Nie daję już rady z własnym życiem :( - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2011-02-05, 19:45   #1
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191

Nie daję już rady z własnym życiem :(


.

Edytowane przez Julita1992
Czas edycji: 2012-11-29 o 12:28
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-05, 20:03   #2
plintak
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 22
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

hej!
Borykasz się z problemami jak każda inna nastolatka- matura, nieszczęśliwa miłość, niezrozumienie rodziców czy brak przyjaciół. Wiele dziewczyn przez to przechodzi i mogę powiedzieć Ci z perspektywy 22 latki, że to wszystko mija
W moim przypadku było podobnie, też nie miałam za wiele przyjaciół w LO, garstkę znajomych zaledwie. Ale jak poszłam na studia wszystko się zmieniło. Nowe otoczenie, można było zacząć od zera studia to czas poznawania nowych ludzi, szalonych pomysłów, imprez. Otworzyłam się na nowe znajomości, także dlatego, że ludzie na studiach są już doroślejsi, nie mają (zazwyczaj) głupich uprzedzeń jak to bywa w wieku gimnazjalnym.
Maturę zdasz to już niedługo, zrób ostatni zryw żeby się uczyć i idź na jakieś fajne studia.
A rodzicami też się nie ma co przejmować, ja do tej pory nie dogaduję się tak jakbym chciała, najważniejsze jest, że rodzice są i Cię kochają zresztą z biegiem czasu człowiek zaczyna się coraz bardziej od rodziców uniezależniać.
Rób swoje i nie przejmuj się kłodami na drodze bo każdy je ma. Będzie dobrze!
plintak jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-05, 20:12   #3
Elfir
Zakorzenienie
 
Avatar Elfir
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 836
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Wątpie w to że na studiach zaprzyjaźnie się z kimś z powodu mojego przeklętego charakteru.


Znajdziesz inna szarą myszkę i będzie i łatwiej zagadać. Na studia nie idą wyłącznie przebojowi ludzie.

Maturę w razie czego można poprawiać, jak zabraknie punktów na studia.

Psycholog jest też z NFZ, nie trzeba chodzić prywatnie.

Co robić? Wyrwać się za wszelką cenę z toksycznego domu, bo jesteś dzieckiem alkoholika to to wpływa na twoje spostrzegania świata.

A na nieszczęśliwe miłości szkoda życia. To tylko wyobraźnia a nie rzeczywiste uczucia.
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir

***
Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy.
T.Pratchett
Elfir jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-05, 20:28   #4
paranojewedwojee
Raczkowanie
 
