|
|
#1 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 16 866
|
Kiedy on już nie kocha...
Tworzę wątek pod moim stałym nickiem, nie będę zdziwiać. Potrzebuję pomocy, bo czuję jakby mój świat rozpadł się na kawałeczki.
Wczoraj, w czwartą rocznicę naszego związku, usłyszałam od niego, że już mnie nie kocha, że się wypaliło i on już nie może ze mną być. To było jak uderzenie w twarz. Niedowierzanie, byłam przekonana, że robi sobie ze mnie takie kretyńskie żarty. Cztery lata razem, mieszkamy razem od 1,5 roku - mieliśmy plany na przyszłość, nasz związek naprawdę był dobry, żadnych tzw. 'wzlotów i upadków', żadnych trupów w szafie. Żyło nam się dobrze, nie kłóciliśmy się o pierdoły, to jak ma być zawieszony papier toaletowy, albo porozrzucane skarpetki, dawaliśmy sobie nawzajem wolność - każdy sobie wolny czas spędzał po swojemu, było między nami pełne zaufanie, w trakcie całego związku nie mieliśmy żadnych cichych dni, a kłótnie to bym mogła na palcach jednej ręki policzyć. Nie muszę chyba dodawać, że w łóżku było nam cudownie, rozumieliśmy się od zawsze bez słów w tej materii. Zauważyłam, że w ostatnim czasie był trochę przygaszony, że rzadziej uprawialiśmy seks, że mniej na mnie zwraca uwagę w sensie takim, że mnie nie dotyka spontanicznie, nie całuje, ale pomyślałam, że po prostu jest zmęczony, bo były takie parodniowe epizody, kiedy po prostu miał nerwowo w pracy na przykład, nie pytałam, nie naciskałam, czekałam cierpliwie. A tu wczoraj, w naszą rocznicę, taka bomba. Powiedział, że już się z tym gryzł od jakiegoś czasu i że zaczęło się psuć jak ze sobą zamieszkaliśmy (nie naciskałam na to, to była nasza wspólna decyzja), że najpierw myślał, że to przez to że ma beznadziejną pracę i nie ma forsy (naprawdę było ciężko pod tym względem), że czuł się jak kretyn i mówił sobie "X, ogarnij się", ale pracę zmienił, kasa lepsza, a w jego odczuciach nie zmieniło się nic, że to powoli umierało, że zaczynał się męczyć i dusić. Każde słowo mnie po prostu rozdzierało, bo nie docierało do mnie, że tak po prostu mógł przestać mnie kochać. Nikogo nie poznał, nie zdradził mnie, to wiem na pewno, zresztą tą kwestię też poruszyliśmy, nawet nie potrafię się na niego złościć, bo zachował się wobec mnie z pełnym szacunkiem, powiedział mi to prosto w twarz, spokojnie, widziałam że jego też to boli. Powiedział, że wie, że będzie tego żałował, że to dla niego też jest trudne, ale sumienie ma czyste, bo już nie mógł znów mi mówić "Ja Ciebie też" i znowu czuć, że mnie okłamuje. Dla mnie zawsze rodzina była bardzo ważna, ja naprawdę nic więcej nie chciałam od życia jak tylko być z nim, żebyśmy kiedyś wybudowali sobie domek, mieli dwójkę dzieci i żyli szczęśliwie. Nigdy bym mu tego normalnie nie powiedziała, bo byłoby mi wstyd za takie śmieszne marzenia, a wczoraj to ze mnie wylazło, bo ja naprawdę niewiele więcej chciałam od życia jak tylko jego. Czuję się w totalnej rozsypce, bo dawałam mu wszystko, co tylko mogłam, a on tak po prostu, po tylu latach się odkochał. Nadal to do mnie nie dociera. Mieliśmy plany, mniej i bardziej dalekosiężne, nawet na ten tydzień... Wyję od wczoraj cały czas, nie jem, prawie nie spałam, nie wyobrażam sobie mojej dalszej egzystencji, nie wiem jak mam za godzinę iść do pracy i udawać, że wszystko jest okej. Mieszkamy razem w pokoju, spaliśmy dzisiaj w jednym łóżku, jak dawniej, pół nocy nasłuchiwałam czy jednak nie przesuwa się, żeby się do mnie przytulić. Czuję się żałośnie i wstyd mi jest za siebie, że nawet nie umiem