Bardzo skomplikowana znajomość... - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2014-05-19, 10:56   #1
zbig99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 38

Bardzo skomplikowana znajomość...


Witam wszystkich. Przeglądam to forum od dawna i cenię sobie Wasze kobiece spojrzenie Nigdy nie sądziłem, że sam będę potrzebował czegoś takiego, ale przyznam że już kompletnie się pogubiłem i brak mi pomysłów. Przy tym są sprawy, do których nie chcę się nikomu ze znajomych przyznawać. Chociaż trochę się boję, bo ta historia jest dość charakterystyczna, ale mówi się trudno, spróbuję.

Ciekawe, czy w ogóle ktoś to przeczyta, bo historia będzie długa

Najpierw o mnie, bo to istotne. Jestem facetem z dość poukładanym życiem, czyli mam żonę, dziecko, stabilną pracę, dom i z tym wszystkim jestem (byłem?) szczęśliwy. Ale...

Jakiś czas temu zaczął się dziwny, ciekawy rozdział mojego życia. Nawiązałem bliższy kontakt z pewną koleżanką z pracy. Bliższy, to znaczy zaczęliśmy więcej rozmawiać, więcej czasu ze sobą spędzać itd. Ona także jest w związku, który trwa już ładnych parę lat, więc pod tym względem relacja była czysta, przynajmniej w moim rozumieniu. A że mam dobre doświadczenia z tzw. przyjaźnią damsko - męską, więc bez oporów wchodziłem w ten układ. Zaznaczam - czysty pod względem intencji, bo ani przez chwilę nie myślałem o romansie, zdradzie żony itd. Z nią też o tym rozmawiałem i miała takie samo zdanie.

W całej tej znajomości doszliśmy do momentu, kiedy stała się ona dla mnie niezwykle ważna. Mam znajomych, nawet bliskich, ale z nią to było coś więcej. Poczułem, że mam w niej prawdziwego przyjaciela. Rozmawialiśmy szczerze i o wszystkim, pomagaliśmy sobie wzajemnie, wspieraliśmy w realizacji naszych planów, no naprawdę wyglądało to aż zbyt pięknie. Czułem, że właśnie czegoś takiego brakowało mi do pełni szczęścia, że teraz moje życie zostało uzupełnione i wypełnione do końca. Z jednej strony dom i rodzina, z drugiej przyjaciółka, której mogę ufać. Super!

Wszystko skończyło się z dnia na dzień, bez ostrzeżenia. Pewnego dnia przyszła do pracy i od razu czułem chłód. Przez kilka dni odzywaliśmy się do siebie bardzo niewiele. Znam ją i rozumiem, wiem że czasem chce być sama, wiem że najgorsze co może być, to się narzucać, więc wycofałem się i postanowiłem czekać. Minął tydzień takiego chłodu i trochę zacząłem tracić cierpliwość. Delikatnie spytałem ją o co chodzi, czy ma jakiś problem ze mną, ale zareagowała agresją, zaczęła mi robić wręcz awanturę, mówiąc żebym dał jej na razie spokój. No to dałem spokój, ale od tego momentu kontakt urwał się praktycznie zupełnie. Mija ponad miesiąc, ona na mnie nawet nie patrzy, jeśli już musi się odzywać to robi to z najwyższą niechęcią, wręcz agresją. Zmieniła zwyczaje, zrezygnowała z typowych dla siebie czynności, bo robiliśmy je zawsze razem (rytualne picie kawy i inne tego typu pierdoły). Robi wszystko, żeby mnie nie spotkać, omija mnie, wręcz ucieka. A ja nic z tego nie rozumiem...

Jestem z natury bardzo uczuciowy. Trudno i długo przekonuję się do ludzi, z nią też trwało to całe miesiące, ale jak już się do kogoś przekonam, to staje się dla mnie bardzo ważny. Tak jak ona, bo dziś spokojnie mogę powiedzieć, patrząc na swoją reakcję na to co się stało, że pokochałem ją jak siostrę. Martwię się o nią, o jej problemy, brakuje mi rozmów z nią i jej bliskości. Do tego stopnia, że pierwszy raz w moim dorosłym życiu płakałem przez nią. Facet chyba nie powinien się przyznawać do czegoś takiego, nie? Ale bezsilność, uczucie ogromnej straty, jest we mnie silniejsze.

Przy czym zaznaczam wyraźnie, że cały czas bardzo dobrze układa mi się z żoną i to są dwie zupełnie osobne sprawy dla mnie.

Przerobiłem już tysiące scenariuszy w głowie, każdy najmniejszy szczegół. Stwierdziłem, że to absolutnie niemożliwe żebym zrobił coś tak złego, żeby mnie miała tak traktować. Nie dlatego, że jestem taki kryształowy, ale... no po prostu nie ma takiej możliwości. Zastanawiałem się nad tym, czy ktoś mi nie obrabia dupy, czy nie poszły jakieś grube plotki... ale to nadal dziwne. Najdziwniejsze, że ona zawsze była bardzo szczera, zawsze mówiła prosto w twarz nawet najbardziej niewygodne rzeczy, także dlatego ją tak cenię. A tutaj milczenie, odmowa jakichkolwiek wyjaśnień. Ze dwa razy próbowałem coś zagadać, ale natychmiast się usztywnia, widzę wyraźne nerwy, a do tego niechęć, wrogość. W jej oczach, jeśli już na mnie spojrzy, widzę smutek, ból, ale też chłód i niechęć właśnie. To bardzo boli i bardzo dziwi.

Delikatnie rozmawiałem o tym z bliską znajomą. Zasugerowała, że ona poczuła do mnie coś więcej, ale widząc moja zachowanie, rodzinę, pomyślała że nie ma żadnych szans i postanowiła zakończyć znajomość. Ewentualnie mogła źle odczytać moje zaangażowanie w znajomość i pomyśleć, że chcę czegoś więcej. Jednak obie te opcje wydają mi się mało prawdopodobne. Szczególnie pierwsza, bo znam kulisy jej związku, który jest burzliwy, ale ona go niesamowicie mocno kocha i nie wierzę żeby mogła pokochać jednocześnie kogoś jeszcze. Ale...

Czasem oczy otwierają się z opóźnieniem, nawet na rzeczy najbardziej oczywiste. Dziś parę faktów ułożyło mi się w całość i aż mnie przygniótł ciężar wniosków. Niby nadal nie wierzę...

Na początku naszej znajomości tylko mijaliśmy się na korytarzu i mówiliśmy sobie cześć. Chyba z rok to trwało, najwyżej jakieś drobne neutralne wymiany zdań. Zawsze mi się podobała zewnętrznie, ale przecież mam żonę, więc mnie to nie interesuje. A poza tym nie wiem czemu wyrobiłem sobie zdanie, że intelektualnie to nic ciekawego Dopiero potem jakoś się złożyło, że zaczęliśmy więcej rozmawiać. Pojawił się jakiś rodzaj niewinnego flirtu, w który oboje się chętnie bawiliśmy. Rozmawialiśmy więcej i więcej, zbliżaliśmy się do siebie i przyznaję, był ten rodzaj seksualnego napięcia między nami. Im bardziej się poznawaliśmy tym ciekawsza pod względem osobowości była, ale to też sprawiło że mogliśmy postawić sprawę jasno - bawimy się, mamy swoich partnerów i koniec. I szło to dalej na tym poziomie. Mnóstwo jednoznacznych żartów, podtekstów, z obu stron i bez przerwy. Dawno nie spotkałem takiej osoby - mówiliśmy to wszystko patrząc sobie w oczy, ona nigdy nie spuszczała wzroku, tak jak ja. Mówiła, że jej koledzy by nie uwierzyli, że ktoś może nie korzystać słysząc coś takiego. Odbierałem to wciąż jako żarty, śmialiśmy się z tego razem. Hmm, były też przytulanki, drobne i przyjacielskie, ale były. Siadała mi na kolanach, kleiła się. Niby niewinnie, nie przekraczaliśmy pewnej granicy, było mnóstwo okazji do jakichś śmielszych gestów, ale do niczego nie dochodziło, nawet nie to że się wycofywaliśmy w ostatniej chwili. Wyglądało to bardzo naturalnie, czyli lubimy się, podobamy się sobie, jest fajnie, ale wiemy oboje jakie są granice.

Potem zaczęła tego unikać, nawet mówiła że nie lubi czułości. Zniknęły też żarty, a jak wracałem do czegoś w tej konwencji, nie reagowała lub zmieniała temat. Ale zbiegło się to z wielkim zbliżeniem się emocjonalnym. W miejsce tamtych końskich zalotów pojawiła się głębsza relacja, zaczęliśmy sobie opowiadać o swoim życiu i naprawdę się poznawać. Traktowałem to jako naturalne rozwinięcie się tej relacji, moment w którym poczuliśmy oboje, że to co zaczęło się jako zabawa, przeszło w bardzo fajną, głęboką znajomość. Bardzo mi to odpowiadało. Rozmawialiśmy o tym nawet i nie widziałem nic, żadnych oznak że coś jest niejasne. Rzadko komuś ufam, ale tutaj czułem że mogę, czułem u niej absolutną szczerość.

Dzisiejsza myśl, może oczywista dla kogoś z zewnątrz. A może własnie niedorzeczna, już nie wiem. Co jeśli tak naprawdę ona chciała związku? Związku, albo po prostu przygody. Dawała sygnały, które odczytywałem prawidłowo, ale grałem z nią, bawiłem się. Potem chciała zastąpić to przyjaźnią. I teraz moment kulminacyjny - w piątek pojawiam się w pracy z dzieckiem, specjalnie żeby jej je pokazać, bo nigdy nie było okazji. Po reakcji nie widzę żadnych zmian, jest fajnie, sympatycznie. Potem jeszcze gadamy przez weekend przez telefon, sama do mnie dzwoniła, potem ja do niej, jak zawsze. Ale może to właśnie o to chodzi? Może przez ten weekend intensywnie myślała? Zobaczyła pierwszy raz moje dziecko i zrozumiała, że nigdy nie będziemy razem, że to się nie uda. I dlatego zerwała kontakt.

