Emocjonalna ruletka... - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2008-11-27, 20:24   #1
tinynessie
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 3
Unhappy

Emocjonalna ruletka...


Witam wszystkich ja co prawda do tej pory byłam tu niczym "przyczajony tygrys, ukryty smok" bo czytałam Wasze posty, z niektórymi się identyfikowałam, niektóre mnie w jakiś sposób inspirowały, pomagały... jednakże teraz pojawił się nowy problem, na który sama nie umiem sobie odpowiedzieć. Sama nie wiem co wybrać. Zdaję sobie sprawę, że nikt za mnie nie wybierze, nawet wy mi nie powiecie "bierz tego" i będzie po problemie... Ale mam nadzieję, że może jakoś obiektywnym okiem spojrzycie na tą sytuację i doradzicie mi jakiś nowy punkt widzenia... ale może od początku.

Z A. znam się od 8 miesięcy i akurat za 2 dni wypada nasza 8. rocznica związku. Zeszliśmy się po 8 dniach znajomości i ja co prawda na początku nie byłam przekonana, czy to dobry pomysł, po jakimś czasie nie wyobrażałam sobie bez niego życia, jednakże oboje mieszkaliśmy w małej miejscowości, a ja chciałam wyjechać na wakacje do Warszawy i po wakacjach już tam zostać na studiach. W tym czasie on miał pracę tam, więc żyliśmy sobie w rozjazdach widząc się dzieńlub dwa dni w tygodniu. Jednakże w sierpniu nastąpił niespodziewany zwrot akcji - postanowił być przy mnie i do mnie dołączyć w stolicy. Znalazł pracę, wszystko miało być pięknie... ale do czasu... tu nie miał umowy, tu mu podziękowali po kilku dniach, tu mu nie zapłacili... owszem ma teraz pracę, ale zarobkowo to nie są jakieś fajerwerki, ale już nie jest źle. Bywały miesiące, gdy praktycznie nie miał pieniędzy, bo tu coś nie wyszło, tam coś nie wyszło, tu nie zapłacili itd... no i mu pomagałam. Bo przecież tak powinna zrobić kochająca "żona". Robiłam wszystko żeby mi nie umarł z głodu i żeby jakoś dał radę... Wychodzi już na prostą. Ale ja czasem już nie wytrzymuję. Kłócimy się o byle co, o to, że coś załatwi tak a nie inaczej... czasem zachowuję się jakbym obwiniała go za to, że trafiał na nieuczciwych pracodawców. Ja wiem, że on mnie kocha. Ja go również, ale po prostu cały czas mam jakieś głupie, w mózgu wygenerowane przekonanie, że on jest ze mną, bo mu pomagam, bo go nie zostawię jak się wszystko będzie waliło. Że nie będę taka "wspaniałomyślna" jak "teściu" który powiedział mu, że ma radzić sobie sam. I tyle.

No i teraz druga część problemu... Gdy zaczęłam studiować jakoś tak chcąc nie chcąc w oko wpadł mi kolega z uczelni, z grupy... Zaczęliśmy pisać na gg, potem zaczęły się rozmowy na żywo. Podoba mi się i z buźki, i umie mnie rozbawić... i jest mistrzem w prawieniu komplementów i niejednokrotnie się przy nim rumienię. Żeby się bardziej skomplikowało ja mu się bardzo podobam i dziś mi to powiedział...

I co ja mam zrobić? Ja po prostu nie wiem. Z jednej strony nie chcę zostawić A. bo go kocham, bo tyle już razem przeszliśmy, bo co jak co, ale jakieś tam plany na przyszłość były... zamieszkanie razem, ślub, dzieci... Z drugiej strony korci mnie to co nieznane, czyli kolega z uczelni. Nie chcę ani zdradzić A, ani skrzywdzić kolegi. A najgorsze że nie umiem ani jednemu ani drugiemu odmówić. Bo żadnemu nie chcę zrobić krzywdy. Z jednej strony szkoda mi 8 miesięcy razem, gdy już znamy się na tyle, że wiemy o co komu kiedy chodzi, że znosimy swoje charaktery choć czasem jest trudno, a z drugiej strony romans z kolegą to byłaby ruletka, bo nie mamy pewności czy po dwóch miesiącach nie stwierdzilibyśmy "nie pasujemy do siebie". Bo ja niestety, jestem trudna z charakteru... Dlaczego ja muszę być taką Matką Teresą, że się martwię o każdego? Heh... może dlatego, że o mnie nikt nigdy w sprawach emocjonalnych się nie martwił i było "spadaj mała"...

