Jak wytrzymać z byłą przyjaciółka w mieszkaniu...?
Cześć wszystkim! Mam taki mały problem, który wydawał mi się do niedawna dziecinny, ale skoro rusza mnie mimo, że mam 21 lat, to chyba nie jest błahostką. Z moją byłą przyjaciółką przyjaźniłam się przez 11 lat. Rok temu wyjechałam na studia. W nowym mieście (Warszawa), miałam tylko chłopaka, który mieszkał daleko ode mnie, a na uczelni nie znałam jeszcze nikogo za dobrze. Czułam się bardzo samotna, ale ona nie miała zwykle czasu na dłuższą rozmowę ze mną. Zaprzyjaźniła się z inną dziewczyną, która była wcześniej naszą wspólną koleżanką. Powiedziała mi, że nie potrafi się przyjaźnić na odległość. Z tą koleżanką umówiłam się, że gdy zda maturę to do mnie dojdzie i będziemy razem mieszkać. Tyle, że one się zaprzyjaźniły i przyszły do Warszawy razem. Mieszkam więc z nimi i z dwoma innymi dziewczynami. Wszytsko byłoby ok, gdyby nie to, że widze dystans między nami. Mam do mojej byłej przyjaciółki ogromny żal za to jak mnie olewała, a ona zachowuje się jakbyśmy się znały pół roku i nigdy nie przyjaźniły. Widze jak się przyjaźni z tamtą, z którą wcześniej się jedynie kolegowałyśmy, jak szepczą albo milkna kiedy wchodzę, śmieją się, przytulają, wyją, skaczą, a ja się czuję jak w cyrku. Tu nawet nie chodzi o zazdrość tylko nie potrafię pojąc jak można przekreślić 11 lat w 9 miesięcy. Czuję jak mnie trafia kiedy się cieszą i wyją ze śmiechu całymi wieczorami. Jestem na siebie wściekła i kompletnie nie wiem co mam zrobic. Wyprowadzic sie? To byłaby moja 4 stancja w ciągu 2 lat edukacji akademickiej... Co zrobiłybyście na moim miejscu? Przez pół roku było mi niesamowicie przykro, a teraz włosy mi wypadają ze złości!
Edytowane przez eurydyka123
Czas edycji: 2014-01-29 o 23:36
|