Rozeznanie
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Kraśnik
Wiadomości: 769
|
Najczęściej spotykane błędy w biżuterii hand made
A zatem stało się. Zamówienie z koralikami i półfabrykatami wreszcie do Ciebie dotarło, a Ty chwyciwszy narzędzia w dłoń raźno zabierasz się do pracy. Nie liczysz czasu i z niejakim zdziwieniem orientujesz się, że praca wciągnęła Cię na kilka godzin! Dumnym okiem obrzucasz swoją świeżo powstałą kolekcję. Każde z dzieł zawiera cząstkę Ciebie i nie możesz się doczekać pokazania jej znajomym a nawet dalej, na forach internetowych. A tam... rozczarowanie. Słów uznania mało, babska zaś tylko narzekają. Tu im krzywo, tam nieładnie, a gdzie indziej czegoś brakuje.
Masz pełne prawo do dumy z Twoich pierwszych tworów. Może i daleko im do doskonałości, ale są wyrazem Twojej aktywności twórczej, potrzeby wyrażania siebie poprzez formę.
Temat powstał nie po to, by ograniczać Cię twórczo. Wielcy artyści mogą sobie bimbać na obowiązujące zasady i prawidła, lecz oni też zaczynali od mozolnego ćwiczenia i poznawania ich. A bimbanie zaczęło im przysługiwać dopiero po opanowaniu ogromu wiedzy.
Jeśli dopiero zastanawiasz się nad dołączeniem do grona tworzących biżuterię, nie jesteś pewna jak złożyć zamówienie, co powinnaś kupić oprócz koralików, zapraszam do wątku dla początkujących. Przeczytanie pierwszych czterech stron powinno dać Ci wiedzę wystarczającą do samodzielnego postawienia pierwszych kroków. A gdy złożysz zamówienie i będziesz niecierpliwie oczekiwać listonosza z paczką, możesz tu wrócić i zabić czas. 
Pokażę tu najczęściej popełniane błędy przez młodych twórców. Jako, że moją miłością są kolczyki, na nich się skupię. Może inna życzliwa biżuteryjka uzupełni ten topic o inne elementy.
CZĘŚĆ PIERWSZA: KOLCZYKI
Błędy omówię na przykładach zdjęć.
Zdjęcie nr 1:
1. Loopy. Krzywe, niestaranne, nieestetyczne, ze śladami ząbków po szczypcach. Nie bójmy się tego powiedzieć wprost: niechlujne i paskudne. Szczególnie prawy dodatkowo straszy niedomkniętym okiem. Naprawdę warto poćwiczyć odrobinkę robienie tego jakże istotnego elementu zanim pokażemy nasze prace innym.
Ważne: nie robimy loopków ząbkowanymi szczypcami. Wiem, że łatwiej nimi chwycić drucik, ale zostawiają one karbowane ślady na szpilce. Naprawdę warto przejść się do sklepu i zakupić szczypce okrągłe. W moim metalurgicznym wydałam na nie zawrotną sumę czterech złotych.
Poniżej podaję tutoriale, które pomogą Ci poćwiczyć robienie eleganckich loopów.
Loop prosty w zupełności wystarczający w biżuterii posrebrzanej.
Loop spiralny konieczny w przypadku cienkich srebrnych szpilek, które są znacznie bardziej podatne na odgięcie.
2. Goła szpilka. Długie kolczyki w typie wahadeł są urokliwe i intrygujące, jednakowoż pewne zasady należy zachować. Na początku taka niczym nie zasłonięta szpilka może się podobać. Wydaje się stanowić uroczy i kruchy element kompozycji. Niestety, jest bardzo podatna na mechaniczne uszkodzenia. Nawet poprawianie kolczyka na uchu, lub bawienie się nim może spowodować brzydkie wygięcie szpilki. Nadto, z posrebrzanej może złuszczyć się lub odłupać powłoka, na srebrnej za to zostanie trwałe wgniecenie - srebro jest bardziej miękkie niż metal, z którego na ogół robi się posrebrzane półfabrykaty. Niemal każdy sklep z półfabrykatami dysponuje kilkoma rodzajami rureczek, które możesz nałożyć na szpilkę znacznie podnosząc estetykę swojej pracy.