Bardzo jestem ciekawy co o tym myślicie. Ja jestem w tym momencie całkowicie rozbity. Niczego innego bym nie chciał, jak powrotu do tego co było, ale rozsądek podpowiada mi, że to niemożliwe. Jeśli jest tak, jak powyżej napisałem, to nawet na pewno niemożliwe. Co z tym robić?
zbig99 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:17   #2
Ilsa Lund
Zakorzenienie
 
Avatar Ilsa Lund
 
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: *miasto know-how
Wiadomości: 21 060
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Moim zdaniem jednak poczuła się zraniona. Mówisz że nie jesteś kryształowy ale wiesz że nie mogłeś jej zranić ale jednak dawałeś jej siadać na kolanach czy mówić Ci pieprzne teksty - ciekawe czy Twoja żona i dzieci byłyby zadowolone, ciekawe czy jej facet, którego kocha, nie dałby Ci w twarz. Uważam że zarówno ona dała się potraktować przedmiotowo jak i Ty ją tak potraktowałeś i ma ona tego dość.

---------- Dopisano o 12:17 ---------- Poprzedni post napisano o 12:17 ----------

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Witam wszystkich. Przeglądam to forum od dawna i cenię sobie Wasze kobiece spojrzenie Nigdy nie sądziłem, że sam będę potrzebował czegoś takiego, ale przyznam że już kompletnie się pogubiłem i brak mi pomysłów. Przy tym są sprawy, do których nie chcę się nikomu ze znajomych przyznawać. Chociaż trochę się boję, bo ta historia jest dość charakterystyczna, ale mówi się trudno, spróbuję.

Ciekawe, czy w ogóle ktoś to przeczyta, bo historia będzie długa

Najpierw o mnie, bo to istotne. Jestem facetem z dość poukładanym życiem, czyli mam żonę, dziecko, stabilną pracę, dom i z tym wszystkim jestem (byłem?) szczęśliwy. Ale...

Jakiś czas temu zaczął się dziwny, ciekawy rozdział mojego życia. Nawiązałem bliższy kontakt z pewną koleżanką z pracy. Bliższy, to znaczy zaczęliśmy więcej rozmawiać, więcej czasu ze sobą spędzać itd. Ona także jest w związku, który trwa już ładnych parę lat, więc pod tym względem relacja była czysta, przynajmniej w moim rozumieniu. A że mam dobre doświadczenia z tzw. przyjaźnią damsko - męską, więc bez oporów wchodziłem w ten układ. Zaznaczam - czysty pod względem intencji, bo ani przez chwilę nie myślałem o romansie, zdradzie żony itd. Z nią też o tym rozmawiałem i miała takie samo zdanie.

W całej tej znajomości doszliśmy do momentu, kiedy stała się ona dla mnie niezwykle ważna. Mam znajomych, nawet bliskich, ale z nią to było coś więcej. Poczułem, że mam w niej prawdziwego przyjaciela. Rozmawialiśmy szczerze i o wszystkim, pomagaliśmy sobie wzajemnie, wspieraliśmy w realizacji naszych planów, no naprawdę wyglądało to aż zbyt pięknie. Czułem, że właśnie czegoś takiego brakowało mi do pełni szczęścia, że teraz moje życie zostało uzupełnione i wypełnione do końca. Z jednej strony dom i rodzina, z drugiej przyjaciółka, której mogę ufać. Super!

Wszystko skończyło się z dnia na dzień, bez ostrzeżenia. Pewnego dnia przyszła do pracy i od razu czułem chłód. Przez kilka dni odzywaliśmy się do siebie bardzo niewiele. Znam ją i rozumiem, wiem że czasem chce być sama, wiem że najgorsze co może być, to się narzucać, więc wycofałem się i postanowiłem czekać. Minął tydzień takiego chłodu i trochę zacząłem tracić cierpliwość. Delikatnie spytałem ją o co chodzi, czy ma jakiś problem ze mną, ale zareagowała agresją, zaczęła mi robić wręcz awanturę, mówiąc żebym dał jej na razie spokój. No to dałem spokój, ale od tego momentu kontakt urwał się praktycznie zupełnie. Mija ponad miesiąc, ona na mnie nawet nie patrzy, jeśli już musi się odzywać to robi to z najwyższą niechęcią, wręcz agresją. Zmieniła zwyczaje, zrezygnowała z typowych dla siebie czynności, bo robiliśmy je zawsze razem (rytualne picie kawy i inne tego typu pierdoły). Robi wszystko, żeby mnie nie spotkać, omija mnie, wręcz ucieka. A ja nic z tego nie rozumiem...

Jestem z natury bardzo uczuciowy. Trudno i długo przekonuję się do ludzi, z nią też trwało to całe miesiące, ale jak już się do kogoś przekonam, to staje się dla mnie bardzo ważny. Tak jak ona, bo dziś spokojnie mogę powiedzieć, patrząc na swoją reakcję na to co się stało, że pokochałem ją jak siostrę. Martwię się o nią, o jej problemy, brakuje mi rozmów z nią i jej bliskości. Do tego stopnia, że pierwszy raz w moim dorosłym życiu płakałem przez nią. Facet chyba nie powinien się przyznawać do czegoś takiego, nie? Ale bezsilność, uczucie ogromnej straty, jest we mnie silniejsze.

Przy czym zaznaczam wyraźnie, że cały czas bardzo dobrze układa mi się z żoną i to są dwie zupełnie osobne sprawy dla mnie.

Przerobiłem już tysiące scenariuszy w głowie, każdy najmniejszy szczegół. Stwierdziłem, że to absolutnie niemożliwe żebym zrobił coś tak złego, żeby mnie miała tak traktować. Nie dlatego, że jestem taki kryształowy, ale... no po prostu nie ma takiej możliwości. Zastanawiałem się nad tym, czy ktoś mi nie obrabia dupy, czy nie poszły jakieś grube plotki... ale to nadal dziwne. Najdziwniejsze, że ona zawsze była bardzo szczera, zawsze mówiła prosto w twarz nawet najbardziej niewygodne rzeczy, także dlatego ją tak cenię. A tutaj milczenie, odmowa jakichkolwiek wyjaśnień. Ze dwa razy próbowałem coś zagadać, ale natychmiast się usztywnia, widzę wyraźne nerwy, a do tego niechęć, wrogość. W jej oczach, jeśli już na mnie spojrzy, widzę smutek, ból, ale też chłód i niechęć właśnie. To bardzo boli i bardzo dziwi.

Delikatnie rozmawiałem o tym z bliską znajomą. Zasugerowała, że ona poczuła do mnie coś więcej, ale widząc moja zachowanie, rodzinę, pomyślała że nie ma żadnych szans i postanowiła zakończyć znajomość. Ewentualnie mogła źle odczytać moje zaangażowanie w znajomość i pomyśleć, że chcę czegoś więcej. Jednak obie te opcje wydają mi się mało prawdopodobne. Szczególnie pierwsza, bo znam kulisy jej związku, który jest burzliwy, ale ona go niesamowicie mocno kocha i nie wierzę żeby mogła pokochać jednocześnie kogoś jeszcze. Ale...

Czasem oczy otwierają się z opóźnieniem, nawet na rzeczy najbardziej oczywiste. Dziś parę faktów ułożyło mi się w całość i aż mnie przygniótł ciężar wniosków. Niby nadal nie wierzę...

Na początku naszej znajomości tylko mijaliśmy się na korytarzu i mówiliśmy sobie cześć. Chyba z rok to trwało, najwyżej jakieś drobne neutralne wymiany zdań. Zawsze mi się podobała zewnętrznie, ale przecież mam żonę, więc mnie to nie interesuje. A poza tym nie wiem czemu wyrobiłem sobie zdanie, że intelektualnie to nic ciekawego Dopiero potem jakoś się złożyło, że zaczęliśmy więcej rozmawiać. Pojawił się jakiś rodzaj niewinnego flirtu, w który oboje się chętnie bawiliśmy. Rozmawialiśmy więcej i więcej, zbliżaliśmy się do siebie i przyznaję, był ten rodzaj seksualnego napięcia między nami. Im bardziej się poznawaliśmy tym ciekawsza pod względem osobowości była, ale to też sprawiło że mogliśmy postawić sprawę jasno - bawimy się, mamy swoich partnerów i koniec. I szło to dalej na tym poziomie. Mnóstwo jednoznacznych żartów, podtekstów, z obu stron i bez przerwy. Dawno nie spotkałem takiej osoby - mówiliśmy to wszystko patrząc sobie w oczy, ona nigdy nie spuszczała wzroku, tak jak ja. Mówiła, że jej koledzy by nie uwierzyli, że ktoś może nie korzystać słysząc coś takiego. Odbierałem to wciąż jako żarty, śmialiśmy się z tego razem. Hmm, były też przytulanki, drobne i przyjacielskie, ale były. Siadała mi na kolanach, kleiła się. Niby niewinnie, nie przekraczaliśmy pewnej granicy, było mnóstwo okazji do jakichś śmielszych gestów, ale do niczego nie dochodziło, nawet nie to że się wycofywaliśmy w ostatniej chwili. Wyglądało to bardzo naturalnie, czyli lubimy się, podobamy się sobie, jest fajnie, ale wiemy oboje jakie są granice.