tego przyjąć na klatę i po prostu pozwolić mu odejść. Trzymam się nadziei, że on jednak się ogarnie, po kilku dniach, tygodniu, miesiącu, że zobaczy co stracił i zda sobie sprawę z tego, że naprawdę mnie kocha, że jestem miłością jego życia i wróci. Przyjęłabym go z otwartymi ramionami, bo był dla mnie świetnym facetem, rozumiejącym, wspomagającym, szczerym, nigdy nie zostawił mnie bez pomocy. Nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, w której miałabym już go nigdy więcej nie przytulić, nie pocałować, nie poczuć, to mi normalnie rozrywa wszystko w środku. Zapytałam go, tak totalnie głupio, bo plotłam co mi ślina na język przyniosła, czy może mu się znudziłam, bo codziennie oglądał mnie nieumalowaną i w piżamie. Powiedział, że nawet rozczochrana, nieumalowana i w brudnej piżamie jestem piękna, że zawsze byłam piękna, miałam ochotę zawyć po prostu, bo to jest człowiek, który się raczej chowa z emocjami, w sensie serenad pod oknem mi nie śpiewał i usłyszeć od niego coś takiego to było dla mnie zbyt wiele. Powiedział, że nie sądził te parę lat wcześniej, że może znaleźć taką dziewczynę - wierną, cierpliwą i ciepłą, że zawsze marzył o kimś takim jak ja i też nie rozumie jak to się stało, że w nim się to wypaliło, że gdyby był ku temu jakiś konkretny powód to może jemu też by było z tym łatwiej. Z jednej strony chcę się z tego naszego pokoju wynieść i już nie patrzeć na to wszystko, a z drugiej chcę żeby to trwało jak najdłużej, bo może jednak wróci. Zrobiłabym wszystko żeby do tego doprowadzić. Wstyd mi za siebie, że nie umiem tego znieść z godnością tylko płaczę, smarkam i on to widzi. Że marzę tylko o tym, żeby mnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze. Wśród znajomych i rodziny zawsze uchodziliśmy, słusznie zresztą, za zgodną i szczęśliwą parę - już widzę całą dramę wokół tego jak wszyscy się dowiedzą - mnie wszyscy będą pocieszać, a jemu mówić, że jest idiotą i zniszczył sobie życie. Dzisiaj przyjeżdża do mnie moja mama, bo nie mogę być z tym sama. Nie wiem jak będzie jej konfrontacja z moim TŻ wyglądać, ale miło raczej nie będzie. I mama, i przyjaciółka do której zadzwoniłam, nie chciały mi uwierzyć, myślały że robię sobie żarty, no bo jak to tak, przecież było tak dobrze, przecież tak się kochaliśmy, nawet nie wiedziały co powiedzieć. Nie wiem, dla mnie nadal to się NIE DZIEJE, czuję się jak w koszmarze, z którego wkrótce się obudzę i nie mogę pogodzić się z tym, że miałoby być inaczej. Nie wiem czego oczekuję od tego wątku - czy pocieszenia, czy jakichś porad jak sobie z tym poradzić, czy może dania mi nadziei, bo jeszcze może mu się odmienić (słyszałam o takich wypadkach), nie wiem, może wszystkiego na raz. Ale musiałam się tym podzielić, bo by mnie rozsadziło chyba od środka. Edytowane przez daf502bc9430c04b8cbdbd94f51a8624bed02f84_61e0bd2ac4d4e Czas edycji: 2016-08-16 o 07:46 |
|
|
|
#2 |
|
Naczelna Nastolatka
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 807
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Bardzo, bardzo Ci współczuję, to jest okropny cios i rozumiem, że świat ci się zawalił.
Z tego co zrozumiałam, to powodem tego rozstania jest to, że on Ciebie juz nie kocha. Tak? myślę, że dobrze byłoby żebyście teraz byli osobno, żeby jakoś te emocja złagodzić. a może potem, za jakiś czas, dacie sobie druga szanse. Nie rozumiem tylko po co konfrontacja z twoją mama. Owszem, wsparcie dla ciebie od mamy to jak najbardziej, ale uważam, że mama jako aktywny uczestnik to przesada.
