|
Notka |
|
Studia Miejsce dla osób, które są zainteresowane studiami. Chcesz dowiedzieć się jak wygląda życie studenckie? Dołącz do nas, podziel się doświadczeniem. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#1 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-10
Wiadomości: 17
|
Studia - przerwa po licencjacie?
Witajcie, Wizażanki.
Mało dobrego w życiu mnie spotkało. Dużo przemocy w domu, alkoholu, awantury. Przeszłam jakąś dosłownie indoktrynację - moja matka o to zadbała. Całe życie wmawiała mi pewne rzeczy, sukcesywnie, codziennie i wyrosłam na osobę, której życie ucieka przez palce. Wyzywała mnie, upokarzała, żyłam w strachu, by nie odkryła o mnie czegoś osobistego, bo potrafi mi największą bzdurą wypominać 5 lat. Jej życiowym celem jest jak najbardziej mi dokopać, zgnębić, zniszczyć. Coś tam kiedyś osiągnęłam, ale i tak zawsze byłam nieudacznikiem. Do jakiegoś czasu według niej, dzisiaj już chyba naprawdę. Wyrosłam w przekonaniu, że wszystko we mnie jest brzydkie. Moja samoocena jest na poziomie 0. Jestem potwornie nerwowa, mam różne tiki: mrugam za często, ciągle ręce mi się trzęsą. Przeżywam horror, gdy ktoś na studiach mnie o coś zapyta a zajęcia próbuję przetrwać z myślą, bym nie musiała nic mówić. Ostatnio musiałam, powiedzieć dosłownie 2 słowa, to było pewne ćwiczenie (studiuję j. obcy) - cała grupa mnie wyśmiała, ale nauczyłam się już mieć na twarzy poker face. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo po chwili koleżanka zapytała na głos, upokarzając mnie x2, "czemu siedzę taka przerażona". No i jakaś dyskusja się krótka z prowadząca wywiązała... Nie panuję nad sobą, organizacja pracy to nieznany mi termin, żyję w chaosie. Mam wszystko przygotowane, a jak przychodzi co do czego, to plączą mi się słowa, zapominam co mam mówić, źle wymawiam słówka, które znam od dawna. Do tego boję się dosłownie własnego cienia. Matka całe życie powtarzała mi, że jak nie wyłączę na noc tego czy tego, to wybuchnie. Że pralki trzeba pilnować, bo może wylać. No i na ten moment moje zachowanie i panika mnie przerasta. Jak coś zastuka w piekarniku, to spanikowana go wyłączam, cała się trzęsę, realnie boje się, że wybuchnie. Pralki nie włączam sama jak jestem, a jak włączę, to uciekam stamtąd i niech się dzieje co chce. Po zmroku nie wychodzę, bo natłuczone mam do głowy, że mnie ktoś zgwałci. W czym problem? Na I roku studiów było jeszcze jakoś, odzywałam się czasami nawet sama. Teraz jestem na III i mam praktyki w szkole, prowadzę lekcje. To jest coś, co mnie doprowadza do czarnej rozpaczy. Wszystko mam przygotowane, ale wychodzę na środek i nie wiem kompletnie, co robić. Działam chaotycznie, cała się trzęsę, nie radzę sobie z problemami wynikającymi na bieżąco. Coraz bardziej myślę o zrobieniu sobie przerwy po obronie w czerwcu. Tylko nie wiem, czy to przypadkiem nie ucieczka i ja na te studia już nie wrócę. Mam wbite do głowy, że edukacja to podstawa. Gdy rodzicom coś tam gadałam o tej przerwie, to mnie popukali w głowę. Tata może być na wylocie z pracy i boją się, że przerwę a potem nie będę mogła wrócić, bo nie będą mieć pieniędzy na utrzymanie mnie w mieście studenckim. I zdaję sobie sprawę, że najlepiej byłoby się odciąć od nich, zrobić tę przerwę, znaleźć pracę i się usamodzielnić. Tylko że ja nie wiem już co powinnam. Najchętniej poszłabym na kasę do Tesco i niech mi wszyscy dadzą spokój - odbębnić 8h i do widzenia. Zaczęłam chodzić do psychologa, poszłam z tym że jestem tak nerwowa i zmaltretowana psychicznie przez matkę. Jestem na etapie rozmów, testów itp, a potem z tego co mi wiadomo terapie grupowa - na indywidualną mnie nie stać, na NFZ trzeba czekać jak się dowiedziałam ok 3 lat. Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże rzucić jakieś światło na to wszystko... Zdaję sobie sprawę, że pierwszy komentarz będzie taki, że nie powinnam iść do szkolnictwa, bo się nie nadaję bo nie panuję nad sobą - zgadzam się. Do domu jeżdżę co tydzień, spotykam się z kimś, kto mieszka w moich okolicach. Jeśli zerwę kontakt z domem, to ten związek też się skończy, bo on ma pracę i poukładane życie właśnie tam... |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#2 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-01
Lokalizacja: łódzkie
Wiadomości: 324
|
Dot.: Studia - przerwa po licencjacie?
Fakt, powiem, że do szkolnictwa nie nadajesz się, ale to już wiesz.
Zastanawiają mnie dwie kwestie: 1. dlaczego chcesz iść na kasę do Tesco? Naprawdę mierzysz tak nisko? 2. przerwa czy zmiana kierunku? Myślę, że jeśli przerwiesz studia to już na nie nie wrócisz, bo będziesz miała inne obowiązki, które pochłoną Twój czas. Po prostu zmień kierunek- może coś, gdzie będziesz mogła sobie sama dłubać bez kontaktu z ludźmi tak, jak jest to w szkolnictwie. Księgowość? |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
misstwentysomething
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 18
|
Dot.: Studia - przerwa po licencjacie?
Nie poddawaj sie tak latwo, kazda sytuacja ma wyjscie, z kazdej sytuacji jest lepsze wyjscie! ja tez mam za soba bardzo ciezkie dwa lata( choroba, wypadek, rozstanie) ale powoli staje na nogi! Gdybys chciala pogadac, napisze, bardzo chetnie podziele sie doswiadczeniem!
![]()
__________________
Zapraszam na bloga lifestylowe o zyciu i studiach w Kalifornii i Londynie www.misstwentysomething.com |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:47.