Próbowałam już metody plusów i minusów... Ale jeden ma to, czego nie ma drugi. Jeden nie pali, drugi pali od 11 lat. Jeden uwielbia koty, drugi ich nie cierpi. Jeden może mi pomóc w nauce, bo to umie, a drugi może tylko mi powiedzieć "kochanie, poucz się dziś". Jeden jest ładny z buźki, a drugi ma boskie ciałko, jeden ma obsesję na punkcie poprawności ortograficznej, drugi robi błędy ort. w smsach... no i co. Można tak w nieskończoność...

Nawet z desperacji postanowiłam sprawdzić w horoskopie. I co napisali? "Najlepszy związek tworzysz ze skorpionami i rybami". I co? A. to skorpion, a kolega to ryba... Nie wiem czy to, że zainteresowałam się kolegą wynika z tego, że przytłoczyło mnie te kilka miesięcy problemów z A... czy jak... nie wiem co robić i po prostu mam mętlik...

Wiem, że nie powiecie mi "bierz tego"... bo to się tak nie da, ale mam nadzieję, że może nakierujecie na właściwą drogę w myśleniu...

Dziękuję za każdą pomoc
tinynessie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-27, 20:52   #2
AgiGagi
Raczkowanie
 
Avatar AgiGagi
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: okolice Warszawy
Wiadomości: 190
Dot.: Emocjonalna ruletka...

Hmm jestem do Ciebie młodsza ale nie wyobrażam sobie żeby kochając mężczyznę w ogóle zastanawiać się czy by nie spróbować z innym.Albo kochasz i jesteś tego pewna albo patrzysz na takie pierdoły jak kiepska praca,trudne chwile...i zwracasz uwagę "tak inaczej"na innych mężczyzn.Nie wiem czy zrozumiesz to co napisałam...po prostu zastanów się czy tak na prawdę kochasz?!
__________________
Dam radę


W byciu wyjątkowym nie chodzi żeby być lepszym od innych tylko żeby żyć w zgodzie ze sobą.


http://www.suwaczek.pl/cache/ce3df95e49.png
AgiGagi jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-27, 20:54   #3
***luna
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 8 190
Dot.: Emocjonalna ruletka...

Cytat:
Napisane przez tinynessie Pokaż wiadomość
Witam wszystkich ja co prawda do tej pory byłam tu niczym "przyczajony tygrys, ukryty smok" bo czytałam Wasze posty, z niektórymi się identyfikowałam, niektóre mnie w jakiś sposób inspirowały, pomagały... jednakże teraz pojawił się nowy problem, na który sama nie umiem sobie odpowiedzieć. Sama nie wiem co wybrać. Zdaję sobie sprawę, że nikt za mnie nie wybierze, nawet wy mi nie powiecie "bierz tego" i będzie po problemie... Ale mam nadzieję, że może jakoś obiektywnym okiem spojrzycie na tą sytuację i doradzicie mi jakiś nowy punkt widzenia... ale może od początku.