Potem zaczęła tego unikać, nawet mówiła że nie lubi czułości. Zniknęły też żarty, a jak wracałem do czegoś w tej konwencji, nie reagowała lub zmieniała temat. Ale zbiegło się to z wielkim zbliżeniem się emocjonalnym. W miejsce tamtych końskich zalotów pojawiła się głębsza relacja, zaczęliśmy sobie opowiadać o swoim życiu i naprawdę się poznawać. Traktowałem to jako naturalne rozwinięcie się tej relacji, moment w którym poczuliśmy oboje, że to co zaczęło się jako zabawa, przeszło w bardzo fajną, głęboką znajomość. Bardzo mi to odpowiadało. Rozmawialiśmy o tym nawet i nie widziałem nic, żadnych oznak że coś jest niejasne. Rzadko komuś ufam, ale tutaj czułem że mogę, czułem u niej absolutną szczerość.

Dzisiejsza myśl, może oczywista dla kogoś z zewnątrz. A może własnie niedorzeczna, już nie wiem. Co jeśli tak naprawdę ona chciała związku? Związku, albo po prostu przygody. Dawała sygnały, które odczytywałem prawidłowo, ale grałem z nią, bawiłem się. Potem chciała zastąpić to przyjaźnią. I teraz moment kulminacyjny - w piątek pojawiam się w pracy z dzieckiem, specjalnie żeby jej je pokazać, bo nigdy nie było okazji. Po reakcji nie widzę żadnych zmian, jest fajnie, sympatycznie. Potem jeszcze gadamy przez weekend przez telefon, sama do mnie dzwoniła, potem ja do niej, jak zawsze. Ale może to właśnie o to chodzi? Może przez ten weekend intensywnie myślała? Zobaczyła pierwszy raz moje dziecko i zrozumiała, że nigdy nie będziemy razem, że to się nie uda. I dlatego zerwała kontakt.

Bardzo jestem ciekawy co o tym myślicie. Ja jestem w tym momencie całkowicie rozbity. Niczego innego bym nie chciał, jak powrotu do tego co było, ale rozsądek podpowiada mi, że to niemożliwe. Jeśli jest tak, jak powyżej napisałem, to nawet na pewno niemożliwe. Co z tym robić?
i tak w ogóle dla potomności
__________________
13.03.2008
13.03.2013
13.09.2014

Ilsa Lund jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:24   #3
Kejti1212
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-03
Wiadomości: 178
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Moim zdaniem, lepiej się nie pakować w tą znajomość głębiej, bo wkońcu wylądujecie w łóżku... a po co ci to, skoro mowisz, ze kochasz zone ? przyjaźnie są wazne, ale ta troche przekracza granice, zwlaszcza ze masz zone.
moja rada - pogadaj z nia na powaznie, zapytaj czemu sie tak zachowuje, powiedz ze chesz byc z nią w kolezenskiej relacji, ale NIE PRZYJACIELSKIEJ, nie przekraczaj granicy ktora jest juz bardzo cienka
Kejti1212 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:33   #4
ssnn
Rozeznanie
 
Avatar ssnn
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 781
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Przy czym zaznaczam wyraźnie, że cały czas bardzo dobrze układa mi się z żoną i to są dwie zupełnie osobne sprawy dla mnie.
Rozumiem, że żona też tak sądzi i o wszystkim wie?
ssnn jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:39   #5
Minna
Zielona Driada
 
Avatar Minna
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 3 514
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

To jest przykład na to jak wygląda przyjaźń między facetem i kobietą. Trwa do momentu aż jedna ze stron czegoś nie poczuje

A tak poważnie...mnie też się wydaje, że zawsze się jej podobałeś, jako facet. Potem jak się bliżej poznaliście, dowiedziała się, że masz żonę, dzieci, jesteś w szczęśliwym związku to postanowiła się zaprzyjaźnić, nie wiem czy liczyła na coś czy nie, może chciała spróbować zwyczajnie relacji kumple. Może nie czuła nic wcześniej, a to pojawiło się potem...

Takie przytulanki, siadania na kolanach, itd. to ja nie wiem czy to tak naprawdę po przyjacielsku? Zwierzanie się ze wszystkiego, emocjonalne zespojenie...to jest wysoki poziom relacji...ja bym nie chciała by mój facet miał taką silną więź z inną kobietą.

Nie wiem o co może chodzić, ale stawiam właśnie na zranione uczucia (czekała, wysyłała sygnały i się zawiodła) albo na otrzeźwienie (zobaczyła w co brnie i ile to dla niej znaczy i się wycofała). Jest też opcja ingerencji z zewnątrz. Może to jej luby się dowiedział o tym jak wygląda Wasza przyjaźń i mu to nie odpowiada.
__________________



"To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."

Edytowane przez Minna
Czas edycji: 2014-05-19 o 11:42
Minna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:40   #6
zbig99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 38
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez Ilsa Lund Pokaż wiadomość
Moim zdaniem jednak poczuła się zraniona. Mówisz że nie jesteś kryształowy ale wiesz że nie mogłeś jej zranić ale jednak dawałeś jej siadać na kolanach czy mówić Ci pieprzne teksty - ciekawe czy Twoja żona i dzieci byłyby zadowolone, ciekawe czy jej facet, którego kocha, nie dałby Ci w twarz. Uważam że zarówno ona dała się potraktować przedmiotowo jak i Ty ją tak potraktowałeś i ma ona tego dość.
Hmm, tego nie rozumiem. Poczuła się zraniona teraz, nagle? Te wydarzenia dzieli ok. rok czasu. Ok, jeśli uznamy że tamto na początku to był błąd, to i tak dawno to zostało "naprawione". Dużo, bardzo dużo rozmawialiśmy, dokładnie sobie to wyjaśniliśmy i oczyściliśmy sytuację. To nie jest tak, że cokolwiek działo się nagle, to był długi i stopniowy proces dojrzewania do tej emocjonalnej bliskości. Nie sądzę, żeby teraz nagle, po tak długim czasie wręcz idealnych relacji, kiedy naprawdę wiem, że byliśmy dla siebie ważni, kiedy pomagałem jej jak tylko mogłem i ona też mi pomagała, teraz pstryk - poczuła się traktowana przedmiotowo.

Żona nie byłaby zadowolona, jest to rodzaj emocjonalnej zdrady i doskonale sobie zdaję z tego sprawę. Żałuję tego. Ale tak jak mówię, to było dawno. Od tego czasu sytuacja zmieniła się diametralnie i na lepsze, dużo lepsze.

A że dla potomności, to mnie trochę zabolało. Wyglądam na trolla, który wypisuje bzdury żeby sprowokować i potem to usunąć? Otóż nie, nie jestem nim, a w ten sposób nie buduje się dobrego klimatu do rozmowy.


Cytat:
Napisane przez Kejti1212 Pokaż wiadomość
moja rada - pogadaj z nia na powaznie, zapytaj czemu sie tak zachowuje, powiedz ze chesz byc z nią w kolezenskiej relacji, ale NIE PRZYJACIELSKIEJ, nie przekraczaj granicy ktora jest juz bardzo cienka
Gdyby tylko dało się pogadać w jakikolwiek sposób... To jest właśnie problem, że nie ma teraz możliwości dotarcia do niej. Traktuje mnie jak wroga, cokolwiek próbuję mówić to podnosi głos, zacina się, taka reakcja obronna. Prosiłem ją o rozmowę, nic to nie daje. Gdybym mógł porozmawiać, zrozumieć co się stało, to zupełnie co innego. Przecież do niczego jej nie zmuszam, akceptuję jej decyzje, jeśli z jakiegokolwiek powodu postanowiła zerwać kontakty ze mną to trudno, będę żyć dalej. Ale chciałbym, żeby mi to powiedziała, bo obecnie nie wiem na czym stoję.

Poza tym, najtrudniejsze jest to, że ja właśnie nie chcę być w relacji koleżeńskiej. Za daleko to zaszło, za dużo się wydarzyło. Nie wiem, może na Waszej ocenie rzutuje właśnie ten epizod flirtowania z początku, ale naprawdę nie macie bliskich znajomych, przyjaciół? Dlaczego, w imię czego mam się wyrzekać znajomości z osobą, która jest dla mnie tak ważna, z którą bardzo wiele mnie łączy, która jest wartościowa, z którą świetnie się rozumiem? Tyle czasu było wszystko w porządku i nic nie było w stanie zepsuć naszych relacji, a teraz nagle mam to zakończyć bez wyraźnego powodu? Dla mnie to jest jak z członkiem rodziny, mogę się pokłócić np. z bratem, ale łączy nas zdecydowanie za dużo, żeby się nie znać. Czy to takie dziwne, że właśnie tak to rozumiem?

Cytat:
Napisane przez ssnn Pokaż wiadomość
Rozumiem, że żona też tak sądzi i o wszystkim wie?
Tak, wie.

Edytowane przez zbig99
Czas edycji: 2014-05-19 o 11:43 Powód: odpowiedź kolejnej osobie
zbig99 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:41   #7
Arinka_
Zakorzenienie
 
Avatar Arinka_
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 3 454
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Moim zdaniem powinieneś zająć się rodziną, bo trochę za mocno skupiasz się na tej kobiecie. Jak do połowy czytało mi się dobrze Twoją wypowiedź, bo faktycznie sprawiałeś wrażenie, że łączy Was relacja czysto przyjacielska a rodzina jest dla Ciebie priorytetem, tak później trochę mi to wrażenie minęło.
Zgadzam się w zupełności, że niewiele dzieli Cię od przekroczenia granicy, na której Twój związek i dziecko mogą ucierpieć. Jeśli zależy Ci na najbliższych, to zajmij się Nimi, a nie przywiązuj takiej wagi do tej kobiety. I chyba ciesz się, że relacja wystopowała.

