jest zainteresowane śmiercią, lub pyta, czy wszyscy umrzemy -  odpowiedz na pytanie zgodnie z prawdą , ale bez szczegółów. Można powiedzieć maluchowi, że wszyscy kiedyś umrzemy - co prawda nie wiadomo dokładnie, kiedy, ale raczej gdy już będziemy starzy (nie w najbliższym czasie).  Nie porównujmy śmierci do snu  - zdarza się, że małe dzieci boją się potem zasnąć albo nie chcą, aby rodzice spali, gdyż boją się, że już się nie obudzą.  Jak rozmawiać o śmierci z dzieckiem 4-5 letnim? Troszkę starszym dzieciom można już opowiedzieć o  zwyczajach związanych z Dniem Zadusznym : odwiedzamy na cmentarzu osoby, które kochaliśmy i były nam bliskie; teraz już ich nie ma, ale nadal je wspominamy. O osobie zmarłej można powiedzieć dziecku np. "dziadziuś umarł, teraz jest w niebie i jest tam szczęśliwy". Nie mówmy, że ktoś wyjechał, zachorował albo "opuścił nas" lub "odszedł" -  nazywajmy śmierć po imieniu . Nie opisujmy śmierci jako czegoś strasznego: lepiej, aby dziecko stopniowo przyjęło do wiadomości, że życie kiedyś się kończy,  jest to proces naturalny  i nie musi być związany z lękiem. Jeśli dziecko jest zaniepokojone, warto spokojnie z nim porozmawiać, zapytać, czego się boi, przytulić i rozwiać wątpliwości. ...

Przeczytaj
język migowy dla niemowląt
Fotolia
Styl życia Język migowy dla niemowląt - czy warto?
Inteligencja emocjonalna dzieci rozwija się znacznie szybciej niż ich umiejętności językowe. Maluch już od pierwszych miesięcy życia zdaje sobie sprawę ze swoich potrzeb, choć nie potrafi jeszcze o nich mówić. W jaki sposób możemy je odczytać? Czy warto migać do niemowląt?
Katarzyna Brasiak
lipiec 23, 2012

Każda mama wie, że - zwłaszcza na początku -  trudno jest prawidłowo odczytać znaczenie płaczu , krzyku, braku apetytu lub narzekań malucha. Zrozumienie informacji, które dziecko ma do przekazania znacznie ułatwia komunikację pomiędzy rodzicami a maluszkiem. Ma też korzystny wpływ zarówno na rozwój niemowlęcia, jak i na samopoczucie rodziców.  Jednym ze sposobów na skuteczne nawiązanie z nim kontaktu jest.. język migowy! Język migowy  wykorzystywany z relacjach z niemowlakiem rozwija przede wszystkim jego zdolności językowe oraz przyspiesza naukę mowy. Badania wykazały, że poznanie języka migowego w pierwszych miesiącach życia zwiększa także iloraz inteligencji, kształtuje umiejętność myślenia, podejmowania decyzji oraz planowania (w kolejnych latach życia). Dzięki temu dziecko chętniej rozwija umiejętności poznawcze, emocjonalne oraz psychiczne i od najmłodszych lat kształtuje w sobie poczucie pewności siebie. Nauka migania do niemowląt Język migowy dla niemowląt jest sposobem na  rozpoczęcie wczesnej komunikacji z dzieckiem , zanim będzie ono potrafiło słowami wyrazić swoje potrzeby. Naukę można rozpocząć już około szóstego miesiąca - jest to czas kiedy maluch zaczyna świadomie machać rączką, robiąc np. papa  – mówi Agnieszka Godlewska – Wawrzyniak, nauczyciel w Centrum Helen Doron Early English. Znaki powinny być dostosowane do wieku malucha. Dlatego początkowo poznaje te, określające podstawowe czynności lub rzeczy w jego otoczeniu – mleko, kąpać się, spać. Później dochodzą inne, np. boję się, a z czasem także zwierzęta lub części ciała. Naukę należy rozpoczynać od znaków wykonywanych przez usta. Następnie uczymy tych, do których pokazywania wykorzystujemy rękę płaską. Warto pamiętać, że w pierwszych miesiącach życia, dziecko nie potrafi jeszcze w pełni świadomie używać swoich palców. Zakres znaków będzie więc zmieniał...

Przeczytaj
Styl życia Czego nie wolno mówić osobie cierpiącej na depresję?
Wydaje się, że o depresji powiedziano i napisano już niemal wszystko. Ale cała wiedza traci na znaczeniu, gdy bliska Ci osoba zaczyna się borykać z tą chorobą. Jak postępować, by jej pomóc?
Marta Tabiś-Szymanek
październik 30, 2016

36-letnia Alina od lat cierpi na depresję. - To przychodzi znienacka. Wcale nie jest tak, że w moim życiu musi się stać coś złego. Po prostu budzę się rano i nie mam na nic siły. Nie chce mi się z nikim rozmawiać - opowiada. – Idę do pracy i staram się schować za komputerem, by nie usłyszeć po raz setny pytania: „A co masz taki zły humor?". Ludzie oczekują wtedy konkretnych odpowiedzi. Dostałam mandat, mam chore dziecko, pokłóciłam się z mężem. A ja nie mam dla nich takich odpowiedzi. Po prostu jest mi źle.  Alina przyznaje, że kilku znajomym przyznała się do depresji i... nie zamierza więcej tego robić. – Wszyscy to bagatelizowali. Słyszałam: „Przecież jesteś zdrowa, mąż cię nie zdradza, masz dobrą pracę. Jakie ty masz powody do depresji?" - opowiada. – Mój mąż na początku starał mi się pomóc, teraz przeszliśmy do stanu „trzeba przetrwać". Gdy mam depresję, stara mi się nie wchodzić w drogę. Niestety, nie jestem w stanie brać urlopu, gdy mam depresję. I zdarza mi się usłyszeć w pracy: „Znowu masz focha?" Zobaczcie także:   Strach przed zakupami, własnym odbiciem... Te kobiece fobie potrafią utrudnić życie Postępowanie z osobą chorą na depresję nie jest łatwe. Dlaczego? Nieustanne cierpienie i niezdolność do działania często budzą w innych niechęć. Gdy chora jest bliska nam osoba,  boimy się o nią i chcemy jej pomóc. Szybko pojawia się  wielka frustracja, gdy wszelkie próby wsparcia okazują się nieskuteczne. Chcąc poprawić czyjąś sytuację i samopoczucie, często nieświadomie i niezamierzenie jeszcze bardziej szkodzimy choremu. Próbując go rozweselić, dajemy dowód na to, że nie rozumiemy mechanizmów zaburzenia. Przede wszystkim warto pamiętać, że depresja to nie zwykły smutek, a choroba. Cierpiąca na nią osoba nie jest w stanie „ot tak” poczuć się lepiej. Do tego potrzebna jest profesjonalna pomoc oraz ogromne wsparcie bliskich....

Przeczytaj