Avatar paranojewedwojee
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 430
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Na studiach napewno kogoś poznasz. Tam najczęściej zawiera się nowe znajomości, poznaje przyjazne dusze i w ogóle. Taak, zgadzam się z tym, że musisz się wyrwać z tego domu. Nic dobrego nie wyniknie z tego, że będziesz tam tkwić, skoro Twój ojciec pije. Wybierz kierunek studiów, który Cię interesuje i w drogę. Pora wziąć się w garść. A może dasz radę stać się taka jaka byłaś kiedyś? Może wróci do Ciebie otwartość do ludzi, poczucie humoru i rozmowność?? To jest możliwe, gdy poznasz zgraną paczkę przyjaciół i przy nich będziesz SOBĄ.
paranojewedwojee jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-05, 20:41   #5
radio_aktywna
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
GG do radio_aktywna
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Cytat:
Napisane przez Julita1992 Pokaż wiadomość
Witam dziewczyny. Moja historia jest długa ale mam nadzieję ze się nie zniechęcicie...
Zacznę od tego że w obecnej chwili mam 18 lat (rocznikowo 19). Jak byłam młodsza, tak mniej więcej do 5 klasy podstawówki byłam bardzo lubiana przez rówieśników i ogólnie ludzi, byłam rozgadana, dowcipna, śmieszna i odważna. Mieszkam na wsi, więc wszyscy tu się znają i podstawówka i gimnazjum to jedna szkoła z tymi samymi ludźmi. Byłam naprawdę niska i moje problemy zaczęły się mniej więcej w 5 klasie. Doszło do niej kilka osób, m.in taki jeden chłopak, bogaty i rozpieszczony dzieciak. Na początku przezywał mnie i wyśmiewał się ze jestem niska itp. Nigdy wcześniej nie byłam atakowana i przezywana, każdy mnie znał i lubił i nie miał powodów to przezywania. No i ja to traktowałam jak żarty, ale potem coraz więcej osób mnie wyśmiewało bo chciało zaimponować "nowemu". Ja się nie potrafiłam bronić, bo nigdy nie musiałam tego robić. Więc ignorowałam to. Jednak w końcu nawet przyjaciele mnie opuścili i też zaczęłi wyśmiewać, potem cała klasa, rówieśnicy i w końcu wszyscy uczniowie z mojego rocznika i starszego. Stałam się wyrzutkiem, śmieciem, na korytarzu każdy mnie wyzywał, popychał. Nauczyciele udawali że niczego nie widzą a rodzicom nic nie mówiłam bo nie miałam w nich żadnego oparcia- byłam wtedy kujonem więc dla nich najważniejsze były tylko moje stopnie. Nienawidziłam tych ludzi, szkoły, płakałam bardzo często, czasami dopadały mnie myśli samobójcze. Zamknęłam się w sobie, stałam się małomówna, nieśmiała, nie odzywałam się niepytana. Przyszła 1 klasa gimnazjum i poprzychodziły nowe osoby. Tamci też mnie przezywali, ale niektórzy byli obojętni wobec mnie, a z jedną dziewczyną nawet się zaprzyjaźniłam. Z biiegiem czasu wszyscy troche się uspokoili, bo wydorośleli ale aż do ukończenia gimnazjum byłam nadal wyrzutkiem i szkolnym pośmiewiskiem.
Poszłam do liceum. Na szczęście tylko jedna ze "starych znajomych" tu poszła. Na początku miałam ogromny problem z nawiązaniem jakiejkolwiek znajomości, bałam się że zacznie się to samo co było w poprzedniej szkole i nadal byłam zamknięta w sobie. Zaprzyjaźniłam się na szczęście z dwiema dziewczynami, teraz jestem w 3 LO i nadal są to moje kumpele. W klasie jestem postrzegana jako raczej sympatyczna dziewczyna, ale nieśmiała i małomówna. Często rozmawiam z ludźmi z klasy i mój charakter troche się zmienił odkąd zaprzyjaźniłam sie z dziewczynami. Jestem trochę bardziej śmiała, a w ich obecności czuje się swobodniej i inaczej się zachowuje niż normalnie. Mam problem sama ze sobą. W stosunku do nieznajomych jestem szarą myszką, nieśmiała, małomówna i nudziara, bo nawet absolutnie żadne żarty nie prrzychodzą mi do głowy, stresuje się. Mam ogólnie problem w kontaktach z rówieśnikami. Kilka razy jeżdziłam do kumpelek (mieszkają ok.35km ode mnie) i tam poznawałam nowych ludzi a nawet na 18 jednej z nich nie mogłam odpędzić się od chłopaków (podobno jestem ładna). Ale jak tylko poznawali mój charakter to dawali sobie spokój, w sumie nie dziwie się. Rozluźniam się dopiero po %, wtedy normalnie żartuje, jestem wesoła, rozgadana i niczym się nie stresuje. Moim największym problemem jest to że nie potrafię żartować i rozgadać się, mam niska samoocene...
Drugi problem to taki, że za 2 miesiące rozstane się z kumpelami (one mieszkają praktycznie że w tej samej miejscowości, blisko siebie), pójde prawdopodobnie na studia, one też. Będe sama i byc może znowu się zamknę w sobie. Wątpie w to że na studiach zaprzyjaźnie się z kimś z powodu mojego przeklętego charakteru. U siebie na wsi nie utrzymuje z nikim kontaktu, no bo przecież nie mam nawet z kim. Jedyna dawna przyjaciółka ma inne, sąsiadka z która przyjaźniłam się od dziecka również. Nawet nie mam o czym z nią gadać. Wieć przychodząc ze szkoły a także w inne dni siedzę w domu i nigdzie nie wychodze a moim jedynym towarzyszem jest chyba pies. Chodzę smutna, przygaszona, z rodzicami mam słaby kontakt i relacje. Ale gdy tylko widze się z kumpelami to troche polepsza mi sie humor, bo mam je. Do tego prawdopodobnie jestem nieszczesliwie zakochana, mam problemy w rodzinie (tata od zawsze pije). Jeszcze niedlugo matura, a ja prawie nic nie umiem, nie wiem nawet czy dostane sie tam gdzie chce na studia i poradze sobie. Nie radze sobie z takim duzym cięzarem, przerasta mnie to wszysko, gdyby nie przyjaciolki to juz dawno wpadlabym w depresje. One zreszta i tak do konca mnie nie rozumieja, nie wiedze co to znaczy miec takie życie jak ja. Przepraszam ze tak sie rozpisalam ale nie wiem juz co robic, musialm sie wygadac z tego wszystkiego. Moze wreszcie ktos mnie zrozumie. Wiem że powinnam isc do psychologa ale nie stac mnie na niego (rodzice nie pracuja, wiec nawet kieszonkowego nie dostaje). Swoje smutki niestety zajadam i dlatego ostatnio utyłam. Co ja mam robić? Padam juz psychcznie.
Widzę, że jesteśmy w jednym wieku. Tez w ty roku piszę mature. Wiesz, w podstawówce i gimnazjum miałam bardzo podobne problemy do Ciebie. Ja mam takie cos, że zawsze 'strzelam buraka'. Niewazne czy się zawstydze, czy przejdzie obok chlopak ktory mi się podoba, czy walnę głupotę, czy jeszcze coś - zawsze tak miałam i mam. Moi znajomi tez z tego sie wysmiewali. Przez to, że nie radzilam sobie z tym, dołowałam sie i zamknęłam w sobie znalazłam sie w szpitalu - przwlekłe bóle głowy, kłucia w sercu, jakieś inne nerwobóle itd. Nikt nie wiedział, co mi jest. Nikomu sie nie zwierzałam ze swoich problemów. W szpitalu stwierdzili, że jestem zdrowaj jak rydz i że nie wiedzą od czego to. Dopiero potem sie okazało - wpływ młodzieży...

