|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 9
|
Jeszcze nie-narzeczona...
Hej dziewczyny!
Od bardzo dawna czytam to forum, ale jeszcze nigdy się tu nie udzielałam.. Chciałabym przedstawić Wam mój problem i dowiedzieć się co o tym sądzicie. Nie mam za bardzo z kim o tym porozmawiać, więc postanowiłam przedstawić Wam moją sytuację. Jestem z chłopakiem już 6 lat, ja mam 23 lata a on 24. Jest nam razem cudownie.. Oczywiście, jak wszędzie zdarzają się też gorsze dni, ale zawsze potrafimy porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Od pewnego czasu ja zaczęłam myśleć o ślubie.. Jesteśmy razem wystarczająco dużo, moim zdaniem zdążyliśmy poznać się też bardzo dobrze - widujemy się praktycznie codziennie.. od jakiegoś czasu zaczęłam poruszać temat ślubu w różnych rozmowach.. Bardzo kocham mojego chłopaka i na prawdę chciałabym poczuć się kimś ważniejszym dla niego niż tylko dziewczyną. Całkiem niedawno wywiązała się bardzo poważna rozmowa na temat ślubu i naszej przyszłości, zaczęta przeze mnie, która przerodziła się w ostrą kłótnię... Mój chłopak stwierdził, że nie ma zamiaru teraz planować ślubu, tylko dopiero za kilka lat, jak bedziemy mieli swój dom i bedziemy całkowicie niezależni od naszych rodziców. Mamy co prawda takie mozliwosci bo oboje pracujemy juz kilka lat, mamy oszczędności, dobrze zarabiamy.. Ale ja zdaje sobie sprawe, że domu nie zbuduje sie w rok.. Więc ewentualny ślub mógłby być dopiero za jakies kilka ładnych lat.. Stwierdził też, że jestem nierozsądna myśląc w taki sposób, że slub i żadnych perspektyw.. A my mamy perspektywy - mamy gdzie mieszkać po ślubie nawet bez własnego domu, rodzice zarówno moi, jak i jego są w stanie nas wspomóc finansowo.. Bardzo zabolało mnie, kiedy tak powiedział.. Patrząc na inne pary wokół nas, które są dawno po slubie, my mamy zdecydowanie lepsza sytuację i większe mozliwości, a dla niego to jest ciągle za mało...Pózniej stwierdził, że on teraz nie planuje nawet zareczyn, bo mamy jeszcze czas.. Co zabolało jeszcze bardziej.. po tej rozmowie powiedział mi, że też chciałby zaręczyn i ze ma nadzieje, że niedługo to się stanie..niejednokrotnie zwracałam mu uwagę, jak bardzo jest to dla mnie ważne, ale on jakby nie bierze tego pod uwagę.. Boli mnie to, że zaplanował coś i nawet nie dopuszcza tego, że ja mogłabym chcieć, żeby nasze życie wyglądało.. Nie chce naciskać na niego w tej kwestii, bo nie chcę ani wymuszonych zaręczyn, ani wymuszonego ślubu.. Wiem, że on mnie kocha, ale przykro mi jest kiedy nie chce zadeklarować nic na poważnie, nie chce pokazać, że to ja jestem dla niego najważniejsza... A kiedyś już powiedział mi, że planuje zrobić cos z tym związkiem, niestety tak sie nie stalo.. teraz kiedy go o to zapytalam, powiedział ze zycie potoczylo sie inaczej i jego plany się nie spełniły.. a przeciez nic sie nie wydarzylo, co mogłoby uniemożliwić mu zaręczyny.. boje sie, że teraz będzie to samo, że powiedział, że też chce, a tak na prawdę puści to w niepamięć i nie zrobi nic... Dziewczyny, co o tym sądzicie? Czy na prawdę ja myślę nieracjonalnie i czy rzeczywiście "mamy czas"? Moim zdaniem czas jest idealny na wszystko teraz... Nasi rodzice nie raz mówią, żebyśmy robili wesele, ja wtedy milczę, a on obraca to żart, albo udaje, że nie słyszy.. Jest mi przez to bardzo przykro.. Nie chcę czekać kolejnych kilku lat, czy on może wreszcie dorośnie do zaręczyn i ślubu i będzie na to gotowy... Przepraszam za tak długi post.. ta sytuacja jest dla mnie bardzo trudna, ciągle o tym myślę.. Nie wiem, może nie jestem dla niego wystarczająco dobra..? |
|
|
|
|
#2 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 18 294
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Zapraszam do naszego watku
na pewno wspolnie cos razem wymyslimy, a i doradzimy chetnie https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=563313&page=86---------- Dopisano o 18:48 ---------- Poprzedni post napisano o 18:28 ---------- Moim zdaniem on jeszcze psychicznie nie dorosl do bycia mężem, a samo to, że raz mówi tak, a raz inaczej to tylko to potwierdza...