3. Koralik i... co dalej? "Goły" koralik na "gołej" szpilce to dość często spotykane widoki na Allegro. Ale skoro czytasz ten wątek, to aspirujesz do czegoś więcej niż pokazany tu przykład. Brak pozostałych elementów można wybaczyć, jeżeli koralik sam w sobie jest bardzo ozdobny. Nasz nie jest. Jest skromnym, szklanym koralikiem, który siedzi sobie na szpileczce. Miseczki, ozdobne nakładki przekładki i kuleczki potrafią znacząco urozmaicić kompozycję kolczyka i podnieść walory estetyczne. Znajdziesz je najprawdopodobniej w tym samym sklepie co rureczki. Kuleczki są w mojej opinii absolutnie niezbędne. Na początek polecam zaopatrzyć się w rozmiar 2mm i 2,5 - 3mm. Później opiszę role kuleczki w tworzeniu loopa.
Zdjęcie nr 2:
1. Miseczka/nakładka na koraliku. Czasem zdarza się, że koralik ma sporą dziurkę, taka nakładka/miseczka sprytnie ją maskuje. Poza tym stanowi dodatkowy wizualny element podnoszący estetykę pracy.
2. Kuleczka nad nakładką występuje u mnie w niemal każdej pracy (z rzadka tylko sobie umyślę inna kompozycję). Nie musi to być kuleczka, może być np. ozdobna przekładka. Umieszczam je w swoich biżutkach by elementy nie siedziały "na kupie", by dać im nieco przestrzeni, podkreślić je tym samym.
3. Kuleczka dzieląca kryształek od rurki ma tą samą funkcję co kuleczka w punkcie nr 2.
4. Kuleczka przed loopkiem. U mnie ten loop jest okręcany, właściwie mogłam sobie darować, ale patrz punkt nr. 2. W loopach prostych jest dla mnie absolutną kompozycyjną koniecznością. Nie dość, że oddziela loop od koralika (patrz: moje wynaturzenia na temat przestrzeni w kompozycji), ułatwia wykonanie zgrabnego i okrągłego loopka.
Zdjęcie nr 3:
1. Zbędna przestrzeń między loopem a kuleczką. Kolczyk wygląda najlepiej kiedy loop jest estetycznym zakończeniem pracy i nie ma między nim a resztą kompozycji wolnej przestrzeni.
2. Zmasakrowana szczypcami kuleczka. W zamyśleniu autorki takie potraktowanie kuleczki ma chronić koraliki przed "lataniem" na szpilce. Zamysł osiągnięty, kosztem estetyki niestety. Znacznie lepszym pomysłem jest zrobienie loopka tuż za kuleczką. A jeśli marzy Ci się kolczyk dłuższy o milimetr czy dwa? Nic prostszego i ładniejszego zarazem niż przekładka.
3. Loop jako koniec kolczyka. Zły pomysł. Kolczyk wygląda jak niedokończony. Aż się prosi o jakiś element wieńczący kompozycję: zawieszkę lub łańcuszek, lub cokolwiek Ci Twoja wizja nasuwa.
Zdjęcie nr 4:
1. Loop ciasno przylegający do kuleczki. Nic nie lata na szpilce.
2. Kuleczka maskuje duży otwór przekładki.
3. Przekładka optycznie wysmukla kolczyk. Ładniejsza alternatywa dla gołej szpilki, czyż nie?
4. Łańcuszki nadają sens istnienia loopka na dole kolczyka. Nadto urozmaicają kompozycję całości.