Liceum - przez pierwszy rok nie mogłam z nikim złapać kontaktu. Ale znalazłam jedną dziewczynę, z która teraz spędzam naprawdę dużo czasu. Rozmawiamy o wszystkim, o moich i jej problemach. Wspieramy sie nawzajem. Próbujemy jakos dawac sobie radę, przynajmniej ja próbuje, bo nawet i tu w liceum nie łapie z innymi zbyt dobrego kontaktu.

Więc nie przejmuj sie tym. Szkoda tylko Ciebie, bo znaleźć teraz cichą, uczynna miłą i sympatyczną osobę, to naprawdę trzeba sie napracować. teraz wszyscy się 'lansują' i myslą, że swoimi przygryzkami wobec 'szarych myszek' podbija świat. to nie o to przecież chodzi... Olej ludzi ze szkoły. Masz te dwie dobre koleżanki - trzymaj sie jeszcze z nimi. Matura przed Tobą, więc poświęć czas na naukę. Najlepiej jakbyś miała kogoś u kogo mogłabyś spędzać trochę czasu (bo widzę że w domu nie masz za wesoło i lepiej by było soe zaczac powoli odizolowywać). Ale wytrzymaj jeszcze te dwa miesiące. Zdaj mature jak najlepiej, dostań sie na studia tam gdzie chcesz i zacznij zyć swoim zyciem. Pokaż, że nie dasz po sobie 'jeździć'. Pokaz wszystkim, że jestes taka jak inni. I nie mów, że masz straszny charakter. Na studiach, wśród nowych ludzi, bądź po prostu sobą - nie cichą, małomówna dziwczyna, która próbuje wszystkich od siebie odepchnąć. Staraj sie przyciągać uśmiechem, pomoca, wzbudź sympatię Tylko nie daj sie wykorzstac

Może i nie jestem jakimś ekspertem, ale ja tak właśn ie zrobiłam. Miesiąc temu zerwalam z chłopakiem, teraz siedzę częściej u dziadków, bo sama w domu mam nie za wesoło. Porzuciałam życie 'z gimnazjum'. Nie utrzymuje z nikim kontaktu, bo uważam że nie sa tego warci. Wywyższali sie, a tak naprawdę tylko ja z całej klasy dostałam sie do najlepszego liceum w okolicy. Mieli wtedy takie miny - bezcenny widok Naprawdę to wszystko nie jest warte Twojego zdrowia kochana. Odczep się od przeszłości, żyj przyszłością i wiedz, że bedzie wiele osób, które docenią Cię taka jaka jesteś
radio_aktywna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 07:52   #6
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Co do mojego taty to on nie jest alkoholikiem, prędzej po prostu pijakiem- pije ok. 2-3 razy w tygodniu, zależy czy ma pieniądze czy nie.
Ja naprawde staram się być sobą, ale nie wychodzi mi to. Na studiach jeśli znajdę jako przyjaciółkę jakąś szarą myszkę to na pewno nie uda mi się wrócić do przeszłego charakteru. Ja nawet stresuje się rozmawiając z ludźmi z klasy, chociaż znamy się już 3 lata. Sama chcę jak najszybciej wyjechać, bo nie cierpię tego miejsca w którym mieszkam, dlatego też nie idę do miasta obok na studia bo wtedy nadal mieszkałabym tu gdzie teraz. Zresztą najpierw muszę na nie zarobić, więc mam kolejny powód do zmartwień.

radio-aktywna

widzę że Ty sobie poradziłaś i otworzyłaś się, nawet chłopaka sobie znalazłaś... Z chłopakiem w którym ja się teraz zakochalam też mam problemy z rozluźnieniem się, ale on docenia to że nie jestem tzw. pustakiem i baleciarą, ale niestety wyjeżdża niedługo za granicę na rok więc nic z tego nie będzie, chociaż utrzymujemy kontakt smsowy a nie widzieliśmy się już 3 miesiące... On mówi że nie zapomni o mnie i chciałby po powrocie wrócić do naszej znajomości ale i tak wiem że po roku nawet nie będzie mnie pamiętał... Jak Ty dajesz radę być sobą i rozluźnić się przy innych, skoro miałaś podobne problemy do mnie? Ja naprawde tego nie potrafię...
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 08:54   #7
krolewnasmieszka
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 119
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

a ja uważam, ze wszystko jest w Tobie.Ludzie czekają na coś-poznanie ludzi, nowe środowisko aby ich życie się zmieniło.A tak naprawdę wystarczy chcieć.
ja na pierwszy rzut oka jestem pewna siebie, ale czasami muszę powiedzieć sobie "ok weź się w garść i zrób to".
Sama wmawiasz sobie jakieś przekleństwo charakteru to i sama wmów sobie , ze od jutra jesteś pewniejsza siebie, że dasz sobie radę.Podnieś glowę wysoko, wyprostuj się i nie martw na zapas
krolewnasmieszka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2011-02-06, 09:19   #8
radio_aktywna
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
GG do radio_aktywna
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Cytat:
Napisane przez Julita1992 Pokaż wiadomość
Co do mojego taty to on nie jest alkoholikiem, prędzej po prostu pijakiem- pije ok. 2-3 razy w tygodniu, zależy czy ma pieniądze czy nie.
Ja naprawde staram się być sobą, ale nie wychodzi mi to. Na studiach jeśli znajdę jako przyjaciółkę jakąś szarą myszkę to na pewno nie uda mi się wrócić do przeszłego charakteru. Ja nawet stresuje się rozmawiając z ludźmi z klasy, chociaż znamy się już 3 lata. Sama chcę jak najszybciej wyjechać, bo nie cierpię tego miejsca w którym mieszkam, dlatego też nie idę do miasta obok na studia bo wtedy nadal mieszkałabym tu gdzie teraz. Zresztą najpierw muszę na nie zarobić, więc mam kolejny powód do zmartwień.