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Witam wszystkich. Przeglądam to forum od dawna i cenię sobie Wasze kobiece spojrzenie Nigdy nie sądziłem, że sam będę potrzebował czegoś takiego, ale przyznam że już kompletnie się pogubiłem i brak mi pomysłów. Przy tym są sprawy, do których nie chcę się nikomu ze znajomych przyznawać. Chociaż trochę się boję, bo ta historia jest dość charakterystyczna, ale mówi się trudno, spróbuję.

Ciekawe, czy w ogóle ktoś to przeczyta, bo historia będzie długa

Najpierw o mnie, bo to istotne. Jestem facetem z dość poukładanym życiem, czyli mam żonę, dziecko, stabilną pracę, dom i z tym wszystkim jestem (byłem?) szczęśliwy. Ale...

Jakiś czas temu zaczął się dziwny, ciekawy rozdział mojego życia. Nawiązałem bliższy kontakt z pewną koleżanką z pracy. Bliższy, to znaczy zaczęliśmy więcej rozmawiać, więcej czasu ze sobą spędzać itd. Ona także jest w związku, który trwa już ładnych parę lat, więc pod tym względem relacja była czysta, przynajmniej w moim rozumieniu. A że mam dobre doświadczenia z tzw. przyjaźnią damsko - męską, więc bez oporów wchodziłem w ten układ. Zaznaczam - czysty pod względem intencji, bo ani przez chwilę nie myślałem o romansie, zdradzie żony itd. Z nią też o tym rozmawiałem i miała takie samo zdanie.

W całej tej znajomości doszliśmy do momentu, kiedy stała się ona dla mnie niezwykle ważna. Mam znajomych, nawet bliskich, ale z nią to było coś więcej. Poczułem, że mam w niej prawdziwego przyjaciela. Rozmawialiśmy szczerze i o wszystkim, pomagaliśmy sobie wzajemnie, wspieraliśmy w realizacji naszych planów, no naprawdę wyglądało to aż zbyt pięknie. Czułem, że właśnie czegoś takiego brakowało mi do pełni szczęścia, że teraz moje życie zostało uzupełnione i wypełnione do końca. Z jednej strony dom i rodzina, z drugiej przyjaciółka, której mogę ufać. Super!

Wszystko skończyło się z dnia na dzień, bez ostrzeżenia. Pewnego dnia przyszła do pracy i od razu czułem chłód. Przez kilka dni odzywaliśmy się do siebie bardzo niewiele. Znam ją i rozumiem, wiem że czasem chce być sama, wiem że najgorsze co może być, to się narzucać, więc wycofałem się i postanowiłem czekać. Minął tydzień takiego chłodu i trochę zacząłem tracić cierpliwość. Delikatnie spytałem ją o co chodzi, czy ma jakiś problem ze mną, ale zareagowała agresją, zaczęła mi robić wręcz awanturę, mówiąc żebym dał jej na razie spokój. No to dałem spokój, ale od tego momentu kontakt urwał się praktycznie zupełnie. Mija ponad miesiąc, ona na mnie nawet nie patrzy, jeśli już musi się odzywać to robi to z najwyższą niechęcią, wręcz agresją. Zmieniła zwyczaje, zrezygnowała z typowych dla siebie czynności, bo robiliśmy je zawsze razem (rytualne picie kawy i inne tego typu pierdoły). Robi wszystko, żeby mnie nie spotkać, omija mnie, wręcz ucieka. A ja nic z tego nie rozumiem...

Jestem z natury bardzo uczuciowy. Trudno i długo przekonuję się do ludzi, z nią też trwało to całe miesiące, ale jak już się do kogoś przekonam, to staje się dla mnie bardzo ważny. Tak jak ona, bo dziś spokojnie mogę powiedzieć, patrząc na swoją reakcję na to co się stało, że pokochałem ją jak siostrę. Martwię się o nią, o jej problemy, brakuje mi rozmów z nią i jej bliskości. Do tego stopnia, że pierwszy raz w moim dorosłym życiu płakałem przez nią. Facet chyba nie powinien się przyznawać do czegoś takiego, nie? Ale bezsilność, uczucie ogromnej straty, jest we mnie silniejsze.

Przy czym zaznaczam wyraźnie, że cały czas bardzo dobrze układa mi się z żoną i to są dwie zupełnie osobne sprawy dla mnie.

Przerobiłem już tysiące scenariuszy w głowie, każdy najmniejszy szczegół. Stwierdziłem, że to absolutnie niemożliwe żebym zrobił coś tak złego, żeby mnie miała tak traktować. Nie dlatego, że jestem taki kryształowy, ale... no po prostu nie ma takiej możliwości. Zastanawiałem się nad tym, czy ktoś mi nie obrabia dupy, czy nie poszły jakieś grube plotki... ale to nadal dziwne. Najdziwniejsze, że ona zawsze była bardzo szczera, zawsze mówiła prosto w twarz nawet najbardziej niewygodne rzeczy, także dlatego ją tak cenię. A tutaj milczenie, odmowa jakichkolwiek wyjaśnień. Ze dwa razy próbowałem coś zagadać, ale natychmiast się usztywnia, widzę wyraźne nerwy, a do tego niechęć, wrogość. W jej oczach, jeśli już na mnie spojrzy, widzę smutek, ból, ale też chłód i niechęć właśnie. To bardzo boli i bardzo dziwi.

Delikatnie rozmawiałem o tym z bliską znajomą. Zasugerowała, że ona poczuła do mnie coś więcej, ale widząc moja zachowanie, rodzinę, pomyślała że nie ma żadnych szans i postanowiła zakończyć znajomość. Ewentualnie mogła źle odczytać moje zaangażowanie w znajomość i pomyśleć, że chcę czegoś więcej. Jednak obie te opcje wydają mi się mało prawdopodobne. Szczególnie pierwsza, bo znam kulisy jej związku, który jest burzliwy, ale ona go niesamowicie mocno kocha i nie wierzę żeby mogła pokochać jednocześnie kogoś jeszcze. Ale...

Czasem oczy otwierają się z opóźnieniem, nawet na rzeczy najbardziej oczywiste. Dziś parę faktów ułożyło mi się w całość i aż mnie przygniótł ciężar wniosków. Niby nadal nie wierzę...

Na początku naszej znajomości tylko mijaliśmy się na korytarzu i mówiliśmy sobie cześć. Chyba z rok to trwało, najwyżej jakieś drobne neutralne wymiany zdań. Zawsze mi się podobała zewnętrznie, ale przecież mam żonę, więc mnie to nie interesuje. A poza tym nie wiem czemu wyrobiłem sobie zdanie, że intelektualnie to nic ciekawego Dopiero potem jakoś się złożyło, że zaczęliśmy więcej rozmawiać. Pojawił się jakiś rodzaj niewinnego flirtu, w który oboje się chętnie bawiliśmy. Rozmawialiśmy więcej i więcej, zbliżaliśmy się do siebie i przyznaję, był ten rodzaj seksualnego napięcia między nami. Im bardziej się poznawaliśmy tym ciekawsza pod względem osobowości była, ale to też sprawiło że mogliśmy postawić sprawę jasno - bawimy się, mamy swoich partnerów i koniec. I szło to dalej na tym poziomie. Mnóstwo jednoznacznych żartów, podtekstów, z obu stron i bez przerwy. Dawno nie spotkałem takiej osoby - mówiliśmy to wszystko patrząc sobie w oczy, ona nigdy nie spuszczała wzroku, tak jak ja. Mówiła, że jej koledzy by nie uwierzyli, że ktoś może nie korzystać słysząc coś takiego. Odbierałem to wciąż jako żarty, śmialiśmy się z tego razem. Hmm, były też przytulanki, drobne i przyjacielskie, ale były. Siadała mi na kolanach, kleiła się. Niby niewinnie, nie przekraczaliśmy pewnej granicy, było mnóstwo okazji do jakichś śmielszych gestów, ale do niczego nie dochodziło, nawet nie to że się wycofywaliśmy w ostatniej chwili. Wyglądało to bardzo naturalnie, czyli lubimy się, podobamy się sobie, jest fajnie, ale wiemy oboje jakie są granice.

Potem zaczęła tego unikać, nawet mówiła że nie lubi czułości. Zniknęły też żarty, a jak wracałem do czegoś w tej konwencji, nie reagowała lub zmieniała temat. Ale zbiegło się to z wielkim zbliżeniem się emocjonalnym. W miejsce tamtych końskich zalotów pojawiła się głębsza relacja, zaczęliśmy sobie opowiadać o swoim życiu i naprawdę się poznawać. Traktowałem to jako naturalne rozwinięcie się tej relacji, moment w którym poczuliśmy oboje, że to co zaczęło się jako zabawa, przeszło w bardzo fajną, głęboką znajomość. Bardzo mi to odpowiadało. Rozmawialiśmy o tym nawet i nie widziałem nic, żadnych oznak że coś jest niejasne. Rzadko komuś ufam, ale tutaj czułem że mogę, czułem u niej absolutną szczerość.

Dzisiejsza myśl, może oczywista dla kogoś z zewnątrz. A może własnie niedorzeczna, już nie wiem. Co jeśli tak naprawdę ona chciała związku? Związku, albo po prostu przygody. Dawała sygnały, które odczytywałem prawidłowo, ale grałem z nią, bawiłem się. Potem chciała zastąpić to przyjaźnią. I teraz moment kulminacyjny - w piątek pojawiam się w pracy z dzieckiem, specjalnie żeby jej je pokazać, bo nigdy nie było okazji. Po reakcji nie widzę żadnych zmian, jest fajnie, sympatycznie. Potem jeszcze gadamy przez weekend przez telefon, sama do mnie dzwoniła, potem ja do niej, jak zawsze. Ale może to właśnie o to chodzi? Może przez ten weekend intensywnie myślała? Zobaczyła pierwszy raz moje dziecko i zrozumiała, że nigdy nie będziemy razem, że to się nie uda. I dlatego zerwała kontakt.

