|
Notka |
|
Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#1 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Zielona Góra
Wiadomości: 168
|
Wyprowadzka od toksycznej matki
Będzie długo i ciężko, ale liczę, że ktoś przez to przebrnie i udzieli obiektywnej rady. Mam ponad 30 lat i przez cały ten okres mieszkam pod jednym dachem z toksyczną matką. Patrząc z boku, nikt chyba nie powiedziałby, że z moją rodziną jest coś nie tak. Zawsze miałam co jeść, gdzie spać i w co się ubrać. Niestety gdzieś w tym wszystkim zabrakło kluczowego składnika, jakim jest miłość i zrozumienie...
Ale od początku.... Moja matka od dzieciństwa usiłowała sterować zarówno mną, jak i młodszym rodzeństwem. Byliśmy trochę jak lalki zamknięte w plastikowym domku. Matka od zawsze decydowała o wszystkim. Wybierała nam ubrania, hobby, zabawy i znajomych. Przy czym z tym ostatnim było najgorzej, bo nikt nigdy nie spełniał jej oczekiwań. Każda koleżanka była zła, a każdy chłopak nieodpowiedni. Nie wychodziliśmy bawić się na podwórku z innymi dziećmi, nie chodziliśmy na szkolne dyskoteki czy na imprezy plenerowe. O spędzaniu popołudnia z kolegami ze szkolnej ławki nie było nawet mowy. O ile początkowo tłumaczyłam to sobie nadopiekuńczością, to z czasem zdałam sobie sprawę, że to jednak rodzaj jakiejś niezdrowej próby kontrolowania naszego życia. Rosłam, moje rodzeństwo rosło, tymczasem wciąż byliśmy traktowani jak dzieci. Matka w wieku 17 lat wciąż usiłowała mnie ubierać, a kiedy skończyłam 20tkę, nadal wybierała mi znajomych i decydowała kiedy i z kim mogę wyjść. Próby sprzeciwu kończyły się wielką awanturą. W dzieciństwie matka zabierała torebkę, oznajmiała nam, że nas porzuca i wychodziła z domu trzaskając drzwiami. Kiedy dorośliśmy zaczęła wzbudzać w nas wyrzuty sumienia. Mówiła, że o nią nie dbamy, że nią gardzimy i poniewieramy. Wpadała w histeryczny płacz i potrafiła rzucić się na podłogę udając omdlenie. Nie odzywała się tygodniami. Wystarczyła jej taka drobnostka jak założenie niebieskiej bluzki podczas gdy ona chciała mnie widzieć w czerwonej. Przyznam, że to na nas działało. Przeżywaliśmy koszmar. Ojciec był kompletnie wycofany. Nie robił i nie mówił nic. Dorosłam nie mając znajomych (bo gdzie miałam ich zdobyć skoro nie wychodziłam z domu nigdzie poza szkołą?). Koleżanki miały pierwszych chłopaków, przeżywały pierwsze miłości, a ja kombinowałam jak wyjść z czterech ścian. Ostatecznie zostałam sama. Nieliczne związki nie przetrwały i chociaż matka nietolerowana żadnego z moich partnerów, bycie samotną dało jej kolejną okazję do dręczenia mnie. Codziennie słyszę, że ludzie bez rodziny są zerem. To debile, idioci, wariaci. Któregoś dnia powiedziała mi prosto w twarz, że jestem nikim bo wszyscy moi znajomi założyli już rodziny, a ja nie. Powinnam to zrobić, bo ona tak chce. Miłość nie jest ważna, mam brać tego, kto będzie chciał mnie i kropka. Nigdy nie pytała mnie o moje zdanie. Nigdy nie interesowała się tym, czy bycie samotnym to mój wybór czy nieszczęśliwe zrządzenie losu. Dwa lata temu zachorowałam. Istniało duże prawdopodobieństwo, że nie będę mogła mieć dzieci. Nie miałam z kim o tym porozmawiać i w końcu, któregoś razu powiedziałam o tym matce. Czy usłyszałam słowa pocieszenia? Nie. Z kamienną miną odpowiedziała mi, że jestem samotna, nikogo nie mam więc to nie problem. Od tamtego momentu postanowiłam się wyprowadzić. Nie wiedziałam, jak to zrobić. Moja pensja była mała, spłacałam kredyt na samochód, ale zaczęłam odkładać pieniądze na mieszkanie. O wynajmie nie było mowy, nie utrzymałabym się. Uzbierałam 1/3 potrzebnej kwoty. Na 1/3 dostanę kredyt. 1/3 muszę jeszcze uzbierać. Myślę, że zajmie mi to góra półtorej roku. Moja sytuacja uległa jednak zmianie i w chwili obecnej stać mnie na wynajem mieszkania. Byłoby skromnie, o odkładaniu mogę zapomnieć, ale na przyzwoite życie wystarczy. I zastanawiam się, czy czekać by za pewien czas kupić własne „m” czy jednak wyprowadzać się jak najszybciej do wynajmowanego lokum. Szkoda mi porzucić marzeń o własnym kącie, bo przez ostatni czas wiele sobie odmawiałam, zbierałam każdą złotówkę, łapałam dodatkowe prace i jestem całkiem blisko zrealizowania celu. Z drugiej strony, atmosfera w domu nie pozwala mi na normalne życie. Zachowanie matki mnie frustruje, zaniża moją samoocenę, wiarę we własne możliwości. Ciągle czuje się gorsza, nic nie warta i szczuta. Nie wiem, jak mam przetrwać kolejne miesiące będąc poniżaną i wyśmiewaną z powodu na który nie mam wpływu. Co zrobilibyście na moim miejscu? Pakować walizkę czy zaciskać zęby i czekać? |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#2 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2014-02
Wiadomości: 9 831
|
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki
Cytat:
Nie wiem czy od razu bym się wyprowadziła, czy dopiero jak bym psychicznie okrzepła. Zapytałabym o radę terapeutę. Myślę jednak, że każda godzina z dala od takiego potwora to godzina bliżej do szczęśliwego życia. Pogadałabym też z rodzeństwem, może któreś mogło by mi pomóc. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 4 071
|
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki
Ty od tamtej pory ( pamietnej rozmowy) uzbieralas 1/3 potrzebnej kwoty i brakuje Ci poltora roku do wlasnego mieszkania.
