|
Notka |
|
Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#1 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 3
|
Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Z istotnych informacji:
1. Moje rozterki dotyczą związku 2. Mam 24 lata 3. Mam również urocze, 6 letnie dziecko ![]() 4. Mój partner nie jest ojcem mojej córki Jestem w związku którego nie mogę sklasyfikować jako zły, nieszczęśliwy, pozbawiony szacunku, ale też nie jako super szczęśliwy. Ot taki ciut nijaki. Słowem wstępu o sobie: jestem samodzielna. Właściwie nie musiałabym być, ale nie wyobrażam sobie inaczej, wszak jestem już dorosła, tworzę dom małemu dziecku. W tygodniu przede wszystkim jestem mamą, studiuję i dbam o dom (mieszkam sama z J.). Staram się aktywnie i ciekawie spędzać czas z małą, robię grafiki i multum innych plastycznych cudów (jestem studentką artystycznego kierunku), biorę udział w kilku ciekawych projektach związanych z moim wykształceniem, uczę się z dzieckiem i sama również. Weekendami pracuję. Mam dosyć dużo zajęć, ale nauczyłam się dobrej organizacji i okazuje się, że czas również jestem w stanie mieć trochę wolnego czasu. To też kwestia tego, że mogę liczyć na pomoc swoich rodziców i dziadków, kiedy tylko potrzebuję zostają z małą. Z jej ojcem mamy niezłe, bardzo uporządkowane kontakty. Ma z nią regularny kontakt, zabiera do siebie, a i w sytuacji awaryjnej mogę na niego i jego rodzinę zawsze liczyć. Mam dosyć poukładane życie. Ale przejdźmy do rzeczy. Jestem w swoim związku od prawie 3 lat. O moim partnerze mogę powiedzieć, ze jest dobrym chłopakiem. Ma wpojone dobre wartości, jest spokojnym, ciepłym człowiekiem. Niewiele mogłabym mu zarzucić właściwie, a i z J. ma dobry kontakt, zaakceptował ją bez problemu. On również w tym roku kończy swoje studia. Jest między nami nieźle. Początkowo byłam naprawdę bardzo zauroczona, teraz więcej jest we mnie rezerwy. Sama nie wiem kiedy to się zmieniło. To nie jest tak, że się wypaliłam, gnębi mnie to że sama właściwie nie wiem co mi się stało i nie bardzo mogę sobie z tym poradzić. Mam w moim związku rzeczy które mnie irytują. Irytuje mnie to, że nie ma poczucia niezależności, samodzielności ale biorę poprawkę na to, że patrzę na to subiektywnie. Sama zostałam wychowana tak by być zawsze możliwie najbardziej zaradną, miałam taką potrzebę, później zaszłam w ciążę i nie wyobrażałam sobie tego inaczej. On nie pochodzi z domu w którym się przelewa, jego rodzina to naprawdę dobrzy, fajni ludzie ale nie jest im łatwo pod względem finansowym i nie jestem w stanie zrozumieć jakim cudem dorosły chłopak nie miał poczucia żeby dorobić sobie gdzieś żeby rodziców odciążyć, jakoś im pomóc. Rozmawialiśmy o tym, powiedział mi, że nie czuł takiej potrzeby, że nie potrzebuje wiele, a wolał w te weekendy odpocząć, pobyć z kolegami. Nie rozumiem tego, ja zrobiłabym co mogę by wesprzeć domowników, ale to jego decyzja. Tu rodzi się kolejny problem, trochę konsekwencja. Przez ten cały czas przysięgam - częściej wychodziłam gdzieś ze znajomymi, z rodziną niżeli z nim, kosztem tego spędzenie czasu z koleżanką jest dla mnie bardziej atrakcyjne, nie jest ciągle tak samo. Na wakacje wyjeżdżam z małą i rodzicami, na drugie ze swoją przyjaciółką. Wyciągnęłam go do kina czy na wyjazd nad jezioro, na swój koszt ale naprawdę chciałam coś zrobić, gdzieś iść, pojechać, zrobić coś innego. Staramy się w cieplejsze miesiące spędzać czas aktywnie, ale zimą nie bardzo jest na to czas, sposobność. Bo uwierzcie mi, wyjście na sylwestra, wyjazd na majówkę na działkę koleżanki i jeszcze raz w wakacje w to samo miejsce nie było zaspokojeniem moich potrzeb. I tak o to stałam się sponsorem naszych rozrywek. Nie było ich super wiele, bo on sam niechętnie uczęszcza w miejsca gdzie trzeba wydać pieniądze, ale właściwie nawet zwykłe lody, napój, piwo - to wszystko było w mojej gestii. Nie przeszkadzało mi to długo, ale z czasem nachodziła mnie złość że dorosły chłopak nie ma chęci, potrzeby posiadania jakichś pieniędzy. Przegadaliśmy to kilka razy, on uważa, że teraz po studiach już będzie cały czas pracował, że to ostatnie chwile wolności. Teoretycznie nie mam prawa go pospieszać, ale irytuje mnie ten temat. Rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu jakiś czas temu. Kiedyś by chciał zamieszkać, jak będzie samodzielny. Ale