__________________
Razem 14.08.2004 Zaręczeni 14.01.2011 Małżeństwo 06.09.2014 |
|
|
|
|
#3 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-10
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 8 812
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
...albo do naszego https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=563281
__________________
|
|
|
|
|
#4 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 18 294
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Obojetnie, ktory autorka wybierze na pewno bedzie to dobry wybor
__________________
Razem 14.08.2004 Zaręczeni 14.01.2011 Małżeństwo 06.09.2014 |
|
|
|
|
#5 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-10
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 8 812
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
:d
__________________
|
|
|
|
|
#6 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 210
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
A moim zdaniem jest zupelnie inaczej- on jest dojrzaly, ambitny (wg mnie to dobrze
). Chcialby sam cos osiagnac bez pomocy rodzicow. Dziwi mnie, ze jestescie tacy mlodzi, a postawiliscie sobie za cel budowe domu w ciagu kilku najblizszych lat, no ale napisalas, ze dobrze zarabiacie, zatem... nie protestuje Ale takze to, ze porownujesz sie do innych, a nie do siebie. Skoro inni ludzie nie sa na tyle ambitni i odpowiedzialni, zeby po slubie utrzymac rodzine, to nie znaczy, ze Ty i Twoj chlopak macie sie "podstosowywac" do tej grupy spoleczenstwa, brac slub na chybcika i siedziec na garnuszku u rodzicow.Musisz sobie uswiadomic, ze my, kobiety jesteśmy wychowywane, zeby dobrze i w miare mozliwosci szybko wyjsc za maz. Mezczyzni (cale szczescie) sa bardziej odpowiedzialni i wiedza, ze slub, ktory jest zawarty w nieodpowiednim momencie moze popsuc zwiazek. Napisalas co prawda, ze to jest dobry moment, ale co masz konkretniej na mysli? "etap milosci"?(nazwijmy to tak ) gdzie bedziecie mieszkac? rodzice beda finansowac wynajem mieszkania, budowe domu?Rozumiem Cie, ze chcesz poczuc sie kims wazniejszym niz tylko dziewczyna- mam tak samo - wiec powiedz mu, czego pragniesz (np pokazujac swojego posta napisanego na tym forum), bo domyslam sie, ze problemem sa bardziej zareczyny niz slub ![]() Ale powinnas tez zrozumiec jego. Mezczyzni czesto tak maja, ze chca po paru latach sobie powiedziec: "Sam to osiagnalem i jestem z tego dumny". To kwestia "meskiego ego" czy czegos takiego A moze po prostu chce, zebyscie mieli wymarzony slub, podroz poslubna gdzies dalej niz w Europie albo zebys dostała piekniejszy pierscionek/obraczke? A to niestety kosztuje.Tylko nie pisz mi, ze nie wymagasz tego wszystkiego, bo znam kilka przykaldow z zycia gdzie wszystko wyglada pieknie na zewnatrz, rodzice dzielnie utrzymuja swoje dorosle dzieci, a tak naprawde roi sie tam od problemow natury: "bo ci wiecej dali i bardziej moga sie wtracac", "bo kupilas sobie w tamtym miesiacu torebke, a nie potrzebowalas- powinnas teraz oszczedzac, bo budujecie dom" [moze Wasi rodzice nie byliby tacy, ale ja tam swoje wiem- dobrze jest przed slubem, a potem to juz niekoniecznie w sprawach "wtracania sie" ]"A kiedyś już powiedział mi, że planuje zrobić cos z tym związkiem, niestety tak sie nie stalo.. teraz kiedy go o to zapytalam, powiedział ze zycie potoczylo sie inaczej i jego plany się nie spełniły.. a przeciez nic sie nie wydarzylo, co mogłoby uniemożliwić mu zaręczyny.. " To takze przykulo moja uwage. Moze mial plany dotyczace otworzenia biznesu albo zmiany pracy na lepsza. Cos przeoczylas? RADA: postaraj sie z nim jeszcze raz porozmawiac, na spokojne Pozdrawiam i mam nadzieje, ze Wam sie ulozy