radio-aktywna

widzę że Ty sobie poradziłaś i otworzyłaś się, nawet chłopaka sobie znalazłaś... Z chłopakiem w którym ja się teraz zakochalam też mam problemy z rozluźnieniem się, ale on docenia to że nie jestem tzw. pustakiem i baleciarą, ale niestety wyjeżdża niedługo za granicę na rok więc nic z tego nie będzie, chociaż utrzymujemy kontakt smsowy a nie widzieliśmy się już 3 miesiące... On mówi że nie zapomni o mnie i chciałby po powrocie wrócić do naszej znajomości ale i tak wiem że po roku nawet nie będzie mnie pamiętał... Jak Ty dajesz radę być sobą i rozluźnić się przy innych, skoro miałaś podobne problemy do mnie? Ja naprawde tego nie potrafię...



Nie mów, że nie potrafisz! ja także to sobie wmawiałam, nadal mam chwile zwątpienia w to wszystko, nadal czasem usiądę i zapłaczę, ale szybko probuje się pozbierać. Uważam, że największą wartość jaką my sami w sobie posiadamy to nasze zwykłe, normalne charaktery. Ja doceniam ludzi za to jacy są, a nie jak wyglądają - to jest moje kryterium oceny. I u większości osób też jest podobne... Zacznij wierzyć w siebie bo to najważniejsze. Odstaw wszystkie problemy i złe chwile na bok. Nie tkwij ciągle w przeszłości bo ona Cię 'niszczy'. Stań któregoś dnia rano przed lustrem, ładnie się uczesz, pomaluj, ubierz, wyjdź z domu i idź smiało z podniesioną głową przed siebie; uśmiechaj się do każdego; ciesz się życiem. Po prostu bądź znowu otwarta na wszystkich. Ta cecha Ci zanika, powinnas ja ratować, bo na studiach będzie musiała ona być Twoim atutem...
Zobacz https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=503060&page=2
(post 42 i kilka kolejnych) ->> ja miałam ostatnio taki problem. Na jakiś czas całkiem wyłączyłam się z życia 'publicznego'. Nie wiedziałam co robić, ale stwierdziłam, że nie ma co się przejmować. NIE JESTEŚMY WARTE ŻADNEGO CIERPIENIA. Więc głowa do góry kochana, wierzę w Ciebie Mamy podobne problemy, więc mogę być do Twojej dyspozycji
radio_aktywna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 12:36   #9
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Cytat:
Napisane przez radio_aktywna Pokaż wiadomość
Nie mów, że nie potrafisz! ja także to sobie wmawiałam, nadal mam chwile zwątpienia w to wszystko, nadal czasem usiądę i zapłaczę, ale szybko probuje się pozbierać. Uważam, że największą wartość jaką my sami w sobie posiadamy to nasze zwykłe, normalne charaktery. Ja doceniam ludzi za to jacy są, a nie jak wyglądają - to jest moje kryterium oceny. I u większości osób też jest podobne... Zacznij wierzyć w siebie bo to najważniejsze. Odstaw wszystkie problemy i złe chwile na bok. Nie tkwij ciągle w przeszłości bo ona Cię 'niszczy'. Stań któregoś dnia rano przed lustrem, ładnie się uczesz, pomaluj, ubierz, wyjdź z domu i idź smiało z podniesioną głową przed siebie; uśmiechaj się do każdego; ciesz się życiem. Po prostu bądź znowu otwarta na wszystkich. Ta cecha Ci zanika, powinnas ja ratować, bo na studiach będzie musiała ona być Twoim atutem...
Zobacz https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=503060&page=2
(post 42 i kilka kolejnych) ->> ja miałam ostatnio taki problem. Na jakiś czas całkiem wyłączyłam się z życia 'publicznego'. Nie wiedziałam co robić, ale stwierdziłam, że nie ma co się przejmować. NIE JESTEŚMY WARTE ŻADNEGO CIERPIENIA. Więc głowa do góry kochana, wierzę w Ciebie Mamy podobne problemy, więc mogę być do Twojej dyspozycji
Kochana, dziękuje bardzo że chcesz mi pomóc Szczerze współczuje Ci że tak wyszło z tamtym chłopakiem, życzę Ci żebyś jak najszybciej się pozbierała i nie przejmowała się nim Jak tak się lepiej zastanowie to czasami miałam takie sytuacje że wmawiałam sobie że poradzę sobie i nie mam powodu do niepokoju. Pomagało to, ale na krótką metę... Mi się wydaje że w dużej mierze mój problem polega na tym że nie potrafię wmówić sobie że wszystko będzie ok i np. nie stresować się przy rozmowie z rówieśnikami bo w głębi pozostały sprawy z przeszłości i najbardziej chodzi o to że przez wszystkie problemy nie czuje się szczęśliwa, i jak bym się nie starała to póki mam tyle problemów i nie zapomne o tym miejscu gdzie mieszkam wyjeżdżając na studia to nie uda mi się być w pełni szczęścliwą i otwartą, bo zawsze coś mnie będzie blokowało i martwiło. A ja i tak się zmieniłam- zadbałam o swój wygląd, kumpele często mnie chwalą i to sprawiło że jestem ciut odważniejsza...
Wiem że ta cecha znika, nie wiem czy już nie zanikła, ale mam nadzieję że jeszcze da się coś odratować... Chyba pójdę jednak do psychologa z NFZ, znalazłam w moim mieście jednego takiego który ma dobre opinie ale nie wiem czy będe potrafiła otworzyć się przed obcym człowiekiem... Jedna z moich kumpel też ma trochę problemów, więc jeśli już to pójdziemy razem...

