Dot.: Dda
Hmmm... no dobrze, postanowiłam dzisiaj do Was dołączyć. Otóż jestem DDA. Moja historia jest pewnie banalna. U mnie w domu problem z alkoholem ma matka. Do niedawna przekonana była o tym że kto jak kto, ale ona nie ma żadnego problemu. Dobra praca, mąż, rodzina. Czego chcieć więcej. Wydawać by się mogło że nikt poza rodziną nie zdawał sobie sprawy z jej problemu. Sąsiedzi szanowali, nikt się nie domyślał. Każde z nas wkładało bardzo dużo wysiłku w to żeby wypadać "normalnie" na tle innych rodzin. Cholernie się wstydziłam tego jej alkoholizmu. Moja matka piła w domu. Piła piwo, co oczywiście w jej odczuciu wcale nie jest alkoholem. Muliła się nim i muliła często do momentu aż urywał się jej film. Nie robiła tego przy tacie, do takiego stanu doprowadzała się wtedy kiedy nie było go w domu, kiedy pracował do późna. Niejednokrotnie dźwigałam jej śmierdzące, zasikane ciało. Rozbierałam ją, ścieliłam łozko i kładłam spać żeby tylko tata nie dowiedział się że ona znowu doprowadziła się do takiego stanu. Starałam się ze wszystkich sił oszczędzić mu kolejnych nerwów, chciałam go odciąć od tego problemu, nie martwić, i tak miał wiele problemów na głowie. W efekcie tylko ja byłam świadkiem jej "ekscesów", ja po niej sprzątałam, prałam jej gacie, umierałam ze strachu kiedy przewracała się tocząc się do łazienki i uderzając głową o podłoge. Cuciłam ją wtedy łykając łzy i obiecując sobie że nigdy, przenigdy nie bede taka jak ona. Ta kobieta niszczyła mnie każdego dnia, sukcesywanie, krok po kroku. Nienawidziłam jej tak strasznie a jednoczesnie próbowałam zrozumieć dlaczego nam to robi, jak bardzo musi być nieszczęśliwa że musi się tak upodlać żeby o tym nie myśleć. W końcu matka straciła pracę, okazało się że poszła do pracy wstawiona co było powaznym przewinieniem w jej przypadku bo mogło to zadecydować o ludzkim życiu. W pracy postawiono jej warunek: jeżeli przejdzie leczenie to jest szansa że bedzie mogła ponownie wrócić do pracy. Podjeła leczenie, była w zamknietym ośrodku 8 tygodni. Jeździliśmy do niej z tatą co weekend co na początku było dla mnie strasznie , nie wiem jakie, upokarzające? Później widziałam jej przemiane, powoli zaczynałam wierzyć że nasza sytuacja może się zmienić. Ale noce były koszmarem. Niejednokrotnie śniło mi się że wraca do picia, że nasz koszmar znowu wraca, że znowu ją oglądam, taką śmierdzącą i napawającą mnie obrzydzeniem. Wyszła z ośrodka. Ciezko jej było przyzwyczaić się znowu do normalnego życia, do pracy nie może narazie wrócić. Siedziała w domu i dostawała głupawki, łykała jakies psychotropy i terroryzowała mnie psychicznie opowiadając o tym że popełni samobójstwo. W końcu po kolejnym miesiącu niepicia pojechała do babci, która podupadła na zdrowiu żeby się nią zająć. Tam, z dala od naszych czujnych spojrzeń złamała się. "Tylko dwa piwa". ciekawe że alkoholik zawsze wypił "tylko dwa". Dziwne że po dwóch tak wyraźnie słyszałam jej bełkot w słuchawce telefonu. Już nie chce jej słuchać, nie wierze w ani jedno jej słowo. Postanowiłam odciąć się od jej próblemów i nie brać tego na siebie. Wiadomość o jej ponownym piciu tak mnie złamała że nie poszłam na egzamin. Moja matka znowu niszczy mi życie, znowu mnie zabija, wbija w moje serce kolejne szpilki. I chociaz od tych 5 dni nie pije, ja wiem że zrobi to znowu i mój koszmar wróci, bo to zawsze do mnie wraca i zawsze już bede naznaczona mianem DDA....
__________________
"Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie.
Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia.
Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne,
ze nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. ”
- Marilyn Monroe
|