Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;) - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2014-11-18, 06:23   #1
rosehip
Przyczajenie
 
Avatar rosehip
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 3

Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)


Z istotnych informacji:

1. Moje rozterki dotyczą związku
2. Mam 24 lata
3. Mam również urocze, 6 letnie dziecko [w treści tekstu będzie nazwana jako J.]
4. Mój partner nie jest ojcem mojej córki

Jestem w związku którego nie mogę sklasyfikować jako zły, nieszczęśliwy, pozbawiony szacunku, ale też nie jako super szczęśliwy. Ot taki ciut nijaki.

Słowem wstępu o sobie: jestem samodzielna. Właściwie nie musiałabym być, ale nie wyobrażam sobie inaczej, wszak jestem już dorosła, tworzę dom małemu dziecku. W tygodniu przede wszystkim jestem mamą, studiuję i dbam o dom (mieszkam sama z J.). Staram się aktywnie i ciekawie spędzać czas z małą, robię grafiki i multum innych plastycznych cudów (jestem studentką artystycznego kierunku), biorę udział w kilku ciekawych projektach związanych z moim wykształceniem, uczę się z dzieckiem i sama również. Weekendami pracuję. Mam dosyć dużo zajęć, ale nauczyłam się dobrej organizacji i okazuje się, że czas również jestem w stanie mieć trochę wolnego czasu. To też kwestia tego, że mogę liczyć na pomoc swoich rodziców i dziadków, kiedy tylko potrzebuję zostają z małą. Z jej ojcem mamy niezłe, bardzo uporządkowane kontakty. Ma z nią regularny kontakt, zabiera do siebie, a i w sytuacji awaryjnej mogę na niego i jego rodzinę zawsze liczyć. Mam dosyć poukładane życie. Ale przejdźmy do rzeczy.


Jestem w swoim związku od prawie 3 lat. O moim partnerze mogę powiedzieć, ze jest dobrym chłopakiem. Ma wpojone dobre wartości, jest spokojnym, ciepłym człowiekiem. Niewiele mogłabym mu zarzucić właściwie, a i z J. ma dobry kontakt, zaakceptował ją bez problemu. On również w tym roku kończy swoje studia. Jest między nami nieźle.


Początkowo byłam naprawdę bardzo zauroczona, teraz więcej jest we mnie rezerwy. Sama nie wiem kiedy to się zmieniło. To nie jest tak, że się wypaliłam, gnębi mnie to że sama właściwie nie wiem co mi się stało i nie bardzo mogę sobie z tym poradzić. Mam w moim związku rzeczy które mnie irytują. Irytuje mnie to, że nie ma poczucia niezależności, samodzielności ale biorę poprawkę na to, że patrzę na to subiektywnie. Sama zostałam wychowana tak by być zawsze możliwie najbardziej zaradną, miałam taką potrzebę, później zaszłam w ciążę i nie wyobrażałam sobie tego inaczej. On nie pochodzi z domu w którym się przelewa, jego rodzina to naprawdę dobrzy, fajni ludzie ale nie jest im łatwo pod względem finansowym i nie jestem w stanie zrozumieć jakim cudem dorosły chłopak nie miał poczucia żeby dorobić sobie gdzieś żeby rodziców odciążyć, jakoś im pomóc. Rozmawialiśmy o tym, powiedział mi, że nie czuł takiej potrzeby, że nie potrzebuje wiele, a wolał w te weekendy odpocząć, pobyć z kolegami. Nie rozumiem tego, ja zrobiłabym co mogę by wesprzeć domowników, ale to jego decyzja. Tu rodzi się kolejny problem, trochę konsekwencja. Przez ten cały czas przysięgam - częściej wychodziłam gdzieś ze znajomymi, z rodziną niżeli z nim, kosztem tego spędzenie czasu z koleżanką jest dla mnie bardziej atrakcyjne, nie jest ciągle tak samo. Na wakacje wyjeżdżam z małą i rodzicami, na drugie ze swoją przyjaciółką. Wyciągnęłam go do kina czy na wyjazd nad jezioro, na swój koszt ale naprawdę chciałam coś zrobić, gdzieś iść, pojechać, zrobić coś innego. Staramy się w cieplejsze miesiące spędzać czas aktywnie, ale zimą nie bardzo jest na to czas, sposobność. Bo uwierzcie mi, wyjście na sylwestra, wyjazd na majówkę na działkę koleżanki i jeszcze raz w wakacje w to samo miejsce nie było zaspokojeniem moich potrzeb. I tak o to stałam się sponsorem naszych rozrywek. Nie było ich super wiele, bo on sam niechętnie uczęszcza w miejsca gdzie trzeba wydać pieniądze, ale właściwie nawet zwykłe lody, napój, piwo - to wszystko było w mojej gestii. Nie przeszkadzało mi to długo, ale z czasem nachodziła mnie złość że dorosły chłopak nie ma chęci, potrzeby posiadania jakichś pieniędzy. Przegadaliśmy to kilka razy, on uważa, że teraz po studiach już będzie cały czas pracował, że to ostatnie chwile wolności. Teoretycznie nie mam prawa go pospieszać, ale irytuje mnie ten temat. Rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu jakiś czas temu. Kiedyś by chciał zamieszkać, jak będzie samodzielny. Ale najpierw chciałby coś mieć, nie wchodzić w mój dom bez niczego (mam wyposażony dom, ale rozumiem o co mu chodzi). Też bym chciała, raczej wcześniej niż za kilka lat, ale przecież nie jestem w stanie utrzymywać jeszcze jednej osoby nie prosząc rodziców o wsparcie finansowe, a to już były niezręczne. Od takiej błahej sprawy zaczęły narastać we mnie wątpliwości. Zaczęłam się odsuwać, mój sposób postrzegania jego się ochłodził (czy jestem materialistką?). Wolę spędzić wolną chwilę z kimś innym, iść gdzieś, zrobić coś. Na resztę nie mogę się skarżyć, dogadujemy się, jest nam razem nieźle. Dobrze mi z nim w łóżku, nasze spojrzenie na świat się pokrywa. Tylko czy nieźle jest wystarczające? Mamy ze sobą wiecznie spotykać się jak licealiści, na kilka godzin, średnio kreatywnie i każdy wraca do swojego życia? Chciałabym bardziej rozwojowego związku. A z drugiej zaś strony patrzę na J. Mają dobry kontakt. Ona naprawdę się do niego przywiązała. Zastanawiam się chwilami czy mi nie odbiło i brak mi wrażeń? Ale uciekam od tych wrażeń ilekroć nasuwa się ktoś, kto chciałby zagościć w moim życiu. Przede wszystkim mam swoją moralność. I tak to mija rok prawie odkąd żyję w jakimś zawieszeniu, z męczącą myślą. Ale zerkam czasem na inne pary z nutą zazdrości, chciałabym tak. Chciałabym czuć się jak czułam się przez te pierwsze 2 lata. Trochę mnie to męczy też ze względu na to, że mój poprzedni związek z ojcem mojej córki był pod tym względem inny, nie miałam takich zmartwień. Wydawało mi się, że tak wszędzie jest. Nie jest. I jak to ugryźć?