__________________
"Ślub to zaręczyny rozwodu" :pK Edytowane przez 60514_ Czas edycji: 2011-10-12 o 19:47 |
|
|
|
|
#7 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 9
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
60514_ chyba nie do końca mnie zrozumiałaś. Nie miałam na myśli tego, że skoro nasi znajomi biorą śluby i żyją na garnuszku rodziców, to my też tak mamy zrobić -nie. Wręcz przeciwnie, nawet nie myślałabym o ślubie czy zaręczynach, gdybyśmy w kwestii finansowej musieli liczyć na rodziców. Własny dom od początku był naszym marzeniem i zgodnie stwierdziliśmy, że im wcześniej zaczniemy jego budowę, tym lepiej. Tylko, że moim zdaniem możemy budować go "po troszku", a mój chłopak z kolei uważa, że najpierw zbudujmy na "tip-top", a dopiero weźmy ślub. Tylko,że mimo tego, że mamy oszczędności i dobrze zarabiamy, nie damy rady zrobić tego nawet podejrzewam w ciągu dwóch lat.. A ja nie chciałabym zakładać rodziny blisko przed trzydziestką.. Też uważam, że mój chłopak jest dojrzały i bardzo ambitny i baaardzo mnie to cieszy. Ale czasami mam wrażenie, że te jego plany przysłaniają mu to, co dzieje się teraz.
Nawet gdybyśmy wzięli ślub teraz, to nie bylibyśmy na garnuszku rodziców-od kilku lat oboje jesteśmy zupełnie niezależni finansowo. Mieszkać moglibyśmy zarówno u mnie, jak i u niego - nasi rodzice mają duże domy i u jednych i u drugich mamy bardzo dobre warunki. Ale nie mam tutaj na myśli utrzymywania nas przez rodziców - tylko mieszkanie przez jakiś czas w ich domu, dopóki nie zbudowalibyśmy naszego. Naprawdę nie jesteśmy zależni od rodziców, jeśli chodzi o pieniądze i po zaręczynach, czy po ślubie, też byśmy nie musieli być. Jeśli chodzi o biznes - otworzył go na długo przed tym, kiedy wspomniał mi o tym, że planuje zrobić coś z naszym związkiem. Interes ma się świetnie i moim zdaniem na prawdę nie wydarzyło się nic, co mogłoby przekreślić jego plany. Nie wiem już sama co mam o tym myśleć... Nie chce też z nim ciągle o tym rozmawiać.. Nie chcę, żeby poczuł, że na niego naciskam, czy cokolwiek wymuszam.. |
|
|
|
|
#8 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 2 797
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Świetnie Cię rozumiem. Jakbym czytała o sobie.. Z tymże my mamy trochę więcej lat, a do TŻta jakby to nie docierało
|
|
|
|
|
#9 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 9
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Do mojego też chyba nie dociera... Przykro mi się robi, kiedy słyszę o kolejnym ślubie, gdzie para kompletnie nie ma warunków na to: mieszkanie i utrzymanie przez rodziców, wesele finansowane przez rodziców, brak pracy, żadnych perspektyw... a jednak są deklaracje, zapewnienia o miłości, zaręczyny.... a u nas nic...