najpierw chciałby coś mieć, nie wchodzić w mój dom bez niczego (mam wyposażony dom, ale rozumiem o co mu chodzi). Też bym chciała, raczej wcześniej niż za kilka lat, ale przecież nie jestem w stanie utrzymywać jeszcze jednej osoby nie prosząc rodziców o wsparcie finansowe, a to już były niezręczne. Od takiej błahej sprawy zaczęły narastać we mnie wątpliwości. Zaczęłam się odsuwać, mój sposób postrzegania jego się ochłodził (czy jestem materialistką?). Wolę spędzić wolną chwilę z kimś innym, iść gdzieś, zrobić coś. Na resztę nie mogę się skarżyć, dogadujemy się, jest nam razem nieźle. Dobrze mi z nim w łóżku, nasze spojrzenie na świat się pokrywa. Tylko czy nieźle jest wystarczające? Mamy ze sobą wiecznie spotykać się jak licealiści, na kilka godzin, średnio kreatywnie i każdy wraca do swojego życia? Chciałabym bardziej rozwojowego związku. A z drugiej zaś strony patrzę na J. Mają dobry kontakt. Ona naprawdę się do niego przywiązała. Zastanawiam się chwilami czy mi nie odbiło i brak mi wrażeń? Ale uciekam od tych wrażeń ilekroć nasuwa się ktoś, kto chciałby zagościć w moim życiu. Przede wszystkim mam swoją moralność. I tak to mija rok prawie odkąd żyję w jakimś zawieszeniu, z męczącą myślą. Ale zerkam czasem na inne pary z nutą zazdrości, chciałabym tak. Chciałabym czuć się jak czułam się przez te pierwsze 2 lata. Trochę mnie to męczy też ze względu na to, że mój poprzedni związek z ojcem mojej córki był pod tym względem inny, nie miałam takich zmartwień. Wydawało mi się, że tak wszędzie jest. Nie jest. I jak to ugryźć? Jeżeli możecie wypowiedzcie się drogie Wizażanki. Mądre z Was kobiety, liczę na opinie. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#2 | |
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 025
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Cytat:
A w łożku chociaż jest bardzo dobrze, czy też "nieźle"? |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Skończyłam czytać na "nijaki" w odniesieniu do związku. Bycie z byle kim / byle jak nie ma sensu. Kompletnie. Związek musi dawać szczęście (między innymi), trzeba czuć, że "to jest to" i oczywiście w Twojej sytuacji również, że dany facet jest w porządku wobec dziecka, nie robi mu krzywdy w jakikolwiek sposób. Ten związek to nie jest "to" i nie ma co nad tym rozwodzić.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#4 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 3
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Cytat:
Dziękuję za odpowiedź, potrzebuję takiej chłodnej opinii z zewnątrz. ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#5 | |
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 025
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#6 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 4 592
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Chyba jesteście na innym etapie ,ty pragniesz pełnego ,dorosłego związku,stabilizacji a on nie jest jeszcze gotowy i na tyle dojrzały ,żeby te oczekiwania spełnić. I to pewnie nie jest zły facet,przecież jesteście już trochę ze sobą i nie byłabyś z byle kim.Na tym etapie swojego życia ty już masz określone priorytety i oczekiwania,wiesz co w życiu jest ważne a on jest jeszcze chłopcem ,choć jesteście zbliżeni wiekiem.Pytanie ,czy chcesz czekać ,nie wiadomo jak długo aż stanie się mężczyzną? I czy się w ogóle stanie?To normalne ,że martwisz się jego podejściem do pieniędzy,taka beztroska źle rokuje.Jeżeli wcześniej nie zależało mu na poprawie swojej sytuacji materialnej ,choćby po to ,żeby sprawiać ci te drobne przyjemności o których piszesz,to trudno oczekiwać ,że nagle stanie się operatywny.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#7 | |
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 025
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Cytat:
No właśnie. A ty przecież masz na kogo wydawać pieniądze, nie musisz na nieogarniętego chłopca, który udaje mężczyznę. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#8 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-07
Lokalizacja: Paris
Wiadomości: 29 331
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Z tego co doczytalam to glownie spotykacie sie na sex i czasem uda sie go namowic na jakies wyjscie, 100% z Twojej inicjatywy i tym samym tez na Twoj koszt jako konsekwencja jego biernosci.