Jeżeli możecie wypowiedzcie się drogie Wizażanki. Mądre z Was kobiety, liczę na opinie.
rosehip jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 07:12   #2
kalincia
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 025
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Cytat:
Napisane przez rosehip Pokaż wiadomość
Z istotnych informacji:

1. Moje rozterki dotyczą związku
2. Mam 24 lata
3. Mam również urocze, 6 letnie dziecko [w treści tekstu będzie nazwana jako J.]
4. Mój partner nie jest ojcem mojej córki

Jestem w związku którego nie mogę sklasyfikować jako zły, nieszczęśliwy, pozbawiony szacunku, ale też nie jako super szczęśliwy. Ot taki ciut nijaki.

Słowem wstępu o sobie: jestem samodzielna. Właściwie nie musiałabym być, ale nie wyobrażam sobie inaczej, wszak jestem już dorosła, tworzę dom małemu dziecku. W tygodniu przede wszystkim jestem mamą, studiuję i dbam o dom (mieszkam sama z J.). Staram się aktywnie i ciekawie spędzać czas z małą, robię grafiki i multum innych plastycznych cudów (jestem studentką artystycznego kierunku), biorę udział w kilku ciekawych projektach związanych z moim wykształceniem, uczę się z dzieckiem i sama również. Weekendami pracuję. Mam dosyć dużo zajęć, ale nauczyłam się dobrej organizacji i okazuje się, że czas również jestem w stanie mieć trochę wolnego czasu. To też kwestia tego, że mogę liczyć na pomoc swoich rodziców i dziadków, kiedy tylko potrzebuję zostają z małą. Z jej ojcem mamy niezłe, bardzo uporządkowane kontakty. Ma z nią regularny kontakt, zabiera do siebie, a i w sytuacji awaryjnej mogę na niego i jego rodzinę zawsze liczyć. Mam dosyć poukładane życie. Ale przejdźmy do rzeczy.
Szacun dla ciebie.


Jestem w swoim związku od prawie 3 lat. O moim partnerze mogę powiedzieć, ze jest dobrym chłopakiem. Ma wpojone dobre wartości, jest spokojnym, ciepłym człowiekiem. Niewiele mogłabym mu zarzucić właściwie, a i z J. ma dobry kontakt, zaakceptował ją bez problemu. On również w tym roku kończy swoje studia. Jest między nami nieźle.