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 740
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Hmmm....a mi sie wydaje ze wy po prostu za malo ze soba rozmawiacie...ze jestescie razem, ale tak naprawde obok siebie...macie prace, wiec nia na codzien zyjecie ...w weekendy pewno staracie sie w jakis mily sposob czas...pozniej kazde wraca do swojego domu...z tego co zrozumialam to nie mieszkacie razem...i tak mija dzien za dniem, miesiac za miesiacem...rok za rokiem...a ty czekasz...i nie wiesz do konca co siedzi w jego glowie...jakie on ma plany w zwiazku z wasza przyszloscia...raz na jakis czas rzucasz mu temat slubu...a jemu to wcale nie w glowie...mysle ze powinniescie usiasc i na spokojnie porozmawiac...i to na pewno nie jeden raz...tak zeby kazde z was znalo swoje wzajemne oczekiwania i plany, bedzie wam latwiej...ty bedziesz wiedziec czego sie spodziewac, ile jeszcze musisz czekac, a on nie bedzie musial udawac ze nie slyszy tematu slubu...pogadajcie na spokojnie, ustalcie jakis wspolny przyblizony termin...dowiedz sie dokladnie jak on to widzi...w koncu to wasze zycie, wasza przyszlosc i powinniscie ja razem planowac a nie oddzielnie...
Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy po twojej mysli Trzymam kciuki
|
|
|
|
|
#11 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 210
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
"Patrząc na inne pary wokół nas, które są dawno po slubie, my mamy zdecydowanie lepsza sytuację i większe mozliwości, a dla niego to jest ciągle za mało..."
to zdanie spowodowalo moje wywody na temat finansowania przez rodzicow "Nie chce też z nim ciągle o tym rozmawiać.. Nie chcę, żeby poczuł, że na niego naciskam, czy cokolwiek wymuszam.." i to mi sie w kobietach nie podoba. Rozmawiaj! Im wiecej tym lepiej! Tylko nie zrzędź, bo to faktycznie moze spowodowac efekt odwrotny do zamierzonego ![]() ![]() Piszesz o niezaleznosci, ale jednak zakladasz "pomieszkiwanie" u rodzicow i nie kazdemu moze to pasowac. Gdyby moj TŻ zaproponowal mi cos takiego na pewno bym sie nie zgodzila, nawet gdybysmy mieli cala kondygnacje do swojej dyspozycji- to kwestia honoru, nie wiem jak to wyjasnic wole kawalerke, 30 m2 sami, niz cos takiego i naprawde nie chodzi o to, ze rodzice mojego TŻa sa wscibscy.Napisalas: "Mój chłopak stwierdził, że nie ma zamiaru teraz planować ślubu, tylko dopiero za kilka lat, jak bedziemy mieli swój dom i bedziemy całkowicie niezależni od naszych rodziców.", czyli jednak "pomieszkujac" u rodzicow on nie bedzie sie czul niezalezny i nie dziwie mu sie (wyzej opisalam) A moze Twój TŻ sie zniechecil do slubu, bo wszyscy mu juz o tym mowicie. Gdyby mnie (niezalezna osoba) np ludzie do czegos namawiali czulabym coraz wiekszy opor. Wybacz, ze go bronie, bo powinnam niewinnej kobietki pragnacej tylko szczescia , ale ostatnio doswiadczylam czegos takiego i go rozumiem: (fakt sama zaczelam temat, bo spytalam o nauki przedmalzenskie, ale z czystej ciekawosci i zaznaczylam to na poczatku )
__________________
"Ślub to zaręczyny rozwodu" :pK Edytowane przez 60514_ Czas edycji: 2011-10-12 o 22:55 |
|
|
|
|
#12 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: śląsko-małopolskie:)
Wiadomości: 3 619
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
No ale póki co wcale nie wiadomo czy tż nie chce mieszkać z rodzicami i dlaczego nie chce ślubu... Poza tym ślub na studiach można wziąć - to że ty nie chcesz nie znaczy że wszyscy tak myślą. Nie wszyscy potrzebują na starcie niewiadomo jakich warunków niektórym wystarczy mniej, ślub jest dla nich czymś więcej niż wymianą dowodu osobistego i bardziej im na nim zależy więc biorą. Niektórzy nie chcą np mieszkać razem przed ślubem/zaręczynami są różni ludzie różne powody i każdy ma jakieś tam priorytety.