Z A. znam się od 8 miesięcy i akurat za 2 dni wypada nasza 8. rocznica związku. Zeszliśmy się po 8 dniach znajomości i ja co prawda na początku nie byłam przekonana, czy to dobry pomysł, po jakimś czasie nie wyobrażałam sobie bez niego życia, jednakże oboje mieszkaliśmy w małej miejscowości, a ja chciałam wyjechać na wakacje do Warszawy i po wakacjach już tam zostać na studiach. W tym czasie on miał pracę tam, więc żyliśmy sobie w rozjazdach widząc się dzieńlub dwa dni w tygodniu. Jednakże w sierpniu nastąpił niespodziewany zwrot akcji - postanowił być przy mnie i do mnie dołączyć w stolicy. Znalazł pracę, wszystko miało być pięknie... ale do czasu... tu nie miał umowy, tu mu podziękowali po kilku dniach, tu mu nie zapłacili... owszem ma teraz pracę, ale zarobkowo to nie są jakieś fajerwerki, ale już nie jest źle. Bywały miesiące, gdy praktycznie nie miał pieniędzy, bo tu coś nie wyszło, tam coś nie wyszło, tu nie zapłacili itd... no i mu pomagałam. Bo przecież tak powinna zrobić kochająca "żona". Robiłam wszystko żeby mi nie umarł z głodu i żeby jakoś dał radę... Wychodzi już na prostą. Ale ja czasem już nie wytrzymuję. Kłócimy się o byle co, o to, że coś załatwi tak a nie inaczej... czasem zachowuję się jakbym obwiniała go za to, że trafiał na nieuczciwych pracodawców. Ja wiem, że on mnie kocha. Ja go również, ale po prostu cały czas mam jakieś głupie, w mózgu wygenerowane przekonanie, że on jest ze mną, bo mu pomagam, bo go nie zostawię jak się wszystko będzie waliło. Że nie będę taka "wspaniałomyślna" jak "teściu" który powiedział mu, że ma radzić sobie sam. I tyle.

No i teraz druga część problemu... Gdy zaczęłam studiować jakoś tak chcąc nie chcąc w oko wpadł mi kolega z uczelni, z grupy... Zaczęliśmy pisać na gg, potem zaczęły się rozmowy na żywo. Podoba mi się i z buźki, i umie mnie rozbawić... i jest mistrzem w prawieniu komplementów i niejednokrotnie się przy nim rumienię. Żeby się bardziej skomplikowało ja mu się bardzo podobam i dziś mi to powiedział...

I co ja mam zrobić? Ja po prostu nie wiem. Z jednej strony nie chcę zostawić A. bo go kocham, bo tyle już razem przeszliśmy, bo co jak co, ale jakieś tam plany na przyszłość były... zamieszkanie razem, ślub, dzieci... Z drugiej strony korci mnie to co nieznane, czyli kolega z uczelni. Nie chcę ani zdradzić A, ani skrzywdzić kolegi. A najgorsze że nie umiem ani jednemu ani drugiemu odmówić. Bo żadnemu nie chcę zrobić krzywdy. Z jednej strony szkoda mi 8 miesięcy razem, gdy już znamy się na tyle, że wiemy o co komu kiedy chodzi, że znosimy swoje charaktery choć czasem jest trudno, a z drugiej strony romans z kolegą to byłaby ruletka, bo nie mamy pewności czy po dwóch miesiącach nie stwierdzilibyśmy "nie pasujemy do siebie". Bo ja niestety, jestem trudna z charakteru... Dlaczego ja muszę być taką Matką Teresą, że się martwię o każdego? Heh... może dlatego, że o mnie nikt nigdy w sprawach emocjonalnych się nie martwił i było "spadaj mała"...

Próbowałam już metody plusów i minusów... Ale jeden ma to, czego nie ma drugi. Jeden nie pali, drugi pali od 11 lat. Jeden uwielbia koty, drugi ich nie cierpi. Jeden może mi pomóc w nauce, bo to umie, a drugi może tylko mi powiedzieć "kochanie, poucz się dziś". Jeden jest ładny z buźki, a drugi ma boskie ciałko, jeden ma obsesję na punkcie poprawności ortograficznej, drugi robi błędy ort. w smsach... no i co. Można tak w nieskończoność...