Początkowo byłam naprawdę bardzo zauroczona, teraz więcej jest we mnie rezerwy. Sama nie wiem kiedy to się zmieniło. To nie jest tak, że się wypaliłam, gnębi mnie to że sama właściwie nie wiem co mi się stało i nie bardzo mogę sobie z tym poradzić. Mam w moim związku rzeczy które mnie irytują. Irytuje mnie to, że nie ma poczucia niezależności, samodzielności ale biorę poprawkę na to, że patrzę na to subiektywnie. Sama zostałam wychowana tak by być zawsze możliwie najbardziej zaradną, miałam taką potrzebę, później zaszłam w ciążę i nie wyobrażałam sobie tego inaczej. On nie pochodzi z domu w którym się przelewa, jego rodzina to naprawdę dobrzy, fajni ludzie ale nie jest im łatwo pod względem finansowym i nie jestem w stanie zrozumieć jakim cudem dorosły chłopak nie miał poczucia żeby dorobić sobie gdzieś żeby rodziców odciążyć, jakoś im pomóc. Rozmawialiśmy o tym, powiedział mi, że nie czuł takiej potrzeby, że nie potrzebuje wiele, a wolał w te weekendy odpocząć, pobyć z kolegami. Nie rozumiem tego, ja zrobiłabym co mogę by wesprzeć domowników, ale to jego decyzja.
Też nie rozumiem, dla mnie to leń i tyle.
Tu rodzi się kolejny problem, trochę konsekwencja. Przez ten cały czas przysięgam - częściej wychodziłam gdzieś ze znajomymi, z rodziną niżeli z nim, kosztem tego spędzenie czasu z koleżanką jest dla mnie bardziej atrakcyjne, nie jest ciągle tak samo. Na wakacje wyjeżdżam z małą i rodzicami, na drugie ze swoją przyjaciółką. Wyciągnęłam go do kina czy na wyjazd nad jezioro, na swój koszt ale naprawdę chciałam coś zrobić, gdzieś iść, pojechać, zrobić coś innego. Staramy się w cieplejsze miesiące spędzać czas aktywnie, ale zimą nie bardzo jest na to czas, sposobność. Bo uwierzcie mi, wyjście na sylwestra, wyjazd na majówkę na działkę koleżanki i jeszcze raz w wakacje w to samo miejsce nie było zaspokojeniem moich potrzeb. I tak o to stałam się sponsorem naszych rozrywek. Nie było ich super wiele, bo on sam niechętnie uczęszcza w miejsca gdzie trzeba wydać pieniądze, ale właściwie nawet zwykłe lody, napój, piwo - to wszystko było w mojej gestii.
Jak mu nie wstyd cały czas żerować na tobie, która sama przecież pewnie nie opływasz w gotówkę, ale sama sobie radzisz, w przeciwieństwie do pasożyta.
Nie przeszkadzało mi to długo, ale z czasem nachodziła mnie złość że dorosły chłopak nie ma chęci, potrzeby posiadania jakichś pieniędzy. Przegadaliśmy to kilka razy, on uważa, że teraz po studiach już będzie cały czas pracował, że to ostatnie chwile wolności.
Twoim kosztem.
Teoretycznie nie mam prawa go pospieszać, ale irytuje mnie ten temat. Rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu jakiś czas temu. Kiedyś by chciał zamieszkać, jak będzie samodzielny. Ale najpierw chciałby coś mieć, nie wchodzić w mój dom bez niczego (mam wyposażony dom, ale rozumiem o co mu chodzi). Też bym chciała, raczej wcześniej niż za kilka lat, ale przecież nie jestem w stanie utrzymywać jeszcze jednej osoby nie prosząc rodziców o wsparcie finansowe, a to już były niezręczne.
To by było z twojej strony głupie. Już jesteś wykorzystywana, a wtedy byłabyś jeszcze bardziej.
Od takiej błahej sprawy zaczęły narastać we mnie wątpliwości. Zaczęłam się odsuwać, mój sposób postrzegania jego się ochłodził (czy jestem materialistką?). Wolę spędzić wolną chwilę z kimś innym, iść gdzieś, zrobić coś.
W pełni cię rozumiem, życie z nim musi być nudne i zupełnie nierozwojowe. Nie jesteś materialistką, tylko nie jesteś głupia i widzisz, jak sprawy wyglądają.

Na resztę nie mogę się skarżyć, dogadujemy się, jest nam razem nieźle. Dobrze mi z nim w łóżku, nasze spojrzenie na świat się pokrywa. Tylko czy nieźle jest wystarczające? Mamy ze sobą wiecznie spotykać się jak licealiści, na kilka godzin, średnio kreatywnie i każdy wraca do swojego życia? Chciałabym bardziej rozwojowego związku.
To zrozumiałe, ale z nim się to raczej nie uda. On bowiem nie potrzebuje więcej niż ma.
A z drugiej zaś strony patrzę na J. Mają dobry kontakt. Ona naprawdę się do niego przywiązała
Jeśli i on ją polubił, możecie się w trójkę spotykać jako przyjaciele, niekoniecznie jako para.
. Zastanawiam się chwilami czy mi nie odbiło i brak mi wrażeń? Ale uciekam od tych wrażeń ilekroć nasuwa się ktoś, kto chciałby zagościć w moim życiu. Przede wszystkim mam swoją moralność. I tak to mija rok prawie odkąd żyję w jakimś zawieszeniu, z męczącą myślą. Ale zerkam czasem na inne pary z nutą zazdrości, chciałabym tak. Chciałabym czuć się jak czułam się przez te pierwsze 2 lata. Trochę mnie to męczy też ze względu na to, że mój poprzedni związek z ojcem mojej córki był pod tym względem inny, nie miałam takich zmartwień. Wydawało mi się, że tak wszędzie jest. Nie jest. I jak to ugryźć?