Poza tym mieszkanie w jednym budynku nie oznacza pomieszkiwania u rodziców. Skąd wiesz jakie warunki ma autorka i tż? może mieliby osobne wejście, piętro w domu, liczniki i w dodatku sami się utrzymują to uważam że to warunki o 10000 razy lepsze niż kawalerka 30m2. więc wcale to nie jest brak niezależności nie przesadzajmy wielu ludzi nawet takiego startu nie mają a jakoś przyszłość planują Edytowane przez anannke Czas edycji: 2011-10-12 o 23:38 |
|
|
|
|
#13 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 963
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Przeciez Wy macie dopiero 23-24 lata - uwierz mi macie jeszcze na wszystko czas. Ja biorę ślub za rok w wieku 30 lat a mój narzeczony 35. Wesele prawie w całości finansujemy sobie sami, nie jestesmy zależni od nikogo a juz na pewno nie finansowo od rodziców, mamy już od kilku ładnych lat stałe prace i stałe, dobre zarobki. Nie chce powiedzieć, ze 23-24 lata to za wcześnie na slub , bo to kazdego indywidualna sprawa i uczucia, ale na pewno to nie koniec świata, że Twój TŻ teraz w tym wieku tego nie planuje.
---------- Dopisano o 16:32 ---------- Poprzedni post napisano o 16:31 ---------- Cytat:
|
|
|
|
|
|
#14 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 210
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
). Nie krytykuje ludzi, ktorzy pobieraja sie na studiach planujac odgornie zycie na garnuszku u rodzicow, ale taka decyzje widze jako nieodpowiedzialna Odnosnie pogrubienia i vice versa, to ze jedna para chce sie pobrac na studiach, nie oznacza ze wszyscy tak chca (moze jej TŻ tez nalezy do grupy osob, ktore najpierw chca "sie ustawic", cos osiagnac, aby potem moc calkowicie oddac sie sielankowemu zyciu rodzinnemu ).Jesli TŻ autorki chce wybudowac dom i dopiero sie ozenic, to dla mnie jest to rownowazne, ze nie planuje (nie chcialby?) mieszkac z rodzicami. Nie mowie, ze tak jest na pewno! (ona powinna go spytac), ale tak to odbieram i przedstawilam autorce tylko jedna z mozliwosci (bo moze faktycznie jest tak jak pisza dziewczyny- nie dorosl do malzenstwa). No wlasnie slub jest czyms wazniejszym- dla mnie to odpowiedzialnosc (takze finansowa) za druga osobe (zwlaszcza mezczyzna powinien to tak czuc, ale nie tylko i moze TŻ autorki tez tak uwaza- tego nie wiemy). Nie chodzi tu o niewiadomo jakie warunki, ale wiekszosc ludzi potrzebuje prywatnosci. Ja bym jej nie miala, gdybym mieszkalabym z rodzicami (i nie piszcie mi, ze mezczyzni nie potrzebuja prywatnosci, bo to nieprawda). Mieszkanie w budynku nalezacym do rodzicow to pomieszkiwanie u rodzicow. Nie znamy warunkow jakie moga zapewnic rodzice, ale ja NIE mowie, ze autorce nie pasuja te warunki (ani nie krytykuje tego, ze ona moglaby/chcialaby mieszkac u rodzicow TYLKO przedstawiam czego bycmoze oczekuje jej partner- prywatnosci? niezaleznosci? nie wiem- ja tylko podsuwam pewna mysl, bo przeciez NIE ZNAM JEJ ANI JEGO).