Nawet z desperacji postanowiłam sprawdzić w horoskopie. I co napisali? "Najlepszy związek tworzysz ze skorpionami i rybami". I co? A. to skorpion, a kolega to ryba... Nie wiem czy to, że zainteresowałam się kolegą wynika z tego, że przytłoczyło mnie te kilka miesięcy problemów z A... czy jak... nie wiem co robić i po prostu mam mętlik...

Wiem, że nie powiecie mi "bierz tego"... bo to się tak nie da, ale mam nadzieję, że może nakierujecie na właściwą drogę w myśleniu...

Dziękuję za każdą pomoc
Nie rozumiem jak możesz skrzywdzić kolegę, nie nawiązując z nim bliższej znajomości??? mając kochanego mężczyznę, z któym jesteś w stałym związku.


Moim zdaniem jeśli jesteś z kimś kogo kochasz z wzajemnością, nie zastanawiasz się czy nie zacząć spotykać się z kolegą ze studiów, który prawi komplementy.
***luna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-27, 20:59   #4
tinynessie
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 3
Dot.: Emocjonalna ruletka...

To nie jest tak, że jestem z moim A. z przymusu, czy dlatego, że sobie beze mnie nie poradzi, czy że wkurza mnie to, ze ma słabą pracę. To nie tak...

Po prostu przez te wszystkie problemy "coś" się zmieniło w naszym związku. Większość spotkań skupia się nad zastanawianiem się jak rozwiązać jakiś problem, jak poradzić sobie z czymś, jak coś zrobić tak, żeby było już dobrze.

A kolega... no niestety on mi "daje" to czego mi brakuje ostatnio u mnie. Odrobina zainteresowania, nowe komplementy (a nie wałkowane przez 4 miesiące do znudzenia te same)...

nie wiem, może ja psychiczna jestem. Staram się o tym rozmawiać z A. chcę znowu poczuć tą ognistą iskrę w związku i świata poza nim nie widzieć, ale po prostu liczba problemów i zmniejszająca się częstotliwość okazywania czułości itd itp mnie dobija.

Czy ja szukam księcia z bajki będąc na innym zamku? Czy to ja stwarzam problemy?...
tinynessie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-27, 21:37   #5
gazela12345
Raczkowanie
 
Avatar gazela12345
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: dom
Wiadomości: 416
Dot.: Emocjonalna ruletka...

moim zdaniem powinnas zostac z tym kogo kochasz...poza tym chcesz przekreslic zwiazek dlatego ze jemu sie nie powodzi? Ma problemy powinnas go wspierac, jesli go kochasz to zostan z nim i badz z nim w tych trudnych chwilach. Wasze klotnie pewnie wynikaja z tego ze twoj tz nie moze znalezc dobrej pracy a tobie to troche przeszkadza...nie mozna od razu przekreslac zwiazku jak sie pojawi problem. Ja bardzo kocham swojego tzta ai jak sie pojawiaja jakies trudniejsze dni to w zyciu bym nie pomyslala o jakims innym chlopaku tylko starala sie pomoc swojemu tztowi... Klociliscie sie juz wczesniej??
__________________

- rowerek
- walczę o ładną cerę - Aknenormin od 15.02.2011...koniec 15.09
- praca licencjacka "obroniona"






If you ever need a helping hand you'll find one at the end of your arm...
gazela12345 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-27, 21:38   #6
piotrkowalolitka
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 1 178
Dot.: Emocjonalna ruletka...

Cytat:
Napisane przez tinynessie Pokaż wiadomość
To nie jest tak, że jestem z moim A. z przymusu, czy dlatego, że sobie beze mnie nie poradzi, czy że wkurza mnie to, ze ma słabą pracę. To nie tak...

Po prostu przez te wszystkie problemy "coś" się zmieniło w naszym związku. Większość spotkań skupia się nad zastanawianiem się jak rozwiązać jakiś problem, jak poradzić sobie z czymś, jak coś zrobić tak, żeby było już dobrze.