Jeżeli możecie wypowiedzcie się drogie Wizażanki. Mądre z Was kobiety, liczę na opinie.
Ja bym poszła do przodu z córeczką za rękę i poczekała na kogoś, kto jest mężczyzną, nie chłopcem i z kim nie będzie "nieźle" tylko bardzo dobrze. Ten gościu nie rokuje dobrze, a ty musisz myśleć o przyszłości nie tylko swojej, ale córki też.
A w łożku chociaż jest bardzo dobrze, czy też "nieźle"?
kalincia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 07:18   #3
201803290936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Skończyłam czytać na "nijaki" w odniesieniu do związku. Bycie z byle kim / byle jak nie ma sensu. Kompletnie. Związek musi dawać szczęście (między innymi), trzeba czuć, że "to jest to" i oczywiście w Twojej sytuacji również, że dany facet jest w porządku wobec dziecka, nie robi mu krzywdy w jakikolwiek sposób. Ten związek to nie jest "to" i nie ma co nad tym rozwodzić.
201803290936 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 07:25   #4
rosehip
Przyczajenie
 
Avatar rosehip
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 3
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Cytat:
Napisane przez kalincia Pokaż wiadomość
Ja bym poszła do przodu z córeczką za rękę i poczekała na kogoś, kto jest mężczyzną, nie chłopcem i z kim nie będzie "nieźle" tylko bardzo dobrze. Ten gościu nie rokuje dobrze, a ty musisz myśleć o przyszłości nie tylko swojej, ale córki też.
A w łożku chociaż jest bardzo dobrze, czy też "nieźle"?
Tutaj akurat naprawdę dobrze. Dostrzegam tę sytuację, od jakiegoś czasu przeszła poziom mojego zrozumienia, bo przecież ma dwie nogi, dwie ręce i kręcę na to nosem. Efekt jest taki, że w tego typu wyjścia nie inwestuję, wychodzę z innymi ludźmi. Z nim spędzam zazwyczaj dwa razy w tygodniu po 4 godziny. Czasem mniej, czasem częściej.

Dziękuję za odpowiedź, potrzebuję takiej chłodnej opinii z zewnątrz.
rosehip jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 07:45   #5
kalincia
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 025
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Cytat:
Napisane przez rosehip Pokaż wiadomość
Tutaj akurat naprawdę dobrze. Dostrzegam tę sytuację, od jakiegoś czasu przeszła poziom mojego zrozumienia, bo przecież ma dwie nogi, dwie ręce i kręcę na to nosem. Efekt jest taki, że w tego typu wyjścia nie inwestuję, wychodzę z innymi ludźmi. Z nim spędzam zazwyczaj dwa razy w tygodniu po 4 godziny. Czasem mniej, czasem częściej.

Dziękuję za odpowiedź, potrzebuję takiej chłodnej opinii z zewnątrz.
Więc przemyśl, czy chcesz na pewno je nadal spędzać. Bo po co, skoro to nie rokuje na przyszłość. Tylko jeszcze trudniej z czasem ci będzie odejść. A być z nim w twoim wieku i w taki sposób nie ma sensu. Tak to sobie mogą randkować licealistki, którym na tym etapie rozwoju więcej nie trzeba. A tobie trzeba, prawda?
kalincia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 07:45   #6
robcia
Zakorzenienie
 
Avatar robcia
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 4 592
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Chyba jesteście na innym etapie ,ty pragniesz pełnego ,dorosłego związku,stabilizacji a on nie jest jeszcze gotowy i na tyle dojrzały ,żeby te oczekiwania spełnić. I to pewnie nie jest zły facet,przecież jesteście już trochę ze sobą i nie byłabyś z byle kim.Na tym etapie swojego życia ty już masz określone priorytety i oczekiwania,wiesz co w życiu jest ważne a on jest jeszcze chłopcem ,choć jesteście zbliżeni wiekiem.Pytanie ,czy chcesz czekać ,nie wiadomo jak długo aż stanie się mężczyzną? I czy się w ogóle stanie?To normalne ,że martwisz się jego podejściem do pieniędzy,taka beztroska źle rokuje.Jeżeli wcześniej nie zależało mu na poprawie swojej sytuacji materialnej ,choćby po to ,żeby sprawiać ci te drobne przyjemności o których piszesz,to trudno oczekiwać ,że nagle stanie się operatywny.
robcia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 07:47   #7
kalincia
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 025
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Cytat:
Napisane przez robcia Pokaż wiadomość
Chyba jesteście na innym etapie ,ty pragniesz pełnego ,dorosłego związku,stabilizacji a on nie jest jeszcze gotowy i na tyle dojrzały ,żeby te oczekiwania spełnić. I to pewnie nie jest zły facet,przecież jesteście już trochę ze sobą i nie byłabyś z byle kim.Na tym etapie swojego życia ty już masz określone priorytety i oczekiwania,wiesz co w życiu jest ważne a on jest jeszcze chłopcem ,choć jesteście zbliżeni wiekiem.Pytanie ,czy chcesz czekać ,nie wiadomo jak długo aż stanie się mężczyzną? I czy się w ogóle stanie?To normalne ,że martwisz się jego podejściem do pieniędzy,taka beztroska źle rokuje.Jeżeli wcześniej nie zależało mu na poprawie swojej sytuacji materialnej ,choćby po to ,żeby sprawiać ci te drobne przyjemności o których piszesz,to trudno oczekiwać ,że nagle stanie się operatywny.