Edytowane przez Julita1992
Czas edycji: 2011-02-06 o 12:43
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 13:00   #10
radio_aktywna
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
GG do radio_aktywna
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Ja sobie powiedziałam, że On nie jest wrat moich łez. Po prostu ja zasługuje na kogoś lepszego i już. Napewno nie na faceta (chłopaczka), który powiedział że bedzie tak jakbyśmy nigdy sie nie znali, że mnie wcale nie kochał. Po czułm się wtedy jak zabawka w jego rekach. Ja zaczęłam się znowu bardziej otwierać własnie przy nim, a on mnie tak potraktował... Podniosłam się po tym wszystkim dość szybko, choc cały czas mam Go w głowie.

Tak samo jak mam w głowie problemy z przeszłości. Ty też je masz cały czas, odbiły na Tobie bardzo duże piętno. Wiem, trudno jest się tego wszystkiego pozbyć z pamięci, nie jest to łatwe. Ale już sama powiedziałaś, że zaczęłaś o siebie dbać, chwalą Cię i stałaś się przez to bardziej odważniejsza. To już jakis postęp. Oby tak dalej
Kolejny postęp, to ten, że chcesz się wybrać na rozmowę z psychologiem. Obecność koleżnki Cię wesprze, ale to Ty sama musisz się właśnie otworzyć. ja nie poszłam do psychologa, bo skorzystałam z innej pomocy - mam wspaniałego księdza i to on mi poniekąd pomógł. Do niego mogę zwrócić się z każdym problemem, i nie narzuca mi tak jak niektorzy, stylu życia i nie karci za to co zrobiłam wcześniej. Po prostu mnie rozumie. Też bałam sie otworzyć przed kimkolwiek, bo nie jest łatwo. Ale wierz mi, jak już zrobisz to raz, czy drugi to potem będzie łatwiej. A aby psycholog Ci pomógł to musisz być otwarta. Po prostu musisz, bo jeśli niewiele będziesz mówiła to nie uzyskasz wielkiej pomocy ;/
radio_aktywna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 13:27   #11
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

I bardzo dobrze zrobiłaś, ten umysłowo dzieciak nie był Ciebie wart. Mam nadzieję że otworze się przed tym psychologiem, jeśli dobry on jest to ułatwi mi to... Ciekawa tylko jestem jak długo będe musiała do niego chodzić, żeby wrócić w miarę do normalności... Ja niestety na ksiądzu ze swojej parafii nie mogę polegać, słabo go znam, tyle tylko że uczył mnie religii w szkole i wiem jaki ma charakter i że na jego pomoc nie mogę liczyć na pewno.
Kurczę, nawet czasami nie wiem o czym gadać z ludźmi, mam tak że jeśli spotkam jakąś znajomą (rzadko znajomego, znam b.mało chłopaków) to martwie się że nie będe miała o czym z nią gadać i zapadnie ta niezręczna cisza. Niedawno nawet miałam tak że specjalnie pojechałam następnym autobusem żeby nie rozmawiać ze znajomą, bo bałam się tego samego. Fobii społecznej chyba nie mam... Ale o czym mam rozmawiać z ludźmi skoro nic innego poza siedzeniem w domu i szkołą nie robie? Ty też tak masz?
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 13:37   #12
sokosita
Raczkowanie
 
Avatar sokosita
 
Zarejestrowany: 2008-09
Wiadomości: 326
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Na studiach na pewno poznasz ludzi którzy będa chcieli się z Tobą zaprzyjaźnić a Ty z nimi, glowa do góry i więcej wiary w siebie, trzeba uwierzyc w swoje możliwości, wydobyć z siebie swoje atuty. Jeżeli chdzi o kwestie rozluźnienia przy innych, nawet bardzo otwarci ludzie, jak trafia na 'inny' typ charakteru czują się skrępowani. Będzie dobrze!
__________________
- Jakie zbrodnie popełnił- zaśpiewał Leśny Gnom
-Mordował, zdradzał, umyślnie niszczył statki,
torturował, szantażował, rabował, sprzedawał dzieci w niewolę, on...
- Nie obchodzą mnie wasze spory religijne- przerwał Leśny Gnom
sokosita jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 16:14   #13
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Cytat:
Napisane przez sokosita Pokaż wiadomość
Na studiach na pewno poznasz ludzi którzy będa chcieli się z Tobą zaprzyjaźnić a Ty z nimi, glowa do góry i więcej wiary w siebie, trzeba uwierzyc w swoje możliwości, wydobyć z siebie swoje atuty. Jeżeli chdzi o kwestie rozluźnienia przy innych, nawet bardzo otwarci ludzie, jak trafia na 'inny' typ charakteru czują się skrępowani. Będzie dobrze!
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić... Ale Ci bardziej otwarci ludzie są bardzo rzadko skrępowani, zadarza im się to bardzo często, a mi cały czas.
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 16:48   #14
nielegalna_
Raczkowanie
 