Wiesz juz, jaka jest i mysle, ze dostalas juz dawno gruba skore. Jej rozne zagrania nie beda mialy juz wplywu na doznanie u Ciebie jakiegos wiekszego odkrycia, bo juz znasz ja na wylot. Skupilabym sie na pracy i sobie. Poltora roku i cel osiagniety,jestes Pania u Siebie. Ale to by bylo dla mnie wazne i to ja bym tak zrobila. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#4 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2016-03
Wiadomości: 302
|
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki
Znam takie przypadki.
Na szczęście jesteś już niezależna. Masz pracę i oszczędności. Możesz zacząć odseparowywać się emocjonalnie od matki. I pod żadnym pozorem. Pod żadnym. Nie miej skruchy jeśli matka zacznie grać ci na emocjach jaka to ona biedna a ty niewdzięczna córka. To są czyste manipulacje. Ludziom się wmówiło że powinni być dobrzy i miłosierni bezwarunkowo. Jest to jedno z największych kłamstw. Edytowane przez FacetZ Czas edycji: 2017-08-08 o 13:31 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#5 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
|
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki
Ja bym się pakowała i wynajęła pokój gdzieś - koszty mieszkania pewnie będziesz miała podobne do tych co teraz, a już nikt Cię nie będzie maltretował. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej na tym wyjdziesz psychicznie. Sama byłam w podobnej sytuacji tzn. mieszkałam z kimś kto się na mnie wyżywał, zaniżał samoocenę - i wiem, że żadne pieniądze nie zwrócą spokoju, pewności siebie. Im szybciej się od tego uwolnisz tym lepiej dla siebie. Wynajmij coś ze współlokatorami i tyle. Podejrzewam, że będziesz w stanie odkładać tyle co teraz, a za półtora roku kupisz coś własnego.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#6 |
born hater
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 290
|
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki
Na Twoim miejscu zacisnęłabym zęby i czekała wciąż zbierając tą kolejną 1/3 potrzebnej kwoty. Jesteś już ponad w połowie drogi, jedną część masz, drugą dostaniesz w kredycie, a trzecią uzbierasz. Gdy się wyprowadzisz będzie to szło zapewne dużo wolniej (opłata którą byś miała odłożyć na własne m2, pójdzie na czynsz za pokój/mieszkanie, a w przypadku kłopotów finansowych może i się odwlecze na nie wiadomo ile czasu, gdybyś np. (odpukać) zmuszona była wydać te oszczędności co już masz. Staram się rozumieć jaką atmosferę masz w domu, ale ze smutkiem stwierdzam, że pewność siebie i radość życia nie wróci ci magicznie od razu po wyprowadzce. Będziesz się musiała uporać z tym przez jakiś czas. Pocieszaj się myślą, że cel jest już blisko, jeszcze trochę i się wyprowadzisz na dobre. Cel uświęca środki. A póki co staraj się od tego odciąć jak tylko się da, nawet traktując dom jedynie jako hotel, wracając na noc do spania, a z matką nie rozmawiać więcej niż to konieczne. Mieć nawet totalnie wywalone, nie dać sobie dłużej wchodzić na głowę, manipulować. Dla mnie na Twoim miejscu opcja wyprowadzki w tej chwili jest zbyt ryzykowna, wytrzymaj jeszcze trochę, bo cel jest bliżej niż myślisz.
Edytowane przez NamiMari Czas edycji: 2017-08-07 o 20:22 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#7 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-06
Wiadomości: 47
|
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki
Bardzo Ci wspolczuje sytuacji. Ja bym chyba wynajela pokoj , jak ktos tu wspomnial. Mysle, ze wazne aby odciac sie od takiej toksycznej osoby jak najszybciej. To matka i ona doskonale wie jak Toba manipulowac. To przeokropne ale pomysl, ze to sie musi skonczyc ( kiedy sie wyprowadzisz odetniesz sie fizycznie) ale w Twojej glowie zostanie niestety. Trzeba sie z tym uporac.Byc moze z pomoca specjalisty. Na poczatku moze pomoc Ci ktos zyczliwy, ktos komu ufasz. Masz jakas przyjazna osobe wokol siebie? Jest ktos kto Cie moze wesprzec w tym wszystkim?
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#8 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 781
|
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki
Skoro sytuacja uległa zmianie, to może stać Cię na większy kredyt?
Wynajem pokoju też bym rozważyła. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:03.