__________________
Małgorzata i spółka. Matka natura to suka. |
|
|
|
#3 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 16 866
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Cytat:
Tak, powodem rozstania jest to, że on już mnie nie kocha, że się wypaliło. Nawet nie wiem jak mamy być osobno, bo mieszkamy w jednym pokoju, na weekend byłam umówiona na wyjazd do przyjaciółki, chciałam nie jechać, ale chyba się wybiorę, dam mu te trzy dni na przemyślenia. Więcej wolności w tej chwili raczej trudno mi będzie mu dać, bo pracuję codziennie i nie mogę zwiać do domu na przykład. Ja naprawdę mam nadzieję, że on się jednak ogarnie i pożałuje tego błędu, że do mnie wróci. O niczym innym nie myślę... |
|
|
|
|
#4 |
|
Naczelna Nastolatka
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 807
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Jesteś w szoku. Jedz do tej przyjaciółki. Lepiej będzie jak zlapiecie trochę oddechu osobno.
Nie wiem co Ci poradzić, bo w tej chwili emocje są duże. Oboje musicie trochę ochłonąć, a na to potrzeba czasu.
__________________
Małgorzata i spółka. Matka natura to suka. |
|
|
|
#5 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 10 807
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Tassi, ogromnie mu przykro i ściskam Cię najmocniej jak potrafię.
W tym roku z tego samego powodu co u Ciebie zostawił mnie narzeczony. W 3 rocznicę, po 2 latach mieszkania razem. Co Ci mogę powiedzieć? Nie hamuj łez, pozwól sobie na przeżycie wszystkich tych emocji, od bólu po wściekłość, od tęsknoty po żal. Krzycz, płacz, wybiegaj się, zrób sobie spa, spal wspólne zdjęcia, wyjedź gdzieś. Po burzy wychodzi słońce i chociaż masz teraz ogromną dziurę w piersi przyjdzie w końcu dzień, w którym odetchniesz. |
|
|
|
#6 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 10 256
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Kojarzę Cię z wizażu i jest mi bardzo przykro.
Najgorsze w tej sytuacji jest to, że nie dał Ci wcześniej w zasadzie żadnego sygnału, który mógłby o tym świadczyć... Trzymaj się!
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii. |
|
|
|
#7 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 16 866
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Cytat:
U mnie emocje na takim poziomie, że mam ciśnienie 200/200 chyba. Już dałam znać koleżance, że do niej jednak przyjeżdżam w ten weekend. Edytowane przez daf502bc9430c04b8cbdbd94f51a8624bed02f84_61e0bd2ac4d4e Czas edycji: 2016-08-16 o 08:36 |
|
|
|
|
#8 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 611
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Strasznie mi przykro to jest okropne.
Musisz się teraz skoncentrować na tym żebyście za wszelką cenę zamieszkali osobno. Spanie w jednym mieszkaniu, w jednym łóżku (!!) nie pozwala Ci uświadomić sobie powagi sytuacji i tylko rozdrapuje rany. Wymyśl coś i chwilowo urwij z nim kontakt. Może zatęskni i wróci a jeżeli nie to przynajmniej Ty pójdziesz z życiem kroczek do przodu |
|
|
|
#9 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 1 472
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Nie mozesz z nim dalej mieszkac jakby nigdy nic,ani spac w jednym lozku.Jedz do kolezanki,pomysl nad przeprowadzka.Byc moze zrozumie,ze stracil milosc,ale do tego trzeba i czasu i dystansu.Bardzo wspolczuje sytuacji.
|
|
|
|
#10 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 590
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Tak mi przykro
Masz możliwośc spania osobno? Facet powinien sie na materac wynieść. Pomyśl szybko nad przeprowadzką.
|
|
|
|
#11 |
|
Naczelna Nastolatka
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 807
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Dziewczyny mają rację. Nie powinniście ani spać w jednym łóżku ani mieszkać w jednym pokoju. Dla Twojego dobra.
__________________
Małgorzata i spółka. Matka natura to suka. |
|
|
|
#12 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 16 866
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Ale ja sie nie mam gdzie wyniesc, nie mam do kogo, a codziennie chodze do pracy. W mieszkaniu mamy miesieczny okres wypowiedzenia umowy. I przeraza mnie mysl o w ogole wyprowadzce stamtad samej
Choc wiem, ze to pewnie jedyna szansa zeby cos moze zrozumial i zatesknil a ja nadal mu chce kupowac chlebek i prac skarpety.Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
#13 |
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 872
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Nie masz jakiejś przyjaciółki, u której byś się mogła zatrzymać teraz? Przespać kilka nocy? Albo czy on nie ma jakiegoś kolegi? Nie wyobrażam sobie zupełnie w takiej sytuacji mieszkania razem. Dążyłabym do rozwiązania sytuacji mieszkaniowej jak najszybciej.
