Tych perfum używała Anna Jantar. Retro zapach z lat 70. przenosi do kafejki z winylami i roztacza aurę zmysłowości
Anna Jantar przywiązywała dużą wagę do swojego wizerunku. Dbała o włosy, makijaż, ubrania i dodatki, a osoby z jej otoczenia wielokrotnie wspominały, że zawsze pachniała pięknymi perfumami. Uwielbiała białe sukienki, kapelusze, czerwone paznokcie. Ceniła ponadczasową klasykę, którą odnajdywała się właśnie w retro kompozycjach. Te wyjątkowe perfumy o aldehydowo-kwiatowych akordach doskonale wpisywały się w jej estetykę. Wciąż są dostępne w sprzedaży.

Współpracownicy Anny Jantar wielokrotnie wspominali, że gdy przechodziła korytarzem, w powietrzu jeszcze długo unosił się zapach jej perfum. Kochała modę, zagraniczne butiki, piękne tkaniny i dobrej jakości kosmetyki. Przywoziła perfumy z podróży i namiętnie poszukiwała ich podczas wyjazdów zagranicznych. Wśród kompozycji, które szczególnie sobie ceniła, znajdował się Revlon Charlie Blue — jeden z najbardziej charakterystycznych zapachów lat 70. Dziś ten flakon może wydawać się niepozorny, ale jego akordy doskonale oddają estetykę epoki.
Ulubione perfumy Anny Jantar to wehikuł czasu do lat 70.
Fenomen kompozycji Charlie Blue nie jest zaskakujący. W latach 70. uwielbiano perfumy z charakterem. Kobiety nie szukały wówczas transparentnych mgiełek czy zapachów "czystej skóry". Perfumy miały być zauważalne, eleganckie i zmysłowe. Charlie Blue idealnie wpisywały się w ówczesne pragnienia kobiet. To zapach kobiecy, elegancki i iście vintage'owy. Zadebiutował w 1973 roku i bardzo szybko stał się jednym z największych sukcesów marki Revlon. Dziś ten flakon kosztuje około 15-20 zł, ale jego ikoniczność pozostaje niepodrabialna. Nic dziwnego, że właśnie taki typ kompozycji towarzyszył Annie Jantar, która słynęła z zamiłowania do klasycznej elegancji i kobiecej, dopracowanej estetyki.

Jak pachnie Charlie Blue Revlon?
Otwarcie jest charakterystyczne i bardzo "retro". Aldehydy, hiacynt, galbanum i jaśmin tworzą lekko mydlaną, świeżą aurę, która wielu osobom kojarzy się z eleganckimi, francuskimi kosmetykami sprzed lat. Po chwili pojawiają się bardziej miękkie nuty konwalii, fiołka, geranium i białej lilii. Największe wrażenie robi jednak baza. To właśnie tam kryją się drzewo sandałowe, piżmo, mech dębowy i wanilia. Dzięki nim zapach nabiera głębi i pozostawia charakterystyczny "ogon", za który doceniają go miłośniczki perfum vintage.
W tej kompozycji nie ma nic cukierkowego. Charlie wyciszają się do pięknego połączenia mchu dębowego i miękkiej wanilii, stapiając się ze skórą i pozostając na niej przez długie godziny. Można w nich odnaleźć coś naprawdę wyjątkowego, choć nie jest to zapach dla każdego. Do aldehydów trzeba dojrzeć, a niekiedy dać im nawet kilkanaście szans.
Retro perfumy reliktem przeszłości?
Perfumy vintage oferują coś, czego często brakuje współczesnym bestsellerom. Wyrazistość, bogactwo nut zapachowych i wibrującą projekcję. Charlie Blue nie próbuje pachnieć jak deser, pralina czy waniliowy koktajl. Z popularnymi gourmandami nie ma nic wspólnego. To zapach, który opowiada historię, przenosząc do klimatycznej kafejki, gdzie eleganckie kobiety popijają świeżo zaparzoną herbatę z porcelanowych filiżanek ze spodkiem.
Być może właśnie dlatego kolejne pokolenia odkrywają go na nowo. Nie tylko ze względu na cenę, która dziś wynosi około 15 zł, ale przede wszystkim ze względu na klimat, którego nie da się odtworzyć współczesnymi kompozycjami.
Inne, adehydowe kompozycje retro znajdziesz tutaj.