Avatar nielegalna_
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Pomorze zachodnie
Wiadomości: 350
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Przeczytałam wszystkie wiadomości od początku i powiem ci że miałam podobna sytuację zaczynając od gimnazjum. Miejscowość w której mieszkałam jest mała, było tylko jedno gimnazjum do którego poszłam bo nie było wyboru innej szkoły. Ludzie postrzegali mnie jako osobę cichą, zamkniętą w sobie taką która trudno nawiązuje kontakty z innymi tak wyglądała praktycznie pierwsza klasa. W drugiej doszły jeszcze problemy, zaczęły się groźby dziwne pomówienia, za każdym razem gdy kończyły się zajęcia leciałam pierwsza do drzwi wyjściowych bo zależało mi na tym ,aby nie spotkać osób które jak to się mówi `miały coś do mnie`. W trzeciej klasie olałam innych żeby dostać się do wymarzonej szkoły, skupiłam się na nauce. Pomogło. Wyjechałam daleko od rodzinnej miejscowości zaczęłam naukę w tamtejszym liceum, poznałam ludzi i otworzyłam się. Z początku byłam w szoku że jeszcze potrafię być taką osobą jak kiedyś, jak przed gimnazjum. Twoją sytuację w domu i poza nim rozumiem też nie miałam kolorowo ale to już inna bajka. Mi się udało wygrać z przeszłością, ty też masz na to szansę. Wizyta u psychologa to dobry krok ku tej zmianie której życze ci z całego serca.
nielegalna_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 18:20   #15
radio_aktywna
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
GG do radio_aktywna
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Cytat:
Napisane przez Julita1992 Pokaż wiadomość
I bardzo dobrze zrobiłaś, ten umysłowo dzieciak nie był Ciebie wart. Mam nadzieję że otworze się przed tym psychologiem, jeśli dobry on jest to ułatwi mi to... Ciekawa tylko jestem jak długo będe musiała do niego chodzić, żeby wrócić w miarę do normalności... Ja niestety na ksiądzu ze swojej parafii nie mogę polegać, słabo go znam, tyle tylko że uczył mnie religii w szkole i wiem jaki ma charakter i że na jego pomoc nie mogę liczyć na pewno.
Kurczę, nawet czasami nie wiem o czym gadać z ludźmi, mam tak że jeśli spotkam jakąś znajomą (rzadko znajomego, znam b.mało chłopaków) to martwie się że nie będe miała o czym z nią gadać i zapadnie ta niezręczna cisza. Niedawno nawet miałam tak że specjalnie pojechałam następnym autobusem żeby nie rozmawiać ze znajomą, bo bałam się tego samego. Fobii społecznej chyba nie mam... Ale o czym mam rozmawiać z ludźmi skoro nic innego poza siedzeniem w domu i szkołą nie robie? Ty też tak masz?
Widzisz, tak się składa, że mam podobnie. Gdy jestem wśród osób, które znam to rozmawiam już dość normalnie. Przynajmniej staram się. Te kilka osób, z którymy się ciągam wiedzą jaka jestem i nie dopuszczają nigdy do tego żeby zapadła 'niezręczna cisza'. Ale owszem, gdy spotykam kogoś, kogo dawno nie widziała, tez nie wiem o czym mam rozmawiać z tą osobą. Wychodzi na to, że tu mamy bardzo podobnie...
Ja mam jeszcze coś takiego, że jak poznaje nowe osoby, to jesli zobacze, że potrafie rozmawiać z tym nowym człowiekiem, że umiem zaczepić jakis temat i dobrze mi się gada to probuje rozmawiać. Ale jesli ta nowa osoba będzie np przynudzać, albo po prostu nie spodoba mi sie i nie przykuje mojej uwagii to ja już do niej ani słowem się nie odezwe.

Takie po prostu jestesmy, ale nie ma co zamykac sie aż tak na ludzi. Teraz, osoby którę Cię znają postrzegają Cię jako szarą myszkę, cichą, mało kontaktową. Ale wierz mi, jak zmienisz towarzystwo i odizolujesz sie od tego wszystkiego, wszystko się zmieni. Tylko jak juz się 'odczepisz' od starych znajomych i od przeszłości i dasz krok w przód, nie zapomnij o tej otwartości. Daj nowym ludziom poznać sie taką jaką byłaś kiedyś. Taką jaką czujesz się najlepiej. Bo tylko ze swoim prawdziwym 'ja' jesteśmy coś warci. Po co zakładać jakieś maski; po co to wszystko, tylko ze względu, że znajomi po tobie jeździli, bo nie potrafili Cie docenić? Myśleli, że są fajni, bo takim zachowaniem imponowali całej innej bandzie idiotów? Takie właśnie jest myślenie młodzieży, którym nie ma co się przejmować..