Współczuję Ci bardzo, wiem jak boli rozstanie po latach, jak się razem mieszkało i żyło razem. Nie do końca wiem, co Ci powiedzieć, bo myślę, że nie powinnaś się jakoś bardzo nastawiać na to, że on sobie przemyśli i dojdzie do wniosku, że jednak Cię kocha. Owszem, bywają takie przypadki, nawet jeden oglądałam z bliska, jak mój brat się rozstał z wieloletnią dziewczyną, a po kilku miesiącach się zeszli... Ale lepiej się na nic takiego nie nastawiać, nie robić sobie fałszywej nadziei, tylko próbować ogarnąć swoje życie i przeżyć żałobę po związku. Najpierw ochłońcie, pobądźcie osobno, bo w takim szoku jak teraz nie jesteś w stanie się zastanowić i przetrawić sytuację. ---------- Dopisano o 09:14 ---------- Poprzedni post napisano o 09:12 ---------- [1=daf502bc9430c04b8cbdbd9 4f51a8624bed02f84_61e0bd2 ac4d4e;64198206]Ale ja sie nie mam gdzie wyniesc, nie mam do kogo, a codziennie chodze do pracy. W mieszkaniu mamy miesieczny okres wypowiedzenia umowy. I przeraza mnie mysl o w ogole wyprowadzce stamtad samej Choc wiem, ze to pewnie jedyna szansa zeby cos moze zrozumial i zatesknil a ja nadal mu chce kupowac chlebek i prac skarpety.Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka[/QUOTE] Macie miesięczny okres wypowiedzenia, ale jedno z Was może tam zostać. Gdyby mnie tylko było na to stać finansowo, to bym zaczęła szukać innego pokoju od zaraz. Ew. bym pożyczyła od rodziców, cokolwiek byle nie mieszkać z nim dłużej. To Ci tylko szkodzi. |
|
|
|
#14 |
|
Naczelna Nastolatka
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 807
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Ja uważam, że to on powinien teraz stanac na głowie żeby się wynieść. To on jest odpowiedzialny za ta katastrofę i skoro powiedział A to niech mówi B.
__________________
Małgorzata i spółka. Matka natura to suka. |
|
|
|
#15 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 590
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
|
|
|
|
#16 |
|
Wizażowy Kot Igor
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 449
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Tass, kurczę, no serio przykro mi, że tak wyszło
Na razie jesteś w szoku bo świat Ci się zawalił bez uprzedzenia a to chyba najgorsze, co człowieka może spotkać. Słuchaj, jeśli wolno mi cokolwiek Ci radzić to z pewnością powinnas wyjechać do koleżanki no i powoli myśleć nad osobnym mieszkaniem (albo Ty albo on musicie się przeprowadzić) bo takie wspólne mieszkanie w tej sytuacji będzie Ci jedynie przysparzać cierpień. Kochana, dwa lata temu ja byłam w Twojej sytuacji- ostre cięcie, bez uprzedzenia. Bolało jak cholera ale paradoksalnie im mocniej boli, tym szybciej się wypali. Z tym, że ja od razu zerwałam wszelki kontakt, popaliłam wszelkie "pamiątki", zdjęcia itp (staż związku też mieliśmy podobny). Chyba powinnaś dać czas i sobie i jemu na przemyślenia ale to się nie uda we wspólnym mieszkaniu. No i nie chcę krakać ale u mnie okazało się, że jednak jest "ta trzecia", choć on mówił dokładnie to samo, co Twój, że "się wypaliło", choć oczywiście każdy jest inny i tak wcale u Ciebie być nie musi. Jednak ważne jest, żebyś nie zaczęła przypadkiem doszukiwać się winy w sobie bo nic złego na sumieniu nie masz. Na razie daj sobie odetchnąć i wyjedź, złap oddech. Stupor minie i zaczniesz jasno planować co dalej.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know? Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209 Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw No pasaran! |
|
|
|
#17 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 16 866
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Nie, nie, nie ma zadnej trzeciej, nie chce sie w szczegoly wdawac i omawiac tej czesci naszej rozmowy ale tu akurat mam 100% pewnosc. On nie ma zadnych bliskich znajomych w miescie, koledzy z poprzedniej pracy wszyscy zonaci, dzieciaci, teraz w pracy tylko starsze kolezanki. Jego siostra tu mieszka, ale oni sa z mezem w malutkiej kawalerce i nie wiem czy to w gre wchodzi. Ja mam kolezanke jedna ta do ktorej mam jechac, powiedziala ze moglabym u niej przemieszkac troche no ale ona tez ze swoim facetem jest w malym pokoiku i nie chce im na glowie siedziec...
Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
#18 |
|
Wizażowy Kot Igor
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 449
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Tass, no to pogadaj z nim. Niech on się wyprowadzi. W tej sytuacji wspólne mieszkanie zamieni Ci się w kolejny koszmar.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know? Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209 Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw No pasaran! |
|
|
|
#19 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 10 807
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Cytat:
Tassi, to Ty byłaś szczera w tej relacji i nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia. To on mógł wyciągnąć rękę gdy zaczęło się coś wypalać. Nie wpadnij w wir obwiniania siebie! |
|
|
|
|
#20 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 16 866
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Ale co mam mu powiedziec? Tak po prostu zeby spadal? Ale z drugiej strony czuje wewnetrznie, ze to tak nie moze byc, szczegolnie ze wtedy on tez nie bedzie mial szansy odczuc mojego braku. Ale nie chce byc swinia, ktora go stawia w trudnym polozeniu. A obwiniac siebie nie obwiniam na szczescie, mnie to po prostu tak okropnie boli i jest mi tak strasznie przykro.
Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
#21 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 464
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
To naprawdę trudna sytuacja. Jednak popieram zdania pozostałych użytkowniczek-najlepiej, gdyby się wyprowadził. Mieszkając razem ciągle będziesz miała nadzieję, że on zmieni zdanie.
Ja rozstałam się ze swoim byłym już narzeczonym po 10 latach, pół roku przed zaplanowanym ślubem. Wtedy też myślałam, że to koniec świata, a już po miesiącu ponad po rozstaniu zaczęłam się spotykać ze swoim obecnym Tż. Nie masz się o co obwiniać, czasem uczucie po prostu się wypala... |
|
|
|
#22 |
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 872
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
[1=daf502bc9430c04b8cbdbd9 4f51a8624bed02f84_61e0bd2 ac4d4e;64199286]Ale co mam mu powiedziec? Tak po prostu zeby spadal? Ale z drugiej strony czuje wewnetrznie, ze to tak nie moze byc, szczegolnie ze wtedy on tez nie bedzie mial szansy odczuc mojego braku. Ale nie chce byc swinia, ktora go stawia w trudnym polozeniu. A obwiniac siebie nie obwiniam na szczescie, mnie to po prostu tak okropnie boli i jest mi tak strasznie przykro.
Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka[/QUOTE] Prawdę mu powiedz - że w tej sytuacji wspólne mieszkanie tylko przysparza Ci cierpień i chcesz to w trybie pilnym rozwiązać, któreś z Was musi się wyprowadzić jak najszybciej. Jak nie macie znajomych/rodziny, to na jakiejś innej podstawie zdecydujcie kto się wyprowadzi. Choć IMHO on powinien, bo to z jego inicjatywy to wszystko, Ty jesteś w szoku a on mógł się zastanowić nad tym tematem. |
|
|
|
#23 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-12
Wiadomości: 4 778
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Cytat:
Dokładnie. Teraz patrz tylko na siebie. On w ogóle nie powinien prosić ciebie o cokolwiek. |
|
|
|
|
#24 | |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 748
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Cytat:
Tass, przykro mi bardzo Wiem że trzymasz się nadziei, że on się jeszcze ogarnie, zrozumie, zatęskni...ale nawet jeśli, to prawdziwy brak Ciebie odczuje dopiero wtedy, kiedy naprawdę nie będzie Cię w jego życiu. A i Tobie będzie łatwiej się zdystansować do tematu, ochłonąć, przemyśleć pewne kwestie, zwyczajnie poprzeżywać to wszystko, jak jego nie będzie, jak nie będziesz w swoim cierpieniu dbała o niego. Bo przy całym szacunku do jego szczerości, pranie i robienie mu zakupów przez Ciebie, to mu się teraz nie należy.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#25 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 4 865
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Przykro mi bardzo, ze tak sie to potoczyło.
