Dot.: Zaradność życiowa u mężczyzn
Moim zdaniem to co napisałaś to nie jest żaden brak zaradności u niego. To tylko lista rzeczy, które ciebie irytowały, a z którymi on bez problemu może żyć. Robienie większych zakupów, pilnowanie niedziel handlowych czy pranie na zapas to tylko twój preferowany styl życia. Można podobne efekty osiągnąć inną drogą albo pewnych rzeczy w ogóle w życiu nie potrzebować. Na przykład zapasu płatków albo spotkań rodzinnych. Twoje poczucie odpowiedzialności za niego lub za was to był twój wybór, a nie akcja ratunkowa który by bez ciebie zginął. Idę o zakład, że on to wszystko umie zrobić, tylko nie chce ani nie musi.
Czy takie drobne różnice mogą wpływać na związek i być przyczyną rozstania - oczywiście, że tak. Sama sobie nie wyobrażam żyć z kimś, kto przykładowo nie potrzebuje sprzątać tak często jak ja albo zapomina o czymś dla nas ważnym. Przypominać partnerowi nie zamierzam, bo to jest jak dodatkowa nieodpłatna praca, obciążenie mentalne. Nie widzę powodu by żyć z osobą, która mnie stale irytuje.
Ogólnie uważam, że to jest źle nazwany wątek, bo treść nie odnosi się do zaradności i nie rozumiem dlaczego rozpatrujesz zaradność u mężczyzn tak jakby była czymś innym niż zaradność u kobiet.
|