Bardzo jestem ciekawy co o tym myślicie. Ja jestem w tym momencie całkowicie rozbity. Niczego innego bym nie chciał, jak powrotu do tego co było, ale rozsądek podpowiada mi, że to niemożliwe. Jeśli jest tak, jak powyżej napisałem, to nawet na pewno niemożliwe. Co z tym robić?
Jeśli tak było to mój szacunek do Niej zjechałby na poziom zero. Wszak wiedziała, że masz szczęśliwą rodzinę i sama jest w związku.


Cytat:
Napisane przez ssnn Pokaż wiadomość
Rozumiem, że żona też tak sądzi i o wszystkim wie?
Popieram.
__________________
Uśmiechaj się zawsze - cuda są w drodze
Arinka_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:46   #8
Ilsa Lund
Zakorzenienie
 
Avatar Ilsa Lund
 
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: *miasto know-how
Wiadomości: 21 060
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Poza tym, najtrudniejsze jest to, że ja właśnie nie chcę być w relacji koleżeńskiej. Za daleko to zaszło, za dużo się wydarzyło. Nie wiem, może na Waszej ocenie rzutuje właśnie ten epizod flirtowania z początku, ale naprawdę nie macie bliskich znajomych, przyjaciół? Dlaczego, w imię czego mam się wyrzekać znajomości z osobą, która jest dla mnie tak ważna, z którą bardzo wiele mnie łączy, która jest wartościowa, z którą świetnie się rozumiem? Tyle czasu było wszystko w porządku i nic nie było w stanie zepsuć naszych relacji, a teraz nagle mam to zakończyć bez wyraźnego powodu? Dla mnie to jest jak z członkiem rodziny, mogę się pokłócić np. z bratem, ale łączy nas zdecydowanie za dużo, żeby się nie znać. Czy to takie dziwne, że właśnie tak to rozumiem?
Jeżeli ktoś zagraża Twojej żonie to powinieneś zrezygnować z tej relacji - ona jest Twoją miłością, ona powinna być Twoją największą przyjaciółką. Dlatego właśnie powinieneś pozostać na stopie koleżeńskiej z tą dziewczyną i cieszyć się Twoja żona jest tak wspaniałą matką że wytrzymuje fakt, że jej mąż sadza sobie na kolanach młodą panienkę wymieniając z nią niedwuznaczne teksty. Przypomnij sobie co przysięgałeś i zainwestuj w swój związek z żoną !
__________________
13.03.2008
13.03.2013
13.09.2014


Edytowane przez Ilsa Lund
Czas edycji: 2014-05-19 o 11:59
Ilsa Lund jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 11:49   #9
Arinka_
Zakorzenienie
 
Avatar Arinka_
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 3 454
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Poza tym, najtrudniejsze jest to, że ja właśnie nie chcę być w relacji koleżeńskiej. Za daleko to zaszło, za dużo się wydarzyło. Nie wiem, może na Waszej ocenie rzutuje właśnie ten epizod flirtowania z początku, ale naprawdę nie macie bliskich znajomych, przyjaciół? Dlaczego, w imię czego mam się wyrzekać znajomości z osobą, która jest dla mnie tak ważna, z którą bardzo wiele mnie łączy, która jest wartościowa, z którą świetnie się rozumiem?
Może dlatego, że zagraża to Twojej rodzinie? Czy tak jest już sam sobie musisz szczerze odpowiedzieć. Ja jako zona nie byłabym w 7 niebie, gdybym się dowiedziała, że mój mąż flirtuje z jakąś babą w pracy, pozwala siadać jej na kolanach i zakłada o Niej wątek. Dobra rada : skup choć 10% uwagi którą poświęcasz tej kobiecie - swojej żonie.
__________________
Uśmiechaj się zawsze - cuda są w drodze
Arinka_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 12:06   #10
201711281320
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 3 979
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Jak dla mnie to ona się po prostu w Tobie zakochała i liczyła, że jednak coś z tego będzie. Teraz zdała sobie sprawę z tego że jednak- pomimo Twojego zachowania- nie chcesz z nią się związać na boku i się wycofała.
Ona posuwała się coraz dalej- (siadała Ci na kolanach), a Ty zamiast dać jej do zrozumienia żeby przestała raczyłeś ją jeszcze pieprznymi tekstami. Chyba każdy by to odczytał jednoznacznie.
Niby każdy z Was jest w związku i niby znaliście granice ale jakoś się one rozmyły.
Te poprzednie doświadczenia z przyjaźnią damsko- męską też tak wyglądały?
Piszesz, że pokochałeś ją jak siostrę. Sorry ale mój brat mnie w ten sposób nie traktuje
A tak btw, czy Twoja żona nie ma nic przeciwko temu, że jakaś kobieta siada Ci na kolanach, że ją przytulasz, flirtujesz z nią? Bo ja raczej nie chciałabym żeby mój mąż miał taką "przyjaciółkę"...Na pewno poczułabym się zraniona.
A czy Ty chciałbyś żeby Twoja żona miała takiego "przyjaciela"?

Dobrze, że tamta kobieta się wycofała, bo w końcu zaszłoby to za daleko.
201711281320 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 12:10   #11
ssnn
Rozeznanie
 
Avatar ssnn
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 781
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Tak, wie.
Pytałam, czy wie i czy też sądzi, że dobrze się Wam układa (układało szczególnie wtedy, gdy koleżanka z pracy siadała na Twoich kolanach, kleiła się i pozwalaliście sobie na dwuznaczne teksty) i to są dwie zupełnie osobne sprawy dla Ciebie?

Słowem: Wie i znosi, czy wie i okazuje entuzjazm?
ssnn jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 12:18   #12
zbig99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 38
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

W porządku, cenię sobie Wasze opinie i dziękuję za odpowiedzi, ale myślę że jednak nie rozumiecie do końca mojego stanowiska. Nie dziwię się, bo zawsze uważałem że jestem dziwny i inni mogą mnie nie zrozumieć

Żeby to jeszcze raz wyjaśnić - nie, nie zagraża to w żaden sposób mojej rodzinie. Tzn. mówię tu o MOICH odczuciach, zamiarach, myślach i uczynkach. To, co było między nami do niedawna w żaden sposób nie miało wpływu na rodzinę, chyba że... pozytywny. Oczywiście spodziewam się idealistycznej wypowiedzi, że rodzina powinna zaspokajać 110% moich wszelkich potrzeb, ale za długo żyję na świecie, żeby w to wierzyć i fakty też za tym przemawiają. Jeden potrzebuje hobby, sportu, sklejania modeli, łowienia ryb, inny angażuje się w męskie znajomości, grupy, kluby, może być to cokolwiek, polityka lub grupa modlitewna, ale z jakiegoś powodu jednak ludzie nie realizują się tylko i wyłącznie wewnątrz rodziny. Nawet to forum jest tego przykładem. Macie w większości swoich TŻ-tów, a jednak czujecie potrzebę rozmawiania na tym forum, dzielenia się problemami itd. Nie znaczy, że nie robicie tego w domu z partnerem, ale to jest coś innego, dodatkowego. To dopełnia życie w jakiś sposób, dookreśla. Nawet stanowi swego rodzaju sposób na utrzymanie równowagi. Dokładnie tym dla mnie była ona. Osobą, która wiedziałem, że po prostu gdzieś tam jest. Wspieraliśmy się w naszych planach i zamiarach, pomagaliśmy sobie w codziennych sprawach w razie potrzeby, ale mając jednak swoje życie, swoich bliskich. Pomagała mi wybierać świąteczne prezenty dla żony, ja jej tłumaczyłem zawiłości męskiego rozumowania, kiedy miała problem ze swoim facetem, takie sprawy. Dzięki temu byłem spokojniejszy, mając oparcie z jednej strony w rodzinie, a z drugiej w niej. Mogłem się lepiej i pełniej poświęcić swojemu życiu i to naprawdę działało. Gdzie tu widzicie zagrożenie?

Oczywiście jest ten pierwszy etap flirtu, który rzuca cień na tym i myślę, że stąd taka ostra ocena. Ale patrząc na ramy czasowe, to była chwila wobec długiej i szczerej relacji w dalszej części. Coś, co wyjaśniliśmy sobie, jak mi się wydawało, i o czym zapomnieliśmy dawno temu. Kto nie popełnia błędów?

Pojawiła się kwestia, że ona się potem dowiedziała o żonie itd. Nie, wiedziała o niej od samego początku. Znała moje podejście. Żona też wiedziała o niej, chociaż fakt że nie wiedziała o tym flircie i na pewno by nie była zadowolona. Jednak o samej bliskiej znajomości (tej późniejszej) wie i nie mówiła nigdy, żeby był to dla niej jakiś problem.