__________________
"Ślub to zaręczyny rozwodu" :pK Edytowane przez 60514_ Czas edycji: 2011-10-13 o 19:24 |
|
|
|
|
|
#15 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 598
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
A ja Cię rozumiem. Bardzo dobrze
może wytłumaczę to na psychice mojego Tż (jak to brzmi ). Styczeń tego roku - zaczęłam rozmowę o wspólnej przyszłości, zaręczynach, ślubie itd. I usłyszałam, że on nie chce teraz tego planować, że najpierw musi zmienić pracę na lepiej płatną (i racja), a potem chciałby tak jak Twój wybudować już dom. Bo nie wyobraża sobie życia u teściów przez całe życie! Tłumaczyłam mu, że jeżeli dostaje się całe piętro do dyspozycji, to chyba lepiej mieszkać tam samodzielnie i budować dom, niż czekać 5 lat i ciułać grosz do grosza żeby wybudować dom, a potem wziąć ślub. Niestety po długiej rozmowie zrozumiałam, że zdania nie zmieni i dałam spokój. Sama nawet pomyślałam, że faktycznie, mamy czas. I nie chciałam już w ogóle ślubu przez najbliższe 6 lat. I było dobrze. W maju usłyszałam od niego, że sobie wszystko przemyślał i że on nie wyobraża sobie tylu lat życia jako chłopak i dziewczyna, niby razem, ale osobno i że chciałby się zaręczyć. Ale zapytał, czy teraz to nie burzy moich planów. Nie burzyło. W międzyczasie dostał lepszą pracę, zarabia na prawdę niezłe pieniądze. I jak myślisz, zaręczyny były Nie. I powoli przestaję wierzyć, że będą w najbliższym czasie. Co dziwne, bo przecież ostatnia propozycja była z jego strony. Tylko zamieszał.Wiem, że jest Ci ciężko, bo nie na to liczyłaś. Ale niestety, musimy się z tym pogodzić, że mężczyźni (niektórzy) tylko mówią... Ale przecież ich kochamy
|
|
|
|
|
#16 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 2 797
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Ja mam 28 lat, mój Tż 32. Mamy ukończone studia i stałą pracę. Spokojnie moglibyśmy się utrzymać. Póki co oboje mieszkamy w domach rodzinnych. Ostatnio zainicjowałam rozmowy dotyczące wspólnej przyszłości, reakcją Tżta była irytacja i tekst że próbuje go zmusić do deklaracji, a także to, że mamy mnóstwo czasu na wszystko.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć Do AnULka248: Bardzo ciekawy post Edytowane przez Gosiurek Czas edycji: 2011-10-13 o 19:34 |
|
|
|
|
#17 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: *miasto know-how
Wiadomości: 21 060
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
jasne, Ty mu pomożesz zbudować dom, dokumenty przed ślubem będą na niego, on Ci zwieje i nic nie zrobisz
|
|
|
|
|
#18 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: śląsko-małopolskie:)
Wiadomości: 3 619
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
60514_ to dla ciebie mieszkanie w jednym budynku z rodzicami gdzie każdy płaci swoje, nikt nikomu w drogę nie wchodzi, wcale nie trzeba się spotkać z teściową jak się nie chce jest równoznaczne z gnieżdżeniem się z rodzicami w małym dwupokojowym mieszkanku lub życiu w osobnym mieszkanku ale z comiesięczną zapomogą rodziców? tym bardziej że np po wyprowadzce zostaje dwójka osób w pustym ogromnym domu? no wg mnie nie do końca. owszem mieszkanie w domu który wybudowali rodzice może nie jest przejawem wielkiej niezależności ale to sytuacja przejściowa. I też ekonomicznie bardziej opłacalna - nie topi się kasy w wynajem jednocześnie odkładając kasę na konto lub płacąc raty kredytu. trzeba by na prawdę dużo zarabiać chcąc tak żyć wg mnie. Miło że facet ma poczucie odpowiedzialności że chce zarabiać na rodzinę, zapewnić godne warunki ale nie przesadzajmy znów jakoś...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#19 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 598
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
w sumie nikt nie zakłada, że tak może się zdarzyć, a jednak...Cytat:
Cytat:
może wychodzi na to, że marzy nam się ślub za wszelką cenę i że jesteśmy desperatkami, które chciałyby siłą zaciągnąć swoich lubych przed ołtarz, ale tak nie jest Rozumiem Cie Gosiurek, Co innego mieszkać osobno (nawet jeśli widujemy się bardzo często), a co innego mieszkać razem już jako mąż i żona i razem układać sobie życie.
