klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Styl życia

Zależy Ci na dobrych relacjach z partnerem? Tego słowa unikaj!

Romantyczne kolacje przy świecach i materialne prezenty dla podtrzymania dobrych relacji w związku wydają się wprawdzie dobrym pomysłem, ale na dłuższą metę nie wystarczą. Okazuje się, że aby relacje z partnerem były zdrowe, należy za wszelką cenę unikać jednego, zdawałoby się, że całkiem zwyczajnego słowa.
Agata Olejniczak
lipiec 29, 2016

Cóż to za słowo, które może zniszczyć dobre stosunki z facetem? Jak twierdzi psycholog dr Jeffrey Bernstein na łamach „Psychology Today” osobie, którą kochasz, nie mów „powinno/powinieneś”. Specjalista, który prowadzi terapie dla par, zauważył, że częstym źródłem problemów w związku jest fatalny dobór słów. Powód? Nikt nie lubi być osądzany, zwłaszcza przez bliską osobę. Słowo „powinno” tworzy dodatkowo negatywną energię, a z czasem staje się toksyczne dla każdej relacji.

Kiedy mamy więc ochotę wykrzyczeć partnerowi coś w stylu „powinieneś o tym wiedzieć/powinieneś się domyślać, jak się czuję”, ugryźmy się w język. W rozmowie z chłopakiem, narzeczonym czy mężem używajmy argumentów. Po pierwsze, nie czyta on w naszych myślach. Po drugie, jest wiele sposobów na to, by powiedzieć coś konkretniej i z szacunkiem. „Chciałabym, żebyś mnie wysłuchał i zrobił to, o co proszę” - nawet takie proste zdanie może przynieść znacznie lepszy skutek niż powtarzanie w kółko „powinieneś to zrobić”.

Ostatecznie zawsze mogło być gorzej. Z dwojga złego lepiej oduczyć się prostego „powinno” niż tłamsić w sobie emocje. Wszak równie dobrze można użyć zwrotów „proszę, żebyś mnie w tej sprawie wysłuchał” (zamiast „powinieneś wiedzieć, jak się czuję”), „chciałabym, żebyś zastanowił się co mówisz” (zamiast „nie powinieneś podnosić tej kwestii”). Możliwości jest wiele. (Podobno) wystarczy tylko chcieć.

Zobacz także:  10 powodów, dla których kobiety boją się wchodzić w nowy związek

Komentarze
smutna kobieta
Fotolia
Styl życia 3 negatywne wzorce myślowe – pozbądź się ich!
Czy wiesz, że nasze myśli kreują rzeczywistość? Przede wszystkim – niestety - te negatywne. Są one bardzo destrukcyjne, jeśli więc pragniesz zmiany swojego życia, zacznij od pozbycia się z głowy negatywnych wzorców myślowych. Jak to zrobić?
Kasia Tolak
maj 04, 2015

1. Nie bierz wszystkiego do siebie Może cię zaskoczę, ale... nie jesteś pępkiem świata! Tak! Świat nie kręci się wokół ciebie! Jeśli więc zauważysz, że tracisz dystans do otaczającej cię rzeczywistości i przywiązujesz zbyt dużą wagę do opinii innych, uświadom sobie, że reakcje ludzi powodowane są głównie ich własnymi doświadczeniami i przemyśleniami niż obiektywną oceną twojego postępowania. Nie bierz więc wszystkiego do siebie personalnie i nie przejmuj wszystkim, co ludzie mówią. 2. Przestań uprawiać czarnowidztwo Często, kiedy spotyka nas jakieś niepowodzenie, popadamy w czarną rozpacz i wyobrażamy sobie najgorsze scenariusze, jakie na pewno będą następstwem tego, co się nam przytrafiło. Wyolbrzymiamy „siłę rażenia” tego jednego niepowodzenia bojąc się, że zniszczy on naszą karierę, czy całe nasze życie. Stres, jaki przeżywamy powoduje, że czujemy się bezsilni lub beznadziejni. Uogólniamy myśląc “Jestem beznadziejna, to już koniec, wyrzucą mnie ze szkoły”, zamiast skupić się na konkrecie “Dostałam jedynkę na teście”. Pierwszy wniosek cię przytłoczy i nie ruszysz z miejsca, drugi wskaże kierunek działania ku zmianie, czyli po prostu „naucz się i popraw ocenę”. Trzymaj się zatem faktów i nie wyciągaj pochopnych wniosków. Gdy emocję opadną, zobaczysz tę samą sytuację z innej perspektywy. Czy wiesz, że 90% naszych lęków i czarnych wizji, które tak bardzo utrudniają życie, nie sprawdza się w rzeczywistości? 3. Wyrzuć ze słownika słowa „powinnam” i „muszę” Słowo „powinnam” jest potwornie obciążające. Jakieś tajemnicze „coś” odgórnie decyduje o tym, co powinno się robić, a co nie. A przecież to my same decydujemy co jest w danym momencie życia dla nas ważne! Gdy uwolnisz się od słów “powinnam” i “muszę”, twoim kompasem staną się wyłącznie twoje własne poglądy, wartości i intuicja. Dzięki...