Zastanawiam się, gdyby była facetem to byście miały zupełnie inny odbiór tego, prawda? Ale że kobieta, to nawet gdybym się nie przyznał do flirtowania dawniej, i tak pojawiłyby się takie insynuacje. Przyznam, że nigdy tego nie rozumiałem. Ja się zawsze lepiej dogadywałem z kobietami, miałem więcej koleżanek niż kolegów, wchodziłem w sporo relacji na różnym stopniu zaangażowania, także bliskim. Taka sytuacja jak teraz już mi się kiedyś zdarzyła, przeżyłem (będąc już w związku z obecną żoną) okres bardzo bliskiej przyjaźni z pewną dziewczyną. Do dziś jesteśmy przyjaciółmi, chociaż upływ czasu i odległość wpłynęły na to, że trochę to już inaczej wygląda. Niemniej jednak coś takiego, jak przyjaźń z kobietą nie jest dla mnie dziwne. Zawsze to działało, nigdy nie skończyło się żadnymi większymi historiami. Przy czym jeszcze muszę zaznaczyć, że słów takich jak przyjaźń czy miłość zawsze używam bardzo ostrożnie. To są poważne uczucia, które nie pojawiają się z dnia na dzień. Trzeba je wypracować, one muszą dojrzeć. Dlatego mogę powiedzieć, że podczas całego życia przyjaźń pojawiła się u mnie zaledwie trzykrotnie - w przypadku żony, tamtej starej przyjaciółki, no i teraz. Reszta to były bliskie znajomości, ale nie aż tak bliskie.

W każdym razie, cenne jest dla mnie już to, że nikt z Was nawet nie rozważa innej możliwości, niż jej zbyt duże zaangażowanie. Daje mi to do myślenia, bo jakoś uparcie odrzucałem taką myśl.
zbig99 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 12:55   #13
I am Rock
lokalna gwiazda
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Mazury
Wiadomości: 19 803
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Jest możliwe, że dotarło do niej, że zaangażowała się za bardzo, ale czy nie wystarczyłaby rozmowa? Nawet żartobliwe: "Człowieku, trzymaj się ode mnie z daleka, bo zaczynam mieć ochotę na coś więcej"...
A może ktoś doniósł jej facetowi i miała z nim przykrą rozmowę?
Może ktoś nagadał jej bzdur o tobie, że opowiadasz o waszych relacjach, czy coś?
Bo może myślisz, że wasza relacja jest koleżeńska i tak wygląda dla ludzi z zewnątrz, ale... mylisz się. I może nie doceniasz ludzkiej "życzliwości"
I am Rock jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:00   #14
Karena 73
Kobieta z klasą
 
Avatar Karena 73
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 3 058
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Witam. Według mnie innej opcji nie ma niż ta, że ona się zakochała. Może teraz to do niej dotarło tak mocno?
__________________
Miłość to gra we dwoje, w której oboje muszą wygrywać.
Karena 73 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:05   #15
Minna
Zielona Driada
 
Avatar Minna
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 3 514
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

No właśnie, to że Twojej żonie to odpowiada, niekoniecznie musi oznaczać, że jej facet też tak uważa. Może dowiedział się, że zwierza się z ich związku innemu facetowi i nie wytrzymał? Zrozum taka relacja jak opisujesz nie jest typowa. Nie każdy jest tak tolerancyjny i wyrozumiały jak Twoja żona.
Poza tym zgodzę się, że ludzie są jacy są. Komuś może była solą w oku Wasza relacja i namieszał?
Sam musisz się dowiedzieć o co chodzi, bo opcji jest dużo.
__________________



"To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."
Minna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:07   #16
Arinka_
Zakorzenienie
 
Avatar Arinka_
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 3 454
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
W porządku, cenię sobie Wasze opinie i dziękuję za odpowiedzi, ale myślę że jednak nie rozumiecie do końca mojego stanowiska. Nie dziwię się, bo zawsze uważałem że jestem dziwny i inni mogą mnie nie zrozumieć

Żeby to jeszcze raz wyjaśnić - nie, nie zagraża to w żaden sposób mojej rodzinie. Tzn. mówię tu o MOICH odczuciach, zamiarach, myślach i uczynkach. To, co było między nami do niedawna w żaden sposób nie miało wpływu na rodzinę, chyba że... pozytywny. Oczywiście spodziewam się idealistycznej wypowiedzi, że rodzina powinna zaspokajać 110% moich wszelkich potrzeb, ale za długo żyję na świecie, żeby w to wierzyć i fakty też za tym przemawiają. Jeden potrzebuje hobby, sportu, sklejania modeli, łowienia ryb, inny angażuje się w męskie znajomości, grupy, kluby, może być to cokolwiek, polityka lub grupa modlitewna, ale z jakiegoś powodu jednak ludzie nie realizują się tylko i wyłącznie wewnątrz rodziny. Nawet to forum jest tego przykładem. Macie w większości swoich TŻ-tów, a jednak czujecie potrzebę rozmawiania na tym forum, dzielenia się problemami itd. Nie znaczy, że nie robicie tego w domu z partnerem, ale to jest coś innego, dodatkowego. To dopełnia życie w jakiś sposób, dookreśla. Nawet stanowi swego rodzaju sposób na utrzymanie równowagi. Dokładnie tym dla mnie była ona. Osobą, która wiedziałem, że po prostu gdzieś tam jest. Wspieraliśmy się w naszych planach i zamiarach, pomagaliśmy sobie w codziennych sprawach w razie potrzeby, ale mając jednak swoje życie, swoich bliskich. Pomagała mi wybierać świąteczne prezenty dla żony, ja jej tłumaczyłem zawiłości męskiego rozumowania, kiedy miała problem ze swoim facetem, takie sprawy. Dzięki temu byłem spokojniejszy, mając oparcie z jednej strony w rodzinie, a z drugiej w niej. Mogłem się lepiej i pełniej poświęcić swojemu życiu i to naprawdę działało. Gdzie tu widzicie zagrożenie?

Oczywiście jest ten pierwszy etap flirtu, który rzuca cień na tym i myślę, że stąd taka ostra ocena. Ale patrząc na ramy czasowe, to była chwila wobec długiej i szczerej relacji w dalszej części. Coś, co wyjaśniliśmy sobie, jak mi się wydawało, i o czym zapomnieliśmy dawno temu. Kto nie popełnia błędów?

Pojawiła się kwestia, że ona się potem dowiedziała o żonie itd. Nie, wiedziała o niej od samego początku. Znała moje podejście. Żona też wiedziała o niej, chociaż fakt że nie wiedziała o tym flircie i na pewno by nie była zadowolona. Jednak o samej bliskiej znajomości (tej późniejszej) wie i nie mówiła nigdy, żeby był to dla niej jakiś problem.

Zastanawiam się, gdyby była facetem to byście miały zupełnie inny odbiór tego, prawda? Ale że kobieta, to nawet gdybym się nie przyznał do flirtowania dawniej, i tak pojawiłyby się takie insynuacje. Przyznam, że nigdy tego nie rozumiałem. Ja się zawsze lepiej dogadywałem z kobietami, miałem więcej koleżanek niż kolegów, wchodziłem w sporo relacji na różnym stopniu zaangażowania, także bliskim. Taka sytuacja jak teraz już mi się kiedyś zdarzyła, przeżyłem (będąc już w związku z obecną żoną) okres bardzo bliskiej przyjaźni z pewną dziewczyną. Do dziś jesteśmy przyjaciółmi, chociaż upływ czasu i odległość wpłynęły na to, że trochę to już inaczej wygląda. Niemniej jednak coś takiego, jak przyjaźń z kobietą nie jest dla mnie dziwne. Zawsze to działało, nigdy nie skończyło się żadnymi większymi historiami. Przy czym jeszcze muszę zaznaczyć, że słów takich jak przyjaźń czy miłość zawsze używam bardzo ostrożnie. To są poważne uczucia, które nie pojawiają się z dnia na dzień. Trzeba je wypracować, one muszą dojrzeć. Dlatego mogę powiedzieć, że podczas całego życia przyjaźń pojawiła się u mnie zaledwie trzykrotnie - w przypadku żony, tamtej starej przyjaciółki, no i teraz. Reszta to były bliskie znajomości, ale nie aż tak bliskie.

W każdym razie, cenne jest dla mnie już to, że nikt z Was nawet nie rozważa innej możliwości, niż jej zbyt duże zaangażowanie. Daje mi to do myślenia, bo jakoś uparcie odrzucałem taką myśl.
Każdy potrzebuje przyjaźni, bliskiej osoby która go wysłucha i zrozumie. I to niezależnie, czy jest się kobietą, czy mężczyzną, czy jest się w związku, czy też nie. Nikt tego tutaj nie neguje. Ja osobiście jestem za tym, żeby nie zamykać się szczelnie w związku, kontynuować dotychczasowe znajomości i być otwartym na nowe. Uważam, że to nawet dobrze wpływa na związek, ale nie można przekraczać pewnych granic, które mogą dotknąć naszą drugą połówkę.

Nie chcę wypowiadać się za wszystkich, jednak wydaje mi się, że chodziło Nam zupełnie o coś innego. Przynajmniej mnie. A dokładniej o to, że Wasza relacja przybrała trochę inną formę, zakrawała o flirt i nie sadzę, żeby Twoja żona to akceptowała, ani tym bardziej żeby jej się to podobało. Próbując usystematyzować te zdarzenia rozumiem, że flirt był na początku, jednak dla mnie w związku nie miałoby to znaczenia kiedy - bo Wasza zażyłość była faktem. Dobrze, że zeszła na inne tory i wytworzyła się miedzy Wami nić przyjaźni, pytanie tylko czy z obu stron chodziło o przyjaźń. Na to już niestety nikt z Nas nie odpowie, a powodów przez które ta dziewczyna ucięła znajomość z Tobą mogło być wiele, niekoniecznie wielkie uczucie do Ciebie.

Tak na marginesie mam tylko nadzieję, że ten watek nie powstał po to, aby kilka osób napisało, że ona być może faktycznie coś do Ciebie poczuła - i teraz dostaniesz motywacji, żeby zacząć "działać" , tylko faktycznie zależy Ci na niej jak na bliskiej przyjaciółce i nie chcesz tracić tej relacji.