A kolega... no niestety on mi "daje" to czego mi brakuje ostatnio u mnie. Odrobina zainteresowania, nowe komplementy (a nie wałkowane przez 4 miesiące do znudzenia te same)...

nie wiem, może ja psychiczna jestem. Staram się o tym rozmawiać z A. chcę znowu poczuć tą ognistą iskrę w związku i świata poza nim nie widzieć, ale po prostu liczba problemów i zmniejszająca się częstotliwość okazywania czułości itd itp mnie dobija.

Czy ja szukam księcia z bajki będąc na innym zamku? Czy to ja stwarzam problemy?...

sama nie wiesz co czujesz. jestes na 2 roznych etapach. z tym nowym jest to etap zauroczenia, gdy wszystko wydaje sie takie wspaniale kolorowe, motylki w brzuchu, zarumieniena i te sprawy. zyje sie bezproblemowo, nie znajac wad tego chlopaka.

ze swoim terazniejszym: jestes na o wiele wiekszym etapie. oprocz samych plusow milosci, samych motylkow zaczynacie rozmawiac na powazne tematy. podejmujecie wazne decyzje o przyszlosci.

Jezeli chcesz sie pobawic w "beztroskie zycie" zerwij ze swoim chlopakiem i sie baw.

Ale zycie nie ominie cie od decyzji, zycie roznie sie toczy, ktos moze zachorowac itd itp, nawet o takie blahostki - do jakiek szkoly poslac dzieci- mozna wiele godzin dyskutowac.


Dokladnie szukasz ksiecia z bajki ktory bedzie mial juz zapewniona stala prace, piekna wille ustawiony w zyciu.
Jesli bys sie zwiazala z tym nowym takze z nim bys przechodzila to samo. Nie latwo jest znalezc dobrze platna i mila prace.
piotrkowalolitka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-28, 09:10   #7
Elfir
Zakorzenienie
 
Avatar Elfir
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 836
Dot.: Emocjonalna ruletka...

A mnie się wydaje, ze już się zmeczyłas związekm z TZ. Facet wychodzi z twojego opisu na jakąś ofiarę losu, której trzeba wszystko załatwiać. Nie chcesz go zostawić bo zainwestowałaś w niego swoją pracę (załatwianie wszystkiego) i jest jakby "dziełem twoich rak". Ale to miłośc nie jest.
Wyobraź sobie, czy chcesz aby w przyszłości twoje życie tak wygladało? Czy taki mężczyna zapewnia ci poczucie bezpieczeństwa? Czy sa jakiekolwiek szanse , ze wasz związek bedzie wyglądał inaczej?

Co wcale nie znaczy, że czarujący komplemenciarz ze studiów nadaje się na TŻ. Być może traktuje tak każdą?

A być może ty po prostu nie dorosłaś jesczze do stałych związków. Cały czas szukasz podziwu w oczach mężczzyn, chcesz być uwodzona, chcesz miec różne opcje wyboru.
Poznałaś swojego faceta wcześnie, nie wiesz jacy sa inni i dlatego cię to kusi. To co przyciągneło was, jako nastolatków, do siebie, nie oznacza, że jako dorosli ludzie bedziecie pasować.

Zawsze możesz spróbowac terapii małżeńskiej.
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir

***
Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy.
T.Pratchett
Elfir jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2008-11-28, 09:33   #8
koKOro
Zakorzenienie
 
Avatar koKOro
 
Zarejestrowany: 2005-09
Wiadomości: 3 159
Dot.: Emocjonalna ruletka...

piszesz, że za 2 dni będziecie obchodzić 8 rocznice 8 miesięcznego związku. Jak sama nazwa wskazuje rocznica to po roku, to jest miesięcznica. Bardzo to rozdrabniasz. Tak jakbyś chciała stworzyć swoje wyobrażenia, chciałabyś żeby TŻ był taki, taką miał pracę. Może tu nie chodzi o niego, o miłość do niego tylko o bycie z kimś.
Jak na mój gust musisz zastanowić się nad uczuciem do TŻ, bo taki kolega, który jest w stanie zawrócić w głowię często jest sygnałem, że czegoś brakuje.
__________________
narysuj mi baranka...

zakorzenienie
koKOro jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-28, 09:44   #9
zielona87
Zadomowienie
 
Avatar zielona87
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Najpiękniejsze miasto Polski:)
Wiadomości: 1 892
Dot.: Emocjonalna ruletka...