|
|||
|
|
|
|
#20 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 17 087
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
Najłatwiej jest się zaręczyć (pierścionek zapewne kupiony za pieniądze od rodziców) i żyć potem na ich koszt, KAŻDY tak potrafi, dziwne tylko, że rodzice się na to godzą. Ciekawe, jak będa później wyglądały zapewnienia o miłości, kiedy zacznie się życie na własny koszt![]() Chociaż ja nie uważam, żeby do ślubu potrzebny był własny dom - w ogóle pakowanie się w dom w wieku dwudziestu kilku lat to moim zdaniem średni pomysł, bo dom to kupa pracy, wydatków, no i to ogranicza mobilność, gdyby ktoś kiedyś pracę stracił, a w rejonie nie było nic ciekawego. |
|
|
|
|
|
#21 | |||
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 9
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Każdy ma prawo do swoich decyzji. Ja np. uważam, że wynajmowanie mieszkania latami jest średnim pomysłem, bo równie dobrze można wtedy spłacać raty kredytu za własny dom czy mieszkanie. Stwierdziliśmy więc oboje, że zamiast wydawać pieniądze na wynajem mieszkania przez kilka czy kilkanaście tak, wolimy inwestować je w budowę domu. A wynajem mieszkania to też kupa wydatków, które nijak się nie zwracają. Oboje mieszkamy w domach i nie wyobrażamy sobie życia na kilkudziesięciu metrach. Decyzja o budowie domu jest jak najbardziej przemyślana i świadoma - nie jest to jakiś kaprys, czy wymysł, którego nie możemy spełnić. |
|||
|
|
|
|
#22 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 17 087
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
A nie możecie po prostu nająć mieszkania i razem zamieszkać, skoro macie zarobki umożliwiające wam samodzielne mieszkanie? Nie przesadzajmy, że najem to takie wyrzucanie pieniędzy w błoto, w końcu to stan przejściowy, mnóstwo ludzi tak zaczyna i w końcu czegoś się dorabiają. Coś za coś, albo mieszkanie razem i płacenie za wynajem, albo czekanie latami, zanim dom powstanie, bo to przecież wydatek minimum 300 tysięcy, i to przy średnim standardzie. Nie można mieć wszystkiego wedle własnych życzeń, czasem trzeba iść na jakiś kompromis. Nie każdy zaczyna od willi, domu, ludzie żyją na tych kilkudziesięciu metrach i też jest dobrze, bo najważniejsze, że są razem i powoli do wszystkiego dochodzą.
Wizja mieszkania u rodziców czy teściów może być niespecjalnie zachęcająca dla Twojego faceta, wcale się nie dziwię. |
|
|
|
|
#23 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 9
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Hmm... Po pierwsze nie chcemy mieszkać razem przed ślubem. Po drugie mój chłopak nigdy nie powiedział, że nie chce mieszkać ze swoimi czy moimi rodzicami, wręcz przeciwnie - tak samo jak ja bierze taką opcję pod uwagę, kiedy zajdzie potrzeba.