Takze przypuszczam ze on Cie zwyczajnie wykorzystuje, trwa w tym z wygody i oczywistych korzysci, taki uklad bez zobowiazan. Najprawdopodobniej rzuci Cie wtedy gdy naprawde sie zakocha. Envoyé depuis mon GT-S5839i avec Tapatalk |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#9 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 7 346
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Macie inne priorytety, niestety.
Obawiam się też, że w różny sposób widzicie ten związek. 3 lata bycia razem, kiedy jest dziecko - to powinno być już zobowiązujące. Nie dziwię się, że interesujesz się finansami, bo przecież chcesz z nim żyć. Żyć jak rodzina, a to wygląda inaczej niż spotykanie się na studiach. On jest jeszcze na tym etapie "wygodnego związku", kiedy to za wiele nie potrzeba poza seksem i miłym słowem.
__________________
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#10 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 4 592
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#11 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 51
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Uważam tak samo jak poprzedniczki, Ty jesteś na całkiem innym etapie - jesteś zaradna, dojrzała i myslisz innymi kategoriami. Natomiast Twój chłopak jest jeszcze chłopcem, który wymiguje się od odpowiedzialności za swoje życie. Bardzo dziwny jest dla mnie fakt, że tak łatwo przystaje na to, że Ty fundujesz wszystkie rozrywki, baaa - nawet wakacje na Twój koszt. Dziwię się, że nie jest mu zwyczajnie głupio. Druga kwestia - często zaznaczasz, że jest nieźle - to też oznaka na to, że jednak chyba to nie jest mężczyzna Twojego życia. Wydaje mi się, że gdybyś miała u swego boku mężczyznę dojrzalszego, który jest aktywny zawodowo to tego typu rozterki raczej by się nie pojawiały
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#12 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: W.
Wiadomości: 3 218
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Przerażające. Nie wstyd dorosłemu chłopakowi ciągnąć kasę od dziewczyny, która ma na utrzymaniu dziecko? Wiem, że są tacy ludzie, doskonale wychodzi im oszczędzanie w cudzym portfelu. Sami niczego nie potrzebują, niczego nie pragną. Żyją nie wiadomo za co, po co i dla kogo.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#13 | |
sissy that walk
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 10 668
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Zgadzam się, że jesteście na innym etapie życia, i Ty do jego etapu dostosować się nawet nie możesz, a on do Twojego po prostu nie chce, albo go to przerasta. Zaakceptować, że dziecko jest - to jedno, dojrzeć do wspólnego życia w tym okolicznościach - drugie. On jest beztroskim studenciakiem, który będzie stawiał pierwsze kroki w dorosłym życiu po studiach, a Ty dorosłą kobietą, matką, która już to życie prowadzi od dość dawna, i w naturalnej konsekwencji ma już większe wymagania i większe potrzeby. Nie cisnęłabym po nikim z Was, żadne z Was nie robi przecież nic strasznego, o uwagach o wykorzystywaniu Cię uważam, że są na wyrost, ale nie sądzę żeby Wam się udało, bo jesteście na różnych - odległych - poziomach świadomości, dojrzałości, kariery, zaradności itp. Dojrzałaś szybciej niż średnia, on dojrzewa chyba trochę wolniej niż średnia, to tak jakbyś była w związku z kimś znacznie młodszym i tyle. A starsi w związku często przejmują na dłużej rolę opiekunów, na którą Ty nie jesteś w stanie i nie chcesz sobie pozwolić.
