Wyprowadzka od toksycznej matki - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2017-08-07, 17:02   #1
Matar1983
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Zielona Góra
Wiadomości: 168

Wyprowadzka od toksycznej matki


Będzie długo i ciężko, ale liczę, że ktoś przez to przebrnie i udzieli obiektywnej rady. Mam ponad 30 lat i przez cały ten okres mieszkam pod jednym dachem z toksyczną matką. Patrząc z boku, nikt chyba nie powiedziałby, że z moją rodziną jest coś nie tak. Zawsze miałam co jeść, gdzie spać i w co się ubrać. Niestety gdzieś w tym wszystkim zabrakło kluczowego składnika, jakim jest miłość i zrozumienie...


Ale od początku....

Moja matka od dzieciństwa usiłowała sterować zarówno mną, jak i młodszym rodzeństwem. Byliśmy trochę jak lalki zamknięte w plastikowym domku. Matka od zawsze decydowała o wszystkim. Wybierała nam ubrania, hobby, zabawy i znajomych. Przy czym z tym ostatnim było najgorzej, bo nikt nigdy nie spełniał jej oczekiwań. Każda koleżanka była zła, a każdy chłopak nieodpowiedni. Nie wychodziliśmy bawić się na podwórku z innymi dziećmi, nie chodziliśmy na szkolne dyskoteki czy na imprezy plenerowe. O spędzaniu popołudnia z kolegami ze szkolnej ławki nie było nawet mowy. O ile początkowo tłumaczyłam to sobie nadopiekuńczością, to z czasem zdałam sobie sprawę, że to jednak rodzaj jakiejś niezdrowej próby kontrolowania naszego życia. Rosłam, moje rodzeństwo rosło, tymczasem wciąż byliśmy traktowani jak dzieci. Matka w wieku 17 lat wciąż usiłowała mnie ubierać, a kiedy skończyłam 20tkę, nadal wybierała mi znajomych i decydowała kiedy i z kim mogę wyjść. Próby sprzeciwu kończyły się wielką awanturą. W dzieciństwie matka zabierała torebkę, oznajmiała nam, że nas porzuca i wychodziła z domu trzaskając drzwiami. Kiedy dorośliśmy zaczęła wzbudzać w nas wyrzuty sumienia. Mówiła, że o nią nie dbamy, że nią gardzimy i poniewieramy. Wpadała w histeryczny płacz i potrafiła rzucić się na podłogę udając omdlenie. Nie odzywała się tygodniami. Wystarczyła jej taka drobnostka jak założenie niebieskiej bluzki podczas gdy ona chciała mnie widzieć w czerwonej. Przyznam, że to na nas działało. Przeżywaliśmy koszmar. Ojciec był kompletnie wycofany. Nie robił i nie mówił nic. Dorosłam nie mając znajomych (bo gdzie miałam ich zdobyć skoro nie wychodziłam z domu nigdzie poza szkołą?). Koleżanki miały pierwszych chłopaków, przeżywały pierwsze miłości, a ja kombinowałam jak wyjść z czterech ścian. Ostatecznie zostałam sama. Nieliczne związki nie przetrwały i chociaż matka nietolerowana żadnego z moich partnerów, bycie samotną dało jej kolejną okazję do dręczenia mnie. Codziennie słyszę, że ludzie bez rodziny są zerem. To debile, idioci, wariaci. Któregoś dnia powiedziała mi prosto w twarz, że jestem nikim bo wszyscy moi znajomi założyli już rodziny, a ja nie. Powinnam to zrobić, bo ona tak chce. Miłość nie jest ważna, mam brać tego, kto będzie chciał mnie i kropka. Nigdy nie pytała mnie o moje zdanie. Nigdy nie interesowała się tym, czy bycie samotnym to mój wybór czy nieszczęśliwe zrządzenie losu. Dwa lata temu zachorowałam. Istniało duże prawdopodobieństwo, że nie będę mogła mieć dzieci. Nie miałam z kim o tym porozmawiać i w końcu, któregoś razu powiedziałam o tym matce. Czy usłyszałam słowa pocieszenia? Nie. Z kamienną miną odpowiedziała mi, że jestem samotna, nikogo nie mam więc to nie problem. Od tamtego momentu postanowiłam się wyprowadzić. Nie wiedziałam, jak to zrobić. Moja pensja była mała, spłacałam kredyt na samochód, ale zaczęłam odkładać pieniądze na mieszkanie. O wynajmie nie było mowy, nie utrzymałabym się. Uzbierałam 1/3 potrzebnej kwoty. Na 1/3 dostanę kredyt. 1/3 muszę jeszcze uzbierać. Myślę, że zajmie mi to góra półtorej roku. Moja sytuacja uległa jednak zmianie i w chwili obecnej stać mnie na wynajem mieszkania. Byłoby skromnie, o odkładaniu mogę zapomnieć, ale na przyzwoite życie wystarczy. I zastanawiam się, czy czekać by za pewien czas kupić własne „m” czy jednak wyprowadzać się jak najszybciej do wynajmowanego lokum. Szkoda mi porzucić marzeń o własnym kącie, bo przez ostatni czas wiele sobie odmawiałam, zbierałam każdą złotówkę, łapałam dodatkowe prace i jestem całkiem blisko zrealizowania celu. Z drugiej strony, atmosfera w domu nie pozwala mi na normalne życie. Zachowanie matki mnie frustruje, zaniża moją samoocenę, wiarę we własne możliwości. Ciągle czuje się gorsza, nic nie warta i szczuta. Nie wiem, jak mam przetrwać kolejne miesiące będąc poniżaną i wyśmiewaną z powodu na który nie mam wpływu. Co zrobilibyście na moim miejscu? Pakować walizkę czy zaciskać zęby i czekać?
Matar1983 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2017-08-07, 17:08   #2
dfdce9ad473ee3ba4bd9426289ac63cb58eb8552
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2014-02
Wiadomości: 9 831
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki

Cytat:
Napisane przez Matar1983 Pokaż wiadomość
Będzie długo i ciężko, ale liczę, że ktoś przez to przebrnie i udzieli obiektywnej rady. Mam ponad 30 lat i przez cały ten okres mieszkam pod jednym dachem z toksyczną matką. Patrząc z boku, nikt chyba nie powiedziałby, że z moją rodziną jest coś nie tak. Zawsze miałam co jeść, gdzie spać i w co się ubrać. Niestety gdzieś w tym wszystkim zabrakło kluczowego składnika, jakim jest miłość i zrozumienie...


Ale od początku....

Moja matka od dzieciństwa usiłowała sterować zarówno mną, jak i młodszym rodzeństwem. Byliśmy trochę jak lalki zamknięte w plastikowym domku. Matka od zawsze decydowała o wszystkim. Wybierała nam ubrania, hobby, zabawy i znajomych. Przy czym z tym ostatnim było najgorzej, bo nikt nigdy nie spełniał jej oczekiwań. Każda koleżanka była zła, a każdy chłopak nieodpowiedni. Nie wychodziliśmy bawić się na podwórku z innymi dziećmi, nie chodziliśmy na szkolne dyskoteki czy na imprezy plenerowe. O spędzaniu popołudnia z kolegami ze szkolnej ławki nie było nawet mowy. O ile początkowo tłumaczyłam to sobie nadopiekuńczością, to z czasem zdałam sobie sprawę, że to jednak rodzaj jakiejś niezdrowej próby kontrolowania naszego życia. Rosłam, moje rodzeństwo rosło, tymczasem wciąż byliśmy traktowani jak dzieci. Matka w wieku 17 lat wciąż usiłowała mnie ubierać, a kiedy skończyłam 20tkę, nadal wybierała mi znajomych i decydowała kiedy i z kim mogę wyjść. Próby sprzeciwu kończyły się wielką awanturą. W dzieciństwie matka zabierała torebkę, oznajmiała nam, że nas porzuca i wychodziła z domu trzaskając drzwiami. Kiedy dorośliśmy zaczęła wzbudzać w nas wyrzuty sumienia. Mówiła, że o nią nie dbamy, że nią gardzimy i poniewieramy. Wpadała w histeryczny płacz i potrafiła rzucić się na podłogę udając omdlenie. Nie odzywała się tygodniami. Wystarczyła jej taka drobnostka jak założenie niebieskiej bluzki podczas gdy ona chciała mnie widzieć w czerwonej. Przyznam, że to na nas działało. Przeżywaliśmy koszmar. Ojciec był kompletnie wycofany. Nie robił i nie mówił nic. Dorosłam nie mając znajomych (bo gdzie miałam ich zdobyć skoro nie wychodziłam z domu nigdzie poza szkołą?). Koleżanki miały pierwszych chłopaków, przeżywały pierwsze miłości, a ja kombinowałam jak wyjść z czterech ścian. Ostatecznie zostałam sama. Nieliczne związki nie przetrwały i chociaż matka nietolerowana żadnego z moich partnerów, bycie samotną dało jej kolejną okazję do dręczenia mnie. Codziennie słyszę, że ludzie bez rodziny są zerem. To debile, idioci, wariaci. Któregoś dnia powiedziała mi prosto w twarz, że jestem nikim bo wszyscy moi znajomi założyli już rodziny, a ja nie. Powinnam to zrobić, bo ona tak chce. Miłość nie jest ważna, mam brać tego, kto będzie chciał mnie i kropka. Nigdy nie pytała mnie o moje zdanie. Nigdy nie interesowała się tym, czy bycie samotnym to mój wybór czy nieszczęśliwe zrządzenie losu. Dwa lata temu zachorowałam. Istniało duże prawdopodobieństwo, że nie będę mogła mieć dzieci. Nie miałam z kim o tym porozmawiać i w końcu, któregoś razu powiedziałam o tym matce. Czy usłyszałam słowa pocieszenia? Nie. Z kamienną miną odpowiedziała mi, że jestem samotna, nikogo nie mam więc to nie problem. Od tamtego momentu postanowiłam się wyprowadzić. Nie wiedziałam, jak to zrobić. Moja pensja była mała, spłacałam kredyt na samochód, ale zaczęłam odkładać pieniądze na mieszkanie. O wynajmie nie było mowy, nie utrzymałabym się. Uzbierałam 1/3 potrzebnej kwoty. Na 1/3 dostanę kredyt. 