Przeczytaj
Pielęgnacja dr Nigma Talib: dzięki niej gwiazdy zachowują młodość na dłużej
Dr Nigma Talib w książce "Młoda bez skalpela" udowadnia, że odstawiając alkohol, cukier, gluten i nabiał, można wręcz odwrócić skutki starzenia się. Na co dzień dba o skórę takich gwiazd kina jak Penélope Cruz, Sienna Miller i Gwyneth Paltrow. Jej metoda to tylko sezonowa moda z Hollywood, czy może źródło wiecznej młodości?
Monika Orzechowska
kwiecień 19, 2016

Na ile lat twoim zdaniem wyglądam? Na 27-28 lat. Za trzy miesiące kończę 32 Czyli udało ci się przechytrzyć starość o kilka lat. Ale pamiętaj, że wszystko, co robisz teraz - to jak jesz, jak ćwiczysz i jak żyjesz - będzie miało wpływ na to, jak będziesz wyglądać w moim wieku. Skończyłam 43 lata i czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Ludzie, których spotykam, zawsze obstawiają, że jestem młodsza. Wiek to tylko cyfra. Nie chciałabym znów mieć 16 lat, bo dojrzewanie to koszmar, nie tylko ze względu na trądzik. Bycie kobietą jest łatwiejsze niż bycie dziewczynką. Wreszcie wiesz, kim naprawdę jesteś.  Urodę odziedziczyłaś po mamie? Tak, i odebrałam od niej lekcję piękna. Wpoiła mi na przykład, że podstawa to dokładne oczyszczanie skóry . Zmieniam też poszewki poduszek co tydzień. Wszystkie kobiety w twojej rodzinie wyglądają młodo? Tak. Czyli masz dobre geny? Ale przecież nie wszystko jest w genach! Pomagają zachować młodość, jasne, ale jeśli źle traktujesz swoje ciało, ono ci się prędzej czy później sprzeciwi. W książce pokazujesz, jak po twarzy rozpoznać, czego jest za dużo w diecie. Cukier powoduje worki pod oczami i zmarszczki, nabiał opuchliznę i trądzik, gluten wypryski. Czy z mojej twarzy można wyczytać, co jem? Widać, że jesz za dużo nabiału, glutenu i cukru, które powodują zapalenia skóry. Każda twarz jest dla mnie jak otwarta księga. Mogę z niej wyczytać, z jakimi organami możesz mieć problemy. Jeśli masz więcej zmarszczek pod oczami, mogą szwankować ci nerki, jeżeli na czole - newralgicznym organem jest jelito cienkie, a jeśli wokół ust, zbadaj sobie okrężnicę. Zaczynasz książkę od tego, że musimy zajrzeć w głąb w siebie. Głęboko. Aż po jelita. A potem spojrzeć na to, co jelita produkują. W książkach o urodzie efekty przemiany materii nie były do tej pory głównym tematem. Nie...

Przeczytaj
Macierzyństwo
Fotolia
Styl życia Nie chcę mieć dzieci. Czy to egoizm?
Kilka dni temu do internetu trafił spot Fundacji Mamy i Taty „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Rozpętał burzę. Zarówno czytelnicy jak i portale internetowe krytykują kampanię. Negatywne uwagi skupiają się na płytkim przekazie. Czy za brakiem potomstwa rzeczywiście stoi egoizm i silna potrzeba samorealizacji?
Lena Grabowska
czerwiec 10, 2015