No właśnie. A ty przecież masz na kogo wydawać pieniądze, nie musisz na nieogarniętego chłopca, który udaje mężczyznę.
kalincia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 08:27   #8
Rena
Zakorzenienie
 
Avatar Rena
 
Zarejestrowany: 2004-07
Lokalizacja: Paris
Wiadomości: 29 331
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Z tego co doczytalam to glownie spotykacie sie na sex i czasem uda sie go namowic na jakies wyjscie, 100% z Twojej inicjatywy i tym samym tez na Twoj koszt jako konsekwencja jego biernosci.

Takze przypuszczam ze on Cie zwyczajnie wykorzystuje, trwa w tym z wygody i oczywistych korzysci, taki uklad bez zobowiazan. Najprawdopodobniej rzuci Cie wtedy gdy naprawde sie zakocha.

Envoyé depuis mon GT-S5839i avec Tapatalk
Rena jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 09:05   #9
mpt
Zakorzenienie
 
Avatar mpt
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 7 346
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Macie inne priorytety, niestety.
Obawiam się też, że w różny sposób widzicie ten związek. 3 lata bycia razem, kiedy jest dziecko - to powinno być już zobowiązujące. Nie dziwię się, że interesujesz się finansami, bo przecież chcesz z nim żyć. Żyć jak rodzina, a to wygląda inaczej niż spotykanie się na studiach. On jest jeszcze na tym etapie "wygodnego związku", kiedy to za wiele nie potrzeba poza seksem i miłym słowem.
__________________
Tu wyjaśniam w prostych słowach trening, dietę i głowę: instagram.com/prostym_slowem
mpt jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 09:22   #10
robcia
Zakorzenienie
 
Avatar robcia
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 4 592
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Cytat:
Napisane przez mpt Pokaż wiadomość
Macie inne priorytety, niestety.
Obawiam się też, że w różny sposób widzicie ten związek. 3 lata bycia razem, kiedy jest dziecko - to powinno być już zobowiązujące. Nie dziwię się, że interesujesz się finansami, bo przecież chcesz z nim żyć. Żyć jak rodzina, a to wygląda inaczej niż spotykanie się na studiach. On jest jeszcze na tym etapie "wygodnego związku", kiedy to za wiele nie potrzeba poza seksem i miłym słowem.
Dokładnie,jemu jest wygodnie a ty sama chyba widzisz ,że "wyrosłaś" z tego związku. Gdyby to była właściwa osoba ,nie miałabyś żadnych wątpliwości.
robcia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 10:14   #11
_alivia_
Raczkowanie
 
Avatar _alivia_
 
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 51
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Uważam tak samo jak poprzedniczki, Ty jesteś na całkiem innym etapie - jesteś zaradna, dojrzała i myslisz innymi kategoriami. Natomiast Twój chłopak jest jeszcze chłopcem, który wymiguje się od odpowiedzialności za swoje życie. Bardzo dziwny jest dla mnie fakt, że tak łatwo przystaje na to, że Ty fundujesz wszystkie rozrywki, baaa - nawet wakacje na Twój koszt. Dziwię się, że nie jest mu zwyczajnie głupio. Druga kwestia - często zaznaczasz, że jest nieźle - to też oznaka na to, że jednak chyba to nie jest mężczyzna Twojego życia. Wydaje mi się, że gdybyś miała u swego boku mężczyznę dojrzalszego, który jest aktywny zawodowo to tego typu rozterki raczej by się nie pojawiały Wiesz, lepiej zakończyć coś, w czym czujemy się źle niż tracić kolejne lata. Oczywiście, decyzja należy do Ciebie, my możemy wyrazić tylko swoje zdanie
_alivia_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2014-11-18, 11:05   #12
new woman in town
Zakorzenienie
 