1/3 muszę jeszcze uzbierać. Myślę, że zajmie mi to góra półtorej roku. Moja sytuacja uległa jednak zmianie i w chwili obecnej stać mnie na wynajem mieszkania. Byłoby skromnie, o odkładaniu mogę zapomnieć, ale na przyzwoite życie wystarczy. I zastanawiam się, czy czekać by za pewien czas kupić własne „m” czy jednak wyprowadzać się jak najszybciej do wynajmowanego lokum. Szkoda mi porzucić marzeń o własnym kącie, bo przez ostatni czas wiele sobie odmawiałam, zbierałam każdą złotówkę, łapałam dodatkowe prace i jestem całkiem blisko zrealizowania celu. Z drugiej strony, atmosfera w domu nie pozwala mi na normalne życie. Zachowanie matki mnie frustruje, zaniża moją samoocenę, wiarę we własne możliwości. Ciągle czuje się gorsza, nic nie warta i szczuta. Nie wiem, jak mam przetrwać kolejne miesiące będąc poniżaną i wyśmiewaną z powodu na który nie mam wpływu. Co zrobilibyście na moim miejscu? Pakować walizkę czy zaciskać zęby i czekać?
Poszłabym najpierw na terapię żeby umieć sobie radzić ze zniszczeniami, które poczyniła w mojej psychice zaburzona matka, no i żeby umieć sobie radzić z nią samą.
Nie wiem czy od razu bym się wyprowadziła, czy dopiero jak bym psychicznie okrzepła. Zapytałabym o radę terapeutę. Myślę jednak, że każda godzina z dala od takiego potwora to godzina bliżej do szczęśliwego życia. Pogadałabym też z rodzeństwem, może któreś mogło by mi pomóc.
dfdce9ad473ee3ba4bd9426289ac63cb58eb8552 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2017-08-07, 17:31   #3
wiekanka
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 4 071
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki

Ty od tamtej pory ( pamietnej rozmowy) uzbieralas 1/3 potrzebnej kwoty i brakuje Ci poltora roku do wlasnego mieszkania.
Wiesz juz, jaka jest i mysle, ze dostalas juz dawno gruba skore. Jej rozne zagrania nie beda mialy juz wplywu na doznanie u Ciebie jakiegos wiekszego odkrycia, bo juz znasz ja na wylot. Skupilabym sie na pracy i sobie.

Poltora roku i cel osiagniety,jestes Pania u Siebie.

Ale to by bylo dla mnie wazne i to ja bym tak zrobila.
wiekanka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2017-08-07, 17:57   #4
FacetZ
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-03
Wiadomości: 302
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki

Znam takie przypadki.
Na szczęście jesteś już niezależna. Masz pracę i oszczędności. Możesz zacząć odseparowywać się emocjonalnie od matki.
I pod żadnym pozorem. Pod żadnym. Nie miej skruchy jeśli matka zacznie grać ci na emocjach jaka to ona biedna a ty niewdzięczna córka. To są czyste manipulacje.