A ja cię doskonale rozumie. Nie powiem ci kogo masz wybrać,ale za to powiem Ci ze to że podoba ci się ktoś inny i że ciągnie cię w jego stronę to jest znak że w zwiazku nie czujesz się szczęśliwa. Jesteście razem troszkę ponad pół roku... a co będzie za 2 czy 10 lat? Teraz powinnaś być pewna że kochasz ze to to, całować i chłonąć go całą sobą. Jeżeli tak nie jest, jeżeli bawią cię inni faceci to moim zdaniem jest znak że trzeba ten związek jak najszybciej skończyc. Ale to tylko moje zdanie. Mówię ci tak, bo byłam w podobnej sytuacji... innej ale podobnej
Powodzenia
__________________
Walczę o długie włosy!
Piję drożdże od 18.12.2012
Jantar od 22.01.2013
CP od 26.01.2013
Sesa, Nafta, Vatika i inne dobroci - szukam swojego KWC


Zrzucam tłuszczyk - od 07.01.2013
Start 70kg
Jest 66 kg
Cel 63 kg
zielona87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-28, 09:48   #10
tinynessie
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 3
Dot.: Emocjonalna ruletka...

z tą rocznicą, że rocznica jest po roku, to wiem, ale jakoś nikt mnie nigdy nie umiał odzwyczaić od tego pojęcia i tak jakoś mi zostało ;-)

hm... a co do TŻ... nie ukrywam, że Elfir ma sporo racji, bo mnie drażni to, że jest niezaradny życiowo. Może czepiam się trochę o tą pracę, ale chyba nie dlatego, że mało płacą, a dlatego, że kto mu ją załatwił...? Ja oczywiście. Ja muszę robić za anioła stróża i przewodnika życiowego, a jestem kilka lat młodsza. Choć w sumie zaradność życiowa nie idzie w parze z wiekiem...

Ja cały czas próbuję z nim rozmawiać i mówię, że chcę mieć poczucie bezpieczeństwa i nie chcę do końca życia mieć na głowie tego co ja muszę zrobić i jednocześnie planować mu to co on ma załatwić i jak... ;/

z drugiej strony szkoda by mi było tego wspólnie spędzonego czasu, bo może się kłócimy, może jest niezaradny życiowo... ale jednak pomijając te ciągnące się od sierpnia kłopoty dogadywaliśmy się dobrze i po prostu było nam ze sobą dobrze... I w sumie tęsknię za tym TŻ sprzed tych kłopotów...

eh. mi to chyba naprawdę już tylko psychiatra może pomóc.
tinynessie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-28, 10:25   #11
Elfir
Zakorzenienie
 
Avatar Elfir
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 836
Dot.: Emocjonalna ruletka...

Koroko - dzięcki za zwrócenie uwagi, miałam wrazenie, ze autorka wątku machnęła się i chodziło o lata a nie o miesiące znajomości, skoro pisała o rocznicach.
8 miesięcy? A tu już wspólne mieszkanie, walka o pracę.

Za krótki staż i miłośc prysła...
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir

***
Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy.
T.Pratchett
Elfir jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2008-11-28, 12:45   #12
Miśka84
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2005-04
Wiadomości: 5 075
Dot.: Emocjonalna ruletka...

Trochę dziecinne to co piszesz, zwłaszcza porównywanie mężczyzn...

Ja ostatnio chodzę na siłownię i widzę tam takie ciała, że niemal mi na mózg pada, i wiem, ze on też byliby zainteresowani, ale co z tego skoro kocham swojego TŻ??? Nie rozważam zdrady z tego powodu, ze ktoś jest fajny i mnie chce

Rozumiem, ze jest Wam cięzko, mówi sie, ze bieda potrafi zabić nawet najwspanialszy zwiazek, i nie dziwię się, ze Wasz związek przechodzi kryzys. Jasne - łatwo by było wykopać TŻ i zajać się bezproblemowym (na razie) kolegą.