Wiem, że 'łatwo mówić'. Ale do mnie to w końcu dotarło. Niby jeszcze nie do końca jestem taka jakbym chciała. nadal jestem trochę skryta, ale próbuje. I proby nie wychodzą mi tak źle. Wobec starych znajomych jestem obojętna - i Ty też bądź, traktuj ich jak powietrze (..ale nie w znaczeniu że bez nich nie da się życ ) Oderwiesz się od tego wszystkiego, napewno... Ale mogę Ci powiedzieć jedynie, że to nie jest łatwe. To długa droga, ale masz chęci, chesz być taka jak dawniej. A to najważniejsze Bo jakbyś nic w tym kierunku nie chciała robic, to by było źle...
radio_aktywna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 18:41   #16
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Cytat:
Napisane przez radio_aktywna Pokaż wiadomość
Widzisz, tak się składa, że mam podobnie. Gdy jestem wśród osób, które znam to rozmawiam już dość normalnie. Przynajmniej staram się. Te kilka osób, z którymy się ciągam wiedzą jaka jestem i nie dopuszczają nigdy do tego żeby zapadła 'niezręczna cisza'. Ale owszem, gdy spotykam kogoś, kogo dawno nie widziała, tez nie wiem o czym mam rozmawiać z tą osobą. Wychodzi na to, że tu mamy bardzo podobnie...
Ja mam jeszcze coś takiego, że jak poznaje nowe osoby, to jesli zobacze, że potrafie rozmawiać z tym nowym człowiekiem, że umiem zaczepić jakis temat i dobrze mi się gada to probuje rozmawiać. Ale jesli ta nowa osoba będzie np przynudzać, albo po prostu nie spodoba mi sie i nie przykuje mojej uwagii to ja już do niej ani słowem się nie odezwe.

Takie po prostu jestesmy, ale nie ma co zamykac sie aż tak na ludzi. Teraz, osoby którę Cię znają postrzegają Cię jako szarą myszkę, cichą, mało kontaktową. Ale wierz mi, jak zmienisz towarzystwo i odizolujesz sie od tego wszystkiego, wszystko się zmieni. Tylko jak juz się 'odczepisz' od starych znajomych i od przeszłości i dasz krok w przód, nie zapomnij o tej otwartości. Daj nowym ludziom poznać sie taką jaką byłaś kiedyś. Taką jaką czujesz się najlepiej. Bo tylko ze swoim prawdziwym 'ja' jesteśmy coś warci. Po co zakładać jakieś maski; po co to wszystko, tylko ze względu, że znajomi po tobie jeździli, bo nie potrafili Cie docenić? Myśleli, że są fajni, bo takim zachowaniem imponowali całej innej bandzie idiotów? Takie właśnie jest myślenie młodzieży, którym nie ma co się przejmować..

Wiem, że 'łatwo mówić'. Ale do mnie to w końcu dotarło. Niby jeszcze nie do końca jestem taka jakbym chciała. nadal jestem trochę skryta, ale próbuje. I proby nie wychodzą mi tak źle. Wobec starych znajomych jestem obojętna - i Ty też bądź, traktuj ich jak powietrze (..ale nie w znaczeniu że bez nich nie da się życ ) Oderwiesz się od tego wszystkiego, napewno... Ale mogę Ci powiedzieć jedynie, że to nie jest łatwe. To długa droga, ale masz chęci, chesz być taka jak dawniej. A to najważniejsze Bo jakbyś nic w tym kierunku nie chciała robic, to by było źle...
Dziękuje, bardzo podniosłaś mnie na duchu Ja już nauczyłam się mieć "starych znajomych" w du*ie, zawsze jak ich spotkam to mijam obojętnie, tylko odpowiadam cześć jak na kulturalnego człowieka przystało Jutro lecę zapisać się do psychologa, tylko zastanawiam się ile będe musiała czekać skoro to NFZ... Zastanawia mnie jeszcze jedno- kumpela niedawno powiedziała coś w stylu "Nie dziw się że rozmowa z ludźmi niezbyt dobrze Ci wychodzi- jesteś wtedy spięta i nie żartujesz, bo tak bardzo chcesz dobrze wypaść że stresujesz się i próbujesz na siłę wymyśleć jakiś fajny tekst, żart że Twój mózg w takiej sytuacji nie jest w stanie nic sensownego "wytworzyć", nic na siłę" Wydaje mi się że ma rację, ale w takim razie co mam myśleć podczas np. jakiejś rozmowy? Z jednej strony chcę sobie wmawiać że będzie dobrze i dam radę, a z drugiej nie mogę tak robić bo wtedy za bardzo się tym przejmuje. I tak źle, i tak niedobrze...
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 18:58   #17
radio_aktywna
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
GG do radio_aktywna
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Bardzo lubię pomagać innim, tylko samej sobie nie potrafie

Hm, na taka wizytę albo beziesz trochę czekała, albo naprawdę szybko się dostaniesz. Musisz po prostu zapytać o najblizsze wolne terminy; musisz powiedzieć że zalezy Ci na jak najszybszym dostaniu sie...