__________________
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#14 | ||||||||
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 3
|
Dot.: Poproszę Was mądre Wizażanki o opinię ;)
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Z tym się nie zgodzę. Nasze spotkania przeważnie odbywają się w moim czy jego domu, z Julią zazwyczaj. On dużo bardziej zabiega o nasze spotkania. To ja tu pod tym względem jestem tą bardziej bierną stroną. Ja zabiegam o to byśmy wyszli raz na jakiś czas gdzieś. Uważam, że jest zakochany, to widać. Nie mniej mam poczucie, że nie wiem - być może został wychowany w zupełnie innym środowisku. Ma inne rzeczy wpojone. Nie mogę powiedzieć, że mnie perfidnie wykorzystuje, bo nie zabiega o żadne z tych rzeczy, jak już napisałam - unika sytuacji gdzie spędzało by się czas przy konieczności wydania na to gotówki. Widzę, ze czuje się niezręcznie kiedy za coś ja płacę, stara się wymyślać inne formy rozrywki, niekosztowne. W lato to zdaje egzamin - ale to zaledwie 2 miesiące na 12. tak czy inaczej nie jest to różowa perspektywa. Cytat:
Absolutnie się z tym zgadzam. Cytat:
Chyba właśnie wyrastam. Te wakacje to krótki wyjazd za nieduża kwotę, ale zawsze. Decyzja, z tą decyzją mam problem. Jest we mnie masa wątpliwości - na tym etapie jeszcze jestem. Z jednej strony chcę czegoś więcej, z drugiej to zwykła, nieco nawet próżna obawa przed tym, czy znajdę kogoś, kto będzie mi odpowiadał. Z kim będzie lepiej. Wiesz - kogoś z kim zachowam dotychczasowe plusy, zalety naszych relacji oraz dodatkowe, kiedy tutaj to kuleje. Nie mam problemu z tym, że mam dziecko. Właściwie ani trochę tego nie żałuję, ciesze się z tego. Jest we mnie tylko taka obawa, że pełnowartościowy facet jakiego ja szukam (bo naprawdę nie chcę mieć partnera dla którego miałabym obniżać swoje wymagania przez to) przeanalizuje to, że przecież może podobne relacje tworzyć z kimś od zupełnych podstaw, a bez zobowiązania i odpowiedzialności jaką jest dziecko. Moje najukochańsze dziecko. Jestem normalną, rozsądną dziewczyną, mam swoje pasje, mam życie zawodowe, realizuję się w nim (jeszcze nie na tak wielką skalę jak bym chciała, ale zawsze; dodatkowo pracuję też poza zawodem - nie chciałabym pracować tak zawsze, nie spełniam się tam, nie mniej zarabiam naprawdę nieźle, jestem samodzielna, niczego mi nie brakuje). I mam małego roześmianego człowieka, który koniec końców i tak będzie dla mnie najważniejszy. Ale to wszystko może być dla innej osoby nieco odstraszające. (Okazuje się, że chyba nie jestem tak bardzo pewna siebie jak uważałam, przynajmniej w tej sytuacji - nie siebie, jako osoby.) Cytat:
Cytat:
Nie chcę. Nie chcę mieć przy sobie kolejnego dziecka, tylko mężczyznę. Ale prawda jest taka, ze nie mogę narzucić nikomu swojego systemu wartości, sposobu myślenia. Każdy ma prawo być tym, kim chce. Edit: Nie wspomniałam o istotnej rzeczy - dziękuję Wam za odzew, za spojrzenie z innej perspektywy, za opinie. Bardzo. ![]() Edytowane przez rosehip Czas edycji: 2014-11-19 o 00:35 |
||||||||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:43.