2014-07-05, 22:37
|
#4828
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 546
|
Dot.: Psy- cz. II
Cytat:
Napisane przez anlejka
Inga znam to  Milowi też co jakiś czas staje jedno albo drugie ucho 
|
Bo to jakieś mentalne rodzeństwo jest 
Wczoraj wróciłam, najpóźniej jutro Ci wszystko napiszę 
Cytat:
Napisane przez sugarfreeee
Aaa no to dobrze  Bo coś mi tu śmierdziało, zakłócenie na fali  Dalej - podziwiam Ciebie za upór i walkę, choć sama bardzo rozumiem - mam jedną fretkę, którą naprawdę trudno kochać - jest okropna dla wszystkich poza mną, wali kupska gdzie popadnie, gryzie innych, ma niesamowite właściwości rozpieprzania wszystkiego w drobny mak, do tego totalnie nie wyuczalny czegokolwiek...Miałam w związku z nim wiele nieprzyjemności, wielokrotnie sama byłam na skraju wytrzymałości, ale nigdy nie pomyślałam, żeby go oddać. I na pewno tego nie zrobię, dożyje u mnie sędziwej starości. Ale już przestałam się łudzić że będzie łatwo 
|
Mogę się podpisać pod wszystkim co napisałaś o swojej fretce Czasami jest trudno ją uwielbiać, kiedy robi coś totalnie beznadziejnego. I nie chodzi mi o to, że gryzie ludzi bo to jej problem i nie mogę się na nią wkurzać o to, że ktoś kiedyś ją skopał. Nie wkurzam się też o normalne szczeniakowe zachowania, kiedy zleje się czasami w domu, drze japę czy wykopie kwiatka.
Jakby nagle wszystko co złe musiało z niej wyjść. Zdarzyło się dwa razy, zaraz po przyjściu do mnie i jak ostatnio tak strasznie na nią tutaj nadawałam. Po protu przez te kilka godzin jest w stanie mnie tak zmęczyć psychicznie, bo muszę być obok niej cały czas i nie mogę spuścić jej z oczu. Ona nad sobą wtedy nie panuje. Bardzo nieśmiało przypuszczam, że może jakoś 'zbiera' w sobie stres i po prostu wybucha w jeden dzień. Tyle że to nie jest bezpieczne ani dla niej, ani dla otoczenia.
Nie wydaje mi się żeby miała mało ruchu czy zajęć psychicznych, bo staram się z nią ciągle coś ćwiczyć, a wieczorami oprócz spacerów biega przy rowerze.
A oprócz tego to wspaniałe, wpatrzone we mnie stworzenie, które dałoby się za mnie pokroić Kocham to moje głupiutkie futro bardzo. Mam 5 wspaniałych psów z tym, że jedno jest malutkie i czasami bardzo pogubione, a ja stoję obok i staram się jakoś jej pomóc.
Ostatnio przypadkowo usłyszałam jak ćwiczyłam z Coffe na spacerze jak dwie kobiety, które z nami chodzą komentowały młodą, jej postępy itp. I jedna stwierdziła, że młoda przeszła 'od zera do milionera', bo wygrała życie. To chyba najlepsze co mogłam usłyszeć, bo mimo tego że widzą jakie ma czasami problemy i tak twierdzą, że zyskała dużo będąc u mnie Tak mnie to podbudowało
|
|
|