Twoja koleżanka ma w 100% rację. Po prostu za bardzo się przejmujesz jak wypadniesz w oczach innych. Bo jeśli oni sami maja dziwne poczucie humoru i Twoj żart im nie podpasuje, to boisz się, że Cię wyśmieją czy coś. Ale nie bój się tego, jeśli tak zrobią to nie są warci rozmowy z Tobą... Ja czasem jak walnę jakąś głupotę w towarzystwie nowej osoby i ona tego nie pojmie i zacznie mi np jechac czy coś czy dogryzać, to po prostu ją olewam.
Naprawde nie ma co się przejmowac innymi. Tak samo oni mogą mysleć co powiedzieć żeby dobrze wypaść przed Tobą. Ale nie to najważniejsze. Nie stresuj sie; bądź spontaniczna


P.S. Ja mogę być Twoją własną psycholożka U mnie terminy wolne

Edytowane przez radio_aktywna
Czas edycji: 2011-02-06 o 18:59
radio_aktywna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 19:35   #18
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Jakbym słyszała moją kumpele Może zostaniesz w przyszłości psychologiem ? Myślę że aż tak długo nie będe musiała czekać na tego psychologa, w razie czego jak groźby nie poskutkują to spróbuję siłą, akurat rozładuję ttłumione przez tyle czasu emocje i powiem że to taki rodzaj terapii Masz rację (zresztą jak zwykle ) co do racji mojej koleżanki i tym żeby się nie przejmować Pewnie pomogłoby mi to, ale aby to osiągnąć to coś mi się wydaje że muszę podnieść swoją samoocenę, a tutaj psycholog jak znalazł U Pani terminy wolne, Pani psycholog ? Aż dziwne że ludzie się nie biją o terapię, skoro tak dobrze pomagasz ludziom i pocieszasz ich
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 19:56   #19
radio_aktywna
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
GG do radio_aktywna
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Ja kocham ludzi, kocham cały świat. Ale żeby się otworzyć, człowiek musi byc bez wad Nie no żart

Chciałam iśc na psychologa, ale za duzo sie ich namnozyło, więc sobie daruję i będę pracowac na czarno np na takim forum :P

Bądź wandalem, wtedy wszyscy się zaczną Ciebie bać - jak nie będą chciali gadać to bejsbolem na nich i wtedy staną się bardziej otwarci na Ciebie niż Ty na nich

A tak serio to myslę, że dobrze robisz idąc do psychologa. Będzie dobrze, dasz radę. I głowa do góry - ja np nie jestem cudownie piękna i zgrabna, ale wiem, że moja samoocena nie może równać się zero. Ty tez lepiej szybko podnoś swoją samoocenę, bo jak sibie nie będziesz cenić to inni pomyślą, że oni tez nie muszą. i źle na tym wyjdziesz. Więc do roboty kochana

Mnie juz dziś kolejny chłopak zrobił w bambuko, w kulki poleciał. Ale co się będę przejmować. Ja tam jestem 'wieczną optymistka' i nie każdy mnie czasami rozumie
radio_aktywna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2011-02-06, 20:21   #20
Julita1992
Raczkowanie
 
Avatar Julita1992
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Jak ja bym chciała być taka zadowolona z życia i optymistycznie do wszystkiego nastawiona Twoje zdanie zrozumialam troche tak, jakbys byla jakims czarnym charakterem i wyobraziłam sobie że jako psycholog podchodzisz do ludzi i tak jak na komixxach pytasz- masz jakiś problem? W rzeczy samej, zbiorę jeszcze ekipę i będziemy siać postrach Przy okazji oberwie się moim "kochanym starym znajomym"
Samoocenę ciężko jest podnieść, Tobie pewnie też ciężko było ale skoro dałaś radę to ja też dam
Oj, a co się stało ? Co to za koleś śmiał robić sobie jaja z mojej psycholożki ? Kurczę, zastanawia mnie gdzie poznajesz tylu chłopaków, skoro ze znajomymi w okolicy nie utrzymujesz kontaktu? Mi tam bardzo ciężko jest kogoś poznać, bo moje znajome mieszkają daleko ode mnie więc nawet nie mam jak poznać ich znajomych...
Julita1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-02-06, 20:32   #21
radio_aktywna
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
GG do radio_aktywna
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(

Cytat:
Napisane przez Julita1992 Pokaż wiadomość
Jak ja bym chciała być taka zadowolona z życia i optymistycznie do wszystkiego nastawiona Twoje zdanie zrozumialam troche tak, jakbys byla jakims czarnym charakterem i wyobraziłam sobie że jako psycholog podchodzisz do ludzi i tak jak na komixxach pytasz- masz jakiś problem? W rzeczy samej, zbiorę jeszcze ekipę i będziemy siać postrach Przy okazji oberwie się moim "kochanym starym znajomym"
Samoocenę ciężko jest podnieść, Tobie pewnie też ciężko było ale skoro dałaś radę to ja też dam
Oj, a co się stało ? Co to za koleś śmiał robić sobie jaja z mojej psycholożki ? Kurczę, zastanawia mnie gdzie poznajesz tylu chłopaków, skoro ze znajomymi w okolicy nie utrzymujesz kontaktu? Mi tam bardzo ciężko jest kogoś poznać, bo moje znajome mieszkają daleko ode mnie więc nawet nie mam jak poznać ich znajomych...

Lecę na miasto w swoim zajefajnym różowym dresie lacosty i bujam się i ma poważanie wśród mieszczan A co do kolesia - you have a private message ode mnie
__________________
Bywają fałsze, które tak dobrze udają prawdę, iż byłoby omyłką nie dać się im oszukać...
radio_aktywna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:21.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.