Na stronie „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” czytamy: „Na początku lat 90 kobiety w momencie urodzenia pierwszego dziecka miały ok. 23 lat. Obecnie statystyczna Polka zaczyna macierzyństwo, gdy ma ponad 27 lat.” Owszem zmiany są widoczne gołym okiem, tylko czy wolno za ten fakt obwiniać kobiety? Dlaczego kobiety nie chcą mieć dzieci? Czy rzeczywiście stoi za tym egoizm i silna potrzeba samorealizacji? Czy młode Polki nie myślą o założeniu rodziny? I w końcu- czy do bycia mamą wystarczą tylko dobre chęci? Poznajcie kilka historii kobiet, które żyją obok Was. Iga, lat 30, nauczycielka Im jestem starsza, tym częściej słyszę pytania o ciążę i dzieci. Te pytania wywołują u mnie frustrację, bo mam poczucie, że jeśli miałabym się zdecydować na macierzyństwo, to pod wpływem właśnie takich sugestii i presji otoczenia, że to czas najwyższy, bo wiek, bo lata uciekają, bo trzeba się ustabilizować, bo na coś w końcu się trzeba zdecydować. Zarzucają mi egoizm, wygodnictwo i że myślę tylko o sobie. Nie wychodzę z założenia, że moją życiową rolą jest rodzenie dzieci i powinnam to zrobić mimo wszystko. Nie uważam, że coś stracę, jeśli się nie zdecyduję, chociaż nie wiem, co zyskam, jeśli jednak. Instynktu macierzyńskiego nie mam i jak sięgnę pamięcią, nigdy dotąd nie miałam. Na pewno jest to suma wielu czynników, które nie pozwalają mi myśleć inaczej. Jesteśmy z partnerem już ponad 5 lat. Wiem, że chciałby mieć dzieci, ale nie naciska. Od niego też nieraz słyszałam, że jestem samolubna, bo chcę żyć tylko dla siebie, że kto mi na starość szklankę wody poda. Odpowiadam, że zawczasu postawię sobie na stoliku przy łóżku. I to od razu ze dwie. (..)  Kwestie finansowe w naszym związku są bardzo skomplikowane. Wszystko dzielimy 50/50. Zapytałam go przy okazji jednej z rozmów na ten temat, co by się ze mną stało, gdybym po urodzeniu dziecka nie...

Przeczytaj
Styl życia Danusia schudła 70 kilogramów! Teraz zdradza, jak jej się to udało
Miałam niezwykłą umiejętność: słyszałam, co ludzie o mnie myślą. W ich oczach widziałam słowa: „Gruba”. „Brzydka”. „Zapuszczona”. Oskarżenie, pogardę, litość. I taka się czułam. Dzisiaj wiem, że to nie ja byłam „zapuszczona”, ale moje życie. I poczucie wartości – czy w ogóle istniało? Ważyłam prawie 140 kilogramów, ale problemów i kompleksów miałam tonę więcej.
Agata Olejniczak
luty 14, 2017

Do księgarń właśnie weszła moja książka. Patrzę na okładkę i widzę: Danuta Awolusi, „Odważona. Dziewczyna minus 70 kg”. To brzmi surrealistycznie, ale przecież tak było. Oddaję w ręce ludzi moją historię, bo od kiedy schudłam, jak to mówią „połowę siebie”, zalała mnie fala pytań. Jak to zrobiłam? Co jadłam? Skąd wzięłam motywację? Rozumiem, chcecie wiedzieć. Ale czy chcecie usłyszeć prawdę? Prawdę o tym, dlaczego musiałam stać się Odważoną? Czy gruba jest szczęśliwa? To nie był dzień ani konkretna chwila. To czas pokazał, że coś w moim życiu mocno zgrzyta. Przyjaciele, praca, mieszkanie, codzienność – wszystko wydawało się beznadziejne. To ważne słowo: beznadziejność, a więc coś, co utraciło wszelką moc. Kto traci nadzieję, ginie! Wierzę, że każdy człowiek ma w sobie wielkie pokłady siły. Moja była zakopana głęboko, ale w końcu się przebudziła. I zadała mi buntownicze pytanie: „Jesteś szczęśliwa?” Nie! „Jesteś nieszczęśliwa, bo ważysz ponad sto kilogramów?” „…?” Byłam pewna, że tak. Trzeba schudnąć, żeby zacząć się podobać. Sobie i innym! Lipiec 2011 Rewolucja na grubo! Pierwsza myśl, ożywcza i silna to: zmienić to. Zmienić siebie, czyli schudnąć. Jeżeli wszystko nie gra, to chyba nie ma wyjścia? Dusząc się i tkwiąc w dziwnym osowieniu, możliwość działania, istnej rewolucji, wydała mi się tak cudowna, jak haust świeżego powietrza. Łapczywie wciągałam ideę tego, że przecież mogę zmienić swoją fizyczność. Moje ciało jest moje i robię z nim, co mi się podoba! Mogę więc schudnąć i zacząć być szczęśliwą, wolną, pożądaną. I mam nieograniczoną ilość czasu. Przecież nic nie muszę. Ja chcę. Dałam sobie dwa lata na realizację tego zadania. Zmiana nawyków żywieniowych nie była trudna. Adrenalina, jaka towarzyszyła w osiąganiu celu, zabijała wszystkie wątpliwości. Stopniowe...

Przeczytaj