Poza tym w zupełności zgadzam się z tym co napisała wcześniej anannke: Cytat:
|
|
|
|
|
|
#24 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 598
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#25 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
My sobie nie wyobrażaliśmy zamieszkać ani w jednym, ani w drugim domu. A wytłumaczenie, że przejściowo u rodziców... No cóż, zawsze jakieś wytłumaczenie.
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..." http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png |
|
|
|
|
|
#26 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-02
Wiadomości: 3 634
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
Mieszkanie razem ma usamodzielnić, a mieszkając z rodzicami nigdy nie będziecie w 100% samodzielni. Już pomijając kwestię, że nie jeden związek się rozpadł przez mieszkanie z rodzicami. |
|
|
|
|
|
#27 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Taki był właśnie argument mojej Mamy gdy rozmawialiśmy o naszej przeprowadzce. I w tej kwestii zgadzam się z Mamą i z Tobą agusiajnw w 100%.
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..." http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png |
|
|
|
|
#28 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-02
Wiadomości: 3 634
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
![]() ale masz bardzo mądrą mamę w takim razie moja nie chciała mnie puścić identyczne argumenty jak Lady_Mi podała (też mają duży dom)... ale ja się uparłam i w ogóle nie żałuję, myślę też że przy rodzicach nie ma szans żeby poczuć się w 100u% swobodnie
|
|
|
|
|
|
#29 | ||||
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 9
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Wolę mieszkać u rodziców jednych czy drugich, mając świetne warunki i między czasie móc budować dom, w którym poczujemy się w 100% u siebie i na pewno samodzielnie! Bo co będziemy mieć po kilku latach wynajmowania maleńkiego mieszkanka? Nic! A czy u rodziców, czy w wynajętym mieszkaniu będziemy żyć razem i tworzyć rodzinę i moim zdaniem będziemy i tu i tu tak samo niezależni. Poza tym znam wiele par, które za wszelką cenę wynajmowały, unosząc się honorem, maleńkie mieszkania, gdzie u rodziców ogromne czy nawet mniejsze domy świeciły pustkami, a później jak się nie powiodło: straciło się pracę, czy zarobki się zmniejszyły i nie wystarczało po pierwszego, to chowali swój wieli honor do kieszeni i wracali do domów rodzinnych często dostając już tylko jeden pokój, bo np. rodzeństwo w tym czasie założyło rodzinę i zajęło większą część domu... A rodzice wiadomo, że na bruku nie zostawią... Ale mi samodzielność... Oczywiście życzę Wam, aby u Was tak nie było. Macie prawo mieć takie zdanie na ten temat. Ja i mój chłopak mamy inne - naszym zdaniem słuszne. Na prawdę naoglądaliśmy się takich z honorem, którzy później z "podkulonym ogonem" wracali do rodziców.. ---------- Dopisano o 14:51 ---------- Poprzedni post napisano o 14:49 ---------- I zgadzam się z AnULka248, że lepszego przejściowego rozwiązania nie znajdziemy
|
||||
|
|
|
|
#30 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-02
Wiadomości: 3 634
|
Dot.: Jeszcze nie-narzeczona...
Cytat:
![]() na koniec taka drobna dygresja - w pierwszym poście chwalisz się jaką to dobrą sytuację materialną macie, a teraz nagle boisz się ucieczki z podkulonym ogonem - trochę to dziwne jak dla mnie. |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Jeszcze przed ślubem
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
| Narzędzia | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:03.





na pewno wspolnie cos razem wymyslimy, a i doradzimy chetnie

) gdzie bedziecie mieszkac? rodzice beda finansowac wynajem mieszkania, budowe domu?






Nie. I powoli przestaję wierzyć, że będą w najbliższym czasie. Co dziwne, bo przecież ostatnia propozycja była z jego strony. Tylko zamieszał.
13.03.2008
Rozumiem Cie Gosiurek, Co innego mieszkać osobno (nawet jeśli widujemy się bardzo często), a co innego mieszkać razem już jako mąż i żona i razem układać sobie życie.