Ludziom się wmówiło że powinni być dobrzy i miłosierni bezwarunkowo. Jest to jedno z największych kłamstw.

Edytowane przez FacetZ
Czas edycji: 2017-08-08 o 13:31
FacetZ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2017-08-07, 17:59   #5
c6b6756720a205d307becdde1d052a7f45362f96_64ed273165c68
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki

Ja bym się pakowała i wynajęła pokój gdzieś - koszty mieszkania pewnie będziesz miała podobne do tych co teraz, a już nikt Cię nie będzie maltretował. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej na tym wyjdziesz psychicznie. Sama byłam w podobnej sytuacji tzn. mieszkałam z kimś kto się na mnie wyżywał, zaniżał samoocenę - i wiem, że żadne pieniądze nie zwrócą spokoju, pewności siebie. Im szybciej się od tego uwolnisz tym lepiej dla siebie. Wynajmij coś ze współlokatorami i tyle. Podejrzewam, że będziesz w stanie odkładać tyle co teraz, a za półtora roku kupisz coś własnego.
c6b6756720a205d307becdde1d052a7f45362f96_64ed273165c68 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2017-08-07, 20:20   #6
NamiMari
born hater
 
Avatar NamiMari
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 290
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki

Na Twoim miejscu zacisnęłabym zęby i czekała wciąż zbierając tą kolejną 1/3 potrzebnej kwoty. Jesteś już ponad w połowie drogi, jedną część masz, drugą dostaniesz w kredycie, a trzecią uzbierasz. Gdy się wyprowadzisz będzie to szło zapewne dużo wolniej (opłata którą byś miała odłożyć na własne m2, pójdzie na czynsz za pokój/mieszkanie, a w przypadku kłopotów finansowych może i się odwlecze na nie wiadomo ile czasu, gdybyś np. (odpukać) zmuszona była wydać te oszczędności co już masz. Staram się rozumieć jaką atmosferę masz w domu, ale ze smutkiem stwierdzam, że pewność siebie i radość życia nie wróci ci magicznie od razu po wyprowadzce. Będziesz się musiała uporać z tym przez jakiś czas. Pocieszaj się myślą, że cel jest już blisko, jeszcze trochę i się wyprowadzisz na dobre. Cel uświęca środki. A póki co staraj się od tego odciąć jak tylko się da, nawet traktując dom jedynie jako hotel, wracając na noc do spania, a z matką nie rozmawiać więcej niż to konieczne. Mieć nawet totalnie wywalone, nie dać sobie dłużej wchodzić na głowę, manipulować. Dla mnie na Twoim miejscu opcja wyprowadzki w tej chwili jest zbyt ryzykowna, wytrzymaj jeszcze trochę, bo cel jest bliżej niż myślisz.

Edytowane przez NamiMari
Czas edycji: 2017-08-07 o 20:22
NamiMari jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2017-08-07, 20:39   #7
Grajacamuza
Raczkowanie
 
Avatar Grajacamuza
 
Zarejestrowany: 2017-06
Wiadomości: 47
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki

Bardzo Ci wspolczuje sytuacji. Ja bym chyba wynajela pokoj , jak ktos tu wspomnial. Mysle, ze wazne aby odciac sie od takiej toksycznej osoby jak najszybciej. To matka i ona doskonale wie jak Toba manipulowac. To przeokropne ale pomysl, ze to sie musi skonczyc ( kiedy sie wyprowadzisz odetniesz sie fizycznie) ale w Twojej glowie zostanie niestety. Trzeba sie z tym uporac.Byc moze z pomoca specjalisty. Na poczatku moze pomoc Ci ktos zyczliwy, ktos komu ufasz. Masz jakas przyjazna osobe wokol siebie? Jest ktos kto Cie moze wesprzec w tym wszystkim?
Grajacamuza jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2017-08-08, 13:07   #8
ssnn
Rozeznanie
 
Avatar ssnn
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 781
Dot.: Wyprowadzka od toksycznej matki

Skoro sytuacja uległa zmianie, to może stać Cię na większy kredyt?

Wynajem pokoju też bym rozważyła.
ssnn jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2017-08-08 14:07:38


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:03.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.