Zdjęcie nr 5:
Już bez numeracji . Skoro dotarłaś do tego miejsca, to zapewne potrafisz wskazać co jest nie tak. Po pierwsze, brak jakiejkolwiek kuleczki/nakładki/przekładki/czegokolwiek. Ot, dwa koraliki tej samej wielkości i koloru nałożone jeden na drugi. Nuda! Składaczki (wizażowobiżuteryjna nazwa kolczyków tworzonych na zasadzie kompozycji elementów na szpilce/druciku/itp) mogą mieć ciekawą i miłą oku kompozycję, wystarczy odrobinka wyobraźni. I nie skąpić na półfabrykatach .
Zdjęcie nr 6:
Przyjrzyj się temu zdjęciu i poprzedniemu. Tutaj też nie mamy nic innego niż nasadzone na szpilkę koraliki. Jednakowoż:
1. Koralik stanowiący główny punkt kompozycji, cała reszta ma za zadanie podkreślić jego urodę. Tu lawa wulkaniczna.
2. Miseczka. Prosta, gładka forma miseczki podkreśla porowatą powierzchnię i kanciastoć kostki lawy. Nadto, rozdziela koraliki.
3. Czerwona oponka (karneol). Stanowi urozmaicenie dla głównego koralika. Można oczywiście dać drugą kostkę, kulkę, bardziej ozdobną przekładkę lub nakładkę (bali). Ja dałam karneolowa oponkę.
4. Druga miseczka. Kolejny element dekoracyjny.
5. Prosta, gładka, współgrająca fakturą z miseczkami oliwka. Ot, element, który miał nieco wysmuklić całość.
6. Moja ukochana, niezbędna dla estetyki kolczyka kuleczka.
Zdjęcie nr 7:
Przykład kolczyków zrobionych nie na szpilce, lecz na lince jubilerskiej. Bardzo niepopularna technika wśród wizażowych biżuteryjek. Jeśli bardzo lubisz kolczyki na linkach, bądź gotowa na to, że wyjadaczki zaproponują Ci inną formą tworzenia biżuterii. Co razi w takich kolczykach, to przede wszystkim zmasakrowane, zmiażdżone kuleczki zaciskowe. Co prawda taka już funkcja tych kuleczek, lecz takie "placki" bardzo brzydko się prezentują. Choćby na Allegro znajdziesz mnóstwo osłonek na zaciski. Nałożone na "placek" podnoszą wizualne walory kolczyków. Zarzuty co do linki są takie, że jest równie estetyczna co goła szpilka. Jeśli zależy Ci na elastycznych dyndadełkach, lepiej już pobawić się łańcuszkami.
Bardzo istotnym elementem Twoich prac jest również jakość zdjęć. Mam nadzieję, że zauważyłaś, że złe przykłady podaję na kiepskich zdjęciach, dobre zaś - w stanowczo lepszych. Może się zastanawiasz dlaczego niby masz się jeszcze męczyć z nauka robienia i obróbki zdjęć, skoro to nie dział fotografii. Otóż to, jak nam pokazujesz prace jest tak samo ważne jak sama praca. Możesz dzieło sztuki rękodzielniczej zaprezentować, ale na słabej fotografii - trudno będzie to docenić. A kobiety z tego forum będą Cię pchały ku doskonałości. Batem jak będzie trzeba . W dziale o robieniu i obróce zdjęć dziewczyny dzielą się swoją wiedzą nie tylko na temat "cykania" i operowania krzywymi w programie graficznym. Znajdziesz też rady i pomysły jak skomponować eleganckie tło dla twojej biżuterii i... nie przesadzić .
Koniecznie też przejrzyj kilka wątków pokazujących się tu dziewczyn (Kageki, wybacz nam rodzynku, nie zapominam o Tobie, niestety jesteś mniejszością). Ich zdjęcia to kopalnia wiedzy na temat kompozycji biżuterii i tła.
Do dzieła!
__________________
A teraz, drogie dzieci, księżniczka opuszcza bajkę, otwiera zimne piwo i zapala fajkę.
Mój wątek
Edytowane przez Yori
Czas edycji: 2011-02-06 o 14:27
|