Avatar new woman in town
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: W.
Wiadomości: 3 218
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Cytat:
Napisane przez rosehip Pokaż wiadomość
I tak o to stałam się sponsorem naszych rozrywek.
Przerażające. Nie wstyd dorosłemu chłopakowi ciągnąć kasę od dziewczyny, która ma na utrzymaniu dziecko? Wiem, że są tacy ludzie, doskonale wychodzi im oszczędzanie w cudzym portfelu. Sami niczego nie potrzebują, niczego nie pragną. Żyją nie wiadomo za co, po co i dla kogo.
new woman in town jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 11:26   #13
mary_poppins
sissy that walk
 
Avatar mary_poppins
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 10 668
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Zgadzam się, że jesteście na innym etapie życia, i Ty do jego etapu dostosować się nawet nie możesz, a on do Twojego po prostu nie chce, albo go to przerasta. Zaakceptować, że dziecko jest - to jedno, dojrzeć do wspólnego życia w tym okolicznościach - drugie. On jest beztroskim studenciakiem, który będzie stawiał pierwsze kroki w dorosłym życiu po studiach, a Ty dorosłą kobietą, matką, która już to życie prowadzi od dość dawna, i w naturalnej konsekwencji ma już większe wymagania i większe potrzeby. Nie cisnęłabym po nikim z Was, żadne z Was nie robi przecież nic strasznego, o uwagach o wykorzystywaniu Cię uważam, że są na wyrost, ale nie sądzę żeby Wam się udało, bo jesteście na różnych - odległych - poziomach świadomości, dojrzałości, kariery, zaradności itp. Dojrzałaś szybciej niż średnia, on dojrzewa chyba trochę wolniej niż średnia, to tak jakbyś była w związku z kimś znacznie młodszym i tyle. A starsi w związku często przejmują na dłużej rolę opiekunów, na którą Ty nie jesteś w stanie i nie chcesz sobie pozwolić.
__________________
Cytat:
Napisane przez dombro
Nie chcę być niedelikatna, ale wymyślasz problemy z dupy.
mary_poppins jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-18, 15:16   #14
rosehip
Przyczajenie
 
Avatar rosehip
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 3
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)

Cytat:
Napisane przez kalincia Pokaż wiadomość
Więc przemyśl, czy chcesz na pewno je nadal spędzać. Bo po co, skoro to nie rokuje na przyszłość. Tylko jeszcze trudniej z czasem ci będzie odejść. A być z nim w twoim wieku i w taki sposób nie ma sensu. Tak to sobie mogą randkować licealistki, którym na tym etapie rozwoju więcej nie trzeba. A tobie trzeba, prawda?
Problem właśnie w tym, że trzeba. Obserwuję dookoła masę par które idą już do przodu. I w którymś momencie mnie uderzyło, że nie chcę tak wiecznie czekać i czekać. Widzieć ludzi, którzy budują normalne, dorosłe życie podczas gdy ja tkwię w związku ani dobrym, ani złym. Tylko właśnie jakby z poprzedniego etapu moich potrzeb rozwoju.

Cytat:
Napisane przez robcia Pokaż wiadomość
Chyba jesteście na innym etapie ,ty pragniesz pełnego ,dorosłego związku,stabilizacji a on nie jest jeszcze gotowy i na tyle dojrzały, żeby te oczekiwania spełnić. I to pewnie nie jest zły facet,przecież jesteście już trochę ze sobą i nie byłabyś z byle kim.Na tym etapie swojego życia ty już masz określone priorytety i oczekiwania,wiesz co w życiu jest ważne a on jest jeszcze chłopcem ,choć jesteście zbliżeni wiekiem.Pytanie ,czy chcesz czekać ,nie wiadomo jak długo aż stanie się mężczyzną? I czy się w ogóle stanie?To normalne ,że martwisz się jego podejściem do pieniędzy,taka beztroska źle rokuje.Jeżeli wcześniej nie zależało mu na poprawie swojej sytuacji materialnej ,choćby po to ,żeby sprawiać ci te drobne przyjemności o których piszesz,to trudno oczekiwać ,że nagle stanie się operatywny.
Widzisz, był taki moment kiedy trudno było mi się przełamać i powiedzieć o tym, co mi w tych relacjach nie pasuje, miałam wrażenie, że nie mam prawa naciskać na krok do przodu, czy też poruszać dosyć trudną kwestię jaką są pieniądze i jakaś finansowa dojrzałość. Ale doszłam do wniosku, że przecież jesteśmy w związku, ja nie mam piętnastu lat by kryć się z normalnymi, życiowymi problemami. I tak - to nie jest zły chłopak, w każdej innej płaszczyźnie nie mogę mu nic zarzucić, dobrze rokuje. Tylko te pieniądze, a właściwie aż tylko one. To dosyć fundamentalna sprawa jeżeli chodzi o wspólne życie i rozważanie tego, czy jestem w stanie to przegryźć. Nie jestem. Od faceta oczekiwałabym tego, że jest bardziej zaradny. Że nie ja będę musiała bardziej trzeźwo pod tym względem myśleć. Może to kwestia wieku, może dojrzałości. Z naszej rozmowy wyszło tyle, że chce się usamodzielnić. Znalazł sobie ostatnio nawet jakieś dorywcze zajęcie, ma jakieś niewielkie, bo niewielkie ale zawsze dodatkowe pieniądze. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że dwa miesiące temu zmarła jego mama i pewnie ciut go to otrzeźwi. Ale też tym bardziej powinien pomóc tacie. [oni mają dwie dziewczynki dla których są rodziną zastępczą w wieku 4 i 13 lat, to też wymaga dodatkowych nakładów finansowych, do których uważam, że powinien się dołożyć, wesprzeć tatę. Zwłaszcza teraz.] Póki co jednak jedyny progres to jego indywidualne zakupy(jakieś płyty, ubrania). No i faktycznie wyszliśmy raz do herbaciarni, kupił ciastka. Planujemy sylwestra. Koniec. Być może patrzę na niego już sceptycznie, być może nie doceniam małych (naprawdę małych) zmian, ale ciężko mi sobie wyobrazić, że nagle miałoby się mu coś odmienić w tym temacie.