A odnosząc się do Twoich słów (uwierz mi, że myślałam o tym pisząc 1 odpowiedź) dla mnie nie ma znaczenia, czy pisze kobieta, czy mężczyzna. Dla mnie pisze człowiek i jeśli potępiam jakieś jego zachowania - płeć nie ma najmniejszego znaczenia.

Reasumując - zakładając, że Wasza relacja jest przyjacielska spróbowałabym jeszcze raz wyjaśnić sprawę. Z racji, że już próbowałeś kilkakrotnie byłby to ostatni raz i gdyby po raz kolejny mnie spławiła - najzwyczajniej w świecie bym odpuściła. Przyjaźń, w której nie ma umiejętności komunikacji i gdy pojawia się problem "zbieramy swoje zabawki" - to nie przyjaźń.
Gdyby jednak się okazało, że coś do Ciebie poczuła poza przyjaźnią zakończyłabym znajomość. Zawsze staram się stawiać na miejscu partnera i gdybym wiedziała, że dalej wchodzi w relację z osobą która ma na Niego ochotę (to już w jakimś stopniu może realnie zagrażać, tym bardziej, że w przeszłości nutka flirtu miała miejsce) , poczułabym się zraniona.
__________________
Uśmiechaj się zawsze - cuda są w drodze
Arinka_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:20   #17
EntiEnti
Raczkowanie
 
Avatar EntiEnti
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 182
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Smieszny jestes. Uzywasz jakichs farmazonow i zawilych opisow niczym Goethe w "Cierpieniach Mlodego Wertera". Nie uwazasz, ze nie powinnienes w ogole tak tej kobiety rozkminiac skoro masz zone? Mowisz, ze no jejku, jejku, troche poflirtowales, troche poprzytules, ale tylko 4,67 razy wiec sie nie liczy i relacja jest czysta Wez przestan byc chlopcem w krotkich majteczkach i zajmij sie zona albo ja zostaw, a nie wypisujesz takie zale, ze az sie rumienie z zanzenowania za Ciebie, czytajac to. Skup sie na tym co wazne i co sprawia ze oszukujesz ludzi, a nie na tym co ta kobieta mysli.

Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.

Edytowane przez EntiEnti
Czas edycji: 2014-05-19 o 13:22
EntiEnti jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:36   #18
zbig99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 38
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez I Am Rock
A może ktoś doniósł jej facetowi i miała z nim przykrą rozmowę?
Może ktoś nagadał jej bzdur o tobie, że opowiadasz o waszych relacjach, czy coś?
Co do pierwszego - raczej technicznie niemożliwe. Ona mieszka w zupełnie innym mieście, nijak nie przenika się jej tamto środowisko z tym w pracy. Jeśli sama czegoś nie powie, to to się w żaden sposób nie przedostanie. Jest najwyżej opcja, że mogła sama powiedzieć, ale z tego co wiem, to on o mnie wiedział, tak jak moja żona wiedziała o niej.

Drugie - możliwe, brałem to mocno pod uwagę. Tylko nie mam jak tego sprawdzić.
Tu jeszcze uwaga, że oczywiście, ludzie gadają i nie ma na to żadnego sposobu. Wszyscy wiedzieli że spędzamy ze sobą dużo czasu, więc dotarły do nas plotki, że jesteśmy razem. Wspólnie się z nich śmialiśmy i wyprowadzaliśmy ludzi z błędu. Tak że nie sądzę, żeby to miało o to chodzić. Chyba, że inaczej - ktoś powiedział, że to JA rozpowiadam takie plotki. Wtedy tak, tyle że ona jest typem osoby, która mówi to co myśli prosto w oczy. Nie wierzę, żeby mi tego nie wygarnęła.

Cytat:
Napisane przez Arinka_
Tak na marginesie mam tylko nadzieję, że ten watek nie powstał po to, aby kilka osób napisało, że ona być może faktycznie coś do Ciebie poczuła - i teraz dostaniesz motywacji, żeby zacząć "działać" , tylko faktycznie zależy Ci na niej jak na bliskiej przyjaciółce i nie chcesz tracić tej relacji.
Możesz być spokojna.
Dobrze napisałaś, że nie patrzysz na płeć, tylko osobę. Dokładnie tak ja patrzę na nią. Nawet jej to mówiłem, kiedy wyjaśnialiśmy sobie te sprawy, bo mówiła że faceci ją zwykle inaczej traktują i właśnie to jej powiedziałem - dla mnie jest na pierwszym miejscu osobą, nie chodzi mi o jej za przeproszeniem dupę, tylko o nią właśnie, o jej osobowość. Zależy mi na znajomości, zależy mi na niej bo jest wartościowym człowiekiem, ale czy nie chcę tracić... niestety obawiam się, że już straciłem. Nie wiem, czy jest możliwość odbudowania tego. Dlatego, że...

Cytat:
Napisane przez Arinka_
Przyjaźń, w której nie ma umiejętności komunikacji i gdy pojawia się problem "zbieramy swoje zabawki" - to nie przyjaźń.
Dokładnie tak. Przyznam, że to co się stało bardzo mnie zraniło także z tego powodu. Rozumiem wszystko, ale albo jesteśmy przyjaciółmi faktycznie, albo szkoda czasu na taką zabawę. To nie tak działa, że fajnie się gada dokąd ma humor albo jestem potrzebny, tylko powinno to działać zawsze. Boli mnie moje zawiedzione zaufanie, boli mnie to, że czuję się trochę jak zabawka odstawiona w kąt. Naprawdę to wszystko udawała? Da się tak? To jest właśnie w tym najgorsze. Dlatego wolałbym nawet najgorszą, ale prawdę. Niech mi powie dlaczego, niech wyjaśni, bo w tej chwili naprawdę cierpię.

Zbieram się do tej ostatecznej rozmowy. Ale nie chcę tego zrobić za szybko, bo jak ma się skończyć na tym co poprzednio, to wolę poczekać. Niech emocje opadną, może ona to jeszcze przemyśli, nie wiem...

Cytat:
Napisane przez Arinka_
Gdyby jednak się okazało, że coś do Ciebie poczuła poza przyjaźnią zakończyłabym znajomość.
Niestety wtedy to oczywiste. Bolesne, ale konieczne.


No dobrze, ale nurtuje mnie jeszcze jedna rzecz. Zakładając, że właśnie poczuła coś więcej... ale jak byście interpretowały jej zachowanie jako kobiety. Mając jakiekolwiek zamiary, nadzieje na coś więcej, działa się jednak w określony sposób, prowadzi pewną grę. Ona była przede mną otwarta, że aż przezroczysta i to nie tak jak dla potencjalnego faceta. Mówiła mi otwarcie nie tylko o swoich przygodach miłosnych, ale też np. o kompleksach. Otwarcie pokazywała swoje wady, prawdziwe lub wyimaginowane, konsultowała się jak z przyjaciółką co do niedoskonałości swojego ciała i innych tego typu. Mówiła mi rzeczy, które naprawdę powinny mnie odstraszyć, jeśli bym chciał ją poderwać. To mi kompletnie nie pasuje do tej teorii.

Poza tym ten jej facet... Uważam, że kiedy wiadro jest pełne wody, to nie da się go już napełnić. Ona miała głowę napakowaną tamtym gościem do granic możliwości. To trudny związek, pełen wzlotów i upadków, ale świata poza nim nie widziała. Widziałem jak reaguje kiedy on dzwoni, widziałem jak czeka na każdy kontakt, tego się nie da udawać. I co, możliwe jest że jednak nagle dała sobie z nim spokój i przerzuciła uczucia na mnie? Dla mnie to grubymi nićmi szyte.
zbig99 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:47   #19
sugardream
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 46
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Sam napisałeś, że ta dziewczyna długo nie wiedziała o Twojej żonie.
Myślę, że ma po prostu inne odczucia co do Ciebie niż tylko przyjacielski po prostu się zauroczyła, potem poszła po rozum do głowy przemyślała to że oboje jesteście w związkach, w których na pewno bywa różnie ale w ostatecznym rozrachunku jesteście w nich szczęśliwi , i skok w bok miał by za wysoką cenę , ograniczyła kontakty żeby nie kusić losu, nie każdy jest w stanie zawsze zapanować nad tym co robi zwłaszcza jeśli wchodzą w to emocje uczucia i sytuacja jest sprzyjająca np. spędzacie z sobą dużo czasu sami itp.
Możliwe też, że jej partner dowiedział się o tej znajomości i nie był szczególnie zachwycony.
Myślę jednak bazując na zachowaniu jakie opisałeś, że ona nie chce mówić Ci że czuje coś więcej żeby tego nie rozgrzebywać, chce o tym po prostu zapomnieć i dlatego Cię unika, albo faktycznie czuję się zraniona bo liczyła na coś więcej, inaczej interpretowała Twoje zachowanie i teraz uważa że się nią bawiłeś.
sugardream jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:53   #20
ssnn
Rozeznanie
 
Avatar ssnn
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 781
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Uważam, że kiedy wiadro jest pełne wody, to nie da się go już napełnić. Ona miała głowę napakowaną tamtym gościem do granic możliwości. [...] Dla mnie to grubymi nićmi szyte.
Dla mnie też grubymi. Bo nie takie pełne to wiadro, skoro był flirt, przytulanki i kolanka. O czym - jak rozumiem - żona nie wie, dzięki czemu akceptuje znajomość. Opowiedz żonie to, co tutaj i być może będziesz rozumiał zmianę zachowania koleżanki.