Ale jeżeli kochasz swojego TŻ takie myśli są bez sensu. Jeżeli go nie kochasz - pożegnaj sie z nim...
Miśka84 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2008-11-28, 16:19   #13
Luckyboy
Raczkowanie
 
Avatar Luckyboy
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 225
Dot.: Emocjonalna ruletka...

Cytat:
Napisane przez tinynessie Pokaż wiadomość

wszystko miało być pięknie... ale do czasu... tu nie miał umowy, tu mu podziękowali po kilku dniach, tu mu nie zapłacili... owszem ma teraz pracę, ale zarobkowo to nie są jakieś fajerwerki, ale już nie jest źle. Bywały miesiące, gdy praktycznie nie miał pieniędzy, bo tu coś nie wyszło, tam coś nie wyszło, tu nie zapłacili itd... no i mu pomagałam. Bo przecież tak powinna zrobić kochająca "żona". Robiłam wszystko żeby mi nie umarł z głodu i żeby jakoś dał radę... Wychodzi już na prostą. Ale ja czasem już nie wytrzymuję. Kłócimy się o byle co, o to, że coś załatwi tak a nie inaczej... czasem zachowuję się jakbym obwiniała go za to, że trafiał na nieuczciwych pracodawców. Ja wiem, że on mnie kocha. Ja go również, ale po prostu cały czas mam jakieś głupie, w mózgu wygenerowane przekonanie, że on jest ze mną, bo mu pomagam, bo go nie zostawię jak się wszystko będzie waliło. Że nie będę taka "wspaniałomyślna" jak "teściu" który powiedział mu, że ma radzić sobie sam. I tyle.

No i teraz druga część problemu... Gdy zaczęłam studiować jakoś tak chcąc nie chcąc w oko wpadł mi kolega z uczelni, z grupy... Zaczęliśmy pisać na gg, potem zaczęły się rozmowy na żywo. Podoba mi się i z buźki, i umie mnie rozbawić... i jest mistrzem w prawieniu komplementów i niejednokrotnie się przy nim rumienię. Żeby się bardziej skomplikowało ja mu się bardzo podobam i dziś mi to powiedział...

Dziękuję za każdą pomoc

Wiesz sorki ale to jest trochę bezczelność z Twojej strony to co chcesz zrobić.
Facet ma w życiu gorszy okres a Ty chcesz go jeszcze dobić?
Nie no gratuluje pomysłowości...
Tak swoją z Twojej wypowiedzi aż pachnie lekką pogardą i niesmakiem do Twojego obecnego TŻ.
Bo widzisz - w związku nie jest się po to (moim zdaniem) żeby być jak wszystko idzie pięknie i słodko.
Bo po pewnym czasie pojawia się życie.
No chyba że to "wolny związek" ale raczej mi na taki nie wygląda.
Facet widać się stara, nie siedzi na d.... tylko szuka pracy i próbuje coś zrobić.
A ciekawe czy gdyby Tobie powinęła się noga w życiu też chciałabyś żeby Twój facet poszedł do innej bo z nią spędza tylko wesołe chwile??

I 101% rację ma tu Miśka84!!

Trochę dziecinne to co piszesz, zwłaszcza porównywanie mężczyzn...

Rozumiem, ze jest Wam cięzko, mówi sie, ze bieda potrafi zabić nawet najwspanialszy zwiazek, i nie dziwię się, ze Wasz związek przechodzi kryzys. Jasne - łatwo by było wykopać TŻ i zajać się bezproblemowym (na razie) kolegą.

Wydrukuj to sobie i noś w portfelu albo przepisz sto razy dla utrwalenia!!

PZDR
Luckyboy
Luckyboy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:45.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.