Cytat:
Napisane przez kalincia Pokaż wiadomość
[/B]No właśnie. A ty przecież masz na kogo wydawać pieniądze, nie musisz na nieogarniętego chłopca, który udaje mężczyznę.
Był taki moment, w którym zaczęło to do mnie docierać. Wtedy właśnie przestałam wydawać pieniądze na niego, bo dotarła do mnie myśl, że mam dziecko, mam dom na utrzymaniu. Że to nieco żenujące, że jeszcze tu ja i właściwie tylko ja wydaję pieniądze. Z jednej strony myślę sobie, że nie powinno mi być szkoda pieniędzy na partnera, że w zdrowych relacjach ludzie chcą sobie coś dawać. Tylko, ze to powinno działać w dwie strony. Podejrzewam, że gdybym była facetem czułabym się zobowiązana, robiłabym co bym mogła by mieć chociaż jakiś drobny nakład finansowy, coś kupić, gdzieś zaprosić. Mnie by to uwłaczało. Miałam też myśli, że może trochę za wiele wymagam, że nie mam prawa kazać komuś dorastać, rozporządzać jego gotówką. Ale sama jestem niezależna, tak myślę, tego nie zmienię.


Cytat:
Napisane przez Rena Pokaż wiadomość
Z tego co doczytalam to glownie spotykacie sie na sex i czasem uda sie go namowic na jakies wyjscie, 100% z Twojej inicjatywy i tym samym tez na Twoj koszt jako konsekwencja jego biernosci.

Takze przypuszczam ze on Cie zwyczajnie wykorzystuje, trwa w tym z wygody i oczywistych korzysci, taki uklad bez zobowiazan. Najprawdopodobniej rzuci Cie wtedy gdy naprawde sie zakocha.

Envoyé depuis mon GT-S5839i avec Tapatalk


Z tym się nie zgodzę. Nasze spotkania przeważnie odbywają się w moim czy jego domu, z Julią zazwyczaj. On dużo bardziej zabiega o nasze spotkania. To ja tu pod tym względem jestem tą bardziej bierną stroną. Ja zabiegam o to byśmy wyszli raz na jakiś czas gdzieś. Uważam, że jest zakochany, to widać. Nie mniej mam poczucie, że nie wiem - być może został wychowany w zupełnie innym środowisku. Ma inne rzeczy wpojone. Nie mogę powiedzieć, że mnie perfidnie wykorzystuje, bo nie zabiega o żadne z tych rzeczy, jak już napisałam - unika sytuacji gdzie spędzało by się czas przy konieczności wydania na to gotówki. Widzę, ze czuje się niezręcznie kiedy za coś ja płacę, stara się wymyślać inne formy rozrywki, niekosztowne. W lato to zdaje egzamin - ale to zaledwie 2 miesiące na 12. tak czy inaczej nie jest to różowa perspektywa.


Cytat:
Napisane przez mpt Pokaż wiadomość
Macie inne priorytety, niestety.
Obawiam się też, że w różny sposób widzicie ten związek. 3 lata bycia razem, kiedy jest dziecko - to powinno być już zobowiązujące. Nie dziwię się, że interesujesz się finansami, bo przecież chcesz z nim żyć. Żyć jak rodzina, a to wygląda inaczej niż spotykanie się na studiach. On jest jeszcze na tym etapie "wygodnego związku", kiedy to za wiele nie potrzeba poza seksem i miłym słowem.

Absolutnie się z tym zgadzam.