Skąd pomysł, że wszyscy budują związki i nadzieje na nie wg tych samych reguł?
"Jaka ja brzydka" to jedna ze strategii. "Zmienię go na lepszy model" to inna. "Pokorne ciele..." albo "Jazda na dwa fronty" to też strategia.
ssnn jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:54   #21
zbig99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 38
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

sugardream,

Właśnie WIEDZIAŁA od samego początku o żonie.
zbig99 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 13:57   #22
Minna
Zielona Driada
 
Avatar Minna
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 3 514
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez ssnn Pokaż wiadomość
Dla mnie też grubymi. Bo nie takie pełne to wiadro, skoro był flirt, przytulanki i kolanka. O czym - jak rozumiem - żona nie wie, dzięki czemu akceptuje znajomość. Opowiedz żonie to, co tutaj i być może będziesz rozumiał zmianę zachowania koleżanki.

Skąd pomysł, że wszyscy budują związki i nadzieje na nie wg tych samych reguł?
"Jaka ja brzydka" to jedna ze strategii. "Zmienię go na lepszy model" to inna. "Pokorne ciele..." albo "Jazda na dwa fronty" to też strategia.
Zgodzę się. Wie, że jest atrakcyjna i pewnie Cię tylko kokietowała. Zapewne te mankamenty nie są aż tak straszne
__________________



"To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."
Minna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 14:02   #23
coffee
and cigarettes
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 6 965
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
Dobrze napisałaś, że nie patrzysz na płeć, tylko osobę. Dokładnie tak ja patrzę na nią.
Naprawdę? Mężczyznom też pozwalasz siadać sobie na kolanach? Z Twoich relacji z innymi mężczyznami też inni wnioskują, że jesteście w związku? Z mężczyznami też flirtujesz i rzucasz podtekstami?
Gdyby ona była mężczyzną - Wasza relacja wyglądałaby tak samo, też czułbyś, że zdradzasz żonę emocjonalnie?
Nie oszukuj się...
coffee jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2014-05-19, 14:03   #24
Ilsa Lund
Zakorzenienie
 
Avatar Ilsa Lund
 
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: *miasto know-how
Wiadomości: 21 060
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Czy jest możliwe że Twojej koleżance uwagę zwróciło kierownictwo lub HR ? Ogólnie w firmach nie wolno się "bratać", mogli dać jej ostrzeżenie - a z racji podwójnych standardów lub gorszych wyników grozić tylko jej
__________________
13.03.2008
13.03.2013
13.09.2014

Ilsa Lund jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 14:11   #25
sugardream
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 46
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez zbig99 Pokaż wiadomość
sugardream,

Właśnie WIEDZIAŁA od samego początku o żonie.
A to przepraszam, musiałam coś źle przeczytać , to i tak niewiele zmienia w tym co napisałam, mogła też z początku traktować Cię tylko jak przyjaciela , a potem to się zmieniło.
Nie widzę za bardzo innego powodu takiego zachowania, pisałaś że zawsze mówiła prosto z mostu jeśli coś było nie tak więc raczej nie jest to kwestia plotek czy niedomówień.
Jak pisałam mogło to się nie spodobać jej parterowi, ale skoro miała z Tobą dobre relacje i tak dalej to raczej po prostu powiedziałaby, że jej facetowi nie podoba się wasza relacja więc powinniście trochę rozluźnić kontakt.
Czasem jest tak że zakochujesz się w kimś innym co nie zmienia faktu że kochasz też swojego partnera, wtedy trzeba wybrać, a ona wybrała to co obiektywnie nikogo nie zrani, albo straty będą pojedyncze czyli to że czujesz się zraniony.
Osobiście znam dziewczynę, która była w podobnej sytuacji miała chłopaka i poznała przyjaciela, po prostu wiedziała że w pewnym momencie ta znajomość może zajść za daleko a skutki będą opłakana i całkowicie zerwała z nim kontakt, oczywiście powinna z nim porozmawiać i wyjaśnić o co chodzi ale nie czuła się na siłach z nim o tym rozmawiać.
Możliwe że za bardzo sugeruję się przykładem koleżanki, a w tym przypadku chodzi o coś innego.
Ale jedyna osoba, która to wie to Twoja przyjaciółka dopóki nie wyrazi tego paszczą to można sobie tak tu gdybać.
sugardream jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 14:15   #26
zbig99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 38
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Cytat:
Napisane przez coffee Pokaż wiadomość
Naprawdę? Mężczyznom też pozwalasz siadać sobie na kolanach? Z Twoich relacji z innymi mężczyznami też inni wnioskują, że jesteście w związku? Z mężczyznami też flirtujesz i rzucasz podtekstami?
Gdyby ona była mężczyzną - Wasza relacja wyglądałaby tak samo, też czułbyś, że zdradzasz żonę emocjonalnie?
Nie oszukuj się...
Sama sobie odpowiedz na to pytanie - jeśli otoczenie widzi, że dwóch facetów spędza ze sobą dużo czasu, razem przychodzą do pracy i razem wychodzą, dużo rozmawiają itd., to mówi się o nich że są dobrymi kumplami. Jeśli jednak będą różnej płci, mówi się od razu że mają romans.

Co do kolan i zdrady emocjonalnej, to ciągle do tego wracacie i zastanawiam się naprawdę, czy faktycznie to jest osią tej całej historii? Dla mnie to jest coś bez znaczenia, bo było dawno, przez bardzo krótką chwilę, wszystko zostało wyjaśnione i zakończone. Przecież ludzie popełniają błędy i jeden błąd nie dyskwalifikuje wszystkiego. Traktujecie to tak, jak by mi cały czas siedziała na kolanach, a to się zdarzyło ze dwa razy.

I jeszcze hmm, nigdy nie siedziałyście na kolanach u kolegi po prostu? Bo to też jest dla mnie dziwne, że nadajecie temu takie znaczenie. Gdybyśmy się całowali, no to już jest jednoznaczne. Ale gdybym miał liczyć ile koleżanek siedziało mi na kolanach, to bym się mógł nie doliczyć. Dziesiątki razy się to zdarzało w najróżniejszych sytuacjach. Podobnie, jak jakieś drobne koleżeńskie przytulenia. Wam się to nie zdarza?

A z mężczyznami, no kurde Z kolegami się witam podaniem ręki, z bliskimi koleżankami buziakiem w policzek. Nie oczekujmy równych standardów pod tym względem. Tak jak kobiety przepuszczam w drzwiach czy pomagam im nieść ciężary, a mężczyznom nie bardzo. Przecież to dwie osobne rzeczy.

Cytat:
Napisane przez Ilsa Lund Pokaż wiadomość
Czy jest możliwe że Twojej koleżance uwagę zwróciło kierownictwo lub HR ? Ogólnie w firmach nie wolno się "bratać", mogli dać jej ostrzeżenie - a z racji podwójnych standardów lub gorszych wyników grozić tylko jej
Nie. To jest mała firma, panują raczej familijne stosunki, wszyscy się dobrze znamy od lat. Gdyby cokolwiek było nie tak, to raczej ja bym się dowiedział od szefostwa w pierwszej kolejności. A oni się nawet cieszyli, że pracujemy razem i się dobrze dogadujemy, jest dobra atmosfera i razem jesteśmy w stanie dużo zrobić.



-----

Jedno mnie tylko zastanawia w Waszych odpowiedziach. Trochę wkładam kij w mrowisko, ale... Często słyszę, że faceci są nieszczerzy, myślą tylko o jednym, wszystko się dla nich sprowadza do seksu itd. To czemu kiedy trafia się taki dziwak jak ja, który o seksie nie myśli, uważacie że to własnie kobieta wszystko tak "spłyca"? Nie pytam dlatego, że w to wątpię, tylko ogólnie, bardziej jako studium psychologiczne nad ludźmi w ogóle. Czyli szczerość na tej płaszczyźnie nie jest możliwa?

Edytowane przez zbig99
Czas edycji: 2014-05-19 o 14:22
zbig99 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 14:33   #27
sugardream
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 46
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Mnie nie chodzi o to że ona myśli tylko o seksie, tylko że emocjonalnie za bardzo się zaangażowała od zakochanie do seksu droga jest nie daleka.
Od przyjaźni przerodziło się to w poważniejsze uczucie i przestała myśleć o Tobie tylko w kategoriach brata, przyjaciela.
sugardream jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 14:35   #28
zbig99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 38
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

No wiem, ale inne wypowiedzi sugerowały, że przecież są różne metody podrywu itd., tak jak by to wszystko od początku do końca miało być wykalkulowane. Myślałem, że to męska domena
zbig99 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 14:37   #29
Minna
Zielona Driada
 
Avatar Minna
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 3 514
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

Nikt nie pisze, że ona myśli tylko o seksie, ale bierzemy to pod uwagę jako jedną z opcji, która łączy się z możliwością, że jest w Tobie zakochana. Podajemy różne możliwe przyczyny stanu jaki wystąpił.

A jeśli faktycznie się zakochała to co? Przecież mogła Cię wcześniej podrywać, a Ty to brałeś za koleżeńskie zwierzenia
__________________



"To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."

Edytowane przez Minna
Czas edycji: 2014-05-19 o 14:40
Minna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-05-19, 14:43   #30
zakonna
Naczelna Nastolatka
 
Avatar zakonna
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 807
Dot.: Bardzo skomplikowana znajomość...

wszystko jest fajnie w twoich tekstach do momentu opisu siedzenia na kolankach. O ile rozumiem damsko-męskie przyjaźnie, o tyle przekroczenie bariery fizycznego kontaktu jest nie do zaakceptowania. Ładne okrągłe zdania składasz, a pod spodem jest obślizgłe wg mnie.
__________________
Małgorzata i spółka.
Matka natura to suka.
zakonna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-06-11 16:00:39


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:45.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.