Niemniej im szybciej przejdziesz do porządku dziennego nad tym, że on jednak nie wróci i nie będzie jak dawniej, tym lepiej dla Ciebie. Jasne, że takie sytuacje się zdarzają, ale sam przyznał, że zaczęło się psuć odkąd zamieszkaliście razem, czyli 1,5 roku temu (!). Z tego co piszesz, facet wydaje się w porządku, sądzę że naprawdę przemyślał wszystko i miał dużo czasu, żeby dojść do swoich wniosków. Dla nikogo kończenie wieloletniego związku nie jest proste. Usuń go fizycznie ze swojego życia, żadnego spania razem, mieszkanie osobno, są sposoby. |
|
|
|
#26 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 712
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Zaproponuj mu zeby w miare mozliwosci po pracy dal Ci czas na spotkanie z mama. Jesli on bedzie w domu mozesz czuc sie niezrecznie, mama rowniez - i nie potrzebnie moze dojsc do wybuchu emocji - Ty, wiadomo czemu, mama- bo Cie zranil...
__________________
http://8-pietro.blogspot.com/ Kupujemy, remontujemy i urządzamy mieszkanko Cieszymy się, wkurzamy, rozmyślamy i lamentujemy ![]() Zapraszam na pierwszego bloga ![]() |
|
|
|
#27 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 16 866
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
No ja bym miala latwiej w sensie miejsca sie wyprowadzic, ale lozko w pokoju, czesc mebli jest moja, gary, mam mnostwo rzeczy, wiec logistycznie trudno.
Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka |
|
|
|
#28 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-06
Wiadomości: 1 939
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
[1=daf502bc9430c04b8cbdbd9 4f51a8624bed02f84_61e0bd2 ac4d4e;64199286]Ale co mam mu powiedziec? Tak po prostu zeby spadal? Ale z drugiej strony czuje wewnetrznie, ze to tak nie moze byc, szczegolnie ze wtedy on tez nie bedzie mial szansy odczuc mojego braku. Ale nie chce byc swinia, ktora go stawia w trudnym polozeniu. A obwiniac siebie nie obwiniam na szczescie, mnie to po prostu tak okropnie boli i jest mi tak strasznie przykro.
[/QUOTE] Oczywiście, że powinnaś powiedzieć mu, żeby natychmiast się wyprowadził. I nie będziesz wtedy świnią... Nie Ty stawiasz go w trudnym położeniu. Chyba jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego, że on z premedytacją zrobił Ci wielką krzywdę. Ubrał to wszystko w ładne słowa (nigdy nie nazwałabym tego szczerością!), ale tak naprawdę skrzywdził Cię i od początku był świadom, że właśnie to zamierza zrobić. Trudno wyrządzić większą podłość człowiekowi, który go kocha. Możesz też poprosić swoją mamę, żeby się z nim szybko i zdecydowanie rozprawiła. Jestem pewna, że Twoja mama widząc człowieka, który skrzywdził jej córkę, zachowa się wobec niego tak, jak na to zasłużył. I nie będzie miała żadnych skrupułów, które Ty jeszcze masz... |
|
|
|
#29 | ||
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 872
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Cytat:
Mój brat pewnie też by się nie ogarnął, gdyby jego dziewczyna (teraz już żona) była ciągle obok, jak ją zostawił. Ale jak odczuł jej brak bo ona milczała i nie widywała się z nim, próbował randkować i sobie porównał, to go olśniło i doszedł do tego, co mu wszyscy mówiliśmy - że ma szczęście mając taką kobietę i chyba z tego szczęście mu odwaliło. Cytat:
|
||
|
|
|
#30 |
|
Pyskatka
Zarejestrowany: 2015-04
Lokalizacja: Daleko w świecie
Wiadomości: 2 832
|
Dot.: Kiedy on już nie kocha...
Dziewczyny maja racje, jak najszybciej powinniscie rozwiazac kwestie mieszkaniowa.
__________________
Najważniejsza na świecie jest rodzina. Najpierw ta, w której się urodziłeś. Później ta, którą sam stworzyłeś. |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 03:21.









Masz możliwośc spania osobno? Facet powinien sie na materac wynieść. Pomyśl szybko nad przeprowadzką.