Cytat:
Napisane przez _alivia_ Pokaż wiadomość
Uważam tak samo jak poprzedniczki, Ty jesteś na całkiem innym etapie - jesteś zaradna, dojrzała i myslisz innymi kategoriami. Natomiast Twój chłopak jest jeszcze chłopcem, który wymiguje się od odpowiedzialności za swoje życie. Bardzo dziwny jest dla mnie fakt, że tak łatwo przystaje na to, że Ty fundujesz wszystkie rozrywki, baaa - nawet wakacje na Twój koszt. Dziwię się, że nie jest mu zwyczajnie głupio. Druga kwestia - często zaznaczasz, że jest nieźle - to też oznaka na to, że jednak chyba to nie jest mężczyzna Twojego życia. Wydaje mi się, że gdybyś miała u swego boku mężczyznę dojrzalszego, który jest aktywny zawodowo to tego typu rozterki raczej by się nie pojawiały Wiesz, lepiej zakończyć coś, w czym czujemy się źle niż tracić kolejne lata. Oczywiście, decyzja należy do Ciebie, my możemy wyrazić tylko swoje zdanie

Chyba właśnie wyrastam. Te wakacje to krótki wyjazd za nieduża kwotę, ale zawsze. Decyzja, z tą decyzją mam problem. Jest we mnie masa wątpliwości - na tym etapie jeszcze jestem. Z jednej strony chcę czegoś więcej, z drugiej to zwykła, nieco nawet próżna obawa przed tym, czy znajdę kogoś, kto będzie mi odpowiadał. Z kim będzie lepiej. Wiesz - kogoś z kim zachowam dotychczasowe plusy, zalety naszych relacji oraz dodatkowe, kiedy tutaj to kuleje. Nie mam problemu z tym, że mam dziecko. Właściwie ani trochę tego nie żałuję, ciesze się z tego. Jest we mnie tylko taka obawa, że pełnowartościowy facet jakiego ja szukam (bo naprawdę nie chcę mieć partnera dla którego miałabym obniżać swoje wymagania przez to) przeanalizuje to, że przecież może podobne relacje tworzyć z kimś od zupełnych podstaw, a bez zobowiązania i odpowiedzialności jaką jest dziecko. Moje najukochańsze dziecko. Jestem normalną, rozsądną dziewczyną, mam swoje pasje, mam życie zawodowe, realizuję się w nim (jeszcze nie na tak wielką skalę jak bym chciała, ale zawsze; dodatkowo pracuję też poza zawodem - nie chciałabym pracować tak zawsze, nie spełniam się tam, nie mniej zarabiam naprawdę nieźle, jestem samodzielna, niczego mi nie brakuje). I mam małego roześmianego człowieka, który koniec końców i tak będzie dla mnie najważniejszy. Ale to wszystko może być dla innej osoby nieco odstraszające. (Okazuje się, że chyba nie jestem tak bardzo pewna siebie jak uważałam, przynajmniej w tej sytuacji - nie siebie, jako osoby.)

Cytat:
Napisane przez new woman in town Pokaż wiadomość
Przerażające. Nie wstyd dorosłemu chłopakowi ciągnąć kasę od dziewczyny, która ma na utrzymaniu dziecko? Wiem, że są tacy ludzie, doskonale wychodzi im oszczędzanie w cudzym portfelu. Sami niczego nie potrzebują, niczego nie pragną. Żyją nie wiadomo za co, po co i dla kogo.
Otóż to. Tak jak napisałam wyżej, dla mnie byłoby to uwłaczające. Godziłoby w moje ambicje i poczucie obowiązku.

Cytat:
Napisane przez mary_poppins Pokaż wiadomość
Zgadzam się, że jesteście na innym etapie życia, i Ty do jego etapu dostosować się nawet nie możesz, a on do Twojego po prostu nie chce, albo go to przerasta. Zaakceptować, że dziecko jest - to jedno, dojrzeć do wspólnego życia w tym okolicznościach - drugie. On jest beztroskim studenciakiem, który będzie stawiał pierwsze kroki w dorosłym życiu po studiach, a Ty dorosłą kobietą, matką, która już to życie prowadzi od dość dawna, i w naturalnej konsekwencji ma już większe wymagania i większe potrzeby. Nie cisnęłabym po nikim z Was, żadne z Was nie robi przecież nic strasznego, o uwagach o wykorzystywaniu Cię uważam, że są na wyrost, ale nie sądzę żeby Wam się udało, bo jesteście na różnych - odległych - poziomach świadomości, dojrzałości, kariery, zaradności itp. Dojrzałaś szybciej niż średnia, on dojrzewa chyba trochę wolniej niż średnia, to tak jakbyś była w związku z kimś znacznie młodszym i tyle. A starsi w związku często przejmują na dłużej rolę opiekunów, na którą Ty nie jesteś w stanie i nie chcesz sobie pozwolić.

Nie chcę. Nie chcę mieć przy sobie kolejnego dziecka, tylko mężczyznę. Ale prawda jest taka, ze nie mogę narzucić nikomu swojego systemu wartości, sposobu myślenia. Każdy ma prawo być tym, kim chce.


Edit: Nie wspomniałam o istotnej rzeczy - dziękuję Wam za odzew, za spojrzenie z innej perspektywy, za opinie. Bardzo.

Edytowane przez rosehip
Czas edycji: 2014-11-19 o 00:35
rosehip jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-11-18 16:16:32


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:43.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.